Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    31

Everything posted by Ewa Marta

  1. [quote name='mestudio']Sunia już odpoczywa pod kocykiem. Ma bardzo duży szew. Dostała antybiotyk na przeziębienie, została odpchlona i jutro ją odrobaczę. Drugi antybiotyk podam w niedzielę. Koszt razem ze sterylizacją 50 zł.[/QUOTE] No pięknie... Cudownie, że sunia juz po i cudownie, że masz takich wetów, którzy nawet kosztów zabiegu nie pokryli tą kasą...
  2. [quote name='czarok']Powiem tak, jestem głupia i nic z tego nie rozumiem ( a niby mam jakąś wiedzę teoretyczną :-D ). Ajaks dostaje od dwóch tygodni steryd ( Depo Medrol) raz w tygodniu w injekcji. Bałam się sterydów, bo wcześniej po Encortonie było nasilenie obrzęku limfatycznego i wycieków z łapek....Po dwóch tygodniach sterydu podawanego domięśniowo raz w tygodniu łapy są "chude" ( znaczy bez obrzęków) :lol: . Ajaks kula się dzielnie, znaczy - chodzi mu się trochę lepiej ( a wczoraj nawet kicał na złamanie karku za resztą bandy na koniec ogrodu :-P ). Nie mam pojęcia jak to działa, ale na razie działa - Ajaks nadal chodzi ( chociaż z problemami, bo tył mu zarzuca równo) i nie cierpi :lol: , a ja się modlę, żeby to działało jak najdłużej....[/QUOTE] I ja dołączam się do tych modlitw:-) i cieszę się razem z Wami polepszeniem stanu Księciunia! Też się bałam sterydów, ale od roku mój Semik jest na Medrolu, dostaje pół tabletki raz dziennie, a do tego na wszelki wypadek osłonowo 1 kapsułkę Essentiale Forte na wątrobę i nie dość, że dużo lepiej chodzi, to i wyniki badań ma super! Oby to samo działo się u Ajania:-)
  3. Amigo... też o nim czasem myślę. Tyle osób go szukało, tyle było telefonów, że był widziany i nic:-( Mysza, zawiść i podłość rzeczywiście się szerzy, ale na szczęście zdarza sie też życzliwość i trzymajmy się tego, że niektórym, naprawdę chodzi o psy, a nie o dokopanie komuś.
  4. Szanowna dorocko_36. Dla miłośnika psów powinno być oczywiste, że zanim komukolwiek odda sie pod opiekę psa, należy ten dom sprawdzić. W historii dogomanii zbyt wiele było sytuacji, w których ktoś logował się, zgłaszał chęć opieki nad psem, dostawał takiego psiaka, a potem dochodziło do tragedii. Były przypadki zagłodzenia psów, były też takie, że ktoś psiaka wyrzucał i udawał, że pies zaginął. Mestudio szanuję za to, że zanim odda komukolwiek psa pod opiekę, sprawdza ten dom i człowieka. Dodatkowo jest sporo znaków zapytania w przypadku tej propozycji. Przede wszystkim niefrasobliwe zostawieniw dopiero co adoptowanego psa przywiązanego na smyczy. Tak nie buduje się więzi z nowym członkiem rodziny... W tej chwili mieszka u Was psiak zostawiony przez poprzednich właścicieli. Nie wiadomo jak zareaguje na nowego domownika. Na wątku Horacego czytam, że planujecie zakup jeszcze jednego psa tym razem z hodowli. Nawet ludzie dobrze znający się na ułożeniu stosunków między psami mogliby mieć z tym trudności przy takiej liczbie ogonków. Szukamy dla tych naszych podopiecznych bezpiecznego schronienia. Nie ludzie, tylko one są tu najważniejsze. Dlatego odpowiedź Mestudio jest jedyną, której mogła udzielić. Nie napisała, że suniek nie chce oddać, tylko że musi najpierw sprawdzic warunki i dowiedzieć się więcej na temat domu.
  5. [quote name='dorocka_36']suczka zginęła nam 06.10.2013 a raptem dzień wcześniej adoptowaliśmy ją z Palucha, sunia jest masakrycznie strachliwa dziś wiem, że jeszcze bardziej od naszej zmarłej Zytki. W niedzielę była cudowna, słoneczna pogoda wpadłam na pomysł, że gdy ja będę robiła obiad suczkę przypnę na smyczy na podwórku żeby odetchnęła od klatki i betonowej posadzki w schronisku. Na podwórko wjechał samochodem mój wujek z ciotką z warszawy, przez okno zobaczyłam, że suczyna rwie się na tej smyczy, wybiegłam żeby ją zabrać ale nie zdążyłam dobiec a karabińczyk puścił i psina wyrwała w długą. Jak udałam się za nią na rowerze nigdzie nie było jej widać. Do dziś szukamy jej i wierzymy, że jeśli tylko nic złego jej się nie stanie to ją odnajdziemy. Ma na sobie dwie obróżki w tym jedna antykleszczowa, i jest zaczipowana. Ogłoszenia porozwieszaliśmy, co dziennie patroluję okolicę w nadziei, że ją wypatrzę, dałam ogłoszenia w internecie oraz powysyłałam wiadomości do tutejszych mieszkańców na NK- odzewu "0" Na schronisko nie liczę, że da znać więc sama wertuje stronę ze zwierzętami w kwarantannie. Przez ostatnie kilkanaście lat mieliśmy dwie suczki Sabę ze schroniska w Celestynowie i Zytę przygarniętą ze szczeniakiem z ogródków działkowych a odkąd przeprowadziliśmy się na wieś to prócz Bobiego, którego zostawili właściciele domu w którym obecnie mieszkamy(widocznie nie pasował im do nowo wybudowanego domu) nie mogę zatrzymać żadnej psiny. Wiem, że to moja wina bo zostawiłam ją samą na podwórku a nie powinnam tego robić. Teraz nie spuszczę z oka żadnego nowego domownika do czasu aż całkowicie się z nami z żyje.[/QUOTE] Myślę, że przede wszystkim trzeba szukać jej nad ranem, kiedy nikt nie chodzi w okolicy i jest szansa, że sunia wychodzi, żeby znaleźć coś do jedzenia. Szczerze mówiąc kiepsko widzę możliwości szukania suni, kiedy planujecie wziąć do domu 3 dodatkowe psiaki... Skupiłabym się zdecydowanie na poszukiwaniach zaginionej suni:-(
  6. [quote name='Beta&Czata']Ewuś, dopiero przeczytałam. Tak mi przykro. Biedna Mała. Mam nadzieję, że szybko zagoi się wszystko "jak na psie". Od kilku dni ciągnęło mnie z Castą na skarpę, ale już mi jakoś przeszło (co prawda, mój obronny owczar na widok dzika wziąłby pewnie nogi za pas, ale ryzykować nie będę). Kilka dni temu czytałam, że po 2 latach dziki wróciły do Lasu Kabackiego, więc pewnie przylazły na skarpę. Pozdrawiamy[/QUOTE] Kochana, one na skarpie są od dawna. Ubiegłej zimy dwa z nich widział na górze mój jacek, ale to było po ciemku. Byłam pewna, że w ciągu dnia schowane śpią głęboko. Ten pewnie się obudził, może nawet nasze psiaki ganiające i szczekające w pobliżu go obudziły. Możesz chodzić spokojnie tym głownym traktem, gdzie masz szerokie pola i ścieżki. My lubiliśmy chodzić wąskimi ścieżkami, otoczonymi wyższymi od nas krzaczorami. Tam nas właśnie dorwał. [quote name='Gusiaczek']Ku lepszemu, ku lepszemu idzie, to dobrze, bardzo dobrze. Odpoczywaj Ewuś :)[/QUOTE] Peruszek hardo szedl dzisiaj na wieczornym spacerze i robila uniki, żeby jej nie zabierać z powrotem, tylko pozwolić iść z całym stadem. Ale w drodze powrotnej zaczęła bardzo utykać na łapkę, więc podeszłam do niej i wzięłam maluszka na ręce. Ależ była dumna:-) Przytulala się i szłyśmy tak, dopóki mi ręce nie zaczęły drętwieć. Postawiłam ją na ziemii, zrobiła dwa kroki, po czym znowu wróciła do mnie i prosiła, żeby wziąć ją na ręce. Jacek ją wziął i niósł z powrotem:-)
  7. [quote name='Mattilu']Ale mialyscie emocji:shake: Najwazniejsze, ze sie wszystko dobrze goi. Ewa, a jak goi sie Peruszka? I jak Barsa?[/QUOTE] Kochana, i Peruszce piszę na wątku psiaków ze skarpy, wszystko idzie ku dobremu:-): [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/232091-Kula-potrzebuje-wsparcia-w-utrzymaniu-Berta-i-jej-dzieci-w-DS-Atos-za-TM-*/page63[/URL] Barsunia ma rewelacyjne wyniki badań i czuje się tak, jakby nie przechodziła babeszjozy:-) [quote name='mestudio']Podczytuję i zaglądam cichaczem:-).[/QUOTE] [quote name='Poprawna']To zupełnie jak ja :)[/QUOTE] No nie, nie ma żadnych cichaczy:-) Zapraszamy bardziej oficjalnie do nas;-) [quote name='Gusiaczek']Dobrego dnia Lusieńko Kochana :)[/QUOTE] I Tobie Gusiaczku i Ovolince również:-)
  8. [quote name='dorocka_36']Jestem nowa na waszym forum i trafiłam na niego szukając mojej zaginionej suczki, jutro lub czwartek ma do mnie trafić Horacy z wątku "Dołek w ziemi jego domem" ale widząc te dwie suczki, z których jedna przypomina do złudzenia moje ukochane charty jestem gotowa je również przyjąć. Jeśli uda wam się je oswoić na tyle by je złapać dajcie znać. Musiałby mi jednak ktoś udzielić rad jak zająć się potem takimi na wpół zdziczałymi suniami, nie mam w tym doświadczenia. Sunie mogłyby zostać u nas na stałe. Kontakt do mnie to 510-069-495 Dorota Stygar[/QUOTE] dorocka_36, a co z Twoją zaginioną sunią? Czy udało się ją odnaleźć?
  9. [quote name='mysza 1']Bardzo się cieszę z poprawy maluszka. :)[/QUOTE] Dziękuję Mysza i za smsy i propozycję pomocy... jak zawsze mogę na Tobie polegać:-) [quote name='Nutusia']Cudne wieści! Tylko teraz Ty, Ewo nie szarżuj za bardzo. Szczególnie oko w oko z dzikiem... Jacek-twardziel - skąd ja znam takich "cichych" wielbicieli? ;)[/QUOTE] Ja od tego czasu nie stanęłam stopą na skarpie... Jacek chodzi na otwarte przestrzenie z Barsą i Semikiem, a ja z Peruszką na górze na krótkie spacery. Kiedy tam pójdę, nie wiem... Wczoraj w nocy znalazłam jeszcze jedno cięcie na pupci. Schowało się pod sierścią na pupci... Dzisiaj rano Perusz zostala ogolona i ranka zostala przepłukana. Weci orzekli, że jest ok i nic sie nie paprze i samo się zagoi. Temperatury nie ma, czuje się coraz lepiej, ogonek już w górze, a jak przestaje głaskać, to dostaje łapką po twarzy i widzę najpiękniejsze wyłupiaste oczęta patrzące na mnie z wyrzutem:-) Dzisiaj spałyśmy razem na kanapie. Trzymałam pyszczek maluszka, żeby nie lizała się i żeby nie musiala spać w kołnierzu, którego się boi. Udało się. Peruszka wtulona w moja rękę przechrapała całą noc. Mnie spało się ciut gorzej;-)
  10. [quote name='Gusiaczek']Dobre wieści - bardzo się cieszę[/QUOTE] Dzięki Gusiaczku:-) [quote name='ronja']trzymam kciuki za Peruszkę. Ewa, śnilaś mi się dziś.[/QUOTE] Mam nadzieję, że dobrze Ci się śniłam:-) Dzisiaj będę spała jak kamień. Dwie noce mam w plecy, ale najważniejsze, że Perusz czuje się lepiej. Nie chciała wracać ze spaceru bez całego stada. Szła do przodu, tylko łapka jej się trzęsła. Musieliśmy skrócić cały spacer, bo padałoby maleństwo. Na ręce poszła dopiero przy schodkach, na które trudno jej wchodzić. Jak ja kocham tego malucha... Mój Jacek zmienil wczoraj zdjęcie profilowe na FB... Wrzucił takie, na którym przytula Peruszkę:-) Udaje twardziela, ale też przeżył to wszystko...
  11. Uwielbiam takie szybkie akcje i cudowne zakończenia!!!!
  12. Peruszka czuje się dzisiaj o niebo lepiej niż wczoraj:-) Nie ma temperatury, szwy ładnie się goją. Przy jednym "chrzęści" powietrze, ale oglądało ja dzisiaj dwoje wetów, do których mam pełne zaufanie i zgodnie orzekli, że będzie dobrze:-) Na wszelki wypadek jeszcze jutro rano podjedziemy sie pokazać, maluch dostanie antybiotyk 3-dniowy i mogę powoli spuszczać powietrze:-) Dzisiaj miałam urlop, cały dzień spędziłam obok niej i mogła leżeć bez kołnierza. Była bardzo szczęśliwa:-) Odwiedziła nas też Ania Tygrysiczka, którą Peruszka łatwo zawojowała i była głaskana, tulona i całowana, a przeciez Perusz to lubi najbardziej:-) Tak naprawdę dzisiaj dopiero powychodziły spod opuchlizny wszystkie sińce. Peruszek jest krwisto czerwony na całym tyle:-( Jej uda, brzuszek, to jeden wielki i ciemny siniec. Tylna łapinka bardzo boli, ale coraz częściej staje na niej. To jest twardziel, zawsze musiala dbać o siebie sama. Wierzę, że wszystko będzie dobrze, ale juz teraz zapowiedziałam jej, że koniec z byciem ochroniarzem stada. ja przejmuje tę funkcję, a Perusz ma w razie czego stawać za mną, a nie brac wszystko na klatę. Popracujemy nad tym...
  13. To prawda, Lusia ma pięknie zagojony szew, a ucho wygląda bardzo ładnie. Wetka byla bardzo zadowolona z postępu leczenia. Za to Luśka zrobila nam dzisiaj cyrk na kółkach w lecznicy. Weszla uśmiechnięta, ale postawiona na stole, a potem położona brzuszkiem w górę dostala jakieś nadpsiej siły i zaczęła tak wierzgać i wyrywać się, że Anusia z trudem ja utrzymywała. Po wzięciu na ręce wchodzila Ani na glowę ze strachu. Nic jej nie bolało, ale musi miec jakieś złe skojarzenia. W domu pozwala sobie grzebać w chorym uszku, ale od brzuszka wara wszystkim:-) Za wizytę i szczepienie zapłaciłam dzisiaj 60 zl (czyli sam koszt szczepienia). Zaraz zapiszę w rozliczeniu:-) Lusia jest pięknie wyczesana i wygląda pięknie. Prawdopodobnie w sobotę lub niedzielę, kiedy przyjedize na wizytę kontrolną z uszkiem wykąpiemy ja z Anią. Nie miałam dzisiaj aparatu, bo byłam z moją Peruszką, która codziennie ma kontrolę. Poprawię się w weekend:-) Praca Ani z Lusią pod opieką Eli przynosi efekty:-) Lusieńka bardzo sympatycznie przywitała dzisiaj Perełkę. Bardzo przyjaźnie wyszła jej naprzeciw i chciała się zaprzyjaźnić. Niestety z uwagi na rany Peruszki i świerzbowca Lusi musiałyśmy dziewczyny odseparować od siebie:-(
  14. Eluś, dziękuję za pomoc z bazarkiem! Perełka gorączkuje i robi jej się odma pod raną. Narazie obserwujemy, podajemy leki przeciwzapalne i bardzo mocno wierzymy w to, że wszystko będzie dobrze. Jutro rano kolejna wizyta u weta. Spotkamy się z Lusią, która przyjedzie na sprawdzenie szwu posterylkowego.
  15. [quote name='Nutusia']Dobre wieści z rana. Śniadanie zjedzone doda energii, przemiana materii bez zarzutu... Z każdym dniem będzie już tylko lepiej![/QUOTE] Tego się trzymam i nie dopuszczam do siebie innej myśli!
  16. Najważniejsze, że wszyscy żyją! Aniu, Tomku - jak zawsze dziękuję za serce i "oczy dookoła głowy" na psie sprawy. Jesteście jak zawsze wspaniali! To cudowne uczucie wiedzieć, że nie stoi już tam przywiązana i nie spadają na nia kije:-( Pomyślalam teraz o tym, żeby przy okazji przekazywania ciuchów dla dzieci spróbować porozmawiać z nimi o stosunku do psiaków. Myślę o tych starszych. Może na przykład zaprosić ich do Was, żeby zobaczyły, że psy można kochać i dbać o nie i to jest fajne? Bardzo Wam dziękuję za słowa wsparcia dla Perełki. Moje małe kochanie nie wie, że waży tylko 8,5 kg i myśli, że jest lwem i ochroniarzem całego stada. Na szczęście nie ma obrażeń wewnętrznych, choć pokiereszowana jest mocno. Pocięta szablą i poszarpana kłami:-( Ma 6 zszytych głębokich cięć, pozostałe rany mają się zagoić same. Ale żyje! Nigdy więcej nie przejdę tamtędy, to swoim psom i sobie przyrzekłam już wczoraj, kiedy biegłam z zakrwawioną Peruszką przez skarpę.
  17. [quote name='edek']Jak minęła noc Perełce ?[/QUOTE] Peruszka w nocy praktycznie nie spała. Płakała jak tylko przestawałam ją głaskać, w związku z tym noc spędziłyśmy na jej posłanku wtulone w siebie. O 2 w nocy wyniosłam ja na dwór i wreszcie stanęła i załatwiła się. Dopiero koło 7 nad ranem zasnęła tak mocno, że przenioslam sie na łóżko, żeby rozprostować kości. Rano zjadła śniadanie, a na krótkim spacerze załatwila i sioo i qoo. Będzie dobrze, ale chwilkę to potrwa... [quote name='asiuniab']mogę się przyłączyć do grona kibiców Lusieńki??:cool3:[/QUOTE] Będzie nam bardzoo miło!
  18. Dziękuję Wam za wsparcie. Peruszka w nocy praktycznie nie spała. Płakała jak tylko przestawałam ją głaskać, w związku z tym noc spędziłyśmy na jej posłanku wtulone w siebie. O 2 w nocy wyniosłam ja na dwór i wreszcie stanęła i załatwiła się. Dopiero koło 7 nad ranem zasnęła tak mocno, że przenioslam sie na łóżko, żeby rozprostować kości. Rano zjadła śniadanie, a na krótkim spacerze załatwila i sioo i qoo. Będzie dobrze, ale chwilkę to potrwa...
  19. Peruszek niestety biegnie również do dzika, który według niej stanowił zagrożenie dla stada:-( Dzisiaj na porannym spacerze doszło do spotkania, z którego Peruszka wyszła dzięki Bogu żywa, ale bardzo pokaleczona:-( Peruszka jest bardzo obolała:-( W 6 miejscach jest poszyta, pozostałe rany zagoją się same. Ma problem z chodzeniem. Od razu po całym zdarzeniu truchtała na 3 łapkach. Teraz jakiekolwiek próby postawienia jej na dwie łapki powodują, że siada na pupci i nie rusza tylnymi łapkami. Ma rany ciete, szarpane i zerwany kawał skóry, ale żyje! Prawdopodobnie dojdzie do zakażenia i trzeba będzie nacinać i wyciskać rany, ale trzeba było szyć, żeby zastopować krwawienie. Jestem cały czas przy niej, bo jak odchodzę, to maleństwo popiskuje i prosi o powrót. Leżymy wtulone w siebie i zdrowiejemy. Tak wygląda moje maleństwo z jednej strony. Druga też jest pokiereszowana, ale ciut mniej. Do tego ma głębokie cięcie w pachwinie tylnej łapki i tam też była szyta:-( Tak wygląda po szyciu. Przed było znacznie gorzej. [img]http://www.iv.pl/images/43921455715998825786.jpg[/img] [img]http://www.iv.pl/images/54061487828304586898.jpg[/img]
  20. Peruszka jest bardzo obolała:-( W 6 miejscach jest poszyta, pozostałe rany zagoją się same. Ma problem z chodzeniem. Od razu po całym zdarzeniu truchtała na 3 łapkach. Teraz jakiekolwiek próby postawienia jej na dwie łapki powodują, że siada na pupci i nie rusza tylnymi łapkami. Ma rany ciete, szarpane i zerwany kawał skóry, ale żyje! Prawdopodobnie dojdzie do zakażenia i trzeba będzie nacinać i wyciskać rany, ale trzeba było szyć, żeb zastopować krwawienie. Jestem cały czas przy niej, bo jak odchodzę, to maleństwo popiskuje i prosi o powrót. Leżymy wtulone w siebie i zdrowiejemy.
  21. Trzymajmy kciuki, bo z takimi dupkami wszystko jest możliwe. Wierzę bardzo w dyplomację Ani, a jeśli ona nie zadziała, to w determinację Ani i Gallegro.... Pamiętajcie, że tam zostają psy sąsiadki, którym te bydlaki mogą zrobić krzywdę, jeśli dowiedzą się, że to ona dała znać.
  22. Tak bardzo się cieszę, że na siebie trafiliście:-) Fionka na Państwa, a Państwo na Fionkę:-) Dużo dobrego wspaniała Rodzinko:-)
  23. [quote name='mestudio']A ogonek ciągle zadowolony :-).[/QUOTE] To prawda:-) Nawet u wetki, leżąc na brzuszku prosiła tym ogonkiem, żeby jej nic złego nie robić.
  24. Oszaleję dzisiaj z moim komputerem:-( Chodzi jak w smole, nie chce kopiować linków ze zdjęciami:-( Wgrywam ostatnie: [img]http://www.iv.pl/images/24292059885516572349.jpg[/img] [img]http://www.iv.pl/images/04714094488186186332.jpg[/img] [img]http://www.iv.pl/images/48285663447878892507.jpg[/img] [img]http://www.iv.pl/images/03131336446678463050.jpg[/img]
  25. [IMG]http://www.iv.pl/images/32039632606110987713.jpg[/IMG] [img]http://www.iv.pl/images/54096606711883135891.jpg[/img] [img]http://www.iv.pl/images/15581669492256615642.jpg[/img] [img]http://www.iv.pl/images/15486846844268999829.jpg[/img]
×
×
  • Create New...