Jump to content
Dogomania

bonsai_88

Members
  • Posts

    5821
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bonsai_88

  1. Agmarek Rocki był brany ze schroniska docelowo jako pies łańcuchowy - jak już był duży. Niby nie miał złego właściciela, tylko takie z.... wiejskim, to chyba najlepsze określenie... podejściem do psów. Za to zaskoczę Ciebie, bo mój Blondynek jest psim aniołem. Doszłam do wniosku, że ktoś tam u góry dał mi go w nagrodę za to, co przeszłam z kudłatą. Boi się jedynie wysokich mężczyzn, ale tylko jak się nad nim pochylają [jak kucną to sam podejdzie, żeby go wygłaskali]. Do tego zachywa mnie fakt, że "ze strachu" jedyne co robi to się delikatnie wycofuje - nie atakuje [Birma], nie drze paszczy [nie lubię drących się psów :P], nie wpada w panikę... po prostu lekko się odsuwa :). Na dodatek jest świetnie ułożony, trzeba mu tylko przypomnieć co i jak ;). Poprzedni właściciel wziął go jakieś 4 lata temu ze schroniska, Rocki podobno na oko był w wieku "już duży, jeszcze głupi"... Ot, takie psi nastolatek [więc pewnie miał jakiś rok/dwa]. Podejrzewam, że w swojej głupocie po prostu zwiał pierwszym właścicielom i trafił do schroniska. W ciągu ostatniego roku [baaardzo długo zastanawialiśmy się czy bierzemy dom, później była zima i w efekcie minęło 10 miesięcy odkąd po raz pierwszy zobaczyłam Blondynka] widziałam się z Rockim jakieś 5 razy, a pies już zna podstawowe komendy [i czeka na moje pozwolenie jak ktoś chce mu dać coś dobrego], w tym komendę "stój", rzuconą przez przypadek odruchowo. Oboje - ja i Rocki - byliśmy w szoku jak mu się łapy same zatrzymały :D. Już na 2 spacerku mogłam go puszczać [ale tylko w drodze powrotnej - jak mu już opadną emocje związane z samym wyjsciem ;)] luzem, pilnując tylko, żeby 10-metrowa linka pałętała mi się w razie czego przy nogach.... Jak chce wejść do strumyka to staje na brzegu i czeka na moje pozwolenie... Nikt mi nie wmówi, że ten pies nie został kiedyś porządnie i naprawdę dobrze wytresowany! A oto i moje Blond ukochane cudo, prawdziwy psi anioł :) [img]https://lh5.googleusercontent.com/-9wlk9RDxq0g/TmZ86ciBzkI/AAAAAAAABo8/qzBlsKp5xbg/s800/IMG_6705.JPG[/img] [img]https://lh3.googleusercontent.com/-LlUz_Rm73Ko/TmZ8qgSunQI/AAAAAAAABoo/HNC3Cp31eZM/s800/IMG_6697.JPG[/img] [img]https://lh4.googleusercontent.com/-u9ceYYaD5xU/TmZ8tn-TWBI/AAAAAAAABow/HptMcZtI7kE/s800/IMG_6700.JPG[/img] [img]https://lh6.googleusercontent.com/-VeK52Po5GbQ/TmZ82mb1IMI/AAAAAAAABo4/E6-ACSDUJdo/s800/IMG_6703.JPG[/img] I zdjęcie czarnej, kudłatej, najukochańszej DIABLICY [która postanowiła na resztę życia ograniczyć się do anielskiego wyglądu] :) [img]https://lh3.googleusercontent.com/-24ijc0yPk2o/TmZ8R1JZrYI/AAAAAAAABoI/2qHrG-K4WkU/s576/IMG_6684.JPG[/img]
  2. Miło zobaczyć Szansę po przerwie ;)... A swoją drogą wiesz, że mam.... ONka :D.
  3. Najważniejsze, że bidulek w ogóle je - to znaczy, że idzie wszystko ku lepszemu :). A z Łysolkiem sobie poradzisz jak tylko zrobi się cieplej ;)
  4. No, akurat buda u nas chyba jednak będzie na podwórku - Rocki jest nauczony, że do budynków się nie wchodzi... Swoją drogą zbliża się WIELKI DZIEŃ. Po prawie 4 latach spędzonych na łańcuchu, w niedzielę, Blondynek zostaje na wieki wieków spuszczony :). Wcześniej go spuścić z łańcucha nie mogliśmy [mieszkamy 300 km od Nagórza, a z niego z nudów jest zamiłowany uciekinier], zajmowała się nim sąsiadka tak samo, jak przez poprzednie lata. Za to w niedzielę mama w końcu wyprowadza się już do domu [ja z Maciusiem i kudłatą wyprowadzamy się za jakiś miesiąc], więc już nie będzie tam sam :). Mamusia już spakowała nową obrożę, najmocniejszą smycz od Birmy, kliker, smakołyki i wszystkie książki o tresurze psów :D. EDIT Dodam tylko, że Rockiego kupiliśmy razem z domem w połowie listopada, na łańcuch dał go poprzedni właściciel. Swoją drogą to mój psi anioł - o cudownym charakterze, bardzo grzeczny [no, tą jedną pogoń za kotem [kot - Rocki z 10m linką, którą mi wyrwał - ja] po lesie mogę mu wybaczyć.
  5. Daj znać jak się kociak czuje... Mam nadzieję, że mu się polepsza.
  6. Panbazyl poczytałam sobie troszkę zaległości i... po wywaleniu z kociego forum aż musiałam isć na balkon zapali. Po drodze tak się śmiałam, że mama zaczęła mnie wypytywać o co chodzi i... poszła razem ze mną :D. Już wiem, że kota z adopcji nie dostanę, bo: mam dziecko, 2 psy nie lubiące kotów [Birma dowolnego kota w domu lub mojego kota w dowolnym miejscu będzie tolerować... Roki też, tylko jeszcze o tym nie wie ;)], mamę uparcie robiącą na szydełku całe sterty różnych firanek, woliery nigdy w życiu nie zrobię, bo mi do wizji ogrodu nie pasuje, a gdzie wyląduje śmietnik jeszcze nie mam zielonego pojęcia. Ba, na dodatek cały mój dom to [w zależności od miejsca] prześliczna ruina albo pomieszczenia w których wre remont [a to dla kota niebezpieczne!]. Swoją drogą popieram pomysł życia rodzinnego w kuchni, u nas docelowo kuchnia to ma być jedno z największych pomieszczeń [większy będzie tylko "salon dla gości" - rodzice chcą agroturystykę mieć ;)] :). A zdjęcie przecudne, zwłaszcza przez skrzynię aż się poślimtałam :D.
  7. Ulv to może jednak przyjedziesz do mnie na wyburzanie budynku - ty troszkę odpoczniesz, Kra podemoluje w spokoju... a nawet nie masz tak daleko :D. Tylko pamiętajcie, że stoją tam 3 budynki, a zrównać z ziemią trzeba ino jeden ;).
  8. [quote name='a_niusia'] kiedys to na pytanie o najbrzydszego psa swiata to bym sie zastanawiala, a teraz to oczywiscie, ze owczarek niemiecki. nie znosze ich. wszystkie inne pieski sa dla mnie ladne hehehe[/QUOTE] I teraz nie wiem czy powinnam czuć się urażona [bo mam psa w typie ONka - cudownego anioła na 4 łapach, jego charakter ma być dla mnie chyba nagrodą od kogoś z góry za to co przeszłam z kudłatą], ale w sumie też uważam, że Onki są brzydkie :P. Może nie najbrzydsze, swój urok mają, ale zdecydowanie nie jest to mój ideał psa... ja kocham wszystko co chude - sama gruba jestem, to chociaż popatrzeć sobie chcę - więc ONki jak dla mnie są za masywne ;)... Aż mnie cieszy, że mój Blondyn jest niejadkiem z natury i jak na ONka to się szczupło trzyma :D. A na poważnie, dziewczyny.... jak czujecie się prowokowane to po prostu W OGÓLE nie odpisujcie na swoje posty. Tak po prawdzie dla osoby czytającej z boku wasza ciągnąca się już ileś tam stron [bo co się zakończy, to po paru dniach zaczynacie na nowo] przepychanka słowna bywa momentami dość nudna.
  9. [quote name='cienkun']Jak dla mnie ta historia nie pasuje do wątku o chamstwie, gdyż pan zachował się kulturalnie. A przy najmniej tak wywnioskowałem z opisu...[/QUOTE] Dla mnie chamstwem było to, że facet w środku lasu na widok 2 psa nawet nie spróbował odwołać swojej suki - bo on ma problemy z odwołaniem... ja was proszę, nie do mnie z takim tłumaczeniem, w końcu z tego powodu mój 2 pies może biegać luzem tylko po ogrodzie. Przecież dla każdego psiarza odruchem powinno być łapanie swojego psa jak widzi się innego psiaka, zwłaszcza takiego, którego właściciel na nasz widok sam łapie [to chyba dość wyraźnie daje do zrozumienia, że nie chcę, żeby psiaki radośnie po sobie poskakały, prawda?]. Tu chyba wkrada się moje założenie życiowe "Mój pies, mój problem", wg. którego powinnam na głowie stawać i potrójne salta do tyłu robić, jeśli dzięki temu mój pies nie bedzie innym przeszkadzał. A tak swoją drogą, bo z opisu możecie wywnioskować, że darłam się po facecie jak opętana ;)... Zazwyczaj jak kogoś opieprzam to miłym, kuluralnym i stanowczym tonem informuję dokładnie co myślę o danym zachowaniu - o dziwo daje to lepsze efekty niż rzucenie wyzwiskami i wrzaski. Soko o dziwo w ciągu ostatnich 4 lat u mnie na osiedlu widać olbrzymią różnicę - obecnie psy próbujące skakać radośnie po Birmie należą raczej do rzadkich spotkań, a nie są normą na każdym spacerze :). Ludzie nauczyli się, że ja sobie tego nie życzę, a moja suka reaguje na coś takiego z wyszczerzoną paszczą na poważnie - potrafi pogryźć... do tego paru osobom podpowiedziałam jak spróbować nauczyć psa przychodzenia za każdym razem [smakołyki ;)], oni powiedzieli paru kolejnym osobom itd :). W sumie ostatnia osoba, która próbowała się do mnie przyczepić jak Birma skoczyła z zębami [na smyczy, wtedy akurat skoczyła, żeby odgonić natręta] do podbiegacza to... dostała opieprz od ludzi, którzy mnie w lesie z Birmą widują [btw. też psiarze]. Stwierdzili, że moja suka może i jest potwornie wredna i nie znosi podbiegaczy, ale sama do innych nie podbiega bo jej nie pozwalam, a i jak ją wołam to od razu wraca do nogi, więc się mnie czepiać nie można ;). Dużo też mi ułatwia fakt, że Birma bardzo złagodniała i takiego podbiegacza już nie chce przerobić na mielonkę, a raczej odgonić bo ją wkurza, albo opluć w ramach "walki o dominację" - już od dawien dawna nie zrobiła najmniejszego drapnięcia na obcym psie.
  10. Ja dzisiaj opieprzyłam, któremu nie chciało się porządnie psa odwołać... Idę sobie w lesie, widzę jakiegoś faceta z suką [w typie ONka] tej samej wielkości co moja wredota. Z czystego lenistka nie chciało mi się Birmy zapinać, więc kazałam jej usiąść przy nodze i przytrzymałam za obroże. Jak druga suka podbiegła to nawet w pierwszej chwili było dobrze, ale w drugiej któraś z dziewczyn warknęła [hmmm.... czemu podejrzewam o to moją kudłatą?]. Od razu puściłam Birmę [lubię mieć ręce w jednym kawałku], ryknęłam na nią, żeby się uspokoiła [co też grzeczna paskuda uczyniła :)] i wsiadłam na kark facetowi, że NAPRAWDĘ nie jestem zachwycona, jak mam 2 wyszczerzone i kłapiące psie pyski 10 cm od ręki. O dziwo po namyśle nawet przeprosił, że ma problemy z odwołaniem... Popełnił tylko mały błąd - chciał swojej suce walnąć smyczą przez grzbiet [nawet bez specjalnego zamachu, ale chciał], na co weszłam mu ponownie na kark. No bo przecież jakim cudem pies ma się dać odwołać, skoro za przyjście mu się obrywa? W sumie cieszę się o tyle, że gość przemyślał i zrezygnował z przyłożenia psu :). Może myślenie mu pójdzie dalej i zrozumie co mówiłam o pochwaleniu za przyjście choćby nie wiem co się działo.
  11. [quote name='FLY']Wiecie co ja nie jestem groomerem i moze nie mam wielkiej wiedzy o profesjonalnym sprzecie i technikach ale nie o to chodzi..Obejrzalam sobie z ciekawości filmik Greya i szczerze mowiac pozniejsze komentarze troche mnie..rozbawily..;) Leży sobie młoda seterka,spokojna,może później nieco znudzona,krzywda jej się nie dzieje, Pan widać sobie radzi z tymi zkołtunionymi uszami..ot nic specjalnego. Gdyby komentarze były w stylu ze zniszczył się włos, albo ze taka technika jest niewskazana bo włos coś tam..to bym zrozumiala. Ale juz naprawde pisanie ze ten pies jest otumaniony, odurzony, pozbawiony godności,zle traktowany a narzedzia bardzo niebezpieczne dla psa i czlowieka (!) jest przesadą. Tak rozumując to wszystko co ma ostrze jest bardzo niebezpieczne dla psa i człowieka. Mysle ze moj pies identycznie by sie zachowywal u fryzjera jak ta suczka i nawet by mi do głowy nie przyszło że może sie czuc w ten sposob pozbawiony godności;)[/QUOTE] W sumie mogłabym się podpisać pod tym postem. Swoją drogą na początku moje suka dawała przy sobie cokolwiek robić WYŁĄCZNIE jeśli leżała na podłodze. Obecnie do czesania leży dokładnie jak ta sunia z filmiku, bo tak nam wygodniej, a do samego ścinania stoi na podłodze [bo pańcia jest ślepa i inaczej jej potworne dziury robi]. Wiecie, obecnie wchodzę na dogo baaardzo rzadko i mam wrażenie jakby nabijanie się z Grey było czasami jakąś formą sportu. Nie zawsze [bo, Grey, czasami aż sam kusisz i się o to prosisz ;)], ale czasami tak.
  12. Barbi a jak jest z białymi? Bo coś mi się po główce tłukło, że też chyba są uznane... EDIT: Dobrze mi się po główce tłukło, tylko czytać nie umiem... dopiero teraz zauważyłam, że białe też wymieniłaś :P.
  13. [quote name='anetta']Inteligentne bestie, nie ma co :razz: Szkodniki w wykonaniu dzieci :diabloti: [url]http://noshit.pl/lubie/53222[/url][/QUOTE] Demolujące dzieci to poł biedy - mój syn miał przez 2 lata wszystko "wybaczane" [chociaż tłumaczenie, że nie demoluje się mieszkania i tak było]. W dniu swoich 2 urodzin usłyszał, że jest już duży, więc ma sam umyć po sobie ścianę. Mył tą ścianę chyba z godzinę [później i tak musiałam po nim poprawiać, ale Maciek o tym nie wie :D], a ilość zniszczeń w domu w magiczny sposób spadła. Ba, teraz nawet sam robi za straż porządkową w domu i potrafi przylecieć na skargę jak ktoś inny coś nabroi [ot, Birma ogonem coś ze stolika zrzuci itp.].... Cóż, raz przez przypadek to on musiał zamiatać ziemię, a dopiero później odkryłam, że kto inny zrzucił mi kwiatka. W sumie to aż czasami żałuję, że z psami tej metody się przeprowadzić nie da ;). Ps. Vectra, Ulv.... mam budynek do rozbiórki za jakiś czas... może byscie mi pożyczyły psiaki na parę dni - zajmą się tym szybciej niż dowolna ludzka ekipa. Myślę, że moje 2 potwory im nawet pomogą... a w każdym razie Birma pomoże, bo Rocki jest grzeczny do obżydliwości [po za stałym trwałym i upartym przekopywaniem ogrodu i demolowaniem płotu - w końcu jak my śmiemy ograniczać jego wolność!].
  14. Na bazarku u Sary chyba wszystko to licytacje, więc można dalej próbować ;). A o nasiona tykw na bazarku to się ślinię porządnie - marzą mi się, są mi niesamowicie i niezbędnie potrzebne do dekorowania domu i ogrodu :D.
  15. Ja tylko dodam, że miala m okazję ostatnio obserwować przez chwilę z ukrycia Kirę i jej pana na spacerze - widać jaka maleńka jest w nim zakochana ;). W sumie nawet podeszłabym się przywitać, ale głupio byłoby zostawić auto na środku drogi :P.
  16. Daria byłaś nie mniej zakręcona niż ja głaskająca oba rudzielce na raz i pilnująca siedzącej przy moim tacie niewybieganej kudłatej [może i tata trzymał smycz... ale ta wariatka już nie jednokrotnie udowodniła, że innych ludzi ma w głębokim poważaniu i słucha się wyłącznie mnie]. Za to 2 pchające się do rąk rudzielce to niezapomniane wrażenie, aż ci zazdroszczę, że masz to na codziń :).
  17. A ja się pochwalę - udało mi się dzisiaj chłopaków wygłaskać przypadkiem :). Przy okazji potwierdziłam swoje całkowicie prywatne zdanie, mój typ sweterka to Kramelek. Lubię te ciut masywniejsze, większe ;).
  18. [quote name='motyleqq']nie masz czasem tak, że w rzeczywistości masz już dość, ale ciągniesz dalej? ;) czy to właśnie nie jest słynna upartość terrierów?[/QUOTE] Nie wiedziałam, że jestem terrierem :D... A na poważnie - są psy, które jest niesamowicie ciężko zmęczyć fizycznie [moją sukę "padniętą" widziałam chyba po 2 latach wspólnego żywota ;)]. Tak jak pisały dziewczyny, po to jest właściciel, żeby w odpowiednim momencie kazać takiemu psu odpocząć. Moim osobistym zdaniem jest to ważne zarówno dla zdrowia fizycznego psa, jak i zdrowia psychicznego właściciela [na początku Birma chodziła za mną i non stop domagała się RUCHU, momentami miałam ochotę je udusić].
  19. Arielka jako pierwsza mogę się zgłościć jako ta bez pleców - brat z ojcem za granicą pracuję, a dowolny kumpel który odważyłby się podnieść na kogoś rękę "w moim" imieniu sam by ode mnie po uszach dostał ;). Swoją drogą na niektórych łysych karków doskonale działa najprostrzy sposób świata - usiąść na środku chodniaka i się rozpłakać... Bo oni tacy wielcy i straszni, a ja taka maleńka i niewinna i mnie trzeba ratować i w ogóle przecież ja blondynka jestem i ja nie myślę, a oni myślą, a po za tym [itp. itd. :P]. Po pół godzinie każdy mężczyzna ma dosyć i ucieka jak najdalej, ew. zazwyczaj dużo szybciej zjawia się [zwabiony odgłosami załamanej kobiety] kark-obrońca :D. Inną wypróbowaną metodą jest zamienienie się w pomnik - ot, staję sobie, zapalam papieroska i zaczynam podziwiać okoliczną przyrodę. Byle koleś chcący zaimponować kumplom zazwyczaj zostaje wybity ze swojej pozycji i już nie wie co robić :P.
  20. bonsai_88

    Barf

    Jestem z siebie dumna - zmusiałam kudłatą do zjedzenia podrobów! Łatwo nie było, ale w końcu zjadła.. cały dzień jej to zajęło. Niestety, moja psica wszelakich podrobów niecierpi, mimo że wcina z zapałem wszystko pozostałe. Nawet czosnek i cytryna są chętnie przez nią wcinane...
  21. Po widoku 10 kg jorczka [nie był zapasiony ;)] juz nic mnie nie zdziwi :P.
  22. bonsai_88

    Barf

    A psiaki dostają papki i produkty mleczne?
  23. Uprzejmie stwierdzam, że jestem złośliwym psiarzem ;)... Może nie chamskim, ale złośliwym na pewno. Jak byłam z kudłatą na spacerze to się jakiś pijaczek przyczepił. Szedł za nami i się zachwycał jaka Birmusia jest śliczna, mądrą, cudowna i w ogólne wspaniała [komu jak komu, ale mi tego nie trzeba mówić :P]. W pewnym momencie wypalił, że chciałby mieć szczeniaka po TAKIM psie.... nie mogłam się powstrzymać i obiecałam, że jak kiedyś będziemy miały szczeniaki to mu dam jednego :evil_lol:. Ps. W czerwcu minęły 3 lata od wycięcia paskudy :diabloti:.
  24. Morelkaa od ponad 3 lat obcinam moją sukę najzwyklejszymi nożyczkami, najlepiej sprawdziły się takie do papieru dla dzieci ;). Jakąś nie widzę w tym niczego specjalnie nagannego, własne włosy też zdarzyło mi się nimi podciąć i żyję...
  25. Niestety zgadzam się z Asią... od pół roku walczę z pewnymi ludźmi, żeby albo zaczęli pilnować swojego spanielka, albo oddali go w dobre ręce. Niestety, nie pomaga nic. Średnio 2-3 razy w tygodniu mam przyjemny spacerek z spanielkiem i SM, za każdym razem zostawiany jest mandat. Wszystko jak grochem o ścianę, już powoli nie mam na to siły.
×
×
  • Create New...