-
Posts
23043 -
Joined
-
Days Won
10
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by rozi
-
Tak tak, teoretycznie to ja też wiem, chodzi mi o czyjeś doświadczenie. Z psem.
-
Dzisiaj trzaśnięty mix labka (co prawda w kagańcu, ale luzem) starmosił mi Miszkę. Właścicielka nawet rozmowy telefonicznej nie przerwała. Słuchajcie, kupiłam gaz, taki jakiś w żelu, co się nie rozłazi w powietrzu, i nie bardzo mocny. Czy ktoś z Was użył kiedyś takiego? Jak to wygląda w realu? Nie zrobi trwałej krzywdy?
-
W sumie najlepiej jest przeczesać codziennie. Niby to okropnie często i mało komu się chce, ale można się przyzwyczaić i cały zabieg trwa wtedy parę minut, a pies się nie wyrywa, bo nie ma kołtunów i szczotka go nie szarpie.
-
To zupełnie inny charakter, niż moja słodzizna. Natomiast moja koleżanka ma suczkę, która zachowuje się podobnie do Twojego pieska. Nie znosi innych zwierząt w domu, obraża się właśnie, ale i gnębi z zemsty, kota gnębi już trzeci rok. Yorki są specyficzne.
-
Jest zazdrosny. Kwestia jaki on w ogóle ma charakter. Martwisz się o niego, czy o to, że małej zrobi krzywdę? Edit: Pies wychodzi na spacery?
-
A ja dziś spotkałam cudownego TTB. Szedł na smyczce do pana doktora, biały taki morderca, powiedziałam do niego "cześć", a on się rozpromienił, w życiu nie widziałam tak sympatycznego psa :)
-
Moja pięcioletnie suka stanowczo nie zaakceptowała nowego pieska (4-miesięcznego), też się chowała, ale potrafiła go skarcić kiedy był zbyt natarczywy, więc specjalnie się nie martwiłam. W tej chwili już czasem bawi się z nim, są razem od miesiąca. Tydzień to za mało.
-
Pomóżcie mi proszę!! jak wychować 10dniowe szczenięta ????
rozi replied to agiii's topic in Szczeniaki
Trzeba było zobaczyć tę "renomowaną hodowlę", z której ja mam pieska. Trochę mi się sposób myślenia wyprostował, czy wykrzywił. W takiej hodowli to dopiero chodzi tylko o kasę, zwłaszcza że szczeniak kosztuje kilka tysięcy, a nie kilkaset złotych. -
[quote name='Mariusz1'] [B]jak ma sie małego psa to [/B][COLOR=#4444ff]nie[/COLOR][B] problem na [/B][COLOR=#4444ff]ręce[/COLOR][B] go [/B][COLOR=#4444ff]brać [/COLOR][/QUOTE] No właśnie. Owszem, jest problem, nie po to ja wychodzę z psami na spacer, żeby je co chwilę brać na ręce, bo podbiega duży pies, który nie wiadomo co zrobi.
-
[B]Mariusz1[/B], ja Ciebie w zasadzie rozumiem, ale Twoje stanowisko jest totalnie egoistyczne. Ten "inny właściciel" ma sobie poradzić w Tobie odpowiadający sposób z Twoim psem, który zwyczajnie się nie słucha? Poświęć czas, naucz go posłuszeństwa, wtedy będziesz sobie mógł puszczać go luzem gdzie tylko zechcesz, a póki jest niewychowany, to łap go, zanim komuś narobi kłopotu, albo prowadź na lince.
-
Ja mam w tej chwili duży problem z pięciomiesięcznym yorkiem, karmionym na przemian (niestety hodowca przyzwyczaił do suchej). Radzę dawać gotowane i koniec.
-
Z opisu wynika, że pies nie jest głodny, więc gdzie on je? I śpi?
-
A ten gaz nie zrobi psu krzywdy? Wiele razy już chciałam kupić, ale jakoś się boję.
-
Mnie nic nie pociekło, ale współczuję i znam sytuację z autopsji. To jest właśnie przykład na różnicę między psem dużym, a małym, mały nie narobi takiej szkody. Nas zaatakował golden, pani z pitem na smyczy i goldenem luzem. Szłam z Olkiem jeszcze (na smyczy) i Kulką. Zaatakował tak "do zabicia", ruszył na Olka, zdążyłam stanąć pomiędzy, krzyknęłam na niego i jakoś wyhamował, ale nie odpuszczał, mowy nie było, żebym się mogła schylić i złapać na ręce, bo by go dopadł w trakcie i nie wiem, wyrwał mu łapę na przykład, więc stałam krzycząc nie rusz, stój, nie rusz, on szalał, a Kulka odbiegła i nawet nie miałam jak zobaczyć gdzie jest. Baba nie podchodziła, bo chyba się bała, że pit się włączy i pogorszy sprawę, no horror, trwało to parę minut. I własnie chodziło o dużą różnicę wielkości, Olek nie miał szans, dlatego to było takie straszne.
-
[quote name='filodendron']Wszystko się zgadza. I to powinno zniechęcać (wprawdzie trochę per analogiam ;)) do przywiązywania psów pod sklepem :p [/QUOTE] Oraz do jazdy samochodem, dopóki choć jeden rowerzysta jest na wolności :) A na chodniku często w panice odskakuję przed rozpędzonym rowerzystą. Nie cierpię ich. Mój syn i synowa dużo jeżdżą na rowerach i też nie cierpią.
-
Ależ ja właśnie stuknęłam rowerzystę na pasach, dlatego wiem o czym mówię. Tak naprawdę rowerzysta stuknął mnie, jechał po chodniku trzy razy szybciej niż ja samochodem, ze słuchawkami na uszach (klapkami na oczach?), uderzył w moje nadkole, zdemolował mi samochód i jeszcze wyciągnął duuuże odszkodowanie, a ja jestem "karana", ponieważ złamał sobie mały palec u nogi i dostał powyżej tygodnia zwolnienia, a to podchodzi pod sprawę karną :megagrin: W dodatku sama wezwałam policję - głównie dlatego, że zleciała się banda społeczniaków i chcieli mnie zlinczować, nie mając pojęcia o przebiegu zdarzeń :megagrin: Wcześniejsze moje wypowiedzi dotyczyły logiki, nie przepisów prawnych.
-
Tak, gdyby pies był uwiązany na tyle krótko, że nie miał możliwości przemieścić się oraz pozostało miejsca wystarczająco dużo, aby minąć go w bezpiecznej odległości, to byłaby wina czternastolatka. Tak samo, jak nie winię kierowcy, jadącego zachowując ostrożność i zgodnie z przepisami, o potrącenie rowerzysty, który nagle wpakuje mu się przed maskę. Samochód może zabić, pies może pogryźć, każdy o tym wie. Z tygrysem nie możesz, bo jest silniejszy od Ciebie i nie jesteś w stanie nad nim zapanować. W żaden sposób. (:
-
[quote name='filodendron']Piszesz tak, bo w newsie jest mowa o trzylatku - i wtedy łatwo po dogomaniacku zakrzyknąć "a gdzie byli rodzice?". A o czternastolatku, który przejechał na rowerze obok amstafa już ani słowa ;) [/QUOTE] Ani słowa, bo amstaf był na zbyt długiej smyczy, czyli był "częściowo przywiązany" ;)
-
No... ja mam dziecko (teraz już dorosłe) i gdyby podeszło do [B]przywiązanego[/B] psa i zostało pogryzione, to do głowy by mi nie przyszło mieć pretensje do właściciela psa za to, że zostawił, ponieważ ja dziecko też zostawiłam, a to nie pies do niego podszedł. Moim zdaniem dzieci się nie zostawia przed sklepem, przywiązanego psa można.
-
Ale te są różne, do rozpylania w domu, do rozprowadzania na psie, trzeba poczytać dokładnie.
-
[quote name='zlota_wilga'] A właśnie, wyczytałam w sieci, że w lepszych sklepach zoologicznych zdarzają się preparaty do rozpylania w mieszkaniu, które mają za zadanie złagodzić działanie alergenu. Spotkaliście się z czymś takim czy to tylko wymysł marketingowców?[/QUOTE] Na bazarku na rzecz schroniska były takie szwedzkie preparaty, o tutaj: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/232290-wszystko-dla-psa-i-dla-człowieka-na-schronisko-BRODNICA-do-7-października-godz-21[/URL] Napisz do [B]SARA.dierra[/B]
-
A moim Krasnalkom się dziś udało :multi: Tylko dwa razy windowałam je na ręce, pewnie dlatego, że wszyscy na cmentarze pojechali.
-
Też zaglądam codziennie.
-
Ludzie kupują flexi, bo prawo każe trzymać psa na smyczy. Oni nie nie rozumieją po co na smyczy, przypinają tylko żeby mandatu nie zapłacić.