Jump to content
Dogomania

Pipi

Members
  • Posts

    7958
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Pipi

  1. I znowu wszystko wrocilo. Boli boli boli. . . . Nie wyjde z tego jak bede robic. A prawda jest taka, ze choc mam pomoc, ale na kilka godzin a reszte dnia i nocy psy trzeba wypuscic, wpuscic, ponalewac wody. Obrobic koty, kuwety. Piece mnie wykanczają. Nawet po 2 drewienka to dla mnie koszmar. Trzeba przykucnac zeby podlozyc drewna, a to graniczy z cudem. Kazdy ruch to bol. Prosze Was, blagam, pomozcie mi z psami. Moze moglby ktos wziac choc jednego na zasadzie tymczasu do mojego wyzdrowienia? Kiedy bede juz mogla cos robic, to sama osobiscie po nie przyjade. Tak jak Randa pisala, z ich zachowaniem jest źle. Kloca sie, gryza, napadaja jeden na drugiego. Polaczyli sie w jakies grupy i tocza walki. Nikita, ktora zyla w przyjazni z Kajtusiem teraz napada na niego. On biedny zostal przez nia z jego budy wypedzony. Poswietniaczki napadly i dotkliwie pogryzly Mietka. Co jakis czas sie zrywam zeby spokoj zaprowadzic. Lece, a wlasciwie laze, a potem mam problem wrocic do domu. Tak bardzo mi ciezko i juz brak nadziei, ze przestanie bolec. Ja nie wiem jak pisac, jak prosic. Wiem, ze jestem trudnym przypadkiem i tylko klopot ze mną, ale uratowalismy wiele wiele zwierzakow i robilam co moge, poswiecilam sie calkowicie, zostawiajac swoje potrzeby, rodzine zeby pomoc tym biedakom. Dzisiaj sama jestem jedną z nich. Tylko ze oni mi nie pomogą, niestety. Nie rozumieją co sie dzieje, dlaczego nie ide z nimi na pola, dlaczego nie wychodze do nich, dlaczego co kilka dni obcy dla nich ludzie chodza po podworku, karmią. I tak cud, ze nie ma jeszcze tragedii. Co robic, jak wyjsc z tego? . . . .POMOZCIE PROSZĘ.
  2. Tola jest śliczna. . . .to samo spojrzenie co u Trini.
  3. [quote name='Mageda']Gratuluję Ojejowi :) :) :)[/QUOTE] a czego????? czy z nim lepiej? oby tak było
  4. Kasiu, po prostu slow brak zeby wyrazic to co robisz, jak bardzo musi byc Ci ciezko. Ta bezsilnosc jest najgorsza. Tak bardzo chcialabym Ci pomoc. . . .tylko slowo przepraszam cisnie sie na usta, ale to niczego nie zmienia. Bardzo Ci wspolczuje i bardzo dziekuje ze jestes i taka dzielna i pracowita. Trzymaj sie kochana, moze jednak nadejdzie pomoc, stanie sie cud, czego z calego serca zycze. Dzisiaj po latach zastanawiam sie czy to wszystko co zrobilam dla zwierzat mialo jakis sens, czy warto bylo "zmarnowac" zycie? odpowiedz jest jedna - WARTO!!!!, Kasia, warto, na prawde. Nigdy nie wiemy czy gdybysmy przeszly obojetnie obok potrzebujacego, bylybysmy szczesliwe i mogly cieszyc sie lepszym zyciem. Jestem pewna, ze nie. Oczywiscie mowie za siebie. Trzymajcie sie.
  5. Niestety dzisiejsza noc znowu byla koszmarem. W ogole nie spalam i bol ostry, okropny. Teraz wzielam podwojna dawke tabletek, bo ciezko sie poruszac i czekam, moze ustapi choc troche. Jednak to prawda, ze nie wolno łazić i nic robic. No ale jak tak sie nie da, no nie da. Jak zostaje sama to musze wypuscic, potem wpuscic psy do mieszkania. Wieczorem trzeba dac pic przynajmniej szczeniakom. Do kotow zagladnac, bo przeciez kuwety Krolik choc ma ppoidelko spore, to np. wczoraj weszlam wlasnie zagladnac czy moze cos w kuwecie jest i patrze, a u Fredzia wody nie ma. No to z powrotem do kuchni a to spora odleglosc. No i raniutko nim ktos przyjedzie to w piecu trzeba rozpalic, bo bardzo zimno. Koty sie pochorują, a i psom tym domowym roznica temperatur niewskazana. Rury tez nie bez znaczenia. Nie da sie nic nie robic. Jestem zalamana i boje sie, ze nie wyjde z tego. Jedynym pocieszeniem jest to, ze mroz odpuszcza. Boje sie nawrotu depresji, bo wtedy moze byc na prawde zle. Jakis kotek chodzi pod oknami i placze. Psy zagnaly na drzewo. Nie znam go i widze poraz pierwszy. Pewnie wyrzucony, a ja nie moge mu pomoc. Boje sie tez czy przypadkiem nie ma u mnie kaszlu kenelowego(?), bo juz 3 psy kaszlą. Jeszcze tylko tego brakuje. Randa, martwie sie o Ciebie? czy wszystko w porzadku? mam wyrzuty sumienia, bo zbyt duzo mialas w ostatnim czasie na glowie, a wlasciwie na kosciach i miesniach. Masz co robic u siebie, a dodatkowo u mnie i to na prawde tak, ze lepiej jak ja sama. Przykro mi bardzo i mam nadzieje, ze "zyjesz" jakos. Martwie sie i nie wiem jak mam Ci dziekowac. Tyle co Ty nie zrobil dla mnie nikt przez cale moje zycie. Pisze to, bo taka jest prawda, ze to jest kobieta, ktorej nie widac, nie slychac, a robi jak cala armia. Randa, chcialabym moc zdazyc jeszcze w tym zyciu choc troszeczke Ci sie odwdzieczyc. Dziękuję.
  6. Punia ma juz sporo ponad 10 lat, moze z 13, ale jest zdrowa, wszystko je, bardzo grzeczna i czysta suczka. Bardzo kocha czlowieka. Boi sie miasta. Kilka lat temu wyskoczyla mi w samym centrum Bialegostoku i pedzila srodkiem ulicy miedzy samochodami i zatrzymala sie po 5 km. Usiadla na srodku i jakis mezczyzna wzial ja na rece. Bieglam i krzyczalam za nia, ludzie zatrzymajcie psa. . . .na szczescie zareagowali. Myslalam ze mi serce peknie tak bieglam. Gdyby trafil sie jej domek, to raczej nie do bloku, bo juz w takim wieku watpie zeby sie przystosowala. Pucka jest czarna, ale ma taki jakby podszewrstek brazowy. W ogole na zdjeciach jest jakas brzydka, a w rzeczywistosci to cudna malenka sunia. Jest troche szczekliwa, ale bardzo kocha czlowieka i bardzo madra jest i grzeczna i pilnuje sie.
  7. Dzieki Igam i rowniez zdrowka zycze. Gdyby tak mozna bylo nie chorowac, zycie byloby lepsze. Myslalam czy pokazac sie taka zbolala, ale pomyslalam, ze co mi tam, przeciez piekna i mloda juz nigdy nie bede, a jak bedzie mi dane jeszcze pozyc, to za jakies 5 lat bede jeszcze "ladniejsza". Otrzymalam od jakiejs Pani z Niemiec worek karmy dla kotow i popatrzcie jaki podobny kocik do Maciusia jest na opakowaniu [URL="http://www.tinypic.pl/0pgbo6lxtv29"][IMG]http://images.tinypic.pl/i/00238/0pgbo6lxtv29_t.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.tinypic.pl/zmghesxpdw86"][IMG]http://images.tinypic.pl/i/00238/zmghesxpdw86_t.jpg[/IMG][/URL] przepraszam za ten balagan W czwartek przywiezli tez kojce. Na razie lezą pod plotem, bo trzeba zrobic wylewke, albo podloge. Jak stopnieje snieg, postaramy sie jak najszybciej to zrobic. Jeden kojec jest kupiony z pieniazkow bazarkowych od WiosnaA, bardzo dziekuje, a drugi za pieniazki od Niemcow, bardzo dziekuje [URL="http://www.tinypic.pl/s5c0zexr0yle"][IMG]http://images.tinypic.pl/i/00256/s5c0zexr0yle_t.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.tinypic.pl/nfh752k2elvl"][IMG]http://images.tinypic.pl/i/00256/nfh752k2elvl_t.jpg[/IMG][/URL] Pochwale sie tez łóżeczkami, ktore dostalismy z Niemiec. Są extra, bo maja takie materacyki, ktore chloną wilgoc od psa i oddają ciepło. Są zawsze suche i cieplutkie. Bardzo sie z nich cieszymy [URL="http://www.tinypic.pl/xr9vxgssph8q"][IMG]http://files.tinypic.pl/i/00228/xr9vxgssph8q_t.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.tinypic.pl/nscz5evxg4ux"][IMG]http://files.tinypic.pl/i/00228/nscz5evxg4ux_t.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.tinypic.pl/kh4f8l0hdkhc"][IMG]http://files.tinypic.pl/i/00228/kh4f8l0hdkhc_t.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.tinypic.pl/wcqkpj6lswja"][IMG]http://files.tinypic.pl/i/00228/wcqkpj6lswja_t.jpg[/IMG][/URL] Ja sama z kazdym dniem czuje sie lepiej, dzisiaj juz pomalutku chodze po domu bez kuli. tylko boje sie cokolwiek robic, bo ponoc bol moze wrocic. No i nic sie nie dzieje z adopcjami, a tyle przeciez ogloszen. Juz nie mam sumienia prosic o przyjezdzanie do mnie. Prosze jednak, wytrzymajcie jeszcze troszeczke, jeszcze kilka dni.
  8. Dobry wieczor kochane kobiety Jest lepiej, to i moze bedzie calkiem dobrze. Zaczynam byc chora od tego siedzenia. Chcialabym moc juz wziac sie do roboty, bo chyba zwariuje. Dziesiec lat dzien w dzien od rana dzien byl za krotki, a teraz dzien stal sie dluuuuugi jak nie wiem co. Niech juz sie skonczy to "leniuchowanie". Niestety nie wiem kiedy to bedzie, ale lekarz neurolog powiedzial, ze bedzie dobrze. . . .kiedy? tez nie wie. Trzeba siedziec w cieple, nie chodzic, nie nosic i za jakis czas przejdzie. Tak na prawde to nie wiem co powiedziec. . . .co bym nie powiedziala to i tak slowa nie zastapia tego co czulam przy ostrym bolu. Rowniez nie da sie opisac mojego przezycia na oddziale SOR w szpitalu w Bielsku Podlaskim. Kiedy Randa wezwala po raz drugi karetke i zabrali mnie do szpitala, to dowiedzialam sie, ze nie moga mi pomoc, bo na moja przypadlosc nie ma lekarstwa. Dowiedzialam sie, ze jak nazbieralam sto psow, to nie powinnam sie dziwic, ze mnie boli i ze dysk wyskoczyl. Niech pani powyrzuca te psy i zajmie sie sobą, uslyszalam. Oczywiscie chcieli mnie po podaniu ketonalu wyrzucic do domu. Musialam sila sie domagac pomocy. . . .powiedzialam, ze jak mnie nie przyjmie to wszystkie organizacje pro zwierzece wstawia sie za mna i nie skonczy sie moja tam wizyta ot tak po prostu. Natychmiast podlaczyli kroplowke i naszpikowali mnie zastrzykami, tak, ze pochrzanilo mi sie w mozgu i choc nadal b. bolalo to uspokoily mi sie nerwy, przestalam tak strasznie stekac, jeczec i plakac. Mysle, ze nawet pospalam lekko. Ale powiem Wam, ze ta noc tam na twardej kozetce, przy oknie, bez poduszki i koca, byla chyba najgorsza noca w moim zyciu. Nikt do rana nie podszedl do mnie i nie zapytal czy moze chce pic, jak sie czuje, czy moze mi zimno?. . . .do toalety powloklam sie sama i nie widzialam tam nikogo z obslugi. To wszystko jednak wydaje mi sie malo wazne w porownaniu do tego co stalo sie rano. Przyszla druga zmiana, a ja czekalam na Rande i w miedzy czasie podlaczyli mi znowu kroplowke i podali te same leki. Po wszystkim juz nie moglam lezec, bo nie moglam wytrzymac z bolu, a na siedzaco bylo troche lzej. Usiadlam pomalutku przy pomocy salowej i popatrzylam na druga strone parawanu. . . .siedziala na lozku staruszka, ktora w nocy przywiezli z pozaru. Siedziala i nagle wstala. . . zaczelam wolac kogos, ze upadnie, ale nikt nie podszedl. Po chwili zwalila sie calym cialem na posadzke zupelnie naga i widzialam jak padala na twarz i bardzo uderzyla sie glową o posadzke. Zaczelam krzyczec i przybieglo chyba z dziesiec pielegniarek. Bez slowa podniosly staruszke, posadzily na wozek i zawiozly obmyc z krwi, ktora poszla z ucha, nosa u ust. A za chwile powiezli na oddzial. Kiedy wychodzilam zapytalam co z kobitą, ale uslyszalam, ze dobrze, ze babcia ma zapalenie pluc. A ja mysle, ze kobiecina umarla. . . napisza w akcie zgonu, ze zmarla na skutek zaczadzenia i zapalenia pluc. . .i po klopocie. Nikt sie nie dowie, nikt nie bedzie pewnie robil zadnej sekcji zwlok, no bo przeciez to staruszka. Nie wiem, moze sie myle, moze nie umarla, moze nic sie nie stalo. . . .jednak takie postepowanie jest karygodne i mnie zszokowalo. To co sie tam dzieje, to wlosy deba staja. No i komentarze typu, mamy tu druga Willas, albo pacjentowi kazali lezec, a on powiedzial, ze nie moze, bo mu zimno i twardo, to uslyszal od lekarza, ze w szpitalu jest, nie w hotelu. . . . Tak czy siak na szczescie mimo wszystko mi pomogli, bo ostry bol minął i pozostal tylko taki ciągly, upierdliwy, ze nawet mozna sie przyzwyczaic. Bylam tez u neurologa w duzym miescie Bialystok, ktory powiedzial, ze rtg jest brzydkie i postanowil nastawic mi dysk i zadawal przez kilka minut, ktore wydawaly mi sie wiecznoscią straszne tortury. Po tych "pieszczotach" jak to nazwal cala noc bylo jeszcze gorzej, ale nastepnego dnia sie uspokoilo i mysle, ze z kazdym dniem jest lepiej. Jak siedze i nic nie robie to calkiem jest spoko. Jednak wystarczy, ze polaze i cos porobie, nawet lekkiego, bol sie odzywa. No ale nie moge przeciez siedziec caly czas. Jestem winna serdeczne podziekowanie Randzie, za ogromna pomoc. . . psy mialy gotowane zarelko, ja cieplo, nakarmiona i nie pozwalala mi sie ruszyc. Soniamalutka, jej mąż Andrzej, ogromny wklad i ciezka robota przy drewnie, piece karmienie zwierzakow, bardzo dziekuje. Evona1, ktora zalatwila szybka wizyte u neurologa, ktory na prawde jest dobry. Wykupila leki, zawiozla mnie. Mojemu bratu Piotrowi, bo choc umeczony po ciezkiej trasie, bez wytchnienia, jednak przyjechal, choc nie bylo mu lekko. Piotrus, dziekuje. Sylwii1982 i jej mezowi Markowi wielkie dziekuje za zrobienie zakupow i nakarmienie psow, kotow. Marek nazwozil mi drewna na kilka dni. . .dziekuje. I Wam Wszystkim, ktorzy tu jestescie, bardzo, bardzo dziekuje i przepraszam za klopot. Sama, moglabym nie wytrzymac tego wszystkiego. Nie wiem jakby sie to skonczylo. Ciesze sie bardzo z ogloszen, moze uda sie troche zmniejszyc ilosc posiadanych. Ani mnie, ani im nie wychodzi to na dobre. Dobrej nocy Wam zycze, a sama pojde juz stad, bo umeczylam sie troszke. Jutro napisze wiecej.
  9. A przeciez jest watek psow ktore sa u mnie [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/219022-Pipi-i-psy-do-adopcji-wątek-informacyjny-Gwiazda-i-Psota-u-Pipi[/url], on jakos sie nie przyjął. Jest jeszcze watek tez informacyjny, ktory ja zalozyłam, tylko znalezc nie moge. Moze uzupelnic ten, ktory juz zalozylas Patmol. Przy nowym to strasznie duzo roboty mysle bedzie. A jesli nowy załozysz, to w tym poprzednim jest sporo psow i opisy. Jak dam rade to postaram sie opisac kazdego z tych adopcyjnych, moze jutro. Nie daje rady siedziec dluzej, strasznie mnie boli. Jutro bedzie juz opis przeswietlenia. Moze nareszcie dostane odpowiednie leki jak bedzie wiadomo co tam jest na zdjeciu w tym kregoslupie.
  10. Halo Skubi, pokazac sie miałaś. . . .czekam i czekam. A ze zdrowkiem jak?
  11. Jeszcze tylko jutro i koniec schronu. Trzymajcie sie pieski. One nawet nie wiedzą, ze moze byc cieplo i bezpiecznie. Oby drogi nie zasypało. . . .u mnie nie mozna wjechac do wsi, do mojego domu trzeba isc piechotą od glownej drogi, albo na sankach lub nartach.
  12. Prosze, po co znowu ta awantura, wypominanie, podkreslanie kto, co, czyje i dla kogo. Czy to cos zmieni? [B][SIZE=3]To wszystko moja wina i tylko moja. [/SIZE][/B][SIZE=3][SIZE=2]Nie ma u mnie ani jednego psa od Evelin, a kilka, ktore byly, byly bardzo krotko. Evelin stale i niezmiennie pomaga i to nie koniecznie jest widoczne, ale pomoc jest ogromna. Kto czyta ze zrozumieniem ten widzi. Oplaca ode mnie psy w hotelach, rozwozi psy i koty po calej Polsce. Jest przy nas caly czas. Piszesz enia, ze na poczatku bylo tu duzo osob. . . .bylo, ale juz nie ma, a Evelin i Randa sa caly czas. Nie moge zrozumiec o co Ci chodzi tak na prawde? bo chyba nie o to zeby bylo dobrze. Co jakis czas zrozbisz zamieszanie i juz Cie nie ma. Dlaczego? co ja Ci zrobiłam? Chodzi o to, ze moze ja sie dorobilam czy jak? owszem dorobilam sie, garba. Nie proponuj mi pomocy, bo to smieszne. Pogadaj sama ze sobą dlaczego mi to robisz? i napisz, po prostu napisz, bez owijania w bawełnę, o co ci tak na Prawde chodzi? Pisalam ze to wszystko moja wina, bo tak jest. Trzebabylo kiedy Evelin powyciagala ode mnie psy i zostalo dziewiec, to nie bawic sie w matke Terese tylko dac sobie spokoj i zyc jak dawniej. Chcialam jednak okazac wdziecznosc, pomyslalam, ze skoro sa ludzie tacy jak ja i pomogą, to wspolnie skoro mam miejsce i moge przyjac biedaka, to dlaczego nie. I tak to sie zaczelo i z dnia na dzien, z miesiaca na miesiac, z roku na rok zycie toczy sie do przodu, a uratowanych przez nas wspolnie psow i kotow zreszta tez, mozna juz w setkach policzyc. Dziesiec lat tu mieszkam, wiec bylo tego oj bylo. Enia, to Ty obrazasz Evelin, posadzajac ciagle o cos co nie ma miejsca. Na TOZ ciagle cos masz, jakies nieuzasadnione pretensje. Jesli sie nie ukladalo, to bylo to dawno i juz poszlo w nie pamiec. Ciagle wracasz do tylu, a zycie idzie do przodu. Zmienia sie wszystko raz na lepsze, raz na gorsze, ale wiecej dobrego niz zlego. I zamiast sie cieszyc, ze ta glupia pipi jakos sobie daje rade, to nie wiem o co chodzi i po co znowu sie pojawilas. Podkresle jeszcze raz, ze Hundehilfe Polen pomaga mi bezinteresownie i ja nigdy nie uslyszalam ze chcieliby wziac ode mnie psa, albo od kogokolwiek. Jesli sa organizacje, ktore wywożą psy z Polski dla jakich korzysci materialnych to na pewno nie ci ktorzy mi pomagają. Pomagają i dzieki Bogu, ale teraz nie zdziwilabym sie gdyby przestali. Do Ciebie enia sie zwracam abys przeprosila za to, ze obrazilas Niemcow, bo tak nie mozna. Ich obrazilas, mnie mozesz zaszkodzic. A na prawde zapewniam Ciebie, ze nie ma czego zazdroscic. Jest bardzo ciezko i nie przeszkadzaj, prosze Cie, daj spokoj.[/SIZE][/SIZE]
  13. Sluchajcie, mam nadzieje, ze Marina, ktora mi pomaga nie przeczyta tego i nie bedzie musiala sie denerwowac. Jest mi bardzo przykro, ze zamiast sie cieszyc, ze moge dac azyl tylu zwierzetom i jakos daje rade, to co jakis czas znajdzie sie ktos, kto zakloci spokoj. Ta niemiecka organizacja nigdy nawet slowem jednym nie wspomniala o tym zeby wziac choc jednego psa ode mnie. Czy to zle, ze Niemcy mi pomagają? Dlaczego i w jakim celu sa te podejrzenia. Czy ktos mi zazdrosci? No dlaczego? Enia, przeciez wiesz, ze calymi miesiacami jestem tu sama. Jak niby mam przyjechac do Warszawy zeby sie leczyc i zreszta po co? Tu sa lekarze, tylko, ze ja nie mam warunkow zeby sie leczyc. Owszem, zuzylam sie jak stary kapec, ale jeszcze sie "pozszywam", jeszcze musze wytrzymac. I tak jak beka pisze, musze zmniejszyc ilosc i nie moge juz pomoc zadnemu innemu. Niestety zbyt pozno zrozumialam, ze nie da sie pomoc wszystkim. W tej chwili patrze na potrzebujacych i nie moge ich wziac i chocv serce krwawi, nie wezme. Zrozumialam, ze to sie nigdy nie skonczy, bo szatan byl, jest i bedzie. I widac tak mi pisane, ze musze zyc patrzac na krzywde. Marinie i calemu zespolowi Hundehilfe Polen dziekuje z calego serca za pomoc i bardzo Was przepraszam za to co tu jest napisane. Wam wszystkim, ktorzy nam pomagacie, jestescie tutaj i rozumiecie stokrotne dziekuje i rowniez przepraszam. Prosze, pozwolcie mi dojsc do zdrowia, bo na prawde cierpie okropny bol i nerwy nie pomogą mi wyjsc z tego. Staram sie nie panikowac, z pokorą czekam az mi sie polepszy i bede mogla jeszcze troche posluzyc zwierzetom i nie obarcze, mam taką nadzieje, nikogo opieką na tymi, ktore sa u mnie. Martwie sie i boje zeby do tego nie doszlo.
  14. Z kontenerem bardzo sie postaram, to moze byc najprawdopodobniej w czwartek, lub w sobote. Dam znac kiedy.
  15. [quote name='emilia2280']Pipi, masz pomoc z Niemiec? co oni chcá w zamian, czy zupelnie bezinteresowni sá?[/QUOTE] Tak, mam pomoc i zupełnie bezinteresowną. Wellington, zrobilas mi niedzwiedzia przyslugę. nie wiem, czy dlatego, ze nie pomyslalas, czy dlatego, ze masz w tym jakis interes. Nie pisalam o tym bo wszystkim wiadomo nie od dzisiaj, ze wszyscy tu u mnie od jakiegos czasu czytaja watek i sledza z zapartym tchem co sie u mnie dzieje. Teraz posypaly sie telefony o przyjecie psa, suki, szczeniakow. . . .no jak to? przeciez pani wszyscy pomagają, ma pani kase, zarcie, to dlaczego nie przyjmie. Nawet Niemcy pani płacą to co pani łaske robi?. . . . .Juz jakis czas byl spkoj z podrzucaniem z przyjezdzaniem do mnie i z telefonami. Teraz znowu zaczely sie plotki, dogadywanie, ze tylko narzekam ale kase robie na tych psach. Trzeba tu byc, obcowac na co dzien z ludzmi zeby sie odechcialo zyc, nie mowiac o biznesie. Zaczna sie znowu przywiazywania do bramy i podrzucanie do wsi. Pytałam Marine czy moge pisac o kazdej pomocy i nie otrzymalam na to przyzwolenia. Piszemy do siebie czysto "sluzbowo" i moge liczyc na pomoc zawsze kiedy o nia poprosze i zupełnie bezinteresownie. Nie wiem tak w ogole skad takie pytanie i o co chodzi z ta bezinteresownością. Ze niby co? Oni dla mnie karme, oplacają faktury zawsze kiedy o to poprosze, przysyłają mi najpotrzebniejsze rzeczy. Jestem po prostu wdzieczna i zawsze moge tylko podziekowac, nic wiecej. Kochani taka ilosc zwierzat jaka jest u mnie pochlania kazdego dnia mase nakladow finansowych. Oprocz tego wysterylizowalam mase suk, wykastrowalam na prawde duzo psow. Juz nawet nie pamietam tak z glowy ile. Pisze o tym na watkach i ostatnio nie wspomonam o tym skad na to biore. Nikt zresztą nie pyta. A choc z upustem ale za darmo niestety nie da sie takich rzeczy zrobic. Robie co moge i staram sie robic jak najwiecej. Do tego potrzebne sa pieniadze. Zwierzeta jedzą i zycie sie toczy. To nie jest tak jak bywa, ze pies na dt, kastracja, ogloszenia, kilka miesiecy i do domu stalego. Owszem mase psow poszlo do adopcji, ale sa u mnie psy, ktore raczej nie maja szansy pojsc na swoje podworko. Potrzebuja pozywienia odrobaczenia szczepien. Mam takich sporo: Saba, Nora, Nikita, Misiek, Kropka, Punia, Cezar, Celinka, Cytra, Nutka. Kucyk, Leda, Mania, Pola, Mila, Kaja, Żulik, Jamnisia. . . .moja, Maja, Sasza, Miśka. Nikt nie zadzwonil ani razu o Siwą, o Almę, o Bemaza. W sumie jest ich czterdziesci. Kazda pomoc jest tu cenna i szanuje kazdy grosz, mozecie mi wierzyc. Od siebie daje ciezką prace, srodki czystosci w nieskonczonych ilosciach , prad, gaz, paliwo i sama juz nie wiem co. Niemcy, Austria, Wy i ja i wsio malo i malo i malo i wciaz potrzeba. Ja nie wiem juz jak sie tlumaczyc i jak opowiadac i jaki obraz przedstawic, bo to dla mnie jest dzien za dniem i norma, a kto nie widzi na co dzien, to po prostu moze nie miec wyobrazenia jak to wyglada z bliska. Kiedy mialam ich mniej, pisalam opisywalam jak to wyglada co u nas slychac, ale teraz nie daje rady czasowo i fizycznie i psychicznie. Bywa ze zapominam czy ja dzisiaj jadlam, czy nie? zastanawiam sie co mialam zrobic i czego stoje w tym czy innym miejscu. Mam metlik w glowie, zapominam, przekrecam, bywa, ze jestem bezsilna. Dostaje od Was pomoc i powinnam robic rozliczenia, ale tyle tego jest, ze ja nie potrafie pracowac caly dzien i pamietac co kupilam, ile wydalam i jeszcze o tym napisac. Mam cale kartoniki paragonow. Wracam do domu, wyjmuje z portwela i wkladam do kartonika i za kazdym razem mowie sobie, ok, dzisiaj wieczorem usiade i zrobie rozliczenie. Prosze, musicie mnie zrozumiec i wybaczyc. NIE MARNUJE PIENIEDZY, WASZYCH, WASZEJ POMOCY. Ciagle mam dlugi, bo kazdy swoj grosz tez dokladam i nie mysle co bedzie jutro. Bedzie dobrze, bo nie moze byc inaczej. Musicie tez wiedziec, ze mam poczucie winy i jest mi przykro, ze zaniedbuje to co jest wazne. Wiem, ze tak byc nie powinno, ale nie daje rady, po prostu nie daje rady. Teraz jeszcze dopadly mnie bole i ledwo łażę. Mysle sobie, ze to juz koniec i poddaje sie, ale jeszcze sie podnosze jeszcze walcze. I prosze, prosze o zrozumienie. Moze moglby ktos przyjechac do mnie i zebrac do kupy otrzymane pieniadze i policzyc paragony i wrzucic to wszystko na pierwszą strone. Bede wdzieczna bardzo. Wybaczcie mi i zrozumcie proszę.
  16. Chyba Alme oglasza buniaaga, ale nie wiem czy ostatnio też. Reszta raczej nie oglaszana. Hati, Heti, Hera to szczeniaki, ktore mialy ogloszenia, ale teraz sa juz zupełnie inne, urosyl i przdaloby sie oglosic od nowa. Są jeszcze, zapomnialam dodac ich dwa braciszki, Pluto i Spoko i tez chlopaczki calkiem spore. Msle, ze bedą w dorosłości takie jak ich mama, wielkosci boksera. Spoko jest najmniejszy, bo zupełnie nie potrafi radzic sobie pryz jedzeniu. Kazdy mu do michy wlezie, a on oddaje. Pilnuje, ale jak odganiam nachalnych, to i on odchodzi. Od poczatku byl mniejszy od pozostałych. Zamowilam dwa kojce [URL]http://allegro.pl/show_item.php?item=2903829756[/URL]. Bez montazu kwota na 2 kojcach bedzie mniejsza o 80 zl, ale zdziwilo mnie, ze transport policzą po 120 zł do kazdego kojca. Bede jeszcze pisac do szefa, moze sie uda wynegocjowac choc troche taniej. Nie moge sie dodzwonic, a pani przyjmujaca zamowienie nieugieta niestety. W sumie 2 kojce beda kosztowaly z transportem 1718 zł. Czas oczekiwania do 2 tygodni. Juz nie moge sie doczekac i bardzo sie ciesze i bardzo bardzo dziekuje. Mysle, ze wszystkim nam bedzie łatwiej i lzej na co dzien jak bede mogla rozdzielic co po niektorych. Jest przynajmniej z dziesieciu, ktorzy robią zamieszanie i nie reaguja nawet na moje "uwagi". Dominacja na maxa i nie ma zmiluj. Ostatnio z tymi bolami myslalam, ze nie dam rady rozgonic towarzystwa i bedzie bardzo zle, ale zaczelam walic kijem o dach metalowy budy i na hałas zaprzestali awantury. A do domu za kazdym razem wracam z dusza na ramieniu. Nigdy nie wiem co i jak zastane. Maaaatko, jak by mi sie przydala jakas osoba do pomocy. No nawet wsrod bezdomnych nie ma nikogo. Ciagle co jakis czas zajezdzam, pytam w tych noclegowniach. Są owszem kobiety i to sporo, ale same palace, pijące, takie zaawansowane w tym piciu, ze nawet nie bardzo rozumieja o co mi chodzi. A jak mowie, ze na wies, to absolutnie nie, wola ulice. A ja przeciez tylko niewielkiej pomocy oczekuje w zamian za dach nad glową i posilki. Starczy mnie to i wystarczyloby i jeszcze jednej osobie. Jak to sie mowi wiecej wody do garnka wlac i bedzie duuuuzo zupy. Ok, jade na przeswietlenie. Wycieraczki nie chodzą, pewnie bezpiecznik wysiadl, ale nie dam rady sie zgiac zeby do tej skrzynki sie dostac i nie moge sama wymienic. Zaczal padac snieg, nie wiem jak dojade. A dzisiaj mam zabrac Terese z Wolki do meza do szpitala. Stanislaw ma zapalenie pluc ni nie jest dobrze. Tak bym chciala napisac Wam cos milego, cos dobrego, ale jak na razie nie moge. Mam jednak nadzieje, ze to sie zmieni i bedziemy mogli wszyscy cieszyc sie lepszymi dniami.
  17. Kucyk, ten pobity jest u mnie i doszedl do siebie. Zaprzyjaznil sie z sukami. Powinien nazywac sie lejek, bo podsikuje wszystkie sprzety jak wroce do domu i przywioze obce zapachy. A Bej, pogryziony z rowu juz dobrze. Nie ma sladu i ściegna tez udalo sie uratowac. Obeszlo sie bez operacji. Chodzil tylko w suchym gipsie. To bardzo dobry pies. Jest bardzo przyjazny, posluszny i zero w nim agresji. Ustapi kazdemu, kto nie zyczy sobie akurat jego obecnosci. O żarcie tylko potrafi zawalczyc, ale jak ktos nachalnie wlazi po jego ostrzegawczym warknieciu do michy, to odejdzie, odda. Do adopcji jest u mnie sporo takich jak Bej. Grzeczne, przyjazne i tylko sie u mnie marnuja, bo ucza sie be zachowan od kilku takich, co niekoniecznie zachowuja sie poprawnie. Mela, Pucka, Beza, Iga, Albin, Piotruś, Szaman, Hati, Heti, Hera, Sawa, Bemaz, Alma. . . .to tak na cito przydalyby sie domy. Reszta, raczej nie ma szans, chociaz kto wie? Kazdy z nich jest ostatnio u mnie biedny. Nie zajmuje sie nimi w ogole. Ograniczam sie tylko do karmienia, pojenia i glaskania. A i to nie zawsze na czas i nie zawsze dostaną. Mam nadzieje, ze w koncu bede mogla wrocic do normalnosci, choc trace juz nadzieje. Jest z kazdym dniem gorzej. Do ciaglego bolu nawet sie przyzwyczailam, tylko miewam ataki nie do wytrzymania i wtedy jestem zalamana i boje sie, ze juz z tego nie wyjde. Jutro jade na przeswietlenie, zobaczymy co pokaze. Pojade jeszcze do neurologa. Ginekolog i urolog wykluczony, jest w porzadku. Trzeba szukac dalej. Bo oprocz rwy to mam jeszcze bole w pachwinie po drugiej stronie, na druga noge. Bede szukac dotad az znajde pomoc. . . .no bo czy ja mam inne wyjscie? Do szpitala mnie gonią, ale nie mam jak. Zasrane życie. . . .
  18. Sylwia, konto podam Ci jutro, przepraszam, ze tak zwlekam. W ciagu dnia nie mam kiedy, a wieczorem nic nie widze na tej umowie gdzie jest nr konta, takie male cyferki. Postaram sie jutro nie zapomniec. jkp. dziekuje, poczytam o tej metodzie. Jutro jade na przeswietlenie, zobaczymy. Tylko, ze ja bez przeswietlenia dokladnie czuje gdzie boli. Nie dziala na mnie nic, po prostu nic. A bol atakuje, tak napada nieoczekiwanie, ze łazę po ścianach, krzycze, wiszcze, bo juz nie płacze. Psy sie denerwują biedne, bo nie rozumieja co sie dzieje. Po prostu koszmar jakis, nie wiem co robic. Przestaje sobie radzic. I jeszcze mrozy mają wrocić. . . .super. Jutro zamowie kojce, dwa, takie [URL]http://allegro.pl/kojec-dla-psa-kojce-z-rurek-kolor-czarny-producent-i2903829756.html[/URL].
  19. [quote name='paulina02']Klatka pojechała ..[/QUOTE] Jest juz u mnie, dziękuję.
  20. Przywitam sie i dziekuje za zaproszenie. Biedny psiak, pogryzienia bardzo są bolesne. Trzymam kciuki calym sercem. Przepraszam, nie mam jak pomoc.
  21. Zagladam i czekam i trzymam kciuki za pieski. Jeszcze troche, ale juz blizej jak dalej. Maia, moja deklaracja jest stała.
  22. Uuuu, Kryzia, mocne słowa, dziekuje. WiosnaA, dziekuje i konto podaje na pw.
  23. Trzymam mocno kciuki za Milve i wspolczuje bardzo.
  24. Nie wiem co powie Evelin, ale na ile ją znam, poradzi sobie sama. Ja pozycze kontener i spokojnie dojada do Amadorki. Jade dzisiaj do Bialegostoku. . . .Vicky62, mialam cos przywiezc, ale juz mi wywietrzalo. Pomysl, zapisz i zadzwon. Ja teraz robie, ale umowmy sie ze punkt 10 przyjde do telefonu. Pogadalabym teraz ale musze szybko korzystac z czasu, poki po zastrzyku nie boli. No, to ide. . . . .
×
×
  • Create New...