-
Posts
23054 -
Joined
-
Days Won
10
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by rozi
-
[quote name='klaki91']I z dnia na dzień co raz gorzej dopóki się ostro za nią nie wzięłam. W międzyczasie sporo postępów psuły nam właśnie podbiegacze..[/QUOTE] No ja się za Olka wzięłam chyba ostro od razu ;) I w dodatku nie wiedziałam, że podbiegacze [B]psują[/B], podbiegacze były podbiegaczami, a Olek miał się zachowywać porządnie i kropka. Oczywiście mówię o zwykłych podbiegaczach, nie o takich, które podbiegają z zębami w podłych zamiarach.
-
[quote name='klaki91']Tylko problem w tym, że tego nie widać bardzo często. Przynajmniej u schroniskowców, bo u tych z DT to wychodzi raz dwa. Moja suka w schronisku zachowywała się inaczej, biegała po boksie z innymi młodymi psami i się z nimi bawiła. Po przyjeździe do mnie z kolei przypuszczała atak na praktycznie każdego mijanego psa. A miała zaledwie 7 miesięcy. W dodatku reagowała agresją podszytą strachem na co drugiego człowieka na ulicy, rzucała się na własny cień, nie potrafiła przejść obok progu spowalniającego na ulicy. Takiego psa można bez problemu wyprowadzić na prostą i dostosować do życia w mieście. Tylko potrzeba czasu i cierpliwości. Problem w tym, że podbiegające na spacerach psy bardzo spowalniają resocjalizację, nawet gdy nie mają złych zamiarów. Pies z agresją lękową woli zaatakować zanim inny pies zrobi mu krzywdę i nawet zwykłe podejście innego czworonoga w celu przywitania się odbierze jako atak. Najpierw trzeba mocno przepracować kwestię zaufania takiego sfiksowanego psa do przewodnika a dopiero potem stopniowo pokazywać, że inne psy nie stanowią zagrożenia. To wszystko trwa długo, ja nawet uważam, że z takim psem pracuje się całe jego życie, i na pewnym etapie szkolenia na prawdę łatwo wszystko schrzanić jednym zabawowym pieskiem, którego właściciel zapomniał co to jest smycz. Pól biedy jak właściciel normalny, przeprosi, wykaże jakieś zrozumienie dla sytuacji zamiast się pultać że jego pies został zaatakowany.[/QUOTE] Muszę sprostowanie napisać: oczywiście, że miałam psa z agresją lękową! Olek był taki, jakoś ostatnio się rozmawiało o dużych psach i mi się nie skojarzył. Olek startował do psów większych od niego (tylko do większych) jeśli podbiegły. Spokojnie mijające nas nauczył się ignorować, był też jak najbardziej odwoływalny, póki słyszał. Trafił do mnie dziesięcioletni, po ciężkim schronie. Tylko że ja w ogóle nie myślałam w ten sposób, to znaczy nie "stwierdziłam u psa agresji lękowej" i nie "pracowałam z nim" - zwyczajnie w trymiga trzeba było go nauczyć życia w mieście, no to nauczyłam. Inna rzecz, że on mi zaufał dosłownie od pierwszego wejrzenia, mądry był i już, a na moje (duże) suki tylko warczał, kiedy podchodziły, ze trzy miesiące to chyba trwało, zanim i do nich przywykł.
-
[quote name='klaki91'][B]A co w sytuacji gdy ktoś ma psa dopiero od niedawna? Psa który ma dajmy na to agresję lękową?[/B] W kilka dni nie wypracujesz zachowania polegającego na olewaniu podbiegaczy i byciu grzecznym cokolwiek to znaczy. Co taka osoba ma zrobić Twoim zdaniem? Miałaś kiedykolwiek psa z agresją lękową? [/QUOTE] Sama nie, ale znam takiego psa, właściwie sukę, mix dobermana zresztą. Życie w mieście to była dla niej męka, teraz już mieszka w domu z ogrodem, na obrzeżu niewielkiego miasteczka, na spacery wychodzi w pola, jest szczęśliwa wreszcie. Nie wiem, co ja bym zrobiła, ja po prostu nie wzięłabym takiego psa do miasta.
-
Moi znajomi mieli TTB nie przepadającego za innymi psami. Zdarzało się, że musieli wyjechać na 2-3 dni. Z psem nie wychodził ani nastoletni syn, ani teściowa, wychodził z nim zaprzyjaźniony facet, który był w stanie utrzymać go bez problemu. Specjalnie przyjeżdżał trzy razy dziennie z innej dzielnicy.
-
Wszystko Wam się pomyliło. Mój "pies" nie może podbiegać i nie podbiega, ja tylko żałuję, że nie może, bo ani nie jest namolny, ani nie jazgocze, ani nie muszę go wołać przez dwie minuty, zanim posłucha i wróci. Normalny, grzeczny, uśmiechnięty psiak, który chce się przywitać z innymi napotkanymi psami. Do nas też podchodzą różne grzeczne psy, to jest chyba normalne na spacerze.
-
[quote name='Rinuś'][I][B]Dopóki żaden obcy pies nie podbiegał do Rina to pies był grzeczny[/B][/I][/QUOTE] Pies ma być "grzeczny"/pod kontrolą niezależnie od sytuacji. Niedopuszczalne jest, żeby duży pies, który atakuje i może wyrządzić krzywdę, znajdował się wśród ludzi i innych zwierząt pod opieką osoby, która nie da rady go utrzymać.
-
[quote name='Rinuś'][I][B]mój poprzedni pies o niezwykłej sile (mix dobka z chartem) potrafił przewrócić moją mamę przez takie podbiegające pieseczki :angryy: [/B][/I][/QUOTE] Chcesz powiedzieć, że ten pies wychodził na ulicę pod opieką osoby, która nie była w stanie nad nim zapanować?
-
[B]Rinuś,[/B] arogancja i bystrość umysłu rzadko chodzą w parze, a "solidne słowa" (masz na myśli chamski rynsztok?) być może robią wrażenie w Toruniu - w moim środowisku traktowane są jak swego rodzaju folklor i nikt nie bierze ich do siebie, ani nie traktuje poważnie. Chwała Bogu raczej nie zamieszkasz w mojej okolicy, więc się nie spotkamy (:
-
[quote name='a_niusia']tez mialam to napisac. szczegolnie, ze siedzac tyle czasu w odosobnieniu na bank nauczyl sie wszystkich psich sygnalow...[/QUOTE] Sie wykończe zaraz :evil_lol: Nie w odosobnieniu siedział, siedział w tej cholernej hodowli, w tłumie innych psów. Dziki w sensie, że przestrzeni na oczy nie widział. No ale koniec już tego narzekania, przed chwilą byliśmy na spacerze i spotkaliśmy naszą uroczą, zaprzyjaźnioną goldenkę, która naprawdę pięknie się z Miszką bawi. Spotkaliśmy też dwa duże psy, które go ignorują, a tylko za siatką szalały dwa ONki z mordem w oczach.
-
[quote name='a_niusia']to cienko ci idzie...7miesieczny pies powinien byc ogarniety tak, zeby nie trzeba bylo z nim wychodzic pod oslona nocy.[/QUOTE] Nie tak cienko, jak byś chciała. Pies jest u mnie niecałe trzy miesiące, z czego prawie dwa przechorował, a przyszedł dziki - wcześniej tylko w mieszkaniu był.
-
[quote name='a_niusia']i jest to dla ciebie naprawde wygodniejsze niz wychowanie swojego psa?[/QUOTE] Tak tak, zdecydowanie wygodniejsze, nie ma to jak sznurek. No albo kennel, zależy co się chce ograniczyć :megagrin: Pies nie wychowa się z dnia na dzień, póki co dobrze że udało się go wyleczyć (prawie) ze wszystkiego, z czym przyszedł z renomowanej hodowli.
-
[quote name='omry']właściciele yorczków tak mają.[/QUOTE] Kiedy ja nie jestem "właścicielem yorczka". Yorki mam zupełnie przypadkiem, nigdy nie chciałam mieć mikrusa, a moją ulubioną rasę można zobaczyć w awatarku, choć najłatwiej współpracuje mi się z dużymi psami.
-
Pewnie, że powinny (: Ale wątek odżył :D Miszka na smyczy chodzi, bidak, a żeby pobiegał wychodzę późno w nocy, kiedy wszystkie grzeczne pieski śpią.
-
[quote name='Ejre'] Co w sytuacji jak Twój szczeniak podbiegnie do szczeniaka np mastifa neapolitańskiego [/QUOTE] MN ma trudny charakter, więc powiedz mi, jaka jest racja bytu Mastino w mieście, gdzie musi obligatoryjnie chodzić na smyczy, bo nie okiełznasz go na tyle, żeby być pewną, że karnie wykona twoje polecenia, a wokół dużo jest bodźców.
-
[quote name='Beatrx']a jak straci to życie? aż tak nie lubisz tego psa, ze puszczasz go luzem nie majac nad nim kontroli?o.O[/QUOTE] Mam nad nim kontrolę, w życiu nie miałam psa, który by się nie słuchał, ale jeśli jego kontakt z innym psem może - według ciebie - skończyć się śmiercią, to mamy sytuację nienormalną. Pozwalając nastoletniej córce pójść do dyskoteki, powinniśmy być przygotowani na to, że zostanie zgwałcona/zabita? Może tak, takie są czasy, ale normalne to nie jest.
-
[quote name='evel']Skoro Twój szczeniak "ma prawo" podbiec, to obcy pies "ma prawo" spuścić mu łomot[/QUOTE] Nie, nie ma prawa. Tak samo jak niewychowany/agresywny dzieciak nie ma prawa walnąć w głowę kamieniem innego, Bogu ducha winnego dzieciaka, z którym akurat nie bardzo chce się zaprzyjaźnić.
-
[quote name='filodendron']W zasadzie to się z Tobą zgadzam. Pod warunkiem, że ten szczeniak jednak samowolnie nie podbiegnie i nie zaczepi. [/QUOTE] Podbiegnie, szczeniak ma prawo podbiec, szczeniak uczy się życia i nie nauczy się go ode mnie. To znaczy nauczy się sztucznie, jak dziecko wychowywane wyłącznie w środowisku dorosłych.
-
[quote name='evel']Ale jaki problem? Ja mam swojego aspołecznego psa na smyczy, Ty miej swojego szczeniaka na smyczy i cześć pieśni.[/QUOTE] Ano właśnie :evil_lol: To jest podporządkowanie NORMALNEGO szczeniaka obecności psów aspołecznych.
-
Niezależnie od wszystkiego w społeczeństwie nie podporządkowuje się normalnych osobników osobnikom agresywnym. Nie jest tak, że normalny człowiek nie może żyć swobodnie, bo po ulicy latają faceci z nożami i mordem w oczach, taki facet nie spaceruje w asyście pielęgniarzy, którzy nad nim zapanują, lub nie. Taki facet jest ze społeczeństwa eliminowany. Jeśli więc ktoś upiera się mieć psa agresywnego, który jest zagrożeniem dla innych, i wychodzi z nim na ulicę, to powinien go tak zabezpieczyć, żeby nie miał możliwości zrobić krzywdy nikomu - ani człowiekowi, ani mijającemu go psu, ani szczeniakowi, który na chwilkę podbiegnie. Ponieważ w zasadzie ten agresywny pies nie ma racji bytu w społeczeństwie. I nie do mnie należy zastanawianie się, czy zbliżający się pies nie jest przypadkiem mordercą, a właściciel może nad nim nie zapanować - skoro jest na ulicy, wśród ludzi i innych zwierząt, to z założenia nie stanowi zagrożenia.
-
No, moje (duże) psy albo ignorowały szczeniaka, albo na chwilę wkręcały się w zabawę. To jest dla mnie norma. Tak się to chyba odbywa w stadzie, dorosły osobnik może skarcić zbyt natarczywego szczeniaka, ale generalnie nie ma obawy, że go poturbuje/okaleczy/ ukatrupi... Teraz widzę, że trzeba się z tym liczyć, to nie jest sytuacja normalna.
-
Ja (jak może wiadomo) mam dwa maluśkie yorki w tej chwili. Traktuję je jak psy, mają się słuchać etc. Ale Miszka ma 7 miesięcy, strasznie chce się bawić z każdym psem, i teraz - co? Trzymam go na smyczy, żeby nie utrudniał życia właścicielom psów... trudnych. Ale on nic złego nie robi, biegałby sobie, radosny (nie ujada, po prostu wije się z radości, jak to szczeniul), popodskakiwałby chwilę w nadziei na zabawę i to wszystko. Czemu taki maluch, który nie jest w żaden sposób zagrożeniem dla nikogo, ma być uwiązany non stop tylko dlatego, że po ulicach chodzą niebezpieczne psy i w dodatku ich właściciele mają za złe, że ten mój szczeniul podejdzie i sprawi im kłopot. Całe życie miałam duże psy, mógł do nich podchodzić kto tylko zechce, byle nie z zębami na wierzchu.
-
Kto to jest Paris Hilton?
-
Do ciotki moich znajomych jakieś 40 lat temu przybłąkał się "potwornie brzydki kundel" i był to najprawdziwszy buldog angielski. Właściciel się nie odnalazł, nikt nie mial pojęcia skąd pies się mógł wziąć, ale nie ulegało kwestii, że jest rasowy w stu procentach.
-
AiO - all in one :)
-
Ale... pies dostał nagrodę, kiedy wreszcie usiadł. To co - miał zostać skarcony? Karcić trzeba było wcześniej.