Odnalazłam wątek i z przyjemnością czytam o postępach Giguni.
U nas w tym roku sąsiad chyba dostał jakąś ekstra premię i całą zainwestował w petardy :( On z takich, z którymi normalnie pogadać się nie da. Bo rozum nie ten, a i głuchota od notorycznego słuchania disco polo na cały regulator przytłumiony...
Moje psy się nie boją. Są lekko tylko pobudzone i szczekają na wybuchy. Ale Nusia Amigi, która u nas gościła bardzo się bała. Rewelacyjnie się sprawdził specyfik weterynaryjny o nazwie Sileo. Kilka minut po podaniu Nusia się uspokoiła, sama wyszła z łazienki i przyszła do nas. A potem bez większego namawiania wyszła na zewnątrz i zrobiła siusiu. Do tej pory stres potrafił ją tak trzymać, że przez dobę nie była w stanie się załatwić.