Opcję adopcji w Anglii też bierzemy pod uwagę. Wśród znajomych p. Maja ma rodziny z mniejszymi lub większymi, ale jednak dziećmi. Trzeba by ją oddać do domu, który będzie można jako tako "kontrolować", a Anglicy niewielkie mają pojęcie o umowach adopcyjnych. Wszystkim zależy, by rozwiązać sprawę jak najlepiej dla Inusi, a nie o to, żeby się jej "pozbyć". Nawiązałyśmy kontakt z behawiorystą w Polski, ale takie rady na odległość, bez możliwości obserwacji psa w danych sytuacjach, nie do końca mają sens. Teraz czekamy na kontakt dogomaniaczki mieszkającej niedaleko p. Mai - tej, która była na wizycie PA dla Chmurci...