Jump to content
Dogomania

AlfaLS

Members
  • Posts

    11677
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by AlfaLS

  1. No niestety, jest niefajnie :-(. Mamy parwo...:-(((. Rozmawiałam dziś z wolontariuszką ze Szczytna i jak jej tylko powiedziałam o chorobie Figo ona od razu powiedziała, że to parwo. Figo jeden dzień był w boksie z psem, który odszedł na parwo. Pojechał do DS i po 4-ech dniach go nie było... My rozpoczynamy walkę. Niestety test paskowy potwierdził diagnozę. Dziś Figo dostał kroplówkę, antybiotyk, leki przeciwwymiotne i przeciwbiegunkowe. Oczywiście zakaz jedzenia i picia. Jutro rano dostanie w domu kroplówkę a po południu kolejne leki. Już w czasie jak byłam w gabinecie wet na tej kroplówce Sylwia ze Szczytna napisała na FB że szukamy surowicy. W tej chwili mam namiar na dwa miejsca gdzie mogę ją kupić. Oba miejsca w Gorzowie. Jak jutro rano nie znajdę nic w Szczecinie czy gdzieś bliżej to pojadę do Gorzowa... Maluch na razie śpi. Wydatki dzisiejsze to 160 zł. a to dopiero początek naszej walki... Trzymajcie za niego kciuki, musimy dać radę... Jutro uzupełnię wszelkie fotki w poprzednich postach i dzisiejsze. Dziś nie mam już siły, muszę jeszcze ogarnąć swoje pozostałe zwierzaki... Ale jedno zdjęcie wstawię, mały Okruszek prosi o kciuki...
  2. Na razie mam wrażenie, że jest odrobinkę lepiej. Tzn. przyszedł do nas do pokoju żeby być razem, wcześniej wolał być sam. Dziś ma nic nie dostawać do jedzenia, tylko pić... Dostał no-spę więc mam nadzieję, że go brzuszek nie boli. Zaraz wyjdę z psiakami na krótki spacerek to zobaczę jaki on będzie na podwórku. Daleko nie pójdziemy bo on ma za mało siły biedaczek...
  3. Jeszcze zapomniałam napisać o kilku sprawach. Na posesji obok jest pies, który nie lubi innych psów, za suczkami przepada. Psiaka widziałam jak biegał po swojej działce i Gratka będzie miała fajnego kolegę do zabawy. Sąsiadka pani i pani już się zastanawiają gdzie im zrobić "tajemne" przejście żeby zwierzaki mogły się odwiedzać. Między innymi z powodu tego psa pani chce suczkę nie psa, lepiej żeby sąsiedzi się lubili niż darli koty między sobą :-). Z "testu smyczy" pani mi opowiadała jak wyszedł na "spacer z psem" ten najmłodszy syn. Spotkała go jakaś pani i zaskoczona, że widzi samo dziecko prawie za miasteczkiem pyta go gdzie są rodzice. Na co on odpowiada, że rodzice w domu a on wyszedł na spacer z psem. Pani się rozgląda i stwierdza - ale tu nie ma żadnego psa! A synem pani mówi "ale będzie!" A tak w ogóle to pani psiaka szukała od kwietnia i dopiero Gratka jest takim psiakiem, który spełnia praktycznie wszystkie pani wymagania i marzenia :-). Imię Gratka może zostanie, może nie... Zależy co powie szafirka. Jeśli Gratka na to imię reaguje to raczej zostanie, jeśli nie to pewnie będzie zmienione bo pani wolałaby jakieś takie, które łatwo byłoby zdrobnić :-).
  4. Będzie miała swój azyl, oczywiście :-). Gdzie? To się okaże jak przyjedzie i jakie miejsce sobie wybierze. Pani opowiadała, że znajomi mają psiaka i ten pies ma swój azyl w którym bardzo lubi siedzieć w takiej jakby duuużej skrzyni, która jest jednocześnie ławą w salonie. Ponieważ u pani jest też taki mebel to pani już myśli że jeśli sunia będzie chciała to oni jej właśnie tak wytną w tej "ławie" wejście żeby tam sobie mogła wchodzić i obserwować cały dom. Wszystko będzie zależało od tego gdzie Gratka będzie chciała mieć ten swój azyl. Jeśli np. wybierze sobie do tego sypialnię któregoś z synów, to pani też nie ma z tym problemu. A terenów spacerowych tam multum. To koniec miejscowości Dołuje i zaraz jest las i łąki, łąki, łąki... Zwłaszcza pani zależy na spacerach z psem :-). Ta kupiona działka to ma być takie miejsce do zabawy a tereny wokół posesji to spacery...
  5. Wczoraj odebrałam wyniki Figo i, jak to powiedziała pani wet, po takim życiu jakie miał są zaskakująco dobre. Pewne wskaźniki są troszkę za niskie ale to przy normalnym odżywianiu spokojnie się poprawi. Ale to było wczoraj a dziś od rana się martwię o Figo. Już wczoraj w nocy zrobił taką rzadszą koo ale to było w nocy, nie miałam za bardzo możliwości jej się przyjrzeć. Za to dziś rano koo było konsystencji kompotu, w dodatku czerwonego kompotu. Pies bez zwykłej u niego radości życia, bez apetytu... Pognałam do weta ale gabinet już nieczynny. Po konsultacji telefonicznej mam nie dawać dziś jedzenia, podać nitrofuroksazyd i no-spę. Ponieważ sam chętnie pije to na szczęście będzie bez kroplówki bo tak musielibyśmy jechać do innego gabinetu na kroplówkę. Nitrofuroksazyd już dostał. No-spę muszę kupić bo niestety już w domu nie mam ale zaraz pójdę do apteki i kupię. Na razie odpoczywa ale taki biedniutki jak nie on... Strasznie mi go szkoda... Mam nadzieję, ze to mu pomoże choć i tak jutro do lekarza pojedziemy bo strasznie mi go szkoda :-(. Nie mam pojęcia co się stało, że on tak się niefajnie czuje. Podejrzewam że coś zjadł na spacerze ale pewności nie mam. Jest cały czas na smyczy, staram się go pilnować jak oka w głowie ale czasem się spojrzy np. na drugiego psiaka... Koło mnie jest teraz Jarmark Jakubowy m.in. z jedzeniem, żeby pójść na spacer musimy kawałek przez niego przejść, może tam coś złapał? Trzymajcie kciuki żeby mu się poprawiło...
  6. Przepraszam, że nie napisałam nic o domku Gratki ale jakoś tak po pierwsze myślałam, że napisze Alaskan a po drugie coś mi się pochorował mój nowy tymczas / biegunka z krwią, wymioty, brak apetytu :-(/. Już piszę co i jak. Dom na końcu miejscowości. Duży bliźniak, w jednej części państwo, w drugiej teściowie pani. W domu 3 synów: 14, 12 i 8 lat. Dwa koty po przejściach, z niełatwymi charakterami. Psa chcą wszyscy domownicy a chłopcy mieli test smyczy :-). Przez jakiś czas, nie pamiętam tylko przez ile, wychodzili "z psem" rano, popołudniu i wieczorem choć psa jeszcze nie ma :-). Test zdany śpiewająco. Co zaskakujące, najbardziej obowiązkowy jest ten najmłodszy :-). Ponieważ teściowa pani boi się o swoje pielęgnowane od 20 lat roślinki to państwo kupili działkę obok żeby pies miał miejsce do spokojnego biegania i robienia co tylko chce. Zakupiona działka będzie solidnie ogrodzona, ogrodzenie już zamówione. Wczoraj jak tam byłam pan wraz z synem przesadzał piękne tuje, które dotąd rosły przy płocie a teraz tego płotu nie będzie i tuje są przesadzane na zakupioną działkę. Wyjazdy, urlopy, jak z całą rodziną to z całą czyli oczywiście z psem. Zdarza się, że państwo wyjeżdżają sami / tzn. pani i pan/ na krótki urlop np. tydzień. Wtedy sunia wraz z dziećmi będzie pod opieką dziadków. Już uzgodnione :-). Pan pracuje za granicą, miesiąc jest w domu, miesiąc go nie ma. W chwili obecnej choruje i przez najbliższy miesiąc w domu będzie. Dzieci maja wakacje więc cała rodzina na spokojnie może się z Gratką zgrać :-). Pani pracuje. Jednak biorąc pod uwagę, że chłopcy mają zajęcia w szkole w różnych godzinach Gratka zostawałaby sama max. na kilka godzin bo mało kiedy jest tak, ze nikogo w domu nie ma. Oczywiście szelki, obroża adresatka - wszystko będzie zakupione jak zapadnie decyzja, ze Gratka właśnie do tej rodziny trafi. Pani chce zabrać sunie do sklepu i kupić te rzeczy po wszelkich przymiarkach żeby dobrać jak najlepsze. Adresówka będzie grawerowana, zamówią zaraz po adopcji. Mają zaufanego weterynarza u którego leczą koty, sunia też tam będzie leczona i ogólnie prowadzona. Gratka będzie miała wstęp do wszystkich pomieszczeń w domu. Spać będzie tam gdzie sama będzie chciała. Koty śpią z państwem :-). Jeśli Gratka będzie miała trafić do państwa, pani rozważa możliwość pojechania do hoteliku w jeden dzień, żeby Gratka ją poznała, żeby np. pobyły, pospacerowały razem. I pojechania następnego dnia żeby z nią pobyć i ewentualnie ją zabrać. Żeby nie była dla suni taką zupełnie obcą osobą co to przyszła i zabrała psa ze znanego mu otoczenia. Jak coś nie napisałam - pytajcie :-).
  7. Cholewcia to kawał drogi... Ja bym ewentualnie mogła podjechać do niego z moimi psiakami ale to takie kurdupelki 8-9 kg żywej wagi i pewnie nie będzie to takie miarodajne jak być powinno...
  8. AnaGD a dokąd ten transport? Gdzie Ty mieszkasz?
  9. Czasem tak bywa, to tylko technika :-). I właśnie dlatego, że napisałaś że poszło to pozwoliłam sobie zapytać czy nie wróciło bo wydało mi się trochę dziwne, że od Ciebie wyszło a u mnie nie ma przez dwa dni... Teraz pewnie dojdzie, jak tylko wpłynie zaraz napiszę :-). Dziś wpłynęło 30 zł od Poker. Bardzo pięknie dziękuję!
  10. Pięknie dziękujemy ale piątek jest zaledwie od kilku minut :-). A pisałaś, że wpłacisz w piątek :-).
  11. Jagusko od Ciebie nic nie przyszło, zerknij może na swoje konto czy kasa wróciła czy może nie wyszła. Szkoda żeby gdzieś się "zawiesiło" :-).
  12. Wczoraj byliśmy u weta. Figo był bardzo dzielny :-). Przez naszego pana doktora został oceniony tak na 9-10 lat. Waży 6,60 kg. Zęby ok, uszy też. Figo ma taką tłustą sierść i łupież, dostaliśmy na to szampon do kąpieli i lekarstwo, które mam rozcieńczyć z wodą i codziennie spryskiwać mu tym grzbiet. Od głowy do ogona. Oprócz tego ma dostawać olej z nasion ogórecznika, codziennie 1 kapsułka. Została pobrana krew do badania i ustaliliśmy termin kastracji. Ponieważ nasi weci w przyszłym tygodniu mają urlop to ten zabieg będzie dopiero 9 sierpnia. Myślę, że Figo nie ma nic przeciwko temu :-). Miałam dziś zadzwonić i zapytać jak wyszły wyniki z krwi ale niestety zapomniałam, jutro będę to miała na uwadze. Pytałam o szczepienie na wirusówki ale pan doktor powiedział, żeby odczekać co najmniej 2 tygodnie po zmianie środowiska i dopiero wtedy zaszczepić. To czekamy :-). A, wyrobiliśmy też książeczkę żeby chłopak miał swoje "papiery" bo bez książeczki przyjechał, ze szczepienia miał tylko zaświadczenie a informacja o odrobaczeniu i odpchleniu była tylko na umowie adopcyjnej. Za wizytę, szampon i lekarstwo oraz badanie krwi zapłaciłam 100 zł. Dziś w aptece za olej z ogórecznika dałam 13,99 zł. Dziś wpłynęło 20 zł dla Figo od Jo37. Pięknie dziękujemy! Informacje finansowe przenoszę do postu rozliczeniowego.
  13. Na konto Murki poszło dla Roxi 150 zł. od Ingrid44
  14. Pięknie dziękujemy, jak dojdzie zaraz napiszemy :-). Pięknie dziękujemy, spokojnie poczekamy :-). Dziś Figowa skarbonka została zasilona przelewami od Nesiowatej 20 zł, od Kiyoshi 25 zł. i od Magi56 50 zł. Bardzo serdecznie dziękuję wszystkim za wsparcie dla Figusia :-). Maluch nadal spokojny, bardzo chętnie wychodzi na spacery i o ile w pierwszym dniu nie bardzo wiedział co to schody i do czego one to teraz śmiga po nich jak mała torpeda. A ma po czym bo mieszkamy na 4-tym piętrze :-). Powoli poznaje kolejne psiaki z sąsiedztwa i do wszystkich jest nastawiony pokojowo. Prawdę mówiąc bardzo mnie to cieszy bo już Fuks ma 4 sąsiadów psich, których nie trawi i mamy problem żeby ich omijać z daleka na spacerze. A Figo z wszystkimi się wita, ogonek mało nie odpadnie i nawet jeśli w pierwszej chwili nie jest za bardzo zainteresowany nową znajomością to po kilku chwilach już zainteresowanie jest :-). Dziś u weta nie byliśmy bo ja z rozpędu rano nakarmiłam psiaki a w dodatku wychodząc z domu nie pozabierałam wszystkich misek... I jak tu zrobić badanie krwi jak psiak solidnie nakarmiony???
  15. Pięknie dziękujemy! Za głaski to on by Cię calutką wylizał :-). On jest tak niezmiernie wdzięczny jak się na niego zwraca uwagę, jak się go głaszcze, jak się do niego mówi, że całym sobą okazuje radość i ogonek mało mu nie odpadnie :-).
  16. Na pewno będzie dobrze :-). Tylko taka złość w człowieku, że przez głupich ludzi psiak ma tyle lat zmarnowane :-(.
  17. Konto poszło :-). Na razie wstawiam paragon za paliwo i robię post rozliczeniowy na pierwszej stronie :-).
  18. Konta nie dostałaś bo się wczoraj nie wyrobiłam i nie dałam rady wysłać nikomu :-). A psiak rzeczywiście w tym swoim nieszczęściu czyli dotychczasowym życiu miał nareszcie trochę szczęścia. 28 czerwca został interwencyjnie odebrany z gospodarstwa "opiekunów". Przeszedł kwarantannę i zaraz wolontariuszka zrobiła mu ogłoszenie na FB. Ja z kolei go wypatrzyłam chyba następnego dnia już... Później zorganizowanie podróży przez całą Polskę dosłownie w ciągu 3 dni. I od 20 lipca, czyli po niecałym miesiącu jest już u nas. Jego życie zmieniło się o 180 stopni. Jeszcze tylko on musi się tu poczuć pewniej bo na razie jest taki cichutki, grzeczny jakby się bał że ta bajka mu się niespodziewanie skończy. Nawet na łóżko muszę go sama podnieść bo sam nie ma jeszcze odwagi wejść. A sam z siebie to na razie kładzie się odpocząć np. w kąciku na przedpokoju, jakby nie chciał przeszkadzać. Normalnie serce mi się kraje jak widzę, że on się tam położył, zwinął w kłębuszek i śpi, spokojnie śpi... Człowiek by mu nieba przychylił a on w kąciku się kładzie... Chyba wiecie o czym piszę, choć tak trudno to wyrazić słowami...
  19. Kocisko nie przeszkadzało bo to nasz kociak :-). Ja mam w tej chwili w domu 5 kotów w tym jednego wychodzącego, Olka. I to właśnie Olek jest pod ławką. Olek kocha wszystkich i wszystko i tylko raz miał naprawdę dość jednego zwierzaka. To był Fuks, który, jak go przywiozłam z Tychów, zakochał się w Olku i chciał go gwałcić 24 godziny na dobę. Dopiero kastracja Fuksa załatwiła sprawę i teraz oba zwierzaki bardzo się kochają ale prób gwałtu już nie ma :-).
  20. Jesteśmy po pierwszej nocy :-). Na razie wszystko ok :-). Gdzie Figo spał nie mam pojęcia bo długo spacerował po mieszkaniu i wszyscy usnęliśmy zanim on padł. A rano chyba pierwszy był na łapkach. Jak na razie wszystkie potrzeby załatwiamy na dworze. Dziś rano było kooo i to takie eleganckie. Mam nadzieję, że w tej kwestii nic się nie zmieni :-). W domu bardzo trudno mu zrobić jakieś fotki bo on jak widzi, że człowiek się nim interesuje to od razu przychodzi żeby go głaskać :-)))) Jednak coś tam się udało...
  21. Ale smutne wiadomości, aż sie poryczałam...
  22. Okruszek zmienia imię na Figo :-). Według dokumentów ze schroniska on ma na imię Ringo, tak podali właściciele, którym został odebrany. Okruszek, to imię nadane do ogłoszeń. A mnie się on kojarzy z piłkarzem, Luisem Figo. Sama nie mam pojęcia dlaczego :-). Ale Figo i już :-). Kupiłam dziś paliwo za 100 zł. To pierwsze wydatki na niego. Jutro pozwolę sobie powysyłać konto, tym, którzy napisali, że zechcą pomóc finansowo małemu Figo.
  23. Okruszek już w domu :-). Zapoznanie z Fuksem poszło nad wyraz dobrze. Choć Fuks nie toleruje nie kastrowanych samców to poza swoim terenem nie jest tak waleczny jak u siebie. Dlatego zapoznanie było na neutralnym gruncie i chłopaki stanęli na wysokości zadania :-). Okruszek a właściwie teraz już Figo to bardzo spokojny i grzeczny piesek. Taka poczciwa bidulka. Cichutki, nie szczeka, nie warczy. I taki przylepa. Wracając do Szczecina spod Myśliborza oba psiaki zostały wsadzone do samochodu na tylne siedzenie. Zaledwie po paru kilometrach Fuks doszedł do wniosku, że z przodu, na kolanach mojej sąsiadki będzie mu lepiej i się tam wcisnął. Zaledwie po paru minutach Figo doszedł do wniosku, że on nie chce jechać z tyłu sam skoro wszyscy są z przodu. I też się wtarabanił do sąsiadki na kolana :-). Wyglądało to przekomicznie i co najważniejsze obaj spokojnie tak dojechali do samego Szczecina. A że sąsiadce było trochę niewygodnie i za ciepło? A kto by na to zwracał uwagę :-). Chłopak został też już wykąpany żeby zapach schroniskowy nie przypomniał Fuksowi starych, złych czasów. Pewnie była to pierwsza kąpiel w życiu tego malucha... Na początku się trochę bał ale jak zobaczył, ze to nie takie straszne to wyluzował i już spokojnie dał się umyć :-). Mam naadzieję, ze tu uda mi się wstawić fotki bo na FB jakoś mi się nie udało :-(.
×
×
  • Create New...