Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Wygląda obiecująco - szczególnie to spanko z małą pańcią ;)
  2. Maszka wczoraj przeżyła najazd gości. Początkowo musiała zostać na dworze, bo ludzi było dużo, zamieszania jeszcze więcej i jej nieokrzesanie mogło się różnie skończyć. Ale nie było tak źle, bo Lili też została na zewnątrz, gdyż ogon zmiatał wszystko równo z ławy! ;) Po życzeniach i pierwszych emocjach oraz usadzeniu gości w miarę na stałe, panny zostały wpuszczone, trochę się ponadstawiały do głasków, a potem poszły spać. Kolejna nocka bez problemów, w domu czyściutko, śniadanie wcięte. Masza została na dworze, bo jednak trochę się bałam zaryzykować zamknięcie ich wszystkich w domu. Wczoraj wieczorem, już po wyjściu gości był moment przełomowy - zarówno Kreśka jak i Lili na nią warczały, nie życząc sobie, by się zbliżała do mnie (Kreska siedziała ze mną na fotelu) i do mojej sąsiadki (z którą na kanapie leżała Lili)... Mam nadzieję, że po powrocie do domu drzwi będą na swoim miejscu i nie będą miały dziury na wylot... Jutro pojedziemy do Doktora na "przegląd". Moim zdaniem Masza nie ma jeszcze roku - jest wielką pluszową przytulanką, zachowuje się jak słoń w składzie porcelany i ma spory zapas skóry, jakby jeszcze miała urosnąć! ;)
  3. Grunt, że uczeń ma motywację! ;) Tylko bardzo proszę mu tę motywację wydzielać po naprawdę małym kawałeczku, bo na koniec edukacji może się w drzwiach uczelni nie zmieścić! ;)
  4. Wygląda na baaaaaaaaardzo skuteczne lekarstwo! ;)
  5. Witaj Lobario na naszym wątku! ;) Pewnie, że fajnie jak się domek odzywa. Nie wszyscy to robią i też trzeba zrozumieć - adoptują psa, przyjmują go do swojej Rodziny i żyją sobie razem szczęśliwie. Tylko nam czasem ciężko na sercu i są momenty dojmującej tęsknoty. Ale wtedy się dzwoni albo pisze z prośbą o wieści i od razu człowiekowi lepiej ;) A Luna jeszcze dziś i jutro na Bajkowym urlopie :) Myślę jednak, że trzeba spróbować zostawić Majeczkę na chwilę samą i sprawdzić jak się będzie zachowywać. Żeby nie zostawiać jej od razu na długo, bo to jednak może być szok! ;) Jak tam relacje na linii kocio-psiej? Lucky już się pogodził z obecnością intruza?...
  6. Co tam kręgosłup - WNĘTRZE się liczy! ;)
  7. Luna mi napisała w sms-ie, że Bajka lepiej wychowana i grzeczniej chodzi przy nodze niż niejeden pies po szkoleniu! No... kompletne zaprzeczenie Jedenastki! ;) Ale damy radę! Bajucha - jestem z Ciebie DUMNA!
  8. Patrząc w oczy temu, co do mnie wczoraj trafiło, szybko wakatu nie będzie... ;)
  9. A telefony w jej sprawie wciąż dzwonią i dzwonią! Wszyscy są odsyłani na stronę jamniczą ;)
  10. Nie no... my poszliśmy spać o wiele wcześniej! ;) Do sypialnie nie odważyła się wejść i spała trochę w salonie, trochę w korytarzu na chodniku (posłanie koncertowo olała). O 6 rano wypuściłam ją do ogrodu - nie bardzo wiedziała o co mi chodzi, a najgorsze jest dla niej przekroczenie progu - w obu kierunkach). W domu nie nabrudziła! Po kilku minutach zawołałam i wróciła, a ja poszłam spać dalej. O 8 rano wyjścia zażądała Lili, więc poszły obie i do godz. 10.00 szalały w ogrodzie. Przez okna widziałam tylko jak ganiają wokół domu, a potem to już tylko widziałam resztki poszarpanej końcówki kołdry, która zalegała w budzie i została wywleczona pod bramę;) Śniadanie zjadła na zewnątrz - mięsko z puszki posypane odrobiną suchego - dziś suchego już nie wywalała poza miskę. Jeszcze nie wiemy jak Sucz będzie miała na imię, ale prawdopodobnie Mańka, ew. ze względu na rejon pochodzenia - Masza ;) Wiemy natomiast, że świetnie się nadaje na psa stróżującego. Szczeka przy bramie i regularnie robi obchód domu. Jeśli ją coś zaniepokoi - szczeka. Zupełnie jakby była tego uczona! Wpuszczona do domu, kładzie się grzecznie i przysypia. Chyba, że Kreśka jej spokoju nie daje :) Na dworze kładzie się na betonie. Mam nadzieję, że dojdzie do czego służy buda... Gdy się do niej podchodzi, przywiera do ziemi, ale za chwilę skacze jak opętana i drapie dotkliwie. Pod tym względem jest póki co nie do opanowania! No dobra, lecę, bo mamy dziś gości, a jeszcze prawie nic nie gotowe ;)
  11. Ha, a ilu ma psich przyjaciół! I jakich dużych! ;) Mój Kimcioszek malusi - ZUCH!
  12. Niestety nie mogę - wczoraj przyjęłam bidę z łańcucha. Latem myślałam o tym, żeby wziąć obie do siebie (zimą jest o wiele gorzej, bo wszyscy siedzą w areszcie domowym 10 godzin dziennie, a ja jednak chciałabym mieć dokąd wracać...), ale jakoś tak jedna po drugiej bidy u mnie lądowały. Teraz wiem, że popełniłam błąd, bo myślałam o zabraniu obu. Po lekturze obserwacji AniiJanka oraz Magdy dochodzę do wniosku, że dla nich najlepsze by było paradoksalnie... ich rozdzielenie! Sylwia - czy przynajmniej chodzenia na smyczy jesteś w stanie ich nauczyć?... Czy one zachowują czystość w boksie? Bo jeśli tak, to zachowanie czystości w domu nie powinno być długotrwałym problemem.
  13. Mam! Miała być mała - jest duża ;) Młoda i nieokrzesana, ale na szczęście nie zastraszona. Nasza nadworna terapeutka Kreśka już ją wzięła w obroty i właśnie się... bawią :)
  14. "Moja" sunia jest... DUŻA ;), choć miała być mała... Ta druga, co miała być psem (sobaką zwanym) jest mniejsza, ale potwornie przerażona. Uznaliśmy, że nie ma sensu narażać ją na próbę zapoznania z moimi fiśniętymi sukami. Poza tym Chauwa jest w domu i będzie mogła jej poświęcić o wiele więcej czasu, a tego z pewnością potrzebuje. Nasza (na razie jeszcze bezimienna ;)) nie robiła żadnych problemów, więc od razu dołączyła do wesołej kompanii! Tylko do domu bała się wejść. Dopóki Gallegro i Ania pili herbatę i sobie miło gawędziliśmy, drzwi do domu były na oścież otwarte i Sunia co i raz "niechcący" wpadała do domu za Kreską albo Lili, ale szybko się wycofywała. Kładła się na ganku tak, że Lili nie mogła wejść i trochę się bała, więc szczekała na nową koleżankę, a ta nic sobie z tego nie robiła. Kreśka - dyplomowana terapeutka - sprawiła, że już po kilkunastu minutach Nowa się z nią bawiła!!! Lesio wciągnął nowo przybyłą na listę swoich kobiet w haremie i oddalił się do swoich spraw ;) Po odjeździe Ani i Tomka, trochę na siłę wciągnęłam Nową do domu i zamknęłam drzwi. Paniki nie było - najgorsze było przekroczenie progu. W domu chodziła już bez strachu, zaglądała we wszystkie kąty (w tym na stół!!!). Ale przy każdej nadarzającej się okazji wychodzi do ogrodu. Na kolację dostała suchą karmę, ale najwyraźniej nie wiedziała, że to jest do jedzenia, pomimo że polałam olejem. Dołożyłam więc mięska z puszki i wystawiłam miskę na zewnątrz, bo pomyślałam, że może się czuć onieśmielona w domu. Wyjadła samo mięsko. Tak więc będziemy jej gotować ryż albo makaron i mieszać z puszkami i odrobiną suchej karmy - może się przyzwyczai. Potem wyszliśmy do sąsiadów na godzinkę "imieninowo". Wszyscy oprócz Kreski zostali w ogrodzie. Nasłuchiwaliśmy bacznie czy nie dochodzą od nas żadne niepokojące odgłosy :) Po powrocie wszyscy zgodnie przywitali nas przy bramie :) Teraz Mąż jeszcze wyładowuje z samochodu drewno, które przywiózł na opał, więc psy mu asystują. I bardzo dobrze, niech się wybiegają, będą lepiej i dłużej spały :) Nowa nie jest chuda, wręcz odwrotnie. We wtorek jedziemy do Doktora sprawdzić co w Nowej piszczy ;) Jest kompletnie nieokrzesana - skacze na nas jak wariatka, cieszy się, mordka jej się śmieje. Dobrze, że u swego "wybawcy" była tylko 2 tygodnie... Niebawem założę jej wątek. Jutro zrobię kilka fotek - na razie komórką, bo laptopa zostawiłam w pracy, a tylko tam mogę zgrać zdjęcia z aparatu. Mam nadzieję, że druga Sunia szybko przełamie paraliżujący lęk... Tomek i Ania mieli jeszcze dziś oplakatowywać okolicę, więc pewnie potem padną - niech odpoczywają - odwalili kawał dobrej roboty! :)
  15. Leśny Ludek :) A może mu cyferka nie pasuje? ;)
  16. Pewnie - szkoda czasu! A za 3 do 6 miesięcy, niestety do adopcji będzie baaaaardzo dużo innych Pusi :(
  17. Jak fajnie! A ja w ubiegłym tygodniu zdaje się oglądałam reportaż o pewnym mężczyźnie, dobrze wykształconym, znającym 3 języki, który z wyboru pracował przy wypalaniu węgla drzewnego. Mieszkał w baraku i miał sunię... Jeju, jak on ją kochał, a ona jego! Jak się nią opiekował, jak się dzielił każdym kęsem. O tak, zasobność portfela czasem całkiem nie idzie w parze z wrażliwością i miłością do zwierzęcia...
  18. Są też zdjęcia - Ellig obiecała wstawić w wolnej chwili ;) Kimcioszek śliczniusi i szczęśliwy! :)
  19. No to sobie jeszcze trochę popłaczę... z radości i szczęścia!...
  20. Dostałam maila od p. Zuzi! :) Kimi czuje się świetnie, jest radosna i pełna życia. Nie mamy z nią żadnych problemów. Szybko się uczy, reaguje na komendę "zostań" i cierpliwie czeka, aż pozwolimy jej podejść do miski z jedzeniem albo kiedy wchodzimy po spacerze do mieszkania. Ostatnio byliśmy na Mazurach i Kimi zaprzyjaźniła się z drugą sunią, bawiły się razem do upadłego 'taranując' wszystko po drodze ;) Ze spacerami też nie ma problemu, Kimi jest bardziej pewna siebie, nie boi się już hałasów, a nawet zdarza się jej obszczekiwać jadące samochody;P W weekend byliśmy w parku, spotkaliśmy dużo psów, po chwili wszystkie razem się bawiły;) a Kimi podbiła serca pozostałych właścicieli psów.. Jestem ciekawa, jak miewają się pozostałe pieski? Oczywiście w wolnej chwili zapraszam na wizytę;)
  21. Pamiętajmy, że one jednak są w ogromnym stresie od czwartku, bo to my wiemy, że to wszystko dla ich dobra, a im się przecież świat zawalił... Picie dużej ilości wody może być nerwowe (przerabiałam to ostatnio z Lupusem), a dziwne pozy przy sikaniu związane z bólem po sterylce - tam wszystko ciągnie i boli...
×
×
  • Create New...