Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Matko moja jedyna, ile tu się nadziało... Nie zazdroszczę Wam decyzji kogo ratować, a kto ma zostać w tym syfie :(
  2. Małgośki - zdzwońmy się, to wytłumaczę jak jechać i trafić i dogadamy się co do reszty. Właśnie, co Milce?... Stawy?...
  3. I ja! Obiecany przelew poleciał wczoraj...
  4. Gospocha pełną mordką! :)
  5. Kochane - bardzo dziękuję za troskę i pomoc! :) Wczoraj byłam w totalnej panice, dziś jest trochę lepiej... ;) Tu byłam, dzwoniłam, mogą wysłać. Tabletka wychodzi po 14,50 - da się przeżyć na razie, tym bardziej, że dawka starczy na 2 dni. Tu tabletka wychodzi po 17 zł. Dawka 30 mg zawsze będzie najdroższa :( Bardzo proszę o kontakt - zawsze trzeba mieć plan awaryjny, jakby plan A nie wypalił. Bardzo byłabym Ci wdzięczna :) Ale to raczej nie w aptece musiałabyś dopytać, tylko u weta, bo to lek weterynaryjny. Ja polską receptę mogę mieć od ręki, tylko nie wiem czy byłaby honorowana. Dawka 60 lub 120 mg, bo 30 będzie najdroższa... Bardzo dziękuję - napiszę do togaa. Nasz Doktor nie sprowadza, bo musiałby to robić oficjalnie, przepuścić przez kasę fiskalną i cena nie byłaby konkurencyjna. A lek jest tak drogi, że każdy szuka nawet najmniejszych oszczędności :( Te kapsułki które mi sprzedał odkupił od kogoś, komu pies umarł, żeby się nie zmarnowały. No i się przydały... Jeśli chodzi o podział - Doktor mówi, że 60 mg można spokojnie podzielić na pół, podając w połowie kapsułki "zakorkowanej" np. masłem, pasztetem czy innym mazidłem. Nie należy podawać samego proszku. I tu może być problem z dawką 120 mg. Podpytam w aptece zaprzyjaźnionej, czy byliby mi w stanie podzielić taką dawkę na 4 części z aptekarską dokładnością, a przede wszystkim czy byłaby możliwość zapakowania ich w kapsułki! Pokerku, jak wpadłam?... To nie ja wpadłam! ;) Ja pojechałam z Lesławem do Doktora, bo a) zauważyłam, że po strzyżeniu dużo gorzej porasta, a ogonek zrobił się wręcz szczurzy (zamiast zwyczajowego pióropusza) b) dziwnym wydało mi się, że Lesio ma dość pękaty brzuszek, ale boczki ma szczupłe, z wyczuwalnymi żebrami c) gdy śpi, popuszcza mocz kropelkami Doktor od razu miał 2 hipotezy: - niedoczynność tarczycy - Cushing właśnie :( Zrobiliśmy badanie krwi w kierunku tarczycy - wyszła niedoczynność jak na dłoni - od razu wprowadziliśmy Euthyrox. Zrobiliśmy też badanie moczu - ogólne wyszło dobrze, ale stosunek kortyzolu do czegoś tam już nie. Wtedy zrobiliśmy tzw. test hamowania, czyli pobranie krwi, podanie leku i pobranie krwi po 8 godzinach i ten właśnie test wykazał duże prawdopodobieństwo Cushinga. Wprowadziliśmy Vetoryl, na który organizm bardzo dobrze zareagował, nie było żadnych skutków ubocznych i poziom hormonu nadnerczy wrócił do normy. Tak jak pisałam, udało się zdybać francę w samym zarodku. O tym, jakie są objawy zaawansowanej już choroby wiem niedużo - tylko tyle, że choroba atakuje i wyniszcza organy wewnętrzne. Jest nieuleczalna. Vetoryl powoduje tylko to, że nie postępuje szybko i nie sieje takiego spustoszenia. Posikiwanie nie ustąpiło i jest to najprawdopodobniej posterylizacyjne nietrzymanie moczu. Zaczniemy podawać Propalin i powinno ustąpić. Jak nie urok, to... przemarsz wojsk :(
  6. We mnie też każdy wpis na tym wątku budzi nadzieję...
  7. To ja może na razie rozejrzę się za... spódnicą ;)
  8. Cushing... :( Organizm bardzo dobrze zareagował na vetoryl. Jedyne pocieszenie, że złapaliśmy tę francę w samym zarodku - jeszcze nie zdążyła zrobić spustoszenia w narządach wewnętrznych, co bardzo dobrze wróży na przyszłość. Pozostaje problem podstawowy - skąd zdobyć lek?!?!?!? Druga dobra wiadomość jest taka, że teraz Lesław może brać połowę tej dawki, którą dostawał dotąd, czyli z 60 mg schodzimy do 30 mg. I tak przez 2 miesiące, potem zrobimy kolejne badanie i zobaczymy czy udałoby się w pewien sposób bezpiecznie "oszukać" organizm, podając lek np. co drugi dzień. Tak czy inaczej, z pobieżnego rozeznania ustaliłam, że finansowo bardziej się opłaca kupić dawkę 60 mg i dzielić. Ma ktoś może znajomych w Anglii albo w Niemczech (tam ponoć łatwiej można zdobyć ten lek)?... Na razie mam mętlik w głowie, szczerze powiem :(
  9. Witam i niestety dołączam do tego wątku, bo u naszego 12-letniego Lesia właśnie potwierdzono diagnozę - Cushing :( Na szczęście złapaliśmy chorobę w samym zarodku i nie ma jeszcze praktycznie żadnych zmian w narządach wewnętrznych. Organizm świetnie zareagował na podanie vetorylu i kurację trzeba kontynuować teraz przez 2 miesiące i zrobić ponowne badania by sprawdzić czy uda się zmniejszyć dawkę. Przez 25 dni brał 60 mg, teraz ma dostawać po 30 mg przez te 2 miesiące. I teraz pytanie kluczowe - gdzie zdobyć lek?... Najlepiej 60 mg. Podpowiecie?
  10. Dziękuję :) Na szczęście Lesio się niczym nie przejmuje i na nic nie czeka ;)
  11. Oby, oby... A droga to jest "impreza"? Bo ponoć jakiś suplement na stawy też mają, co i dla Nuśki i dla Lili jest interesujące. Tylko zależy też jaki to ma skład...
  12. Do postu rozliczeniowego wpisuję koszt karmy na czerwiec. Kupiliśmy Bosh adult lamb & rice 15 kg za 79,80. Imcik wcina 20 dkg dziennie, co daje 6 kg na 30 dni, czyli 6 kg x 5,32 zł = 31,92 zł i tyle odliczam ze stanu Imkowego konta.
  13. I niech mi ktoś wmówi, że ktokolwiek kocha nas bardziej niż nasze zwierzęta!!!! W dodatku jakże bezinteresownie! ;)
  14. Jeszcze żeby człowiek był dobry w tej cierpliwości! Niby pracuje nad sobą, ale w tym względzie wciąż cieniutko... ;)
  15. Jędrek, to nie żaden terrorysta tylko kochająca i dbając o Ciebie istotka! Stawiam tezę, że czasami wie lepiej od Ciebie, co dla Ciebie dobre! ;) Jakby co, w środę łącz się ze mną myślami - będę podpowiadać! :)
  16. Obróżkę też można przetestować... A pastylki dawać jak cukierki ;) Może być stress-out albo Calmvet. Bo bo cięższy kaliber to chyba jednak nie ma co sięgać. Chociaż Danusia podawała Pchełce hydroksyzynę przez dość długi czas i w końcu podziałało!
  17. Mazowszanko, o której planujecie być w lecznicy? Zaanonsuję Was jutro albo w czwartek, jak będę odbierać od nich sunię. I może w sobotę podjadę poznać Kulcię osobiście? ;)
  18. Ja na razie trwam, jako ta telewizja, w postanowieniu, że konta na FB nie założę. Już z dogomanią ledwie wyrabiam czasowo i emocjonalnie... Ale cieszę się, że w razie draki, zawsze mogę "uderzyć" do kogoś, kto tam się porusza sprawnie i skutecznie ;) Co do przeprowadzek, był to pomysł na życie i polepszanie warunków mieszkaniowych, bo zaczynaliśmy od 36 m2 w Warszawie, poprzez 52 m, potem 65, na obecnym domku skończywszy. Uwielbiam zmiany, remonty, zmianę aranżacji, a nawet każde najmniejsze przemeblowanie cieszy mnie ogromnie :) Potem nastały ciężkie czasy, a teraz już jestem za stara i za chora na takie akcje jak samodzielne remonty generalne (a na niesamodzielne nas nie stać :(). W zeszłym roku wyremontowaliśmy własnym sumptem sypialnię i korytarz i długo się po tym wysiłku zbierałam do kupy fizycznie. W tym roku planuję wyszlifować podłogę w salonie oraz wyremontować kuchnię (wybijanie ściany, malowanie, wymiana frontów szafek i renowacja dwóch starych kredensów. Już się boję... A domek letni? Cóż, nie da się, pracując w Wwie 5 dni w tygodniu po 8 godzin :( A do emerytury najpierw trzeba dotrwać... w moim przypadku na dwóch nogach...
  19. Ja mam 2 koty (kota i kotkę). Kot całe życie był kotem wiejskim, wychodzącym (właściwie to złe słowo, w w domu bywał okazjonalnie i to dopiero przez ostatnie kilka lat0. Jest u nas od blisko 9 miesięcy i bardzo sobie ceni domowe pielesze. Wychodzi dosłownie na max. 5 minut i wraca w obawie, że nie będzie mógł. Ma już swoje lata (blisko 15). Za to kotka wraca tylko się najeść i wyspać. Gdyby ją ktoś na siłę zamknął i nie pozwolił wyjść, chyba by umarła z tęsknoty za wolnością i życiem zgodnym z kocią naturą... Nie mówiąc o tym, że wcześniej by swojego ciemiężcę pogryzła, podrapała i znienawidziła ;)
  20. Właśnie przesłałam do Kejciu 6 psiaków: Maltę, Puszkę, Finkę, Nerona, Balbinę i Szeklę. Z tego co wiem, Mattilu wykupiła 2 pakiety (10 ogłoszeń + 2 gratisy), więc będę czekała na jeszcze 6 psiaków - zgadza się, Kejciu?...
  21. Krzysiu, to najlepsza decyzja z możliwych, jeśli chodzi o Kornelkę! Myślę, że w spokojnym domu, bez tylu psów, z możliwością wychodzenia na dwór, Kornelia będzie spokojnym i szczęśliwym kotem :) A dla Feniksa - głaski i mizianka zostawiam :)
  22. Staram się... Mój życiowy optymizm mnie nie opuszcza, choć mojego Sławka wrodzony pesymizm mi nie pomaga ;)
×
×
  • Create New...