Poznałam dzisiaj osobiście Dolarka, a właściwie po nowemu Dyzia. Jest bardzo chudzieńki, ma biedne łapeczki, ale to takie kochane, spragnione dotyku ludziej ręki stworzonko. Jego oczy są takie ufne i wierne, że aż za serce chwyta, skąd pies po takim smutnym życiu ma jeszcze takie pokłady wiary.
Dyziek był u wetki, która powiedziała, że jest już bardzo wiekowy, ale jego wyniki badań nie są najgorsze. Jego kłopoty z oddychaniem są wynikiem zadawnionej choroby płuc. Dostał leki i tak jak mowi Anda już widzi różnicę w oddychaniu.
Anda ma kłopoty techniczne, ale postara się też coś napisać. Ma zrobione zdjęcia,ale nie może ich zgrać, więc pewnie ja to zrobię, ale dopiero pewnie w niedzielę. Wcześniej nie dam rady :oops:
Dyziek dostał porcję pieszczot i powoli podreptał po swoim podwórku. Psy Andy są super i nie zaczepiają Dyzia.
Dobrze, że chociaż na starość zaświeciło Dyziowi słonko :lol: :-(