-
Posts
23013 -
Joined
-
Days Won
10
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by rozi
-
Też mi się tak wydaje. Tylko po jaką cholerę pies wielkości ONa potrzebuje pokazywać swoją wyższoś przy dwukilowej yorczce, w dodatku suczce.
-
A nie no całkiem glupia to ja nie jestem, biorę kiedy coś jej grozi. Myślałam, że jest jakaś teoria dodatkowa, bo kiedyś właściciel startującego psa mi pokrzykiwał, że nic dziwnego, że startuje, skoro mała na rękach.
-
[quote name='Soko']Branie na ręce to kolejna dyskusja rzeka. Ja Happy nie brałam i teraz żałuję. Po prostu myślę, że nie jest to rozwiązanie każdej sytuacji, ale równocześnie wiem, że nie byłoby dzisiaj u nas problemu z psami. Jak ktoś stosuje to na trzeźwo, to czemu nie ;)[/QUOTE] A czemu nie należy brać na ręce w sytuacji zagrożenia? Takiego malucha, co nie urośnie i nigdy sobie z żadnym psem nie poradzi. Kulka nie boi się psów, podnoszę ją, kiedy coś na nią pędzi, albo kiedy widzę, że właściciel to tylko drugi koniec smyczy, zajęty czym innym.
-
LadyS, jeszcze jedno - też mały jest ten Twój, ale przypomnij go sobie jak był szczeniaczkiem, ważył kilogram z kawałkiem. I do tego dopasuj to, o czym ja mówię. Kulka jest takim wiecznym szczeniakiem, maciupna, pogodna, życzliwa wszystkim sunia, no a Miszka to dokładnie szczeniak. Łapiesz na ręce, to pierwszy odruch, są kompletnie bezbronne wobec ataku nawet pięciokilogramowego psa.
-
Mnie nie chodzi o to, żeby wreszcie zabrali (choć w końcu to jedyne, co mogą zrobić), tylko o to, żeby nie puszczali, jeżeli nie jest wychowany i posłuszny. Pies ma być POD KONTROLĄ. Nie mam nic przeciwko biegającym luzem psom pod warunkiem, że reagują na przywołanie. Druga rzecz to dwa pieski. Jeśli idziesz z jednym łatwo go choćby na ręce złapać, przy dwóch zawsze jest ten moment, kiedy jednego już masz bezpiecznego, a drugi przestraszony odejdzie dwa kroki i jest łatwym łupem, zanim dosięgniesz. Tu w sumie łatwiej jest, jeśli jednego masz na smyczce, no ale do cholery czemu mam trzymać na smyczy mądre zwierzątko tylko dlatego, że trzeba być przygotowanym na jakiś atak.
-
[quote name='evel']Ja to rozumiem trochę inaczej. Jeśli jesteś OK w stosunku do przepisów w danym mieście to nikt nic Ci nie może zrobić - przykładowo masz psa na smyczy, coś podbiegnie, zostanie nadgryzione, no cóż - nie jest to Twoja wina przecież i wg prawa jesteś czysta. [/QUOTE] Ale to nie chodzi o prawo, tylko o zwierzątko, które naiwnie podbiegło - nie szkoda ci go? I powtórzę: moje nie podbiegają, nawet nie podchodzą, są przy mnie. Mały jeszcze chodzi na smyczy na ulicy, ale nie dlatego, że się oddala, czy nie słucha, tylko czasem siada i rozkminia coś, więc wolę pociągnąć za szelki, niż czekać aż rozkmini. A właśnie miałam kolejne spięcie z niewychowanym luzakiem śedniej wielkości, takim co kompletnie się nie słucha, skacze przez płotki i podbiega zjeżony i warczy. Na podwórzu. Właścicielka na jednym końcu (podwórza), on koło mnie na drugim. W ogóle się nie przejęła sytuacją, no bo co się mogło stać, najwyżej by poturbował moje pchełki, które też były bez smyczy, więc prawo jej nic nie zrobi. Gdybym szła z Kanarem, to by z kilometra leciała łapać swojego głupka. Taka to sprawiedliwość jeśli chodzi o mikrusy.
-
Ja mam teraz dwa yorki (całkiem przypadkiem, nie jestem fanką mikrusów), które biegną sobie koło mnie, nie zaczepiają, a kiedy mijamy dużego psa to każdy normalny właściciel jednak skraca smycz, bo zdaje sobie sprawę z tego, że niechcący może zrobić krzywdę. Sama przywoływałam do nogi swoje duże, absolutnie nie agresywne psy na widok malutkiego, mnie się to wydaje oczywiste, nawet jeśli taki malutki się sadził. Natomiast jedna znajoma osoba wręcz przeciwnie - luzowała swoje duże mściwie czekając na rozwój wypadków, bo ją "wkurzało, że małemu to wszystko wolno". No więcej wolno, jeśli nie jest żadnym zagrożeniem. Mówię stricte o mikropsach.
-
On jest kastrowany, prawda? Powinien być (z racji wieku też) na diecie niskobiałkowej, więc ja bym proponowała przysmaki warzywne, są takie, a może chciałby sobie chrupać marchew po prostu? Co do czekania na sygnał - wydaje mi się, że to jest mądry piesek i potrzebuje kontaktu, niekoniecznie nawet bezpośredniego, możesz do niego coś powiedzieć, albo spojrzeć, albo w jakikolwiek sposób pokazać mu, że jesteście razem i że on jest dla ciebie ważny. Po takim kontakcie on sobie będzie o tym myślał. A jeśli kotakt (prawdziwy) będzie związany z jakąś zabaweczką, to będzie lubił tę zabaweczkę i może zajmie się nią w jakiś sposób, przedłużając w sobie chwilę spędzoną z tobą.
-
Czym się różnią. No właśnie chciałam Wam powiedzieć, że czasem tylko papierami/cenami. Miałam okazję obejrzeć, w jakich warunkach lęgną się i wychowują rodowodowe szczeniaczki. Mówię o małych rasach. W malutkim pokoju rojowisko psów w różnym wieku. Nie chore, nie głodne, ale traktowane jak masa. Wrażenie okropne, nie nauczone niczego, są bo są. Wystawowe zadbane, inne mniej. Piszczące, szczekające, drapiące po nogach, skaczące po meblach, właściciele nawet nie próbują uspokoić głosem, najbardziej dokuczliwe biorą na ręce, bo nie da się rozmawiać. Karmę rzucają na podłogę, jak kurom - który zdąży, to zje więcej. Tylko kasa się liczy. Taki tylko temat do przemyślenia.
-
Pewnie że ładnie. Nie pryskaj, szkoda Vitoparu :)
-
Faktycznie, nie wiem czemu się wtrącam. Już nie będę.
-
[quote name='mala_czarna']Nie wyszła żadna dupa, i ja nie mam do Ciebie pretensji, a wręcz przeciwnie, dziękuję za ubrania, i raz jeszcze przepraszam za ociaganie się z bazarkiem. Wszystko co jest ok, wystawię w sobotę.[/QUOTE] Przeczytaj sobie swój poprzedni wpis (...), atak jest najlepszą obroną, ale jeszcze lepiej jest działać tak, żeby nie trzeba było się bronić.
-
Uwaga!Kto nie wpłacił, kto nie wysłał :) Wyjaśnienia i Czarna lista.
rozi replied to Czarodziejka's topic in Bazarek
[quote name='darunia-puma']no niestety nie chciałam ale muszę wpisać PINESKĘ na czarną listę - bazarek dawno zamknięty, pieniądze dawno wpłacone, podkreślę że bazarek zakończył się w CZERWCU!!! rysunku brak i to nie jest 5zł tylko kilkadziesiąt złotych!!! kontakt zerowy, telefon milczy!!! WIELKI BAN!!![/QUOTE] Daj link do bazarku i wpisz nick na czerwono -
Moja niedoszła Teściowa twierdzi, że dobre chęci zawsze się mszczą. Nie wyrażaj się.
-
[quote name='evel']zdecydowana większość ma wylane na to, co robi ich psiuńcio.[/QUOTE] Cham z założenia pozbawiony jest wyobraźni, inaczej nie byłby chamem.
-
[quote name='LadyS']A ja sobie nie wyobrażam zostawić dwóch psów inaczej, niż w klatkach. Dla własnego i ich komfortu. Rzecz jasna, najpierw psy do klatki przyzwyczajając.[/QUOTE] No nie, to ja sobie nie wyobrażam mieć dwa psy, które trzeba (dla komfortu, czy bezpieczeństwa) izolować w jakikolwiek sposób. Dom to azyl i każdy, kto w nim mieszka, ma mieć komfort i poczucie bezpieczeństwa z założenia. Przez kilka godzin pies ma ochotę i napić się, i przespacerować do innego pokoju, i położyć na innym podłożu. Zostawiam też otwarty balkon, żeby pies mógł sobie wyjść i popatrzeć na świat. Nie ma mnie w domu dziewięć godzin dziennie, to jest bardzo długo. Zdarza się też, że pies ma kłopoty z żołądkiem na przykład - w mieszkaniu znajdzie jakieś miejsce, gdzie (według jego oceny) w ostateczności można nabrudzić. W klatce chyba by zwariował.
-
Przed chwilą wróciłam ze spaceru (Żoliborz), specjalnie zwróciłam uwagę na ptaki - nie spotkałam ani jednego gołębia, za to mnóstwo wron siwych, sporo kawek i parę srok. Uliczki i samochody obrzucone odchodami. Po drzewami, na których wrony lubią siedzieć, nie ma kawałka czystego chodnika. Ja akurat wron nie lubię, choć bardzo mi się podobają.
-
*zaba* chodzi o ten wątek? [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/216442-juz-nieaktualne[/URL] Lepiej jest, jak widać, samemu robić bazarki. Ja też kiedyś przekazałam całą torbę fantów i nigdy ich na bazakach nie widziałam. Mam tylko nadzieję, że komuś się przydały, a nie wylądowały w śmietniku, tym bardziej że kilka z nich było od jeszcze kogoś innego i ogólnie nie było to byle co.
-
Strasznie trzeba uważać. Suka ON mojej koleżanki to bardzo dobra psina, w życiu nie warknęła nawet na yorczkę, ale biegły kiedyś za piłką i ONka wpadła na małą, której czaszka dosłownie pękła na pół. Sama mam ochotę na dużego psa, bo mi wymarły moje Anioły, ale boję się o Kulkę. Znaczy bałabym się zostawić je same, a do pracy muszę chodzić.
-
Ja sobie nie wyobrażam nie sprzątnąć po psie. No ale fakt, moje psy zawsze były pod kontrolą, spacer z psem to wspólnie spędzony czas i nie rozmawiam wtedy przez komórkę, nie piszę sms-ów, jestem z psami, wiem gdzie są i co robią. Natomiast wielu moich sąsiadów puszcza psy luzem m.in. po to, żeby sobie gdzieś załatwiły swoje sprawy i udają, że nie zauważyli. Widzę to dokładnie. Albo właśnie komórkę wyciągają i udają, ze coś tam pilnego piszą. Tępy naród, niestety. A biedny dozorca sprząta za nich.
-
[quote name='Szura']Bo TTB to psy wyjątkowe. :) I nie ma problemów, żeby wybiegać, brałam normalnie psa do parku na długiej lince i tyle (a jak ma odwołanie, to i linkę sobie można darować). Dopóki ma się psa pod kontrolą, to inni mogą nam nakichać co najwyżej, głupie komentarze najlepiej mieć gdzieś, a podskoczyć mało kto podskoczy[/QUOTE] Nie musi podskakiwać, wystarczy że policję wezwie parę razy.
-
[quote name='zaba14']Wczoraj psy nie pobiegały bo według prawa muszą być w kagańcach i na smyczy, ale cholera jasna, wielkie pole, nie ma tam nic... i nikogo, więc kurde gdzie ja mam spuścić psa?! [/QUOTE] No właśnie o to mi chodziło, kiedy się zastanawiałam czemu ktoś bierze TTB, zwłaszcza do miasta, do bloku. Przy pechowych układach pies jest bezustannie szykanowany, co to za życie dla niego.
-
Ja nie widziałam. Prześliczny pomysł.
-
Czasem człowiek, który sobie z czymś nie radzi, denerwuje się okropnie i rozładowuje stres czepiając się kogoś innego. Pewnie syn babkę władował w spacery z psami i była ogólnie przerażona wszystkim, tak ja to widzę. O ile oczywiście te luzem biegnące pieski po prostu sobie biegły, nie zaszczekały ani nic.