-
Posts
23054 -
Joined
-
Days Won
10
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by rozi
-
[quote name='omry']Co do furtek.. Ojciec TŻ rano wychodził i furtki nie zamknął. Psy puszczone rano na siku na podwórko sobie zwyczajnie wyszły i biegały po ulicy. Dobrze, że jest niedziela i mały ruch, bo na wylotówce z miasta mogło się to skończyć mało przyjemnie :evil_lol:[/QUOTE] Wyobrażam sobie, co napisałabyś w tym wątku, gdybyś - idąc z psami spokojnie na spacer - spotkała te "biegające po ulicy".
-
Obserwacje dzisiejsze: po domu chodzi i biega na czterech, po śniegu na trzech. Poza tym, co pisałam, on ma niedobarwiony nos (o czym wiedziałam kupując) oraz niedobarwione paluszki - to zobaczyłam później i dopiero zimą widać, że ta jasna skóra poduszek jest mniej odporna. Może stanął na kawałek soli i dlatego podnosił, zbiegiem okoliczności, tę nóżkę akurat.
-
Czy ktoś brał szczeniaka z tej hodowli? Proszę o opinie w kwestii zdrowia.
-
To jednak nie to. Miszka ma 8 miesięcy, w tym wieku wyłażą te poważne schorzenia. [B]jambi[/B] - możesz mi podać adres do Głównej Komisji Hodowlanej? Edit: już sobie doczytałam, że pisma przez Zarząd Główny.
-
W jakim wieku jest teraz? Nie powtórzyły się problemy?
-
Nie chodzi o chorobę mięśni, tylko o to, że przy legg-perthesa mięśnie zanikają. Chodzi o diagnozę.
-
A ja znam kilka yorków i spośród nich tylko jeden miał wypadającą rzepkę i był to rodowodowy york, reszta bez papierów - zdrowe jak gwizdki. Nie mam terminu operacji, dopiero w poniedziałek zobaczymy jak sytuacja wygląda, będę jeszcze konsultować i dopiero podejmę decyzję. W tej chwili chodzi normalnie na wszystkich łapkach, ale jest jeszcze skołowany, nie szaleje, więc może się to zmienić. Według mnie jest jeszcze jedna szansa - być może zabolała go ta łapa parę razy i po prostu przestał jej używać, a teraz, po uśpieniu i tym leku przeciwbólowym, zapomni i będzie chodził normalnie. Cały czas mam nadzieję, że to nie choroba perthesa. Dwóch lekarzy obmacywało go w skupieniu i twierdzą, że mięśnie obu łap są takie same. Mnie się wydaje, że ta lewa jest minimalnie chudsza.
-
Więzadło stabilne. Rzepka "lata" jak chce, więc płycizna bloczka (dziedziczne). Na zdjęciu biodro nie odbiega od normy, ale jednak jest ledwie widoczna różnica między prawym a lewym, więc nie wyklucza się legg-perthesa. Miszka dostał dożylnie lek przeciwbólowy i jeśli nadal będzie kulał, to operujemy tylko rzepkę, a jeśli przestanie kuleć, to będzie wskazywało na biodro, niestety.
-
Rozmawiałam jeszcze z lekarzem przez telefon, jest nadzieja, że to zerwane więzadło, a nie legg-perthes. Rzepka nie, za długo to trwa. Strasznie się denerwuję :(
-
[quote name='xxxx52']Co na to hodowca ?[/QUOTE] Z hodowcą to ja w ogóle nie chcę rozmawiać, piesek przyszedł do mnie z lambliami/salmonellą i naderwanymi ścięgnami, bo pani hodowczyni za łokieć szczeniaki podnosi. Zbieram się do napisania do ZKwP, poczekam jeszcze na diagnozę tej łapy.
-
Od trzech dni, piesek 8 miesięcy. Nie było urazu, nic go nie boli, lewa tylna łapa jest nieczynna, jeśli na nią staje, to zad leci. Będzie diagnozowany przez chirurga pojutrze rano, ale może ktoś ma jakiś pomysł. Piesek z hodowli, nie pseudo, choć już trzy miesiące leczę go z rozmaitych przypadłości, więc hodowla nie jest godna polecenia.
-
[quote name='a_niusia']a ja mam pytanie troche z innej beczki, ale mysle, ze watek jest dobry. kilka osob pisalo tu o gazie piperzowym. czy ktos go uzyl? czy tylko na pogrozkach sie skonczylo? i jaka byla reakcja psa potraktowanego ta bronia? a jaka jego wlasciciela?[/QUOTE] Też jestem ciekawa reakcji psa (właściciela nie). Gaz noszę, nie było konieczności użyć.
-
Jedyny minus to prowadzenie na smyczach - łatwiej prowadzić dwa, niż trzy. Mając trzy psy opanowałam do perfekcji prowadzenie dwóch na flexi w prawej ręce, trzeci był w lewej i w porządku, ale czasem wolna ręka jest potrzebna do czegoś - trzech w jednej się nie da prowadzić tak, żeby się nie plątały. No chyba że idą przy nodze, ja mówię o normalnym spacerze w miejscach, gdzie nie można puścić luzem, a psy muszą i powęszyć, i załatwić sprawy.
-
Edit: nie ma sensu.
-
Kto to jest Cesar Milan?
-
[quote name='zmierzchnica'] Większość yorków U MNIE (choć z opowieści innych wydaje się, że wszędzie tak jest) to agresywne psy, strasznie hałaśliwe, a co najgorsze - ich właściciele nie próbują nad nimi panować. .[/QUOTE] A większość psów "z odzysku" U MNIE (choć z opowieści innych wydaje się, że wszędzie tak jest) to agresywne psy, szarpiące się na smyczach, a co najgorsze - ich właściciele nad nimi nie panują, tłumacząc że to psy po przejściach. Samo życie, prawda?
-
Zmierzchnica, ja już wiem, czemu nie możesz ze mną rozmawiać normalnie. Nie możesz, bo mam yorki. Mądre, posłuszne yorki, tylko że Ty sobie tego w ogóle nie wyobrażasz.
-
[quote name='Szura']Proszę Cię, mówisz o naprawdę lekkich przypadkach. ;)[/QUOTE] Mówię o przypadkach w okolicach przeciętnej. Chcesz powiedzieć, że trudne przypadki są bardziej normą teraz?
-
[quote name='asiak_kasia']JA wiem, ze to nie je bajka, i że można, ale nikt mi nie wmówi, że pies sam z siebie nagle zaczyna się słuchać[/QUOTE] Owszem, zaczyna, pod warunkiem że czuje, że Ty wiesz więcej i lepiej i bezdyskusyjnie. Tak sądzę.
-
[quote name='badmasi']Moim zdaniem jorcek może się bawić i z dużym psem oby tylko ten pies był uważny. [/QUOTE] Może może, znamy trzy duże uważne.
-
[quote name='Sybel']Rozi, a linka treningowa? Wtedy pies biega, a Ty z nim pracujesz, masz jakąkolwiek kontrolę i dopuszczasz go do psów, które znasz i których właściciele wyrazili na zabawę zgodę. Plus przedszkole dla szczeniąt, gdzie pracujesz z grupą psów. Bo niestety zwykłe osiedle nie jest terenem treningowym bezpiecznym dla małego psa. Ja mam trzeciego z rzędu psychopatę w domu i nie cierpię podbiegaczy, po prostu nienawidzę, zawsze bardzo się staram, zeby nie doszło do kontaktu, bo by była rzeź. Po każdym podbiegaczu mój pies jest roztrzęsiony, rozbity u w trybie chronienia swojego stada. I po spacerze. Albo nawet po wszystkich tego dnia.[/QUOTE] Ja w ogóle mam już nad nim kontrolę, bez linki też (: Jak wrzasnę, to nie podbiegnie do psa, choć bardzo chce. Zatrzymuje się i popłakuje, bidak. Ale jest kilka psów, które nie robią krzywdy i można pozwolić. Najgorsze są średnie kundelki.
-
Wydaje mi się, że duże znaczenie ma to, czy człowiek jest absolutnie przekonany, że pies się podporządkuje. Pies, czy inne zwierzę. Jeśli w sobie dopuszczamy możliwość niepowodzenia, czy choćby trudności, to zwierzę ma furtkę i będzie działało według własnych przekonań, bo nasze są za słabe. To akurat zobaczyłam dawno temu na przykładzie trudnego konia - robił ze mną co chciał, dopóki nie nastąpiła sytuacja, kiedy absolutnie konieczne było dla mnie szybko pojechać w konkretne miejsce i zwyczajnie nie dopuszczałam możliwości, że się nie uda, wtedy się podporządkował.
-
Nie wiem. Ja się nie znam na szkoleniu, więc stosuję proste metody, należy do nich ostre "E!", albo ostre "Olek!" i pies natychmiast przestawał robić to, co robił, zanim krzyknęłam. Jeśli więc zobaczył psa i tężał do ataku, to moja reakcja przerwała proces, a potem już mogłam wydać polecenie "chodź tu do mnie", albo "siadaj" (nie siadał, ale stał w miejscu i zastanawiał się, czy usiąść, co go zajmowało :D ). Mogłam też odwrócić się i odejść szybkim krokiem, on się bardzo pilnował, najważniejsze dla niego było mnie nie zgubić.