Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29128
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

Everything posted by Ewa Marta

  1. Napisałam do kikou i poprosiłam, żeby coś napisała o Bonusku, wrzuciła zdjęcie. Zapytałam też o weta, bo oczka trzeba sprawdzić koniecznie. Myślę, że zrobi to po południu.
  2. Bardzo Ci kochana Nadziejko dziękujemy!! Bardzo się przyda na dzisiejszy rachunek od weterynarza:)
  3. Wiem niestety, dlatego staram się uspokoić. Teraz jest trochę niespokojny, bo nie dostał śniadania. Jacek zabrał go do drugiego pokoju, jak sunie jadły śniadanie. Przychodzi teraz do mnie i głęboko zagląda w oczy pytając kiedy będzie micha. Państwo powiadomieni, że decyzja jest na tak. Już ruszają z zakupami dla Lolka. Umówiłam się na popołudnie na rozmowę bardziej szczegółową na temat tego, co powinni dla niego kupić. Pożyczymy im naszą zabawkę węża i długą linkę na spacery, żeby mogli na spokojnie wybrać odpowiednie zabawki edukacyjne i linkę. Ja i tak pojadę na wizytę poadopcyjną, więc wszystko odbiorę. Pani się cieszy i dziękuje, a ja mam kluchę w gardle:( Ponieważ mam do niego stosunek emocjonalny, sprezentuję mu też jego ulubione zabawki, które wyciągał z naszego psiego koszyka z zabawkami. Lolek jedzie do domu w sobotę przed południem. 3 doby po kastracji będę się nim opiekowała ja. Tym razem poza rozumem też moje sunie, ich zachowanie i wycofanie zaważyły. Naszym zdaniem to jednak Barsiczka była szefem, choć nic na to nie wskazywało. One są zagubione, kładą się często pod łóżkiem, żeby się od Lolka izolować. Nie mamy prawa im tego robić.
  4. Lolek chyba coś czuje. Taki się zrobił spokojny. Położył się na posłaniu w przedpokoju i nawet pospał trochę. Potem przyszedł do mnie na przytulanki. Jutro o 13 kastracja. Wcześniej chcę Państwu dać znać, że zostali zaakceptowani. Smutno mi się zrobiło bardzo. Może on nareszcie wyluzowal, a tu znowu zmiana. Stanowczo nie nadaję się na dt:(
  5. Chyba mamy dom dla Lolka... Państwo od razu do niego przylgnęli, a on do nich. Spodobało mi się, że niemal od razu przejęli inicjatywę i zaczęli go przywoływać dając za podejście smaczki. Lolek zachowywał się jakby był nakręcony. Rozkojarzenie maksymalne, skupianie się na psach dookoła, próby zaczepiania każdego z nich. W pewnym momencie musiałam ostro go przywołać do porządku. Położył się na pleckach i przepraszał. Cały czas mówiliśmy o pracy z nim. Pokazywaliśmy jak pięknie się nauczył podchodzenia, jeśli się odpowiednio wyda komendę i pochwali jak już idzie. Powiedzieli, że nie potrzebują czasu do namysłu, są absolutnie pewni, że chcą przyjąć Lolka do rodziny. Sami zaproponowali, że będą partycypować w kosztach kastracji. Ponieważ miesiąc temu pochowali swoją sunię, nie mogą pokryć całej kwoty, ale dorzucą się w przypadku zgody na adopcję. Mój mąż powiedział, że widać, że miłości Lolkowi tam nie zabraknie. Może tylko nie będzie miał tak długich spacerów jak u nas, ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma możliwość jechania na spacer przed pracą na godzinę i potem jeszcze na dwa podobnej długości albo dłuższe. Najważniejsze, żeby pracowali z nim w domu i oczywiście chodzili na spacery jak najdłuższe. Powiedzieli, że bardzo chętnie skorzystaliby z podpowiedzi naszej behawiorystki (Sowo przekazałam Twoją propozycję). Rozmawiałam z Elunią i ona jest na tak. Mój mąż twierdzi, że też jest na tak. Ja w zasadzie też na tak z drobnymi korektami. Zaczekam do jutra, tak się umówiłam z Państwem, że jutro zadzwonię. Adopcja odbyłaby się w sobotę. Chcę mieć go na oku 3 doby po kastracji. Pani wzięłaby w przyszłym tygodniu urlop, żeby przyzwyczaić Lolka do zostawania i żeby przypilnować go przez kolejne dni po kastracji. Mam mieszane uczucia nie dlatego, że dom zły, ale dlatego, że Lolek jest taki super. Ponieważ jednak nie mogę go adoptować, trzeba pozwolić mu iść do tych Państwa... Z tego przejęcia nie zrobiłam żadnego zdjęcia:(
  6. Okazuje się, że Makary jest spośród tej zabranej dwunastki w najgorszym stanie. Aska7, jako osoba, która zabrała Uszko, na którym zależało mari23 podzieliła się z drugim leżącym na sercu mari23 psiakiem Bonusem zebranymi w gotówce funduszami. Kasa będąca na koncie fundacji ZEA miała zostać przekazana w najbardziej potrzebujące łapki. Okazuje się, że są to łapki Makarego. Na jego wątku zaproponowałam, żeby dostał ją w całości, Aska7 się zgodziła, kilka osób poparło. Myślę, że tak trzeba zrobić. Jego stan jest porównywalny ze stanem Feniksa:(
  7. Mam nadzieję, że do nowej rodziny przywiąże się równie szybko. On kocha za poświęcony mu czas.
  8. W tej sytuacji chyba wszystkie zebrane w Fundacji ZEA pieniądze (ok. 1200 zł) powinny zostać przeznaczone na Makarego. To jest moje zdanie, mam nadzieję, że zgodzicie się ze mną. Aska7, chciałyśmy oddać te pieniądze komuś z pozostałych psiaków poza naszymi. Ja myślę, że to Makary jest w największej potrzebie. W maju przeleję dla niego coś od siebie. Teraz naprawdę nie mam, bardzo mi przykro:(
  9. Bardzo dziękujemy:) Dzisiaj musiałam wyjść do stomatologa. Okazało się, że po moim wyjściu Lolek popiskiwał kilka minut i patrzył na drzwi. Na szczęście trwało to krótko. A radość po moim powrocie dorównywała radości moich suniek.
  10. Jedziemy na spotkanie oboje z Jackiem, żeby obserwować Państwa na spacerze. Celowo wybraliśmy spotkanie w miejscu, gdzie możemy spokojnie być do zmroku. To będzie pierwszy test, czy dadzą radę, czy będą chcieli wracać do domu. Naprawdę się denerwuję, bo Lolek jest super fajnym psem i zasługuje na aktywny dom. Dzisiaj 1,10 h na spacerze rano, a teraz bawi się sam zabawkami. Acha, dzisiaj w nocy po raz pierwszy pospał trochę na posłaniu. On obserwuje moje sunie i uczy się od nich wszystkiego.
  11. On kocha wszystkich. Zachowuje się podobnie w stosunku do naszych przyjaciół z psich spacerów. To jedyne pocieszenie dla nas, że błyskawicznie się przystosuje. Już się denerwuję spotkaniem o 18...
  12. Damy radę do naprawdę dobrego dla niego domu. Nasze sunie są spłoszone jego energią, ja też jak nigdy w życiu potrzebuję ciszy i spokoju. Odejście Barsiczki bardzo mną wstrząsnęło, potrzebuję bardzo przejść żałobę po niej, przytulać się do suniek. one są w stresie, w sobotę któraś zrobiła kupkę na środku naszego łóżka. To nie ten czas na tak energicznego psa. Wróciliśmy ze spaceru 15 minut temu. Półtorej godziny biegania, komend na powrót, siadania w stadzie 6 psów, które go rozpraszały i w tej chwili Lolek znowu chce się uczyć. Teraz ćwiczą z Jackiem waruj
  13. Trudno się dziwić, trafili do raju. Kto wie, czy kiedykolwiek mieli swoje posłanka, podtykane pod nos jedzenie... Zobacz Kasiu, a Fidusiowi tak długo zajęło opanowanie tej klapki w drzwiach....
  14. Będę na bieżąco reagować. Nie dostanie za dużo leków, ale z gabinetu wyjdzie po zastrzykach, które wystarczą do rana. Potem zobaczymy, podanie lub nie będzie zależeć od jego zachowania. Ja mam niestety z tym problem. Niby daję do zrozumienia, ale rzadko ludzie to rozumieją. Poćwiczę teraz.
  15. Szkoda wielka, że nie masz tych 5 lat mniej Sowo. Jestem pewna, że z Tobą by się nie nudził. To nie zawsze się udaje - te zwroty kosztów. Dla mnie ważniejsze jest, żeby operował go wet, któremu ufam i który znajdzie to drugie jajeczko jeśli jest. Oczywiście nadmienię, że byłoby mile widziane, gdyby partycypowali w kosztach, ale nie jest to warunkiem adopcji. Poza tym mogą powiedzieć, że wolą go kastrować u siebie, ale my nie ufamy takim deklaracjom niestety. Jutro spotkanie z potencjalnym domem, jedziemy z Lolkiem na pola, żeby zobaczyć reakcję Państwa na jego żywiołowość. Pojedziemy z mężem, żeby im pokazać jak ważne jest, żeby dawali mu zadania. Podeślemy link do szkoleń. Zdecydujemy się na tę adopcję tylko, jeśli uznamy oboje, że Lolkowi będzie tam dobrze. Jak nie będziemy tego czuli, to szukamy dalej. Ja chcę go po kastracji co najmniej 3 dni zatrzymać u nas. Przyniosę materac z piwnicy i będę z nim spała na podłodze, żeby nie skakał po łóżku.
  16. Moi Przyjaciele jak zawsze stają na wysokości zadania. Po odejściu Barsiczki Ellig najwspanialsza opiekunka upiekła dla nas przepyszne ciasto, bo wiedziała, że ja nic poza słodkim nie przełknę w stresie. Agnieszka dorzuciła się do kastracji Lolka Ania J. moja przyjaciółka od zawsze napisała mi, że mam nie krzyczeć na nią, ale wysyła mi 400 zł dla Gucia, żebym nie musiała w tym miesiącu myśleć skąd wziąć pieniądze na opłacenie jego pobytu. Chciał nie chciał znowu ryczę i myślę sobie, że mam wokół siebie tak wspaniałych Ludzi, że to chyba największa w życiu nagroda. Dziękuję że jesteście moi kochani....
  17. My go nawet nie za bardzo widziałyśmy, ale było coś w nim, w jego postawie, co kazało go brać. Muszę zadzwonić do Pani Iwonki i zapytać o niego, ale jeszcze chwilę chcę pomilczeć, bo jak zaczynam mówić, to ryczę:(
  18. Zadzwoniłam do lecznicy i poprosiłam o wstępną wycenę kastracji Lolka - wnętra. Pani z recepcji podała mi cenę 600 zł (niestety ceny warszawskie). ale ja mam tam zniżkę na usługi. mam więc nadzieję, że będzie taniej. Dzisiaj szczęśliwie dostałam 200 zł od mojej sąsiadki, która Lolka uwielbia.
×
×
  • Create New...