Jump to content
Dogomania

Abrakadabra

Members
  • Posts

    4341
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Abrakadabra

  1. [quote name='tomcug']Poszło ode mnie 50 zł. :lol:[/QUOTE] Tomcug - kochana jesteś. Bardzo Ci dziękujemy (ja też - wiesz za co)
  2. Pomocy!! Psiaków w potrzebie u Bajk21 coraz więcej, a zainteresowania zero... :( PS. Jeśli ktoś może pomnóc w zakupie preparatów przeciw-kleszczowych (bądź jest w stanie ofiarować jakąkolwiek porcję ) - prosimy o pomoc!
  3. Bosheeeeeeeeee... Znalazłam wreszcie wątek EEEEEszczeniaczków. Jak znajdą fajne domki, gdzie będą jedynymi i rozpieszczanymi egzemplarzami psiaków - to wydaje mi się, że będzie im tak samo dobrze jak u DIF. A u DIF jest ... ślicznie :) Czyściutko, milutko i co najważniejsze: "kochaniutko" :) Ps. Droga do serca Erki wiedzie chyba przez żołądek ;)
  4. Evcia, moje pytanie też zabrzmiało pesymistycznie ! Boże , co ta dogomania z ludźmi robi... Evelin - dzieki, że nami "wstrząsnęłaś" :) Przestawiamy się na NOWE, WIOSENNE, OPTYMISTYCZNE I SŁONECZNE tory myślenia . Jeszcze raz - podziękowania dla Evelin
  5. Super wieści! Ciekawe czy Pusia zostanie w tym Domku? Myslicie, że Rudzik dzięki tym wszyskim szczęśliwym "przetasowaniom" znajdzie kącik wewnątrz przytuliska?
  6. Kluska - witaj w klubie :) Mam taką samą wredotę! Rzuca się z jazgotem na wszystko - najbardziej na ludzi i oczywiście inne psy (niezależnie od przewagi cielesnej w kilogramach i centymetrach). Przejrzyj te filmiki od DIF. I proponuję, abysmy założyły grupę wsparcia.
  7. Dzięki Verdon stan konta na "psiobus" zwiększył się dzisiaj o 100zł :) Dziękujemy!!!! Ps. Ponieważ kwota została przekazana p.Joli osobiście - dopiszę ja do rozliczenia ogólnego, majac na uwadze, że przy przekazywaniu pieniędzy pomniejszę całość o tę warość, OK? Tomcug - dziękujemy za deklarację :)
  8. Panie Pawle... uważam, że przy takiej ilości psów w potrzebie (bitych, głodzonych, przebywajacych w schroniskach, przytuliskach, mordowniach), które szukają pomocy tutaj, na dogo - Mailo ma małe szanse na znalezienie pomocy. Zadzwonie do kilku Fundacji, ale skoro ma pan na nie namiary - dlaczego Pan tego nie zrobi? Ps. Czekam na zdjęcia ostrzyżonego Majlusia. Mogę pomóc w ogłoszeniach.
  9. Matko!!! Ja pit*****lę! A Rudzik, odratowany od babeszii - dokąd wróci? Przecież nie ma dla niego miejsca ...
  10. No właśnie?! Marlenka :) jak sie zakończyła nasza hhhhmmmmm... prowokacja:eviltong:
  11. Myślicie, że ktoś coś jeszcze wpłaci..?
  12. Ja też za chwilę robię przelew. Dużo tego nie będzie - ale obiecałam. Wszelkie dane już mam od mala_czarna od jakiegoś czasu. Trzymam kciuki za Kostę.
  13. [quote name='obraczus87']w górę!!!!!![/QUOTE] Eva pewnie niedługo wejdzie na wątek i odpowie na pytanie Paros :)
  14. Evcia, zaktualizowałam 2 post, dodając rozliczenia za wpływy z Twojego bazarku. Pieniążki za wysyłkę (20zł) oddam Ci osobiście (przy najbliższej okazji). Mamy 1584zł!!! Z jednej strony to niesamowity SUKCES (ukłony w stronę wszystkich wspomagającycj, wpłacających i zaangażowanych cioteczek) - DZIĘKUJEMY :) Ale jeszcze trochę brakuje... Mamy upatrzone auto za 2500zł... Cena okazyjna. Sprawne. Jeżdżące. Mało spalające. Ps. Eva, jeśli mebelek ma się "zmarnować"- przeznacz go na inne biedy.
  15. Wczorajsza wiadomośc od p.Pawła w ciagu kilkunastu godzin stała się NIEAKTUALNA. Dzisiaj rano właściciel pokoju zmienił swoje stanowisko, i kazał pozbyć się psa. CZY KTOŚ MA JAKIEŚ POMYSŁY? Nawet nie jestem w stanie porozsyłać wątku - mam jakąś uposledzoną wyszukiwarkę. Nie widzę zdjęć, większości banerków, nie mogę pisać PW. Nie mogę nawet odpowiadać na PW. I w ciągu dnia nie mam dostępu do netu...
  16. No to już wiecie, że Kajko został :) Sleep nic nie pisze, bo nie miala dostępu do netu. Mam nadzieję, że jutro podzieli się ze wszystkimi swoimi przemyśleniami... Podróż była .... dłuuuuuga, emocjonująca i obfitująca w niespodzianki. Skłaniająca do refleksji... Zwłaszcza powrót. Dziś prawdziwych facetów już nie ma..
  17. [quote name='Devon']Jeszcze raz dziękuję za pomoc i starania. Jak do tej pory jedynym odzewem na ogłoszenia był narąbany facet który zadzwonił do mnie na komórkę. Majluś schował się pod stół jak jednym uchem usłyszał głos tego pana. Jestem dobrej myśli mimo wszystko. Barzdo kocham Majlo i z całego serca chcę znaleźć mu dobry kochający dom. Pozdrawiam serdecznie. Będę śledzić wątki. Bardzo dziękuje za zaangażowanie. Paweł.S.[/QUOTE] Witamy serdecznie, widzę, że udało się Panu zalogować. Może wspólnymi siłami coś wymyślimy... Myślę, że warto postawić na ogłoszenia. Im więcej tym lepiej. Majlo jest ślicznym psem, a z opisu wynika, że wręcz idealnym,,, poza drobnymi problemami z zaufaniem
  18. Koosiek - dzięki, że się pojawiłaś :0 Słuchajcie, dostałam wczoraj e-maila od p.Pawła. Cyt.: " Witam Pani Doroto:) zalogowałem się co prawda na Dogomanii i chciałem wysłać posta, ale on się nie wysyła, nie wiem kurcze, coś się zacięło czy co, grafikę i litery na górze strony mam poprzesuwane i nałożone na siebie. Próbowałem kilka razy wysłąć post i bez skutku. Bardzo proszę w moim imieniu umieścić mój post, treść poniżej: Kochani dziękuję wszystkim za pomoc i zaangażowanie. Tak Majluś jest z problemami rzeczywiście, ale nie jest to aż taaka tragedia, żeby nie znalazł w ogóle kochającego domu. Po kolei: psina został porzucony na warszawskim Żoliborzu przed długim weekendem majowym. Przygarnął go mój brat, ponieważ psu groziło schronisko. Mieszkał w krzakach 2 tyg.pod blokiem w kartonie, dokarmiany przez dozorczynię. Z całego wysokiego bloku (kilkanaście pięter) nie znalazł się nikt kto chciałby mu pomóc. Piesek jest wielkości lisa, więc mało je i mało potrzebuje miejsca w domu. Mieszkańcy zaczęli się burzyć, kilku myślało, że to suczka i zaraz się rozmnoży. Pies zaczął przeszkadzać - bo to wiadomo a może jest chory i dzieci zarazi. Ochroniarz zadzwonił po transport do schroniska. Miał przyjechać na drugi dzień. Brat się zlitował. Dał Majlo dom na tymczasem. Po 3 mies. bezskutecznych prób i wysiłków znalezienia mu domu pomyśłał, że szkoda psiny, nie po to go ratował przed schroniskiem, żeby się go teraz pozbyć i podjął decyzję o przygarnięciu Majlo na stałę. Tak minęły 2 lata. Obecnie piesek ma ok.3 lat więc nie jest jeszcze stary. Niestety zarówno moja jak i brata sytuacja zawodowa i mieszkaniowa się zmieniła. On musiał wyjechać za granicę do pracy. Piesek był nieplanowany i z przypadku. Zostawił go mnie. Ja mieszkam w wynajętym pokoju, właściciel nie życzy sobie psa w mieszkaniu. Udało mi się załagodzić konflikt na tyle, że dał mi jeszcze trochę czasu na szukanie domu dla Majlusia, nie jest to napięty termin do końca marca.Nie wiem na jak długo konflikt został zażegnany. Na miesiąc, na dwa? Szukać intensywnie trzeba. Rok temu ponownie wznowiliśmy akcję szukania psu domu przed wyjazdem brata. Niestety bezskutecznie. Nikt z rodziny go nie chciał bo albo mają już psy albo nie chcą mieć. Były chętne osoby ale z innych województw. Nie oddam psiaka w nieznane do innego województwa. Była babcia z W-wy. Zmarł jej piesek. chciała drugiego. zakochała się w Majlo. Jak na niego Majluś zachował się wzorowo. Co prawda na początku dostał ataku paniki - to zrozumiałe. Serce waliło mu szybko ze stresu. Przypłaszczył się na dywaniku u tej pani. Bał się, że go tam natychmiast zostawię. Ale już po 40 min. złapał z nią na tyle dobry kontakt, że rzucała mu zabawkę a on aportował. Nie dał się pogłaskać na pierwszym spotkaniu, ale to jest u niego normalne. I tak jak na niego zrobił bardzo dużo. Jednak babcia pod wpływem wnuczki zrezygnowała i wzięła szczeniaka. [B]Piesek był bity, więc proszę nie mówić, że w nim jest problem. On sobie sam tego problemu nie stworzył. Problem był w jego tzw.właścielach.[/B] Reaguje tak jak reaguje na obcych i ma do tego pełne prawo, bo ma takie a nie inne doświadczenia. Kiedy coś zmalował w domu i na niego krzyknąłem, zrobił padnij i zaczął się czołgać. Tak samo było na spacerze, kiedy go wołałem. Czołgał się a ja wołałbym , żeby normalnie do mnie przyszedł. W tej chwili ten etap ma już za sobą. Kwestia popracowania i wzajemnego zaufania. Nie niszczy niczego w domu, nie brudzi, ładnie chodzi przy nodze luzem, umie chodzić na smyczy, jest wesoły, bawi się i [B]ma ogromne potrzeby emocjonalne bliskości i kontaktu z człowiekiem[/B]. Bardzo dużo się przytula. Śpi w nogach na łóżku, rano już jest gotowy do przytulenia nosa pod pachę. W ciągu dnia ładuje się na kolana, siada słupka, obejmuje łapkami za szyję i przytula łebek do policzka. Kiedy pracuję na kompie wciska nos pod kolana i łasi się jak kot. Albo kiedy stoję przy telefonie wspina się po mnie. Opiera przednie łapki o kolana, wtula łebek w moje nogi i siedzi tak parę minut zupełnie jak by się modlił. Lubi koty. Nie jest dominujący, nie jest konfliktowy, nie lubi dominujących zwierząt, nie jest agresywny i nie chce walczyć o swoją pozycję w stadzie. Ma łagodny charakter. W zachowaniu i inteligencji bardzo przypomina ludzkie dziecko.Mały piesek z wielkim sercem który chce być kochany na zawsze i mieć dom na stałę. Wymaga trochę cierpliwości od osoby zrozumiejącej jego potrzeby emocjonalne. [B]Nie jest prawdą, że trzeba 10 razy go odwiedzać, żeby się przekonał. [/B]Przy trzecim spotkaniu smakołyki i dobra wola sprawiają, że on sam podchodzi do nowej osoby i nabiera zaufania, ale powoli. On potrzebuje na to czasu. Na trzecim spotkaniu daje się pogłaskać. [B]To nie tygrys, żeby demonizować, że być może w ogóle nie znajdzie domu bo jest problemowy.[/B] Nie jest. Jedyną jego wadą o ile można nazwać to wadą jest nieufność. Był bity , ma złe doświadczenia. Ale nie jest wycofany na amen, jest ostrożny, może warknąć, może uszczypnąć, jeśli poczuje się zagrożony. A wiadomo po co ten człowiek wyciąga rękę? A może go uderzy? Ale jeśli na 2-3 spotkaniu ta wyciągnięta ręka poda mu parówkę (uwielbia parówki i kurczaka) no to już warto się zastanowić, że może ten człowiek nie jest taki zły i kontakt zostaje nawiązany. Ale nie wolno naciskać, on zaufa w swoim tempie i wcale nie jest to aż tak długo. Tylko potencjalni nowi właściciele nie mają czasu i są niecierpliwi. Mieliśmy chętną panią z domem z ogrodem, kotami, papugą, rybkami i starym kundelkiem wielkości Majlo. Majluś pokochał koty, najmłodszą kotką próbował się opiekować. Niestety staruszek kundelek poczuł się zagrożony i próbował dominować Majlo skacząc na niego bez końca. Majluś jako pokojowo nastawiona istota, nie ugryzł, nie warknął ostro, tylko tyle o ile i położył Rudego na łopatki kilka razy. Niestety Rudy nie zrozumiał i dalej robił to samo. Pani spanikowała, że jej mąż nie może wychodzić z dwoma kotłującymi się psami. Wobec niej samej Majlo już na 3 spotkaniu był przyjazny. Sam podszedł i otarł się łebkiem o nogi. Dał się ostrożnie pogłaskać. Nie warczał. Najtrudniejsze dla niego jest zawsze pierwsze spotkanie z nową osobą. Drugie już jest lepsze. A następne z tendencją wzyżkową. Mam znajomą, która mnie czasem odwiedza. Majlo zna ją juz bardzo długo. Przyzwyczaił się mimo, że ona bywa u mnie rzadko. Zaufał jej, czuje się swobodnie na tyle, że cieszy się, skacze jak ją widzi i bez problemu onazakłada mu smycz z obrożą i wychodzi z nim na spacer. Niestety nie może go wziąć na stałę bo ma już dwa koty i małe mieszkanie. Jak widać cierpliwością i dobrym sercem, zaangażowaniem i pracą można wiele osiągnąć w przypadku Majlo. A nie jest to jakiś trudny przypadek. Prawdziwy problem u psów to agresja, nadpobudliwość, niszczycielski charakter, nadmierna lękliwość i wycofanie. Majlo taki nie jest, nie spotkał po prostu odpowiedniej osoby znającej psią psychikę. Osoby która by się w nim zakochała i nie bała by się trudu nawiązania z nim krok po kroku więzi. Majlo odpłaca ogromną miłością i oddaniem. Taki mały, uczłowieczony piesek, który "modli się" wytrwale wisząc łapkami jak stoi słupka na nogach swojej pani lub pana i wtulając z miłością łebek w jego (jej) kolana :) Właściciel mieszkania gdzie wynajmuję pokój odpuścił trochę i nie naciska z terminem oddania psa do końca marca. Wpływ miała na niego pewnie żona, która lubi zwierzaki.Na razie konflikt jest zażegnany, nie wiem na jak długo, ale sprawy Majlo nie można odkładać i trzeba mu szukać wytrwale tej jedynej, odpowiedniej osoby. [INDENT]Jeszcze dwie ważne info o Majlo. panicznie boi się wystrzałów i burzy (burze majowe to bardzo trudny zcas dla niego). Ucieka przed siebie z obłędem w oczach, sapie, w domu chowa się do szafy albo do łazienki, drży na całym ciele. Na spacerze trzeba go szybko brać na smycz bo się zgubi uciekając w popłochu. Zwykle słysząc huk nawet w oddali ciągnei na smyczy do dou, ze mało się nie udusi na obroży. Druga sprawa -uwielbia węszyć na spacerze i to tak zapamiętale, że idzie jakimś tropem i nie ogląda się na właściciela. Trzeba go mieć na oku i pilnować bo on się nie pilnuje. Jest pieskiem tropiącym i pewnie by zaszedł tak węsząc na biegun południowy. Jak się go zawoła to przychodzi o ile nie jest za daleko i usłyszy. Trzeba go pilnować. Słucha się ładnie, chodzi przy nodze luzem, umie "siad", podaje łapkę, jest bardzo kochany, tylko ma żyłkę tropiącą i na to trzeba uważać, żeby się nie zgubił. Dobrze pilnuje terenu, biega wdłuż płotu, szczeka. Tak było na działce u moich rodziców. Niestety oni mają już psa i nie mogą Majlo wziąć. pozdrawiam Paweł S." [/INDENT]
  19. [quote name='malagos']A ON Borys? Ma dom? Czy coś przegapiłam?[/QUOTE] Malagos - Borys nieprędko znajdzie dom...
  20. Jedziemy przez Łódź - musimy wpaść do Boguszyc po Sushi. A potem przez Kalisz, Krotoszyn i Rawicz. Najprawdopodobniej właśnie tak. Myślę, że na miejscu znajdziemy się ok. 13-14-tej.
  21. Czy ktoś ma jeszcze jakieś pomysły? Czy jest chętny na uzyczenie konta pod kątem zbiórki na DT? Agata69 - może Ty?
×
×
  • Create New...