-
Posts
22868 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by agata51
-
To chyba wątek trzeba przenieść na "już w nowym domu".
-
[quote name='Mysia_']pamiętam, że Władziowi bardzo pasowała taka ostrzyżona fryzurka, wiec nie mogę doczekać się fotek ;) W tym roku z pchłami to jest jakiś horror :shake: najgorsze, że sprawdzone środki przestają działać :-([/QUOTE] To nie Władkowi pasowała ta grzywka, tylko wam, ciotki o nazbyt wyrafinowanych gustach! Władek, nie daj się, tnij zębiskami każdą dłoń zaopatrzoną w nożyce. Chcą z ciebie zrobić wyskubanego lwa! Nie jesteś aż tak stary, pamiętaj.
-
Nova Scotia Duck Tolling Retriever ? Złoty Depi Rzeszow
agata51 replied to ewatr's topic in Już w nowym domu
Depulu, znów troszkę mnie nie będzie, ale jesteś w dobrych rękach. -
Przebudzenie Dino. Dino odszedł w ramionach swojej Zuli...
agata51 replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja też zanudzam dogo Mixerem, ale nadziwić i nazachwycać się nie mogę, że taki psi anioł, w dodatku stróż, czuwa nade mną od czterech lat. To chyba ręka opaczności, bo przeważnie psie diabły sobie wypatruję. Dino, jak dobrze, że ciebie zula wypatrzyła. -
My naprawdę niewiele możemy. Hotelik, DT odpadają, można tylko ogłaszać (ja, niestety, nie umiem) i podnosić wątek (to umiem). bakusiowa, obiecuję, że będę zaglądać do Blekiego. Jak tylko wrócę z następnych krótkich wakacji (koniec września). I nie lekceważmy podnoszenia wątku, gadając do siebie. To czasem skutkuje. Baron, poczekaj, jeszcze się wypuścimy na zwierzynę osiedlową.
-
Dobrze, że Kremcia nie rzuciła się tym dzieciom do gardeł. Bo ja czasem mam ochotę. Znaczy, dzieci muszą być starsze, bo statecznych dwulatków to ze świecą szukać.
-
Dagusiu, nieustające całusy. Dzisiaj rodzice wnusi Dagusi wrócili z wakacji i uwolnili mnie od słodkiego ciężaru. Powoli dochodzę do siebie.
-
Za VIII, IX, X wyślę dopiero w pażdzierniku. Przepraszam, wiem, że pieniądze są Szamanowi bardzo potrzebne.
-
Sunia w typie teriera już 20 mies. czeka na dom!!!
agata51 replied to erka's topic in Już w nowym domu
Z adopcjami ogólnie jest bryndzowato. Czy Teri ma coś z jagdteriera? Mam na myśli charakter. -
kochana Andzia - piękna, wesoła - MA SWÓJ DOMEK :)))))))
agata51 replied to kama210's topic in Już w nowym domu
Ciotki, głupio mi strasznie, w październiku ureguluję. Przepraszam. Kamyk mnie sporo kosztuje. Zapraszam na jego wątek. -
Za brzydki,za zwyczajny na dom i miłość ????? Znalazł domek !!!!!!!
agata51 replied to rita60's topic in Już w nowym domu
[quote name='rita60']Całe szczescie bez zmian......czekamy jak na szpilkach do 30.09. W tym tygodniu zabiore Miska na zakupy,trzeba mu kupić solidne szeleczki i smycz.[/QUOTE] Powoli wracam do życia po 10 dniach z wnuczką - rita wie, o czym mówię. Ciotka, jak ta czarna smycz się nadaje, to bierz. -
Dopiero w październiku wyślę za IX i X. Przepraszam.
-
I ja jestem, przystojniaku!!!
-
E tam, gruba, pewne rasy tak mają i już. Buniu, buziaki. A Twoim Ludziom to już nie wiem co!
-
Jak tylko pozbędę się wnusi (w poniedziałek nastąpi ten wiekopomny dzień!), zdam relację z pierwszego turnusu Beci w Brześciu Łyńskim - chyba nie muszę dodawać, że zmiana kwatery wiązała się ściśle z zapewnieniem Beci jak najbezpieczniejszego miejsca pobytu = absolutnie szczelne ogrodzenie. Wolne żarty! Nie istnieje coś takiego! Cdn.
-
Pod koniec przyszłego tygodnia Kamyk idzie pod nóż. Kastracja, zęby + badanie krwi - wszystko za ok. 300zł. Brakuje 220. Kasiu, dziękuję. Prawdopodobnie we środę znów pryskam do Brzeźna Łyńskiego. Tym razem bez wnusi - grzyby, ryby i wielka laba! Tzn. labuje TŻ, ja przerabiam to, co zniesie do chałupy. Mam nadzieję, że w tym roku będzie nieurodzaj, może mi się uda wyrwać do Olsztyna. A co, należy mi się! Zaraz po powrocie wezmę się za ten bazarek - może wpadnie trochę grosza. Wiem, przymierzam się jak pies do jeża, ale w końcu będę musiała. A propos, uwielbiam przysłowia i różne takie powiedzonka, bo są po prostu urocze. Ale tak im do "mądrości narodów" jak mnie do roboty. Mixer w ogóle się nie przymierza do jeża - po prostu łapie, niesie i rzuca mi pod nogi. Nie pozwalam, ma się rozumieć, ale żebyście widzieli ten wielki, kudłaty łeb z wielką szczotą ryżową w pysku! Robi to niezwykle delikatnie, w końcu wypluwa i jeszcze żaden jeż nie ucierpiał. On zresztą też (nie taki straszny jeż, jak go malują). Na czym stanęło? W poniedziałek przekazuję wnuchę rodzicom, pakuję się (wiem, wiem, żadnych opalaczy, idą przymrozki), jadę, wracam i robię bazar, który zatrzęsie całym dogo! Ze śmiechu!