Jump to content
Dogomania

agata51

Members
  • Posts

    22868
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by agata51

  1. [quote name='mari23']oj, Depisiu śliczny.... nie ma dnia, żebym o Tobie nie myślała.... w moim "stadku" jest trójka rudzielców i to one codziennie mi o Depim przypominają.....[/QUOTE] A ja mam trzy czarne i marzył mi się ktoś w innym kolorze. I mam - patrz Wera w moim podpisie.
  2. [quote name='Wiedźma']Żeby tak Baron odczekał własnej kołderki u własnego człowieka...[/QUOTE] Baronowi może być za gorąco pod kołderką. Ale na? Czemu nie?
  3. [quote name='ivette3']Agatko :D - wiem, że Kamysiowi trafił się prawdziwy raj u Sylwii.Jednak nie przesadzaj ze swoją skromnością - [B]Twój balkon to marzenie dla niejednego zwierzaczka .[/B] Trzymam kciuki za Ciebie i wiem, że mimo ciężkich teraz chwil - dasz radę :)[/QUOTE] Zgadza się - od wczesnej wiosny do późnej jesieni urzęduje na nim moja wnucha. W domu nie ma, więc atrakcja niesamowita. I to ona kopie dołki w moich kwiatkach. Jeden taki zwierzaczek na balkonie mi wystarczy. A po sezonie nawet ja rzadko zaglądam. [quote name='__Lara']Oj tak, agatka51 to waleczna cioteczka :D[/QUOTE] Powiedziała, co wiedziała! agatka51 po prostu tak ma, że ładuje się w różne przedsięwzięcia (to eufemizm!), a potem już nie idzie się wycofać. Waleczna może nie jest, ale swój honor ma! Stara (jeszcze jak!) szkoła. Ciotka, a gdzieżeś ty się podziewała tyle czasu? Kamyku, co ty byś wykopał na moim balkonie? Kamyk wielkości paznokcia?
  4. [quote name='piechcia15']Agatko, to było tylko założenie czy tak jest faktycznie...sielanka? bo nie kumam:) Agato nie miej wyrzutów sumienia, bo nie możesz być niewolnicą psów:) musi jej wystarczyć tyle co ma, a ma więcej niż niejeden "zwykłe" pies domowy. Nie siedzi po 8 godz sama bez żadnych atrakcji... No a jak t am Werka, kondycja? bierze jeszcze przeciwbólowe, czy już nie musi? antybiotyk chyba się już skończył tak? teraz tylko ten na odbudowę?[/QUOTE] Sielankę to ja mam - święty spokój. Wera mieszka osobno i chyba tak zostanie. 1. Harce z Betką mogłyby zaszkodzić jej łapie. Tak myślę. 2. Holka cały czas by ujadała, bo ona nie lubi zamieszania. Głosno protestuje, nawet gdy Mixer z Betką baraszkują. Ona chyba nie ma poczucia humoru. 3. A ja bym w końcu wylądowała w psychiatryku. Panienki się poznały, oznak niechęci u żadnej ze stron nie było. Myślę, że nawet jeśli kiedyś dojdzie do przypadkowego spotkania, do żadnych ekscesów nie dojdzie. Moje psy już wiedzą, że do pokoju Wery się nie wchodzi, nawet jeśli mąż niechcący zostawi otwarte drzwi. A Wera znosi jakoś niewolę i w żaden sposób nie domaga się uwolnienia. Jest cichutka, nawet na dzwonek do drzwi nie reaguje, jak moje, szczekaniem. Antybiotyk się skończył. Przeciwbólowe dostawała krótko, chyba dwa dni. Moja wetka powiedziała, żeby nie dawać, bo dzięki temu Wera nie będzie stawała na chorej łapie. A nie było widać, żeby cierpiała. Teraz łyka tylko to coś na odbudowę. Żarłokiem to ona nie jest. Nie rzuca się na jedzenie, a zdarza się, że nie doje do końca. A moje się cieszą! Kupiłam jej karmę dla szczeniaków, podlewam olejem z rekina albo z pestek winogron, albo obiadowym sosikiem (jak mam). Ale za cholerę nie chce przytyć. Tak mi się przynajmniej wydaje. Przyjedziesz, zobaczysz, ocenisz. Ja ją widzę codziennie, mogę nie zauważyć przyrostu wagi. Na moje oko brakuje jej 2/3kg. Nie panikuję, bo zawsze mówię "lepiej być za chudym niż za grubym - lżej się żyje". Mam inny problem - Werka skubie opatrunek. Jak jesteśmy z nią, to pilnujemy i zabraniamy, ale jak jest sama, nie idzie dopilnować. Jak zobaczę, że jest naprawdę źle, z bólem serca, ale założę kołnierz, trudno. Mańka mówiła, że jest jakiś preparat, na tyle gorzki, że skutecznie zniechęca psy do takich działań. Wiecie coś o tym? Jutro wpadnę do wetki i zapytam. I tyle. Dzień bez większych sensacji, normalnie. To chyba dobrze. Schody już opanowała, spacery na luźnej smyczy, od czasu do czasu lekkie szarpnięcie - reaguje wspaniale. W związku z tym komendy "stój", "idziemy" ma już właściwie opanowane. Wciąż jeszcze jest podekscytowana, wciąż ją coś zaciekawia, reaguje na głośniejsze dźwięki, ale nie jest przerażona. Niedługo zacznie się czas petard. Zobaczymy, co na to powie. Że też jeszcze tego cholerstwa nie zakazali! Zlazła z kanapy i położyła się przy mnie na materacu. Kochana!
  5. ivetko, nawet nie przypuszczałam, że aż tak przebiegła jestem. Co to się robi z człowiekiem po 4 latach przebywania na dogo! Robię, co mogę, bo przed świętami czeka nas niezły wysiłek finansowy (nie wiem, czy istnieje takie wyrażenie, ale oddaje istotę rzeczy) - 350(hotelik)+120(karma)+40(wirusówki)=510. Nie przeraża was to? Ja spać po nocach nie mogę. Che, che, che - ot, taki żarcik. Rozmawiałam dziś z Sylwią. Kamyś ma się świetnie, na pewno ma lepiej niż miałby u mnie na balkonie.
  6. Rewizyta wypadła nadspodziewanie dobrze. Ze strony Wery nawet mruknięcia nie było. Betka też była spokojna. Panienki nawet się obwąchały, a Wera nawet podskoczyła z radości, że będzie mieć koleżankę. No właśnie - podskoczyła i łapy się rozjechały. Załóżmy, że pokonuję strach (to niemożliwe, ale założyć można), otwieram drzwi i zapraszam Werę do stada. Nie ma żadnych zgrzytów, panienki się uwielbiają, Mixer jakoś to przeżywa, pomrukując z zazdrości, Holka okazuje niezadowolenie, ujadając z wysokości kanapy (im głuchsza, tym głośniejsza) i wszystko jest cacy. Wera młoda, Betka też niestara, obie skore do zabawy. Już sobie wyobrażam te szaleństwa. Łapa Wery to zniesie? Mam obawy. Poza tym Wera coraz bardziej chce być z człowiekiem. A ja mogę, ile mogę. Dzisiaj ucięłam sobie półgodzinną drzemkę na jej kanapie. Wera na materacyku obok mnie - bardzo jej się podobało. Piechcia, wiem, że się starasz i że jest trudno. Dobra, nie będę już marudzić. Nie jest najgorzej. Trzy spacerki dziennie (coraz dłuższe), moje wizyty u niej, raz dziennie Mańka, wieczory z mężem (lubi sobie posiedzieć przy komputerze, kiedy ja kimam przed telewizorem). Jutro/pojutrze spróbuję ugrdulić jakieś plakaciki i rozwieszę po okolicznych sklepach, kioskach i lecznicach. A nuż zdarzy się cud? Przecież się zdarzają.
  7. Takie cudowności domku nie mogą znaleźć! A tu święta idą - przybędzie nowych.
  8. Figo, przepraszam, zapomniałam o tobie. Już będę. Wciąż w schronisku? Ludzie się boją jagdterierków, nawet wiem dlaczego.
  9. [quote name='nikita1978']Depi jest nadal w schronisku, ma się dobrze, przesypia większość dnia w przerwie na chodzenie po wybiegu i jedzenie :-)[/QUOTE] Żyć nie umierać - tak bym chciała robić to razem z tobą. Eh....
  10. Bejku, doczekasz się domku, zobaczysz.
  11. Wobec tego moje oba dwa musiały być wybitnie wersalskie, chociaż własnego mebla nia miały. Zgodziły się dzielić ją ze mną. Pierwszy był dobrze wychowany, robił miejsce pańci, wystarczyło mu miejsce w nogach. Drugi też dzielił, ale wolał miejsce obok mnie, z głową na wspólnej podusi. Skubany, jak był całkiem malutki, sypiał, oplatając moją głowę niczym korona. Potem lubił posypiać w suchej wannie. A jak już był duży, nie mógł się zdecydować, czy lepiej mu się śpi na czy pod kołdrą. Rozwiązywał ten problem kilka razy każdej nocy. Boże, jak on umiał wślizgiwać się pod kołderkę!
  12. No, pospałam sobie przed telewizorem, odbyłam spacerek z Werką, to mogę teraz poszaleć na dogo. Poza tym jestem taka szczęśliwa, że odpadło mi noszenie tego słodkiego ciężaru, że znów chce mi się żyć! Wera coraz lepiej chodzi po schodach, tylko przy wchodzeniu jeszcze się waha, staje przednimi łapami na pierwszym stopniu i zastanawia się chwilkę, którą z tylnych łap postawić. Jak załapie, idzie już gładko. I, tak jak ja, cieszy się, że się udało. Przesunęłam jej materacyk do biurka, cobyśmy miały bliższy kontakt (skoro już siedzę w jej pokoju), poleżała troszkę, podziamała gryzaka, a przed sekundą, po sporej dawce mizianka, przeniosła się na kanapę. Podła! [B]piechcia[/B], mój mąż śpi w pokoiku przez ścianę z pokojem Wery. Holka zawsze była dziwaczką, na starość zdziwaczała jeszcze bardziej, a z powodu postępującej w zastraszającym tempie głuchoty jest nieco zagubiona. Krzywda jej się nie dzieje - śpi obok mnie na swojej ukochanej kanapie, a jak już zaśnie, to śpi snem kamiennym do rana i mąż musi nieźle się nagimnastykować, żeby ją dobudzić. Potem razem jeżdżą do pracy, przez 10 godzin są razem, krótkie przerwy w kontaktach sprzyjają miłości - nawet (a ja uważam, że zwłaszcza) te nocne. Nie martw się o nią, dobrze? Skup się na domku dla Wery. I zapomnij o tolerancji czy nietolerancji dla psów - nie ma tematu. [I]Myślę, że Werka będzie takim psem co patrzy na ciebie jak w obraz i zrobi wszystko czego zechcesz bylebyś ja kochał... [/I]Trafiłaś w sedno - to ten typ. Wczoraj kupiłam jej taką przawdziwą kość, wędzoną, chyba wieprzową. Myślałam, że taka delikatna panienka będzie miała zajęcie na 3 dni. Wrąbała ją w dwie godziny. Mańka poleciła prasowaną - i znów miała rację. Kupiłam taką największą - sunia zmaga się z nią od 10 godzin, a naddziamała tylko kawałeczek. Starczy na długo - nie kupuj, a na pewno nie kilka. To są grosze. Zbieraj grosz do grosza, bo czeka nas sterylka, szczepienia i pewnie coś jeszcze po wizycie kontrolnej. Już nie popuszcza, czasem jej się zdarzy - ostatnio dziś rano, na klatce schodowej. Pierwszy spacer, pęcherz pełny, a ja ją, głupia, do zejścia ze schodów zachęcam. Siknęła kapkę. Natomiast nie posikuje już ze szczęścia na mój widok, kiedy wchodzę do jej pokoju i czule się witamy - sama radość bez kropelki moczu. Dobrze, będę mielić te skorupki. Jem potworne ilości jajek (podejrzewam, że tylko dzięki temu jeszcze żyję), skorupek wystarczy dla całej sforki, a może i ja sypnę sobie łyżeczkę do porannej kawy. Zamiast cukru. [B] modliszka, sonia [/B]- wybijcie sobie z głowy, żebym miała w jakikolwiek sposób przetwarzać nogi wieprzowe, chrzęści, skórki bez tłuszczu i co tam jeszcze. O nie! Nie jadam mięsa i wystarczy mi, że mam mięsożernych męża i mamuśkę na stałe, wnuchę i syna od czasu do czasu. Na szczęście córka przeszła na weganizm i ją mam zupełnie z glowy. To ona podsyła mi od czasu do czasu wegańske specjały. Przepyszne, ale ja bez jajek żyć nie mogę. Matko, idą święta - znów będę musiała kombinować. Dużo mogę, ale te "tłuścioszki", jak mawia sylwiaso, nie na mój przewód pokarmowy. sonia, Mańka też robi jakieś paszteciki wątrobowe dla swojego psa - powiem jej o tych skorupkach. kizimizi, jak miło, że wpadłaś!
  13. Znalazłam tylko wiadomość o nowotworze. Potem już nic. Smutno... No to podwójne mizianko dla Boya.
  14. Jak się masz, Bunieczko? Pozazdrościłam zuzi żólciaka i tymczaskę sobie fundnęłam: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/236331-*Pabianice*-sunia-ze-skomplikowanym-złamaniem-łapy-Potrzebna-kasa-na-operację-i-DT[/URL] Pozdrawiamy!
  15. Sukces! Wera pierwszy raz pokonała schody w obie strony (z oporami, powolutku, stopień pio stopniu). Potem poszła na spacerek w zupełnie inną stronę, przeszła przez jezdnię (bez większyk problemów, ale całkiem gładko nie poszło), a nawet zajrzała do lecznicy (znów kilka stopni do pokonania) i wcale się nie bała. Wetka Małgosia obejrzała, pokiwała głową nad jej chudością (nie widziała jej kilka dni temu!) i już razem rozważyłyśmy podawanie Werce karmy dla szczeniaków. Teraz kiedy już będzie chodzić po schodach, mogę ją trochę podtuczyć. Teraz zaciągnęła do klatki ogromnego gryzaka i ostro piłuje zębiskami. Muszę jakoś odwrócić jej uwagę od tego opatrunku. Poza tym dowiedziałam się o cudownym wręcz działaniu skorupek jajecznych. Poradźcie - mam mielić? A teraz zajrzę jeszcze na kilka wątków i lecę odpocząć. A może nawet się zdrzemnę.
  16. Wera zdecydowanie nie jest agresywnym psem. Spotkała się z Betką na "obcym" dla niej terenie, bo w kuchni, na razie bez kontaktu bezpośredniego, tak na pół metra. Obie panienki na smyczach. Żadna nawet nie warknęła. Betka siedziała przy mnie waląc ogonkiem o podłogę, Wera krążyła wokół Mańki, reagując na jej polecenia. Była mało zainteresowana i zero agresywna. Wręcz przeciwnie, jest cała oddana człowiekowi i uległa, żeby nie powiedzieć podległa. Nie znam drugiego takiego psa. Przepraszam, mój Mixer też jest taki. Jutro Betka złoży wizytę w pokoju Wery. Zobaczymy, jak się zachowa. Po spotkaniu Mańka sprowadziła Werę po schodach i wprowadziła na górę. Oby przy najbliższej okazji mnie też się udało. Podpatruję pilnie i z uwagą słucham wszystkich poleceń mojej bratanicy. Może będą ze mnie ludzie.
  17. Dzisiaj pierwszy nieśmiały śnieg poprószył. Ale Baron to twardziel, da radę.
  18. [quote name='madcat1981']Pozytywnie:) Taką szybką decyzją w sprawie Werki i tym, że się podjęłaś mimo trudności. Jak to mówią "szacun" ;)[/QUOTE] Trudności to moja specjalność. Zawsze się w nie pakuję z własnej, nieprzymuszonej woli. A wnuczce stale powtarzam, żeby częściej używała mózgu. Suczka jest przekochana - żeby tylko już po schodach zaczęła chodzić, bo powoli wysiadam. [quote name='ivette3']Witam kochanego Kamysia oraz wierne mu cioteczki.Trochę mnie tu nie było...ale musiałam odrobinę wysuszyć oczy po moim kochanym staruszku. Pozdrawiam i zabieram się do nadrobienia lektury pt."Z krainy tysiąca i jednego najpiękniejszego Kamyka".[/QUOTE] Witaj, ivetko! Miło, że znów jesteś z nami! Kamysiu, zacząłeś już świąteczne porządki na podwórku? Może jakiś dołek pod hotelikową choinkę?
  19. Holka boi się przejść przez pokój, w którym mieszka Wera. Ukochany panek mógłby ją przenosić, ale widać mu się nie chce. Zresztą, jej jest chyba wszystko jedno, gdzie śpi. Codziennie jeździ z pankiem do pracy, więc noce mogą spędzać osobno. Poza tym Holka reaguje szczekaniem, jak tylko wyczuje Werę (w nocy byłoby to nieco męczące i dla panka, i dla sąsiadów), więc lepiej, jak dodatkowo są oddzielone korytarzem. Poza tym Werka coraz mniej czasu spędza w klatce, a dzisiaj dwa razy przydybałam ją wylegującą się na kanapie (no, nie wiem, czy to był podwórkowy pies). Myślę sobie, że skoro potrafi skoczyć tak wysoko, to i po schodach powinna już chodzić. Dzisiaj rano nawet próbowała i zeszła sama na półpiętro, ale na ostatnim stopniu poślizgnęła się i teraz trochę się boi. Ona po wyjściu z mieszkania robi się trochę chaotyczna. Jutro przyjdzie Mańka, to spróbujemy we dwie ją sprowadzić. Tekst jest ok, ale zmieniłabym: 1. ona nie jest ruda, ona jest złota! I z umaszczenia, i z charakteru. 2. nie pisałabym, że nie akceptuje psów. Na spacerach spotyka psy, jest zainteresowana, ale zębisków nie szczerzy. Z jednym doszło nawet do bezpośredniego kontaktu, było spokojnie, ale w którymś momencie piesek zrobił zbyt gwałtowny ruch w jej stronę i Werka odskoczyła. Potem chciała za nim pobiec, ale na pewno nie miała jakichś krwiożerczych zamiarów. Jutro zrobimy test "na Betkę". 3. dodałabym, że Werka toleruje dzieci, przynajmniej te, które wiedzą, jak należy się obchodzić z psem. Na razie tyle. Karmą nie zawracaj sobie głowy (niech to będzie mój wkład w utrzymanie Wery), ty dobrego domku szukaj. Ona strasznie tego potrzebuje. Nie chcę, żeby się do mnie zanadto przywiązała. Ona już zaczyna mnie uważać za swoją pańcię. Nie chcę!!!
  20. Jeszcze nie padają, ale trawa już ścięta. Trzymaj się, wyżle.
  21. [quote name='madcat1981']Agata, zaskakujesz mnie! Już idę do Werki.[/QUOTE] Czym cię zaskoczyłam? Nie rozumiem.
×
×
  • Create New...