Znamy się już na tyle dobrze, że pozwolę sobie to napisać...
Noc w samochodzie może by dobrze zrobiła Marcinowi ;) Poczułby co to zimno, niewygoda, samotność i jakby nie było... strach. Myślę, że on się boi, że jeśli teraz ustąpi, za chwilę będziesz prosić o przyjęcie do domu kolejnego psiaka - jakby nie wierzył, że Mama - oprócz wielkiego, wrażliwego serca, ma i rozsądek (w dodatku zdrowy!). Szantaż emocjonalny jest najbardziej dotkliwy :(