Jump to content
Dogomania

AlfaLS

Members
  • Posts

    11678
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by AlfaLS

  1. Przepraszam dziewczyny, jakoś mi się nie pokazują informacje że ktoś tu coś napisał :-(. Na razie napiszę tylko, że u Okruszka wszystko ok :-). Wieczorem napiszę więcej i jakieś fotki do podziwiania wstawię :-).
  2. To czekamy z utęsknieniem na obiecane fotki :-).
  3. Co tam u Hopki? Są może jakieś nowe wiadomości?
  4. Na wątku https://www.dogomania.com/forum/topic/37231-co-chcecie-kupić-na-bazarku-zanim-napiszesz-przeczytaj-pierwszy-post/?page=55&tab=comments#comment-17515713 rozi napisała, że chce oddać aparat fotograficzny, tylko za koszt przesyłki. Co prawda Perełka pierwsza się po niego zgłosiła ale po moim wpisie podjęła decyzję, że rezygnuje z aparatu na rzecz DORA1020. Dlatego bardzo proszę DORA1020 o skontaktowanie się na PW z rozi. Przeglądając wątek kilka stron wstecz, co prawda już doczytałam, że aparat masz ale sądzę, że ten akurat u Ciebie może być bardzo dobrze wykorzystany, nigdy nie wiadomo który aparat ile posłuży...
  5. Super! Perełko bardzo dziękuję! Już piszę na wątku szczebrzeszyniaków żeby DORA1020 skontaktowała się z Tobą. Jeszcze raz obu Wam bardzo dziękuję!
  6. Ok, rozumiem. Z góry dziękuje za podpytanie, może będzie szczęście :-).
  7. To może mogłabyś go podarować dla DORA1020? Ona pisała ostatnio że już padł jej na amen jej aparat a tylko ona szczebrzeszyńskim zwierzakom może robić fotki. Bardzo jej brak takiego sprzetu. Proszę pomyśl o tym... Perełka1 - proszę nie gniewaj się :-).
  8. Agat21, daj mu czas. Ja jak adoptuję albo biorę na tymczas psiaki po 12 czy 14 latach w schronisku to one też potrzebują dużo czasu żeby dotyk sprawiał im przyjemność. Moja pierwsza sunia, ze schroniska w Tychach gdzie siedziała 12 lat, dopiero tak po roku pokazała, że dotyk sprawia jej radość. Ale też tylko mój, dotyk innych osób był miły tak po 2-3 latach. A ona nie była w tym schronie skrzywdzona, ona się "tylko" bała...
  9. Na pewno by się przystosował. Od lat biorę psiaki, które po 12, 14 lat siedzą w schronisku i to takim bez spacerów i cudownie "łapią" zasady mieszkania w domu. Teraz wzięłam na tymczas psiaka, który 12 lat stał przy budzie i praktycznie od pierwszej chwili przystosował się do mieszkania. Ale to pani Monika wie, ona się nie boi tego, że pies się nie przystosuje. Żeby tylko zechciała poznać Czestera...
  10. Teoretycznie bym mogła ale praktycznie nie :-(. Telefon do Pani Moniki miałam w poprzednim telefonie, który umarł na śmierć i kontaktów w nim zapisanych nie odzyskałam. A adresu e-mail do Państwa nie miałam bo ja tylko tam byłam na wizycie przedadopcyjnej...
  11. Potwierdzam. Byłoby cudownie gdyby się udało.
  12. Wiolhelm170 ale co Ty byś konkretnie w sprawie Czestera chciała? Pisałam już tu jakiś czas temu, w odpowiedzi na post AnaGD że ewentualnie mogę coś pomóc ale nikt się nie zainteresował. Masz jakiś plan, plan planu? Bo na razie to mam wrażenie, że żadnego planu nikt nie ma i czekamy, ze sprawa się sama rozwiąże :-(.
  13. Tianku, możesz założyć wątek w dziale koty https://www.dogomania.com/forum/forum/805-koty-w-potrzebie/ i wtedy bez problemu możesz zrobić bazarek i ewentualnie szukać domów jak kociaki się pozwolą oswoić :-).
  14. Ja swojemu obecnemu tymczasowi, 12-to latkowi po parwo, które dopiero co wyleczyliśmy kupiłam Fitmin https://zooart.com.pl/product-pol-4070-FITMIN-Mini-Senior-3kg.html Ogólnie Fitmin podpatrzyłam u malagos, która kupuje go swoim tymczasom i u mnie też się ogólnie sprawdza. Taki typowy dla seniora kupiłam teraz pierwszy raz. Dopiero dziś przyszedł i jeszcze nie wiem jak Figo go przyjmie ale dam znać :-).
  15. Ja taką sztuczną trawę kupowałam w Castoramie. Ona jest na metry i w kilku szerokościach. Można zobaczyć https://szczecin-poludniowa.castorama.pl/result/?type=product&category=Urządzanie&category_2=Urządzanie%2F%2FWykończenie+podłogi&category_3=Urządzanie%2F%2FWykończenie+podłogi%2F%2FSztuczna+trawa&q=sztuczna+trawa&o=0&l=47&s=-score Ja poprosiłam o docięcie tak jak potrzebowałam i nie było problemu.
  16. Witam wszystkich zaglądających do malucha :-) Dziś zakończyliśmy leczenie jesteśmy z tego powodu bardzo szczęśliwi! Ostatnią kroplówkę Figo dostał w czwartek a od piątku już je to kroplówki nie potrzebne. Fakt, że jest bardzo wybredny i np. puszki Animonda Integra na biegunki i chore jelita to są bardzo beee i tego nie jemy. Ale gotowany indyk to tak, jak najbardziej i to jemy bardzo chętnie :-). Dla mnie najważniejsze, że zajada bo biedny dodatkowo wychudł przez tą chorobę i musimy popracować trochę nad przybraniem na wadze. Puszki Rocco już mu kupiłam, dziś zamówiłam mu w zooart Fitmin suchy dla psów starszych o witaminy dla seniora. Ostatnie wizyty u weta w czwartek, piątek i dziś to 90 zł. Wpłynęło 50 zł dla Figo od Anuli. Bardzo dziękujemy! Zestawienia wydatków to mi się nie chce dziś robić ale fotki bohatera wątku jak ambitnie pracował ze mną w czwartek i piątek to muszę wstawić :-). W czwartek tak pracowałem... A w piątek to już byłem całkiem zarobiony... Drobne wyjaśnienie, Figo był ze mną w pracy w te dwa dni bo akurat pracowałam nieopodal naszego gabinetu wet. I nie miało sensu jechać przez cały Szczecin po pracy po to żeby zabrać psiaka i wracać z nim dosłownie w to samo miejsce do lekarza. A on był bardzo dzielny i - jak widać - pracowity :-).
  17. Gabi trzymam kciuki za Ciebie i Gacusia. Dobrze Cię rozumiem, Twój strach o malucha bo ja finiszuję z leczeniem parwo u mojego nowego tymczasa. Człowiek by tym zwierzakom nieba przychylił a tymczasem musi czekać żeby leczenie zadziałało... Będzie dobrze, tak jak u mojego Figo :-).
  18. I z własnym kominkiem za plecami :-). Gratko bądź szczęśliwa! A zdjęcia z synkiem pani Doroty to chyba z tym rezolutnym od "smyczy na spacerze". On sam rano wstaje najwcześniej, karmi kotki i wypuszcza na ogród zanim wstanie reszta rodziny :-).
  19. Witaj Alaskan! U malucha coraz lepiej :))) Co prawda nadal kroplówki dwa razy dziennie ale stanowczo czuje się lepiej bo już nie chce leżeć spokojnie i czekać na koniec tylko najchętniej by sobie wstał i poszedł a tu łapka uwięziona... Na razie na jutro mamy kroplówki dalej ale już dziś mógł się napić, co prawda po 3-4 łyczki żeby nie było wymiotów ale zawsze. I na razie wymiotów nie było :). Biegunki też nie :). Jutro bardzo, bardzo powoli dosłownie po pół łyżeczki wchodzimy z karmą weterynaryjną... Mam nadzieję, że nic złego się nie zadzieje i w piątek już będzie bez kroplówki. Bardzo bym chciała żeby tak było. Dziś znów zapłaciłam u wet 50 zł. :(. Taki biedny byłem dziś wieczorem...
  20. Kiyoshi, wiem o tej surowicy. I dlatego, choć na początku dałam się jakoś tak wciągnąć w to myślenie, że tylko surowica, to teraz już myślę racjonalnie. Ona ewentualnie może bardzo pomóc przy szczeniakach i na samiutkim początku. A tu ani szczeniak ani początek :-). Surowicę odpuszczamy, mały zdrowieje i to najważniejsze... Wczoraj jak mu dawałam kroplówkę w domu to leżał cały czas spokojnie, dziś już nie - leżenie mu nie pasowało, on chciał sobie już iść i koniec. Cały czas musiałam przy nim siedzieć :-). Dziś powolutku wprowadzamy picie, dosłownie po 2-3 łyczki, żeby nie było wymiotów. Jak wszystko będzie ok to od jutra dosłownie po pół łyżeczki karma. Mam taką specjalistyczną na problemy z przewodem pokarmowym i jelitami / Animonda Integra i Rinti / po mojej Tince, która przed odejściem za TM chorowała... Ja mu wcześniej kupiłam puszki Rocco ale na tą też przyjdzie pora, tylko troszkę później :-). Anula, już podsyłam konto. Na początku Ci nie wysłałam bo myślałam, że jakoś finanse lepiej ogarnę ale pewnych spraw ie przewidziałam... Dziękuję za chęć pomocy :-).
  21. W rozmowie z panią Dorotą mówiłam, że dla osób śledzących los suni ważne są fotki i wiadomości z nowego domu. Pani Dorota obiecała, że wiadomości i zdjęcia będą :-). Ale nie zaszkodzi jej przypomnieć, ze będziemy czekać :-).
  22. Dziękujemy Figuniu! On prawdopodobnie nigdy nie był szczepiony na nic. W sensie w "swoim domu", z którego został interwencyjnie odebrany. Tam było ok. 20 psów a właściciele prawdopodobnie już dawno stracili kontrolę nad nimi... On podobno nawet do jedzenia dostawał jakieś resztki paszy dla zwierząt gospodarczych, o ile te resztki były :-(. Na umowie adopcyjnej ze schroniska mam informację, ze był szczepiony tylko na wściekłość. A jak byłam z nim u naszego weta to ten powiedział, że on musi być co najmniej dwa tygodnie w nowym miejscu żeby zaszczepić na wirusówki. Suma sumarum chyba dobrze wyszło bo pewnie w tym momencie ta szczepionka by mu bardziej zaszkodziła niż pomogła... A wracając do bohatera wątku... Po nocy było lepiej. Raniutko dostał kolejna kroplówkę i sam chętnie wyszedł na spacer. Sam zszedł z 4-tego piętra, oznaczył prawie wszystkie krzaczki na podwórku, chodził z podniesionym ogonkiem i na koniec sam wszedł na to nasze 4-te piętro. Czyli na ten moment nie było źle. Po konsultacji z naszą panią wet na razie wstrzymaliśmy zakup surowicy bo wygląda na to że Figo chyba sam da radę chorobie. Nie wymiotował dziś choć fakt że też nie pił. Po prostu po kroplówkach był już odpowiednio nawodniony. Na popołudniowym spacerze pozwoliłam mu się dosłownie odrobinkę napić, raptem 3 machnięcia językiem, i tego na szczęście też nie zwymiotował. Zrobił też wodniste koo ale na szczęście już bez krwi. Po południu dostał w gabinecie kolejną kroplówkę, kolejne leki i jutro mam pozwolić nu się odrobinkę napić. Jak nie będzie wymiotów zaczniemy myśleć o jedzeniu, odrobinkę, kilka razy dziennie... Trzymajcie kciuki za to jutrzejsze picie :-). Rano mam mu podać kolejną kroplówkę i obserwować. Chyba jutro z niego oka nie spuszczę. Po południu kolejna wizyta u weta i kolejne dyspozycje... Ja też ciągle mam nadzieję, że on jakąś tam odporność ma bo inaczej by na tej wsi nie przeżył tych 12 lat. Takie zwierzaki są "życiowo zaprawione" i tym samym mocniejsze, silniejsze... A ta surowica? Zorientowałam się, jak trudno ją zdobyć. Są wspaniali ludzie, którzy ewentualnie się nią podzielą. Tylko jeśli sytuacja nie jest taka całkiem podbramkowa, taka zero jedynkowa i jest duża szansa, że on bez niej da sobie radę to jakoś tak moralnie czułabym się nie tak kupując ją... Bo tym samym jakbym odbierała szansę na życie innemu zwierzakowi, takiemu, który bez niej nie ma żadnych szans... I nawet jeśli to nasze leczenie miałby potrwać kilka dni dłużej to chyba nie jest to wygórowana cena za zdrowie Figo i ewentualnego innego zwierzaka... Oczywiście, jeśli tylko okaże się, że jednak ją trzeba kupić to kupimy i podamy. Na razie czekamy do jutra... Dziś u weta zapłaciliśmy 50 zł. A wczoraj od jaguski wpłynęło dla Figo też 50 zł. Bardzo ślicznie dziękujemy!!! Na dniach muszę zmajstrować bazarek dla malucha bo skarbonka przeraźliwie pusta :-(.
  23. Bardzo dziękujemy, zawsze się dobre myśli przydają :-).
×
×
  • Create New...