Jump to content
Dogomania

agata51

Members
  • Posts

    22868
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by agata51

  1. Wyżły jakoś z jesienią mi się kojarzą. A tu zimę mamay. Baron, Betka zawzięła się na zająca. Dla ciebie bażanty mam!
  2. Dotrwałam do 02.00. Po głębokim namyśle ustaliłyśmy z Sylwią, że samymi tłuścioszkami Kamyka karmić nie będziemy. Porcja Husse i łyżka (łyżeczka!!!) omasty. Wątroba!!! Tak sobie myślę, że przez kilka dni będę zaglądać. Jak termin da.
  3. [quote name='Yorija']jaki tam hotelik domowe one mają być Już jedna taka była - domowe chciała mieć - Bożena W. Ty go nie pytaj tylko przyspieszaj budowę [B]Ponoć [/B]w kilka miesięcy się teraz domy stawia Na gwiazdkę proszę się wprowadzać już[/QUOTE] Cholera, najgorzej z tą ponocią! [quote name='Collie']Baron się pokaże... [IMG]http://imageshack.us/scaled/landing/441/h1510010.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/scaled/landing/803/h1510008.jpg[/IMG][/QUOTE] Collie, dziękuję.
  4. Jak odejść to we własnym, dobrym domu. Każdemu życzę. Do widzenia, Szamanie.
  5. Jeszcze jeden pies anioł, co domu znaleźć nie może, cholera jasna. Przepraszam, z opóźnieniem, za IX, X wysłałam. Magda, buziaki.
  6. Matko, takie piękne, mądre, kochane, a nikt ich nie chce. Nie rozczulajmy się, jest jak jest. Ja, jak zwykle, ze zwłoką.... tak sobie patrzę i jakieś niesamowicie piękne nicki wypracowałam dla siebie - jajaka albo zezwłoka. Kak zwał, tak zwał - 15.10. poszło za wrzesień i październik. U was też jest tak pięknie? Pozdrawiam.
  7. Nie doczytam wszystkiego. 15.10 wysłałam za VIII, IX, X na konto magdyj. Mogę prosić o jakieś streszczenie sytuacji na PW? Dziękuję.
  8. Światku, widziałam - przemykasz się każdej nocy pod krzakiem mojego bzu. Kurczę, a może to był jeż? Co za różnca?
  9. A niby ja? Argus był ślepy. Kto by takiego chciał?
  10. Zula, ja nie muszę Dina o nic prosić. Ciebie proszę - bądź z nim. Do końca. Po to przecież odbyłaś tę długą drogę.
  11. Wiesz, Cajus, ręce mi opadają. Masz jeszce mój telefon?
  12. Dinku, trzy lata żyć pełnią szczęścia - każdy by chciał! Miziam nieśmiało, bo pewnie na krechę.
  13. Przebudziłam się, a tu lenka12. Podoba mi się. Gnam na pocztę i wysyłam zaległe.
  14. [quote name='madcat1981']Ha ha ha, a czemu nie iść za ciosem i od razu psiska dwa :D[/QUOTE] A a a, pieski dwa, bez domeczków obydwa. A sobie śpiewaj tę kołysankę! [quote name='Yorija']Oba i jeszcze kilka.[/QUOTE] Za stara jestem, żeby hotelik zakładać. Baron, poczekasz dwa lata?
  15. [quote name='madcat1981']"Kcemy" :D:D:D[/QUOTE] Masz jak w banku, ale nie tak od razu. Znów jestem zapracowana, czyli nóż na gardle, bo terminy. Tak napięte, że pewnie już na drugie wakacje nie wyjadę. Zresztą, grzybów nie ma i się nie zanosi. No i niby ciepło i słonecznie, a ja marznę. A w Brzeźnie pewno już szron o poranku. Już wiem, między 02.00 a 02.15 jakaś przerwa konserwacyjna (?) jest na dogo. Zacisnęłam zęby, przeczekałam i tylko dlatego jestem. Żeby Kamysia miźnąć i ciotki pozdrowić. I lecę dalej, bo za chwilę padnę - niedospana jestem.
  16. Gdzie, do cholery, są Białobrzegi?
  17. [quote name='madcat1981']Jest działka??? to super:) ja mocno niedoinformowana, bardzo się cieszę![/QUOTE] [quote name='Yorija']ba! pewnie, że tak[/QUOTE] Oj, to tylko jakieś cośtam pod Łodzią. A ja bym chciała w Brzeźnie Łyńskim! Teraz dopiero będę miała problem - Barona czy Kamyka?
  18. [quote name='Equus']No proszę można mieć odmienne zdanie i nie skakać sobie na dogo do oczu! A o co chodzi z niewidzialną ręką? Ktoś usuwa posty? Dlaczego?[/QUOTE] Lubię nie skakać sobie do oczu :lol: Ciężką ręką wystukałam, co wystukałam. Nie jestem zwolenniczką uśmiercania psów trudnych. Miałam jednego takiego - 14 lat kąsał po łydkach i piętach mojego męża. Ale wtedy nie było behawiorystów i nie mieliśmy wnucząt. Mąż dzielnie znosił ukąszenia i nawet kochał Fikusa. Charakterny był! Dał się kochać. Ileś lat temu syn podrzucił mi na przechowanie (matka, góra trzy dni!) kundla zgarniętego z ulicy. To był pies wieczny uciekinier i łazęga. Niesamowity był. Pojawiał się i znikał, kiedyś przepadł, po czterech dniach szukałam go w schronie, wrócił następnego i jak to miał w zwyczaju, obwieścił swój powrót radosnym szczekaniem pod bramą. Miałam ochotę go zamordować. Któregoś poranka (09.00.) urwał się ze spaceru. Po dwóch godzinach dostaję telefon, że Facet zjawił się przed drzwiami sklepu - dla znających Łódź - trasa od Radiostacji do Centralu. Po którejś ucieczce wrócił ze zranioną łapą, a mnie, głupiej, zachciało się zbadać ranę. Mały pieseczek, góra 6kg, uciachał mi prawą rękę w trzech miejscach siłą krokodyla - do tej pory czuję. O wizycie na pogotowiu i kilku zastrzykach przeciw wściekliznie nie wspomnę. Miał, widać, skubany, wyrzuty sumienia, bo następnego dnia po pogryzieniu uciekł i już do mnie nie wrócił. Właściwie nie wiem, po co o tym piszę. Pudle nie są tym, co kocham najbardziej. Strasznie go ktoś skrzywdził.
  19. Pewnie, że Kamyk czuje się domownikiem. Trudno u Sylwii czuć się inaczej. Daję głowę, że nigdy przedtem nie miał tak dobrze. I mam nadzieję, że wybaczył mi już tę koszmarną podróż, którą mu zafundowałam, że już o niej zapomniał. Chociaż, tak między nami, nie wiem, czy przypadkiem nie dla mnie ta podróż nie była większym koszmarem. Ale co tam, pamiętliwa nie jestem. Zresztą, on jest z tych, co to w każdej sytuacji potrafi stworzyć swój własny świat, a raczej swój świat zaadaptować do każdej sytuacji. Kurczę, ale filozofka ze mnie. Jak Kaśka nie chce, to ja wam zrobię tę przyjemność. Poproszę któreś dziecko, żeby zeskanowało i wstawiło na wątek. Umrzecie ze śmiechu. No, ale to było 34 lata temu. Was jeszcze na świecie nie było.
  20. [quote name='matinestka']Depi sie przypomina![/QUOTE] Pomóż, mati.
  21. Pozdrawiam jamorki. Gucio jest wyjątkowy!
×
×
  • Create New...