Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29331
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    31

Everything posted by Ewa Marta

  1. I jeszcze filmik z zabawy:-) [video=youtube;yAIL5yfObrM]http://www.youtube.com/watch?v=yAIL5yfObrM&feature=youtu.be[/video]
  2. Zanim Pani Asia coś napisze, muszę podzielić się z Wami radosną informacją, że Gaja zaczyna zachowywać się tak, jak wcześniej, czyli koniec rozpaczy z powodu rozłąki:-) Taką dostałam wiadomość od Pana radka:-) [I][B]Gaja została dziś po raz pierwszy na dłużej, a w domu wszystko jest na swoim miejscu:) Przed samym wyjściem zrobiłem dłuższe wyjście także sunia była troszkę zmęczona. Zostawiłem smakołyk do żucia i konga. Po moim wyjściu nie było histerii (poczekałem trochę na półpiętrze). Nie wiem jak było później, bo nie nagrywałem dziś (empetrójka z dyktafonem właśnie się ładuje).Po powrocie nastąpiła eksplozja radości, sunia oszalała ze szczęścia.[/B][/I] [I][B]Na spacerkach Gaja była dzis ciut spokojniejsza. Bardzo dobrze reaguje na "stój", ale tylko przy zatrzymywaiu się na przykład przed przejściem. Gdy leci to już słuch gorszy jakby:) Potrafi też czasem zrozumieć że gdy smycz się skończy trzeba przestać się ciągnąć i wrócić, ale oczywiście nie za każdym razem.[/B][/I] [I][B]Teraz malutka śpi zmęczona po popołudniowej wędrówce.[/B][/I]
  3. Mam już filmk:-) Wgrywam i od razu zaczynam oglądać:-) [video=youtube;NSncQzG2Ysw]http://www.youtube.com/watch?v=NSncQzG2Ysw&feature=youtu.be[/video]
  4. Boże, jak cudownie! Tosia trafiła na dom idealny dla niej! Bardzo dużo nauczyła się u Ani, ale niestety nie wszystko sie udało z uwagi na jej ogromne zainteresowanie całym światem i tą nadpobudliwością:-) Ona musi mieć przewodnika, który potrafi jej postawić granice, o czym mówiłyśmy z Elą od poczatku. Ja na przykład totalnie nie nadawałabym się do jej wychowania, bo rozpuszczam każdego czworonoga. Mam szczęście, że moje psy są grzeczne i jak powiedziala mi treserka "nie robią bagna":-) Ja nawet Kulfona - sąsiada, który w życiu nie wszedł na kanapę nauczyłam wchodzić na nią u siebie, co szybko przeniósł na swój teren i teraz sypia sobie jak król... Z przyjemnością wgram filmiki i sama je obejrzę:-) Bardzo dziękujemy za cudowną relację:-)
  5. [quote name='Mattilu']Pies zrelaksowany, ktory WIE ze tu jest jego miejsce - cudne![/QUOTE] Ale z Ciebie nocny Marek Mattilu:-) Od jakiegoś czasu pojawiasz się po północy:-)
  6. Zanim Pani Asia coś napisze, pozwolę sobie wgrać mail od Pana radka:-) [I][B]Gajunia uwielbia Asi sweterek, dziś gdy Asia wyszła do pracy też zameldowała się na swetrze:)[/B][/I] [I][B]Dziś sunia ma dzień nadaktywności. Wcześnie z rana wychodzi z Asią i była dziś grzeczniutka, za to przy okazji wyjścia później z rana (przed 10-tą) energia Gaję roznosiła. Wypadła z klatki rozszczekana i oczywiście na napiętej smyczy, a później z tej radości zaplątała się między drzewami w lesie naprzeciwko naszego bloku:)[/B][/I] [I][B]Tak szybko latała, że nie nadążałem kluczyć za nią. Podobna energia na popołudniowym (jak zwykle długim wyjściu). Tak się dziś naganiała, że od przyjścia ze spacerku o 16 śpi jak suseł.[/B][/I] [I][B]Za to dziś zostawanie wyszło całkiem nieźle. Oprócz chrupadła do żucia zostawiłem jej konga napełnionego przysmakami na posłanku. Płakała dwie minuty, później około piątej minuty trochę się skarżyła, ale po cichutku. Chrupadło zjadła w kongu ciut zostało bo gapa nie umiała wyciągnąć i tak jak Pani radziła przysmak został odrazu po moim powrocie zabrany.[/B][/I] [I][B]Na spacerku popołudniowym udało mi się odnieść mały sukces ze szczekaniem na inne psiaki. Spotkaliśmy dwa laby i udało mi się Gaję wyciszyć, została później bardzo pochwalona i widać było uniej zadowolenie z pochwały.[/B][/I] [I][B]Jutro proszę o trzymanie kciuków, ponieważ przed Gają duże wyzwanie. Będzie musiała zostać w domku 6 godzin, czwartek to taki dzień gdzie psiak musi sam poczekać dłużej:([/B][/I]
  7. Ostatnio mamy z Elą wiele powodów do wzruszeń... Udane adopcje naszych podopiecznych przeplatają się z naszymi rodzinnymi tragediami... Niemniej piękne relacje z domków pozwalają nam wierzyć w to, że po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój:-) Muszę wgrać fragment maila od Pani Beaty, bo jest po prostu wzruszający:-) Zdjęcia dopiero z domu, bo w pracy nie mam jak. Chyba, że Elusia zrobi to pierwsza:-) [I][B]śledzę wątek Lusi i Tosi i widzę, że mają Panie szczęście do domów dla tych psich dam, które nieba przychylają swoim pupilkom. Do rozczulających (kanapowych)zdjęć obu ostatnich podopiecznych dołączam Olisiowe. Widać na nich, że zwierzaki wygrały los na loterii. Widocznie jesteśmy sobie pisani, tylko we właściwym momencie musimy się odnaleźć i jak się okazuje, w tym pomagają nam Panie. Nasze Słońce już z pewnie podniesionym ogonkiem sygnalizuje na spacerach, że jest u siebie. Ostatnio też leży na kocyku od Pani Ani. Wkrótce czekają nas pierwsze wspólne święta. Ciekawa jestem bardzo jak Oli zareaguje na dużą choinkę, która zawsze stoi u nas w dużym pokoju. Prezent dla Olisi już jest zakupiony:) Serdecznie pozdrawiam wszystkie Panie. To wielka przyjemność patrzeć na szczęśliwe psiaki na zdjęciach. W odróżnieniu od ludzi nie potrafią one pozować do zdjęć, więc szczęście, które na nich widać musi być prawdziwe. Jeszcze raz dziękuję za wszystko. [/B][/I]
  8. Wczoraj sprawdziłam bazę i Lusia widnieje już w niej ze swoim czipem:-)
  9. A ja melduję, że Tosia widnieje już w bazie safe-animal:-)
  10. [quote name='Asiula_d']Dobry wieczór, Gaja już wie, że jest Gają:) Pięknie reaguje na imię i chyba je lubi. Jutro wieczorem napiszę o jej postępach i jak nad nimi pracujemy. Trzeba się uzbroić w cierpliwość, ale już dziś cieszy to, że widać postępy, zwłaszcza na spacerkach. Filmiki wrzucę pewnie jutro wieczorem, bo dziś materia nieożywiona stawia opór:angryy:[/QUOTE] Witamy serdecznie! Nie mogę doczekać się filmików z Gają:-) Ona szybko sobie przypomni to, czego nauczyla się w DT. Pewne zachowania wymagają dodatkowo pracy, ale jestem pewna, że Wam się uda:-)
  11. [quote name='Mattilu']Taki mejl to najlepsza nagroda dla Ciebie, Pani Ani i Eli:) ide po chusteczke.[/QUOTE] To prawda kochana. Nie mogę się doczekać rana, żeby przeczytać go Anusi:-) Tym bardziej, że Ania stresuje się bardzo Tosią, która też była uczona wszystkiego, a teraz troszkę rozrabia:-) Eluni wysłałam od razu maila i pewnie przeczyta go z samego rana:-) Ogromna w tym wszystkim jej zasługa, bo to ona codziennie konsultuje z Anią sposób prowadzenia psiaków:-)
  12. Dostałam tak pięknego maila od Pani Agnieszki, że muszę, po prostu muszę go tu całego wgrać:-) Napisałam Pani Agnieszce, że dla takich maili warto żyć:-) Mam oczy pełne łez i tak bardzo się cieszę, że to właśnie do Państwa trafiła Luśka:-) Poczytajcie proszę:-) [I][B]Pani Ewo, wiem, że Piotrek często się z Panią kontaktuje i sam zdaje relacje o Lusi w naszym imieniu, bo ja akurat dostałam ogromne zlecenie (jak zwykle na wczoraj) i ścigam się z czasem, ale jednak nie mogę sobie odmówić choć tych parę minut, aby opisać naszego .. aniołka :) Lusia jest prawdziwym aniołkiem, Pieścidełkiem jak to trafnie i serdecznie określiła Pani Ania. Piesio od razu przypadł nam do gustu, ale nawet w najśmielszych marzeniach nie spodziewaliśmy się, że przyjmiemy do domu takiego słodziaka. Lusia obdarowuje nas wszystkich (każdego z nas, sprawiedliwie !) ogromną miłością i łagodnością. Wystarczy tyko na nią popatrzeć, a ona już przekręca się na plecy i tym swoim rozbrajającym wzrokiem prosi o głaskanie. Oczywiście nie wystarczy raz, czy dwa .. :) Jeśli uznaje, że pieszczoty były zbyt krótkie (w sumie: zawsze), leciutko podszczekuje i dalej patrzy wymownie, albo po prostu podsuwa się i wlepia łepek pod rękę! Trzeba przyznać, że tyle czasu na podłodze to my nie spędzaliśmy już dawno; chyba jak Maks był mały i raczkował :) Ale to czysta przyjemność! Luśka bardzo lubi swoje posłanko (to szyte przeze mnie, co napawa mnie ogromną dumą, ), gdzie ma kocyk od Pani Ani, ten drugi materacyk (żeby było miękko i ciepło), no i obok zabawki. Praktycznie od razu zaakceptowała to miejsce i widzimy, że czuje się tam pewnie; po prostu "u siebie". Choć musimy przyznać, że bez żadnego skrępowania, zawładnęła również wszystkimi naszymi łóżkami. Uwielbia łóżka dzieci, bo wtula się tam w ich kocyki i pluszaki, że aż trudno ją od nich odróżnić ! W nocy śpi praktycznie z każdym: jak zaśnie obok Maksa, to za trochę schodzi na podłogę (by chyba jej za ciepło), po czym idzie do Julii; potem przychodzi do nas i po dużej porcji buziaków zajmuje centralne miejsce na ... poduszce mojej lub Piotra. Ale robi to tak uroczo, że nie można jej odmówić .... Idealnie reaguje na dzieciaki, które za nią przepadają. O tym, że mamy pieska wie już cała szkoła (magia FB) i pół przedszkola. Dzieci naprawdę się przejęły swoja rolą, dbają aby miała pełne miseczki, szykują ją na spacery (i też wychodzą, choć na razie wychodzimy wspólnie, czyli dorosły + dziecko), wycierają łapki, podsuwają smakołyki i oczywiście bawią: Julka głównie ją pieści, a Maks próbuje zainteresować samochodami, które Lusia z zaciekawieniem obwąchuje. Na razie jej psie zabawki mniej ją interesują; często je sobie wącha, jakby sprawdzała i upewniała się czy po prostu są. Jesteśmy też wręcz zdumieni jej ułożeniem: chętnie wychodzi na spacer, idzie pięknie na smyczy, załatwia swoje potrzeby, jak spotyka inne psy, próbuje się z nimi zaznajomić; raz tylko troszkę wystraszyła się doga niemieckiego (bo mieszka u nas w bloku), ale to pewnie ze względu na gabaryty, bo ten pies to oaza spokoju i łagodności. A co najfajniejsze: Lusia pięknie sama już prowadzi do domu, nie boi się windy, a po powrocie do mieszkania, szaleje z radości, obiega cały dom i wita się z każdym z nas. Mamy za sobą także próby pozostawania w domu. Pomimo pracy w domu, czasami muszę wyjść po zakupy, do przedszkola, itp. W każdym razie nie są to długie wyjścia. Ale Luśka i tu przekroczyła nasze oczekiwania: nie szczeka, nie płacze (potwierdzone u sąsiadki zza ściany) a tym bardziej nie broi w domu. Jak napisałam: istny anioł! Natomiast jak się cieszy jak wraca! Cieszy się też z powrotu domowników: dzieci to prawie przewraca z radości po ich powrocie ze szkoły/przedszkola i tak buziuje, że niemalże mają mycie z głowy! Jedynym naszym zmartwieniem, był fakt, że Lusia przez 2 dni nie bardzo chciała pić. Jak podawaliśmy jej wodę na ręku to zlizywała, ale na widok miseczki odwracała łepek. W każdym razie dzisiaj się to zmieniło, Lusia piła wodę z miseczki, bez jakiegokolwiek zachęcania. W kwestii jedzenia, natomiast, to jak Piotrek wspominał, sucha karma jakby ją nie interesuje :) Natomiast puszki i owszem; gustuje także w "domowych obiadkach"; na widok parówek (w sumie to rzadko daje je dzieciom, ale akurat w poniedziałek były na kolację), zrobiła takie oczy i tak postawiła te swoje wielgachne uszy, że wszyscy ulegli jej urokowi. A najbardziej chyba .. Piotrek, główny przeciwnik karmienia psa przy stole :) Ja wiem, że dyscyplina musi być, ale ten pyszczek ! no, normalnie człowiek nie przełknie, a jak sobie jeszcze pomyśli, że piesek nie zawsze jadał takie rzeczy, a może czasem w ogóle nic nie jadał, to tym bardziej czuje się usprawiedliwiony za brak dyscypliny. Oj, mogłabym jeszcze tak długo, bo Lusia jest nieskończenie wdzięcznym tematem, ale muszę powrócić do moich tłumaczeń; jeszcze jestem w lesie, a jutro mija termin oddania... Jesteśmy niezmiernie szczęśliwi, że Lusia jest u nas. Już dała nam ogrom radości, a pewnie będzie jeszcze lepiej. I do tego jesteśmy wdzięczni Pani, Pani Ewo, Pani Ani, Pani Eli, i wszystkim innym osobom robiącym tak dużo dla tych psiaków. Jestem pełna podziwu dla Państwa zaangażowania, pracy i determinacji. Gdyby nie Wy, nie mielibyśmy Lusi! Pozdrawiam bardzo serdecznie i do usłyszenia Agnieszka (tym razem sama, bo reszta rodziny wraz z czworonożnym, już śpi :) [/B][/I]
  13. Nie wiem co mam napisać:-( Z jednej strony takie ogromne szczęście spotkało tego cudownego psa, bo ma najwspanialszą pod słońcem Rodzinę. Z drugiej tyle bólu:-( Tak bardzo boję się zaglądać tu, kiedy widzę nowy wpis, bo powoli trzeba chyba przyzwyczajać się do myśli, że Ajanio nie jest młodym psem, że tak wiele w życiu przeszedł, że choróbska dają o sobie znać i być może nie pozwolą mu za długo być z Wami... Myśłę jednak, że te piękne lata spędzone z Wami przeżył tak szczęśliwy, że trzeba się z tego cieszyć i modlić o zdrowie dla niego jak najdłużej, ale nie oczekiwać cudu:-( Czekam z niepokojem na c.d. i mimo wszystko chcę być optymistką i marzycielką...
  14. Psiaki dosyć szybko załapują zmianę imienia:-) Jak to jest w przypadku Gajusi, dowiemy sie może bezpośrednio od pani Asi, bo dostałam taką wiadomość:-) [B][I]na razie dajemy sobie radę z łobuzicą, ale dziękuję za namiary na behawiorystę (chociaż mam nadzieję, że nie będzie potrzeby). Na późnowieczornym wyjściu Gaja zachowywała się dość ładnie, za to już na osiedlu włączyło się szczekanie na spotkanego jamniora. Trochę czasu zajęło uspokojenie małej:)[/I][/B] [B][I]Po dzisiejszych wędrówkach Gaja smacznie śpi koło Asi. [/I][/B] [B][I]Już niedługo Asia będzie pisać w wątku Gai, dziś założyła sobie konto na Dogomani. Dziś jeszcze ja napiszę dzienny raport, a później pewnie już będą relacje bezpośrednie:)[/I][/B] [B][I]Na razie mam mało zdjęć, bo Gaja raczej unika aparatu. Więcej zdjęć (chociaż na razie też niedużo) i 2 filmiki wrzuci na Dogomanię Asia, jak tylko zgra i umieści w sieci. Teraz załączam jedno zdjęcie z dzisiejszego spacerku i zdjęcie tęskniącej suni leżącej na sweterku Asi:)[/I][/B] Gaja na spacerze z podniesionym ogonkiem:-) [img]http://www.iv.pl/images/12503945198767009066.jpg[/img] i Gajusia na sweterku Pani:-) [img]http://www.iv.pl/images/94912841438652175414.jpg[/img]
  15. [quote name='Anula']WiosnaA podeślij mi dane do przelewu.Chociaż zapłacę za taksówkę 50,00zł.[/QUOTE] No właśnie, ja też bardzo poproszę o dane, bo nie mam zapisanego konta:-)
  16. Zajrzałam, żeby napisać o postępach Gaji, ale sama sobie pisać nie będę:-) Może tylko to, że Gaja popiskiwała tylko pierwsze 4 minuty po zostaniu samotnie i dużo ładniej chodziła na smyczy. Jest więc tak, jak myślałyśmy:-) Powoli wraca do tego, czego się nauczyła wcześniej. Nadal jednak potrafi wyskoczyć z jazgotem do obcego psiaka i nad tym Państwo będą pracowali...
  17. [quote name='WiosnaA']Jeszcze odnośnie kosztów tej mojej "wyprawy". Nie mogę Was prosić o wsparcie finansowe,po prostu nie wypada i nie przystoi dla mnie,ponieważ sama zdecydowałam,że jadę tak daleko (niektórzy pukali się w głowę ) i już natychmiast.Ale tak mi podpowiadało serce na wieść o zaginięciu,że muszę jechać i robić co w mojej mocy.Tak samo było w chwili gdy nie miałyśmy akurat samochodu,a dostałam wiadomość,że Tinulek jest w innym miejscu.Taksówka,że drogo wyniesie (50zł),ale gdy chodzi o niebezpieczeństwo o życie,czy to ludzkie,czy psie, nie umiem mysleć w danej chwili o finansach ,nie grają roli poprostu i mówię sobie jakoś to będzie. Dziękuję,że pomyśleliście o kosztach, jeśli ktoś może i zechce nas wesprzeć będę ogromnie wdzięczna.[/QUOTE] Kochana Wiosenko, nie tylko nie wypada, ale należy prosić o wsparcie. To, że w takiej dla siebie chwili wskoczyłaś po prostu z Rodziną do samochodu i jechałaś, żeby szukać psiaka jest absolutnie godne wsparcia choć finansowego. Jak pisałam, ja przeleję z radością 100 zł, które i tak zginą w morzu wydanych przez Was na benzynę i taksówkę pieniędzy. Poproszę numer konta na PW:-)
  18. Kiedyś miałam czas, żeby bywać na wszystkich zaprzyjaźnionych wątkach. teraz czasami tylko przemykam, poczytam i pędzę dalej. Ale muszę napisać, że niezmiennie jestem pełna podziwu dla Waszej pracy dziewczyny! Zdjęcie Ani umorusanej w ziemi i wyciągającej szczeniaczki nadaje się na jakiś konkurs:-) CUDO!
  19. Jest tylko jeden minus tej adopcji... Od kiedy Lusia wyjechała, Pikuś kompletnie stracił dobry humor:-( Ania chciala go już dzisiaj zabrać do weta, bo nie jadł, nie pił tylko leżał smutny:-( Ania zachęcała go do zabawy, nawet Łatka go zaczepiała, ale dopiero wczoraj wieczorem troszkę się pobawił, a dzisiaj w końcu skusił się na kocie smaczki. On razem z Lusią i Tosią naprawdę cuda wyczyniali razem. Kotłowanie, łapanie się były na porządku dziennym... Z żadnym innym psiakiem do tej pory tak sie nie zaprzyjaźnił, jak z tymi dwiema agentkami.
  20. Bardzo lubię rozsądne, rzeczowe maile od Rodzinki Gaji:-) Mam nadzieję, że podzielicie moją radość z kolejnych informacji o naszej suni:-) [B][I]Poniedziałek powoli mija, przed nami jeszcze jeden spacerek ale już teraz mam trochę refleksji:)[/I][/B] [B][I]Gajunia na początku gdy zostaje szczeka chyba ze stresu, ale później bardzo tęskni za Asią. Miałem okazję poobserwować dziś gdy Asia wyszła normalnie do pracy. Gaja wtulała się w rzeczy Asi i popiskiwała. Po Asi powrocie z pracy Gaja oszalała ze szczęścia. Nie widzieliśmy nigdy takiej radości u psiaka. Gdy była w domu ze mną dużą część czasu spędzała pilnując drzwi, a gdy były głosy na klatce popiskiwała. [/I][/B] [B][I]Rano wyszła z Asią i była w miarę grzeczna, a ja byłem dwa razy i miałem wrażenie że wyszedłem z małym szczeniaczkiem, który nie potrafi nie dokazywać:) Popołudniowe wyjście trwało godzinę i 10 minut, chodziliśmy po lesie i przez cały czas Gaja biegała od jednego końca smyczy do drugiego, jak szliśmy chodnikiem trzeba było skrócić smycz i wtedy sunia ciągnie, trzeba jej cały czas przypominać o ładnym chodzeniu. Ale ja już tak mam że psy jakoś wiedzą że ze mną można więcej;) Po powrocie nie była wcale zmęczona, zresztą po wieczornym wyjściu też. Suńka jest taka trochę ADHD. Czasem trudno nad małą zapanować, w domku tez potrafi się rozkręcić i wtedy trzeba jej zwrócić uwagę. Dobrze reaguje na "nie wolno" ale oczywiście działa to na krótko. Za to jest tak radosna, że aż serce rośnie. Przed nami sporo pracy, ale Gaja wygląda na bystrą więc się nauczy wszystkiego prędzej czy później. Dziś podaliśmy stress out, zobaczymy czy trochę to psinkę wyciszy przy zostawaniu. [/I][/B] [B][I]Dziś przyjdą puszki, pewnie jeszcze przez jakiś czas trzeba będzie mieszać z suchym bo psisko wybredne. [/I][/B]Tak sobie myślę, że całe zachowanie Gaji może być spowodowane nie tylko zmianą miejsca, ale też brakiem Lusi, ukochanej towarzyszki zabaw. Wprawdzie zostawała u Ani w domu bez Lusi i Łatki, co było działaniem celowym, żeby nauczyc ją bycia bez innych psiaków, niemniej obecność kotów mogła jej wystarczać. Tutaj zostaje zupełnie sama i to może być dla niej nowość. Rozmawiałam z Anią o ciągnięciu na smyczy. Ona tak reaguje w każdym nowym miejscu (zupełnie jak moja Perełka). Niebawem powinna się uspokoić, choć tak naprawdę musi się porządnie wybiegać, żeby się zmęczyć, a narazie z powodu smyczy nie jest to możliwe. Ja jestem dobrej myśli. Widywałam Tosię wielokrotnie i wiem, że potrafi być grzeczną sunią. Musi dostać troszkę czasu, żeby przyzwyczaić się do nowego życia:-)
  21. Lusia czuje się w swoim domu doskonale:-) Zachęca do zabawy całą rodzinę i aktywizuje wszystkich:-) W międzyczasie podsypia i zbiera siły do kolejnych harców;-) [img]http://www.iv.pl/images/99681933364665407385.jpg[/img] [img]http://www.iv.pl/images/05207003104698246621.jpg[/img]
  22. [quote name='Anula']Tak bardzo się cieszę,że Tino odnaleziony dzięki determinacji WiosnaA i jej rodziny.Wspaniały DT i wspaniali w nim ludzie mieszkają.Musimy pomóc WiosnaA jakoś zebrać pieniążki chociaż na paliwo. Gonię na wtki aby odwołać alarm i oznajmić wspaniałą wiadomość.[/QUOTE] Jestem zdecydowanie za wsparciem finansowym tej podróży. Poproszę o numer konta i deklaruję wpłatę 100 zł za benzynę.
  23. [quote name='agat21']Dobrze, że tak się skończyło :) Szkoda tylko, że przez ludzką głupotę psiak się nacierpiał i zestresował pewnie strasznie.[/QUOTE] Psiak się nacierpiał, ale nie zapominajmy o Ani, która powinna w spokoju móc odreagować pogrzeb taty, a od kilkunastu godzin ganiała z córką i mężem psiaka z powodu nieodpowiedzialności ludzi:-( Sądzę, że złamali tak wiele punktów umowy, że sprawa jest bezdyskusyjna. Ania ma prawo odebrać psa i kropka!
  24. [quote name='Nutusia']Szczęście w nieszczęściu, że byłaś tam akurat i nigdzie nie zabrali Kulki...[/QUOTE] Nutusiu, z jednej strony tak, ale z drugiej..... jestem zła na siebie, bo powinnam sama ją zatargać na to szczepienie:-( Teraz umówiłam się, że od razu po wizycie weta w poniedziałek - wtorek zabieramy ja na szczepienie, odrobaczanie i ogólny przeglą...
×
×
  • Create New...