-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nutusia
-
No tak... przecież natura nie znosi pustki! :evil_lol: Jest wakat, więc nie może się marnować;) Sama jeszcze nie wiem jak wygląda Jedenastka... :razz: Wiem tylko, że całe jej dotychczasowe życie to głód i łańcuch. :shake: Dziś rano została z niego odpięta, wsadzona do samochodu i jedzie do mnie. Obejrzę, oswoję, obfocę i wątek założę :)
-
Czy w Kampinosie są wilki? Były! Lupus UDOMOWIONY!
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
O cholercia - to się chłopanio przejął, że trzeba będzie zakuwać i pokazuje się od "lepszej strony":diabloti: Ale belfer chyba raczej z tych doświadczonych i tak łatwo mu się oczu zamydlić nie da:razz: Bardzo jestem ciekawa jutrzejszej LEKCJI;) Nie wiem tylko czy mi się uda jutro tu zajrzeć, bo dziś Bajka pojechała do domku, za godzinę przyjeżdża następna "lokatorka", a jutro mam gości, więc polka galopka. Ale dobre myśli ślę do Lupina i wierzę, że mnie nie zawiedzie!:lol: -
Głodzone psiaki na 0,5m łańcuchach, bez budy - szukamy DS
Nutusia replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
Na razie mamy niespodziankę - oba psiaki to... DZIEWCZYNKI! ;) U mnie powinni się pojawić za jakąś godzinkę. -
Co to za smutne miny!?!?!!? Moja Bajeczka dziś pojechała do domku. I przyznam się bez bicia - łzy poleciały, ale jestem taka szczęśliwa i tak się cieszę, że ma już swój dom i swoich ludzi NA ZAWSZE! Bo przecież o to chodzi w tej naszej WDZIĘCZNEJ robocie, prawda? ;) A najlepszym antidotum na smuteczki jest... kolejny tymczasowicz, na którego właśnie czekam - za godzinkę powinni być :)
-
O tak - AniuiJanku, Magdo - wielkie ukłony za to, że choć w ogromnym stresie, ale Dziewczyny po zabiegu mogą pobyć w domu. A wieści rzeczywiście bardzo niepokojące :( Choć z drugiej strony, to jeszcze młode psy, szybko się uczą. Schody da się szybko "obłaskawić" - gorzej z ulicą, a najgorzej z zachowaniem czystości. Szczerze mówiąc, trochę mi skrzydełka opadły...
-
Zabrana ze strasznych warunków Łatka ma wspaniały dom w Lublinie:)
Nutusia replied to Tola's topic in Już w nowym domu
Ge-nieal-nie!!!! -
Głodzone psiaki na 0,5m łańcuchach, bez budy - szukamy DS
Nutusia replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
Powietrze wypuścimy dopiero jak dojadą, psy się dogadają i zaczną nowy rozdział w życiu, a Gallegro i Ania szczęśliwie wrócą do domu... -
Poduszka z piór - toż to fantastyczna psia zabawka jest! Zapytajcie moich fiśniętych suk - potwierdzą! ;)
-
Czy w Kampinosie są wilki? Były! Lupus UDOMOWIONY!
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Nio... uważaj, żebyś w oślej ławce nie wylądował, bo wstyd Ciotce przyniesiesz!!!! ;) -
No i pojechała... Łatwo nie jest, nie ma co ukrywać... :( Do Pana Jurka podeszła od razu i dopraszała się o głaski. Jakoś potem uznała, że chyba coś jest na rzeczy, bo przykleiła się do mnie. Do Szymona podeszła za łapówkę, ale po przełamaniu pierwszych lodów wywaliła się do miziania i ze zdziwieniem spoglądała gdy przestawał ;) Państwo przyjechali wielkim autem - prawdziwą karocą księżniczka do domu jedzie!!! Zdążyłam już dostać sms-a, że Bajka leży grzecznie i doprasza się u Szymona o głaski. Będzie dobrze, bo przecież wszystkie bajki się dobrze kończą ;) Szerokiej i bezpiecznej drogi!!!
-
Czy w Kampinosie są wilki? Były! Lupus UDOMOWIONY!
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Wszystkie wpłaty trafiały na konto Fundacji. Rozliczenie należy więc do Dakoty ;) Hermiona - bardzo dziękuję za wspieranie bliskiego memu sercu wilka :) -
Może się... zacieśni ;)
-
Głodzone psiaki na 0,5m łańcuchach, bez budy - szukamy DS
Nutusia replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
No dobra Ewcia - wpis do akt Ci daruję ;) Różnica pomiędzy szczeniakiem a młodym psiakiem polega głównie na tym, że malucha trzeba karmić częściej niż 2 razy dziennie, no i przydałoby się go socjalizować i uczyć czystości. A jak tu uczyć, zamykając w areszcie domowym na 10 godzin?... :( O Lesia jestem spokojna - jako babski król, swój harem traktuje łaskawie, aczkolwiek z wyższością ;) Lili i Kreśka są fiśnięte i kochają cały świat, ale gdyby zostały zaatakowane na poważnie - będą się bronić (a także jedna drugą) i to jest zupełnie naturalne... -
Największy stres to obce miejsce i brak Sylwii... Biedne malutkie, ale takie życie. Nie każdy psiak może być oddawany na zabieg prosto z rąk opiekuna i prosto w jego objęcia trafiać jak tylko się wybudzi :( Beko, spytaj proszę jakie badania sugerują Wasi lekarze dla naszej chudziny. Może jest jakiś problem z wchłanianiem? Chociaż wtedy w kupolach byłyby widoczne fragmenty niestrawionej karmy... Wpłynęło 250 zł od Ani Shirley - DZIĘKUJEMY! Rozpisuję jak zawsze - stała Twoja i Mamy, a reszta jednorazowa ;)
-
Mam nadzieję, że zaskoczy! Wczoraj byłyśmy u Doktora. Po lecznicy jak błyskawice przemieszczały się dwa małe kociaki (czarny i burasek - oba oczywiście "do wzięcia"). Bajka nawet nie spojrzała w ich stronę! Zdecydowanie bardziej interesowały ją... pieski! A szczególnie mega przystojny buldożek francuski, który takim uczuciem do Bajlandii zapałał, że nawet po znieczuleniu, gdy już praktycznie odpływał, zebrał w sobie resztkę sił, by odprowadzić Pannę do wyjścia! :) Baja zaszczepiona na wściekłość, zakroplona na pchły, kleszcze i pajączki wszelkie oraz wyposażona w tabletki na odrobaczenie (zapłaciłyśmy 55 zł). Jak zwykle grzeczna, spokojna i bezproblemowa! Państwo zapowiadali się na jutro koło południa. Szczęśliwej i bezpiecznej podróży! Jaszka, te Twoje banerki to już całkiem nieaktualne - czego straszysz?!?!!?!? ;)
-
Witamy fanki trójłapkowców na wątku i szukamy kolejnych, którzy adoptując Szewka zechcą wstąpić do fanclubu ;) A Pan Cerowany ma się świetnie - wczoraj go widziałam i miziałam. Dostał wypasiony tapczan i w nosie ma jesienną słotę - na spacerki teraz go trzeba wołami ciągnąć:evil_lol: I jeszcze słówko o naszych Doktorach, bo już myślałam, że mnie nie zaskoczą, a jednak... Wczoraj byłam w lecznicy z Bajką. Za nami w kolejce była dziewczyna z puchatym szczeniakiem w... kartonie. Delikatnie zapytałam szczeniaka ;) "a Ty co, w kartonie mieszkasz?" Dziewczyna powiedziała, że nie, że tylko tak do lecznicy go "spakowała". Zapytałam co z niego ma wyrosnąć i usłyszałam, że bernardyn... Taki z niego będzie bernardyn jak ze mnie baletnica, ale kruszynką raczej nie będzie. Do gabinetu weszłyśmy razem - ja z Bajką do Doktora, a dziewczyna ze szczeniakiem do dr. Marty (żony naszego "ordynatora" :)) Po chwili z gabinetu wychodzi asystentka i mówi nam, że szczeniak ma parwo, a dziewczyna nie chce go leczyć. Jak to nie chce?!?!!?!? Doktor mówi, że nie chce, bo pewnie nie ma pieniędzy, skoro było jej żal kasy nawet na szczepienie... Asystentka wraca do gabinetu, po chwili znów wychodzi i mówi do Doktora: "Darek, masz psa!" Doktor, że nie ma mowy, że chory na parwo szczeniak nie może przecież zostać w lecznicy... Zrobiło się zamieszanie, w poczekalni czekał już psiak wstępnie znieczulony do zabiegu. Zabrałam więc Bajeczkę i wyszłyśmy. Po kilku minutach zadzwoniłam do Doktora z pytaniem o szczeniaka. Zgadnijcie co usłyszałam?... "Zabieramy go do domu. Zona ma dziś urodziny i taki sobie prezent zrobiła..." Podobno dziewczyna powiedziała, że wróci po psiaka jak już będzie zdrowy. Ja po pierwsze bym na to nie liczyła, a po drugie co dalej? Co jeśli znów zachoruje? Co jeśli wyrośnie na sporego psiaka i nie będzie kasy na jedzenie?... Będę dzwonić do dr Marty w tej sprawie. Chyba będziemy szukać domu dla malca. No i postanowiłam, że zrobię bazarek dla malucha, bo leczenie parwo jest dość kosztowne jednak, nawet licząc same leki... O, takich to mamy my i nasze psiaki Doktorów :)
-
O rany gościa - ale z niej pięknota jest!!!!