Jump to content
Dogomania

EVA2406

Members
  • Posts

    14698
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by EVA2406

  1. On chyba jest jeszcze piękniejszy :loveu:. W lesie lepiej nie puszczać ze smyczy. Nigdy nie wiadomo jak pies zareaguje na zająca czy inne leśne zwierzątko, poza tym mozna spotkać nastawione wnyki, a głupich mysliwych też nie brakuje. Słyszałam o przypadku jak mysliwy zastrzelił psa na oczach właściciela, bo pies biegał luzem. Tego robić nie wolno.
  2. Szczęśliwie, że piesek tego nie musi czytać i już jest szczęśliwy w swoim domku. Też myslę, że jeśli są jakieś niedomówienia finansowe należy je jak najszybciej wyjaśnić publicznie, bo to zniechęca potencjalnych darczyńców do dalszej pomocy.
  3. To na wodzie Cioteczko zaoszczędzisz :evil_lol:. Mała, gdzie ten domek?
  4. Dlaczego nie ma jeszcze wiadomości co u pieska?
  5. Daszku :loveu:, nikt do ciebie nie zagląda :-o
  6. Piękna mloda sunia, a nawet dwie. Kto pokocha?
  7. Ależ ten Filuś :loveu: jest szczęśliwy, a i jego Pani też wpatrzona w swego piesia.
  8. Miło się czyta takie posty. Jeślo Kostuś rozrabia to znaczy, że się dobrze czuje w swoim domku. Na zdjęcia oczywiście czekamy :lol:
  9. Ciekawe co tam u Kostusia słychać?
  10. Bidny staruszek. A może zrobić mu porządną diagnostykę w lecznicy?
  11. I ja też dostałam, ale tylko od weta. Burmistrz nie ma widać koncepcji na odpowiedź.
  12. Zulka jest śliczna i taka uśmiechnięta. Wiem, bo widziałam :lol:
  13. Tam jest nie całkiem whiskasowy, bo trochę ciemniejszy, taki dymny, ale cudna kicia. mam nadzieję, że przetrzyma jeszcze tę mroźną noc. Tylko to jest tuż przy ulicy i pętli autobusowej :-(
  14. [quote name='Erazm']Ewa nawet nie pisz takich rzeczy:-([/quote] Niestety, to sama prawda :-(. Już proszę wszystkich o szukanie domków, ale ......................:shake:
  15. Orzeszku :loveu:, wreszcie się doczekałeś :lol:
  16. Dobrze, że ten wątek został odkurzony, bo są tu ważne informacje. Ja ostatnio znalazlam na środku jezdni potrąconego, pięknego rudego kota. Niestety, moja pomoc polegała już tylko na zdjęciu go z jezdni i przeniesieniu na pobocze. Już nie żył :-(. Gdy przejeżdżałam tamtędy po dwóch dniach już go nie było. Pewnie znalazł go właściciel i pochował. Gdyby kotek pozostał na jezdni nie byłoby już czego chować :-(
  17. Piękna Zuleńka nadal szuka domku :crazyeye:. A może w dwupaku z Dzitką się uda :evil_lol:
  18. [quote name='Abrakadabra']Jedna z suń znalała domek :loveu:[/quote] Bardzo się cieszę, dorosła, czy szczeniaczek? A telefony niech dzwonią tylko niech będą to te właściwe ;). Dziewczyny, może ktoś przygarnie kotka lub kotkę? Dzisiaj byłam na cmentarzu na Wólce i tam u kwiaciarek są koty, leżą pomiędzy wiązankami, a na noc zostają w kartonowej budce
  19. Jejku, Dziewczyny, nie boicie się tak wcześnie puszczać małą bez smyczy? A jak podleci duży pies i ją zaatakuje, lub ona czegoś się przestraszy i poleci przed siebie, to co wtedy będzie? Ja ze swoimi psami nigdy nie wychodzę na ulicę bez smyczy, choć są już w domu po kilka lat. Może ktoś przygarnie kotka lub kotke. Byłam dzisiaj na cmentarzu na Wólce - kociaki leżały między wiązankami u kwiaciarek, a na noc zostają w kartonikowej budce :-( :-(.
  20. Paulinko , jak znajdziesz chwilę, powieś ogloszenia w lecznicy, bo tam takie małe pieski też znajdują domki. Ostatnio takiego małego przez naszą wetkę wyadoptowalam.
  21. Dzięki Gosiu, we wtorek następny pogrzeb wśród najbliższych :-(. Chyba jakieś fatum............. Jak byłaś nie pogadałyśmy o tych rzeczach z bazarku co u mnie zostały, ale myślę, że coś dołożę, zrobię zdjęcia i wystawisz bazarek, jak myślisz?
  22. Ona się boi, że znowu będzie wyrzucona na dwór, a to źle jej się kojarzy.
  23. Sama miałam, niestety, takie doświadczenie z lodem na Wisle. Było to wiele lat temu, kiedy zimy były prawdziwe. Szliśmy z moją Ledusią nad brzegiem rzeki. Sunia, choć już nie młoda, biegała wokół nas. W pewnym momencie wykonała większe kółko i pośliznęła się na lodzie, który błyskawicznie pękł i sunia wpadła do wody. Pazury ześlizgiwały się do wody i pies wpadał coraz głębiej. Mój krzyk słyszeli spacerowicze po drugiej stronie Wisły. Zaczęłam iść do Ledy i gdyby nie przytomność umysłu mojego TŻ utopiłybyśmy się razem. Wtedy nam się udało, Leda umarła dopiero w wieku 19 lat, ale tego przeżycia i oczu tonącego psa oraz jego pisku nie zapomnę do końca życia. Od tej chwili nie chodzę już na takie wycieczki. Xantusiu, dobrego roku dla ciebie i twoich Dużych.
  24. Wet, weż banerek z tych, które są podlinkowane.
×
×
  • Create New...