Jump to content
Dogomania

agata51

Members
  • Posts

    22868
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by agata51

  1. Zaległości za luty, marzec, kwiecień wysłane. Kamień z serca. Powodzenia, Doyku!
  2. W środę Wera miała ważną wizytę. Odwiedziła ją pani Karina z córeczką. Wszystko rozstrzygnie się w weekend, ale właściwie jesteśmy na TAK. Werka była urocza (jak zwykle), rozdawała buziaki, dziecko przyjmowało te czułości ze stoickim spokojem. Pani Karina również. Jesteśmy umówione na weekendowy rodzinny spacer - oby Werka nie wywinęła jakiegoś numeru. Ostatnio nie wywija, nawet smyczowa agresja powoli zanika. Spotykamy się na spacerniaku ze znajomymi psiarzami, psy szaleją, potem wracamy razem do domu, w pewnym momencie przypinamy smycze, psy idą grzecznie obok siebie i nic się nie dzieje. Albo mówimy sobie "do widzenia" i rozchodzimy się w przeciwne strony. Jeszcze nie do końca w sposób cywilizowany mijamy się na chodniku z obcymi psami, ale jest duuuuużo lepiej. Już nie muszę zaciskać smyczy, Werka siada, a ja jej tłumaczę, że to jest kolega/koleżanka i trzeba jej pozwolić spokojnie przejść, bo ma do tego prawo. Nie ma już szczerzenia kłów, najwyżej lekka oznaka niezadowolenia. Będzie dobrze.
  3. No i doczekałam się! Gratuluję Klifowi i Domkowi. Nawet nie będę próbować wyrażać słowami tego, co czuję.
  4. Jeże są, myszki zlazły do podziemia. Nawet parę przecudnych kaczek mógłbyś pogonić.
  5. Dziękuję, sylwiaszku. Pieniądze wysłane. Mam nadzieję, że karma nie zdrożała.
  6. Nie mogłam wczoraj wejść na dogo. W sprawie domku Wery cisza - Pani nie dzwoni. Czekamy. Nic innego nie robię tylko na spacerki chodzę i wyczesuję - Werka już taka chuda, że pewnie zacznę być posądzana o głodzenie suki. Moje jakoś nie chcą schudnąć od tego wyczesywania. Szkoda. Przy okazji zawsze kilka kleszczy się wyczesze. Po każdym spacerze. Ludzie patrzą na mnie podejrzliwie, bo cały czas wykonuję jakieś dziwne ruchy - wciąż mi się zdaje, że coś po mnie łazi. Zimo wróć!
  7. [quote name='sylwiaso']Ciociu Agatko ja sama siebie nie poznaję,musiałam coś mówić do Kamysia,bo minę mam straszną.Kochane cioteczki karmę muszę zamówić![/QUOTE] Zamawiaj , ciotka. Na razie na krechę. W poniedziałek prześlę.
  8. [quote name='piechcia15'][B]jezu tyle kleszczy[/B]????????matko :( muszę fuksa zakroplić :( ciotki głosujcie w krakvecie na bernardyny !![/QUOTE] To dopiero początek - one jeszcze się rozkręcą. Nie rozumiem - na cholerę to to żyje? Mucha, komar, a nawet pijawka - ok, ale kleszcz? Czy jest na sali biolog? Niech mi poda choć jeden powód jego istnienia. Przecież w łańcuchu pokarmowym chyba nie uczestniczy - kto chciałby zjeść to paskudztwo? Właściwie żyję już poniedziałkiem. Boję się tylko tylko jednego - potencjalny domek Werki jest tak blisko. Jak myślicie? - może zwiewać i meldować się pod moją bramą? Najlepiej by było, gdyby państwo tuż po adopcji wyjechali z nią na dwutygodniowe wakacje. Ale to chyba niemożliwe. Jak zwykle, panikuję. Przecież będzie jej tam o wiele lepiej niż u mnie - zapomni szybciutko. Oby. [quote name='*zaba*']Kleszczom mowimy zdecydowane NIE! [B]Widze, ze spacerki nader urozmaicone macie... :)[/B] [COLOR=#0000FF]Chyba bym nie potrafila byc DT, wielki szacun dla Ciebie[/COLOR].[/QUOTE] [B]To dopiero nieśmiały początek[/B]. [COLOR=#0000FF][/COLOR][COLOR=#0000FF][/COLOR][COLOR=#0000FF]Potrafiłabyś. To nie DT jest ważny - ważny jest pies. I tyle.[/COLOR]
  9. Nie mam lepszego pomysłu niż na cud czekać. W poniedziałek okaże się, czy warto - będą się losy mojej tymczaski Werki ważyć. Po 5 miesiącach pierwsza szansa. Trzymajcie kciuki.
  10. Nocne spacerki są najciekawsze. Można jeża wytropić i obszczekać, kotka z upiornym jazgotem pogonić, do miłośników piwka pod księżycem się przymilić, a nawet parkę zakochanych z chaszczy wypłoszyć. Oj, dzieje się, dzieje! A w dzień kleszcze. Dzisiaj zdjęłam 3 - z Betki (jeszcze na spacerze), z Werki (wyczesałam tuż po spacerze) i z siebie (1,5 godziny po spacerze dopadłam dziada nad kolanem - mam mówić, w jakich okolicznościach?). Tak, nocne życie jest dużo przyjemniejsze. A w wolnych chwilach wyczesuję na balkonie. Mixer mnie zadziwia. Nigdy nie znosił czesania, a zgrzebła bał się panicznie. Teraz, jak tylko biorę się za Werkę, wpycha się między nas i nadstawia swoje kudły do obróbki. A mnie coraz bardziej nieswojo. Poniedziałek tuż, tuż. Czegoś takiego jeszcze nie przerabiałam.
  11. Bucha tak, że dech zapiera! No i jeże wylazły z dziur. Co ty na to?
  12. Sylwia, ta laska z Kamysiem to ty?! No tak, tak dawno cię nie widziałam, że zapomniałam, jak wyglądasz...
  13. Nic mi nie wisisz - jakoś przeżyję ten wydatek, mam nadzieję, że już ostatni. Myszki się pochowały, pojawiły się jeże. Werce nie bardzo się podobają. Na szczęście nie aportuje ich, tak jak Mixer. Jeszcze.
  14. Zawsze lepiej umrzeć z miłości niż na zapalenie płuc. Tak trzymaj, Fuksie!
  15. Wiosna wreszcie przyszła, Baronie. Lada szelest buchnie!
  16. Odliczam dni. "I chciałabym, i boję się." Żeby za dużo nie myśleć, wzięłam się za wyczesywanie sforki. Moje to pryszcz - Berkę wystarczy przejechać grzebieniem po grzbiecie i już; Holka ma trochę podszerstka na bokach, ale to już działka TŻ; z Mixerem nieco więcej roboty, ale to, co i ile miała Werka, to ludzkie pojęcie przechodzi. W niedzielę przez godzinę szczotkowałyśmy (ja i wnucha) panienkę na balkonie i końca nie było widać. Nie rozumiem, jak to się dzieje, że taki, w zasadzie, krótkowłosy pies ma tyle puchu na sobie. Większość wyczesałyśmy, teraz doczesuję i płaczę, bo Werka taka chuuuuda się zrobiła! Szkoda, że nie widziałyście, co się działo w niedzielę pod naszym balkonem. Stada kawek się zleciały i wręcz biły się o każdy kłaczek Werkowej sierści. Jak już nabrały w dzioby pompony większe od głów, odlatywały do swoich kominów. Okoliczne kawczątka wyjątkowo cieplutko będą miały tej wiosny. A nasz odkurzacz wreszcie zbiera jasne koty - do tej pory takie czarne tylko były. TŻ tylko trochę narzeka - innych spodni niż czarne nie nasza. Dzisiaj wyskoczyłam z Werką na spokojny popołudniowy spacerek o 17.00. Zwykle nie było o tej porze żadnych psów, a tym razem jakby wszystkie się zmówiły przeciwko mnie - zachciało się właścicielom uszczknąć ostatnich promyczków poniedziałkowego słonka. Werka szalała ze szczęścia - aż trzy psy do zabawy! - a potem grzecznie dowidzenia i do domku. Ostatnie 100 metrów ramię w ramię z kumplem - oba na smyczy, zero agresji. No tak, to są kumple - co robić z tymi innymi? No i zakropliłam przeciw kleszczom całą sforkę.
  17. [quote name='mari23']tak, ja i ja... smutno mi bardzo, bo watek założony tak już dawno,a pies taki śliczny!!! aż trudno w to uwierzyć, że on wciąż domu nie ma...[/QUOTE] Może rudych nie lubią?
  18. Wszystko spływa. Nareszcie! I jakie fantastyczne kałuże są! Taplamy się z wnuchą do upojenia.
  19. Ale tych śniegów chyba już nie macie? Wczoraj na spacerze zderzyłam się z komarem, pąki lada szelest zaczną pękać - już nie mogą się doczekać. Matko, połowa kwietnia, a forsycji ani ani.
  20. [quote name='Madzik77'][B]Moze Twoje nerwy udzielają się jej:) [/B] Trzymam kciuki za dzisiejsze spotkanko.[/QUOTE] Mówisz o tej smyczowej agresji? Całkiem możliwe, ale pracuję nad sobą i powoli staję się ostoją spokoju i opanowania. Szkoda, że wizyta przełożona, ale myślę, że warto poczekać, bo coś mi się widzi, że to jest TO! Kurczę, jeszcze jakieś 40 spacerków i poczuję się jak ten Żyd, co to najpierw nabył kozę, a potem się jej pozbył. Już nawet wiem, co zrobię z nadmiarem wolnego czasu - zacznę się uczyć któregos z języków eskimo-aleuckich. Śmichy-chichy - niełatwe to będzie rozstanie.
  21. Wiosna nadchodzi!!! Widziałam! Dinku, nieco spóźnione, ale z najcieplejszego zakamarka serducha słane życzenia. !5 lat! Ho, ho!
  22. Nawet jeśli dziś jeszcze jest, jutro do Wisłoka spłynie. Wszędzie ma padać.
  23. [quote name='piechcia15']Fuksio postanowił przespać Wielkanoc :) może faktycznie jest to jakiś sposób :) ostatnio nogi ma w gorszej kondycji :( ciężko mu sie podnosić z leżenia, czasem jak sie zawiesi to siedzi taki wpół rozjechany i nie może wstać, wtedy trzeba mu tyłek podnieść:( zapytam czy można dac mu większą dawkę przeciwbólową aby zobaczyć czy będzie efekt. Z jednej strony chciałabym aby juz było ciepło, mógłby gnaty wygrzewać na balkonie, ale z drugiej strony dla jego serca to męka :( tak źle i tak niedobrze. Jak zapytałam weta jak Fuks zniesie lato, to mi powiedział...najwięcej psów i ludzi starych umiera wiosną... Pocieszające ale szczere. Niech i tak będzie...byleby się nie męczył. Serduszko ostatnio lepiej, nie dyszy, wyniki krwi znacznie lepiej, to teraz kości dają mu znak. On nie ma spokoju :( A ja, głupia, tak na wiosnę czekam! Trzymajmy się, Fuksie!
×
×
  • Create New...