-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Pipi
-
Temat suni z jednostki wraca. Znów ciąża i znów szczeniaki...
Pipi replied to yup's topic in Już w nowym domu
Maia, chcialabym zeby moja corka byla taka jak Ty. Jestes jeszcze mloda i pewnie zdrowa, ale uwazaj, bo czas leci i odbije sie ten biznes na zdrowiu. Przede wszystkim jesli moge doradzic, to nie dzwigaj ciezkich rzeczy, szanuj sie na ile to mozliwe. Lepiej zrobic cos co wymaga sily w kilka razy. No i sen jest b. wazny. A slyszalam, ze az oczy masz czerwone od niewyspania. Biednas Ty z tym wszystkim. Trzymaj sie jakos, moze niedlugo tak bedzie. Bardzo sie ciesze, ze nie wszyscy mlodzi ludzie spedzaja czas w dyskotekach i po nas starych beda nastepcy(juz są). Maluchy cudne kuleczki i trzeba oglaszac poki male. -
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
Tak na prawde to tutaj wcale nie chodzi o doktora, tylko o brak wspolnego jezyka. Zaczelo sie, ze jedna pani drugiej pani. . . .a trzebabylo prać sie osobiscie. A tak dobrze i obiecująco sie zaczeło. Zawsze musi znalezc sie ktos zeby zaczepić o coś i gotowe. Ja osobiscie przezywam to cale nieporozumienie i zaluje, ze sie nie dogadalismy i tak na prawde, to nie do konca rozumiem dlaczego. Wyciagalam reke i zapomnialam o wszystkim, ale widac nie kazdy jest taki, ze powie co mysli i czuje i jak uwaza i idzie dalej nie wracajac do tylu. Ciesze sie, ze co jakis czas docieraja sygnaly, ze choc mnie nie ma to pomoc tam jest. Tylko, ze w grupie sila i byloby łatwiej. Robie co moge zwierzakom z Bielska i mam ich kilka i mialam, ale musze robic to sama niestety ( i prosic ludzi z innych miast o pomoc, ktorzy na szczescie jej nie odmawiaja).. . . . . a szkoda, bo jest co robic w Bielsku Podlaskim. Alina, mysle o Was caly czas. Kontakt sie urwal, bo zbyt wiele roboty mamy i zawsze czasu za malo. Napisz nam co u Was slychac na watku schroniska. Jak adopcje i jak z budynkiem? Nie ma Ciebie to i ludzi nie ma. . . .zagladamy ale watek spadl gdzies daleko. -
Dziekuje, kochane jestescie. Gandzie warto bylo wiezc i to nic, ze bolalo. Gandzia ma dom, a ja nie umarlam, wiec jest ok. A tak jesli chodzi o te moje bole, to na prawde zaczynam sie martwic, bo przyjelam cala serie zastrzykow i nic a nic nie pomoglo. W ciagu dnia na szczescie jest lżej i w ogole na stojaco jest lzej. Najgorsze sa noce. No i zaraz po zastrzyku mam fajnie, bo nie boli przez kilka godzin. Nauczylam sie juz, ze w tym czasie szybko staram sie wyrabiac z robotą, bo wtedy nie cierpie. Ponoc na rwe kulszowa nie ma ratunku. Teraz zaczne robic badania, przeswietlenie, potem pojade do kreglarza i zobaczymy jak to bedzie dalej. Musze wytrzymac do konca miesiaca. Potem przez trzy tygodnie bede miala pomoc bo tz przyjedzie. A do tego czasu na pewno bede juz zdrowa
-
Polarek odszedł za TM [*] Żegnaj pieseczku. Trisia ma DOM!!!
Pipi replied to Vicky62's topic in Już w nowym domu
Mysle, ze mozna juz zaczac i bez tej stowki na razie. Trzeba powiadomic Evelin i wstepnie sie umowic co do transportu, a kilka dni przed zabrac pieski i Polarka wykastrowac. Nim to wszystko dojdzie do skutku, nazbieramy pełną deklaracje. Nie wiem tylko jak rozwiazac problem kastracji. Moglabym go zawiezc, ale paliwo do Bialegostoku w te i spowrotem i koszt kastracji wyjdzie na jedno i to samo coby zrobic to w Bialymstoku. W bielsku zaplacilabym z 60 zl za kastracje, oze 70, nie wiem, bo po nowym roku mialo troche wszystko pojsc w gore. No ale powiedzmy ze 70 i 60 paliwo to pewnie drozej jak 100 zl w Bialymstoku nie kosztuje. Nie wiem, pomyslcie jak to zrobic. Maia teraz zawalona psami i mysle, ze juz nie da rady wiecej zmiescic u siebie, bo pewnie nawet klatki kolejnej to nie bedzie miala gdzie postawic. Maja, Vicky62, jak myslicie to rozwiazac. Co tu robić? -
Polarek odszedł za TM [*] Żegnaj pieseczku. Trisia ma DOM!!!
Pipi replied to Vicky62's topic in Już w nowym domu
[quote name='Evelin']Maia.... Z mojej strony taka deklaracja...zawiozę Trisię gdzie trzeba ( nawet na drugi koniec Polski)...pieniądze na transport przeznacz na hotelik.. Zaznaczam ,ze nie może to być żądanie z dnia na dzień...zwykle - w najczarniejszym scenariuszu od żądania do zawiezienia MAX 2 TYGODNIE to absolutny maks...[/QUOTE] Wyspie sie chyba nareszcie. Dziekuje z calego serca. Kochane, drogie, wspaniale Kobiety i Mezczyzni, Ciotki i Wujkowie naszych braci mniejszych, PROSZĘ, jeszcze troche brakuje, ale juz niewiele. [B]P O M O Z C I E [/B] -
Randa mi dzisiaj mowila ze u niej tez szczekal chyba ze dwa dni. On bardzo duzo ma przezyc i pewnie nie rozumie co sie dzieje. Te ciagle zmiany, wszystko nowe, inaczej pachnące. Tez uwazam, ze bedzie dobrze, oby tak bylo. Ale fajny jest, prawda? Powinien dobrze spac po takiej podróży. cisowianka, dziekuje, ze go przyjelas i prosze Cie, wydaj go tylko najwspanialszemu czlowiekowi na ziemi. Bardzo mu tego zycze, Tobie rownież.
-
Temat suni z jednostki wraca. Znów ciąża i znów szczeniaki...
Pipi replied to yup's topic in Już w nowym domu
Maia, jestes bardzo ale to bardzo dobrym czlowiekiem. Bijesz na glowe chyba nas wszystkie i ja bardzo Cie podziwiam i szanuje i bardzo Ci dziekuje. Wiem dobrze jak szczeniaki umilają zycie, a zwlaszcza w mieszkaniu. Maluszki sa sliczne i miejmy nadzieje, ze im sie uda dobrze trafić. Mocno im kibicuje i zycze jak najlepiej. Tobie duzo sily i wytrwalosci, trzymaj sie jakos. -
Polarek odszedł za TM [*] Żegnaj pieseczku. Trisia ma DOM!!!
Pipi replied to Vicky62's topic in Już w nowym domu
Noooo i serce sie raduje. W dwa dni 160 deklaracji to bardzo dobry wynik. Bardzo a nawet jeszcze bardziej dziekuje z calego serca mojego i Trini kochanej malutkiej kruszynki. Co jakis czas mowie do niej telepatycznie. . . .nie boj sie kruszynko, wytrzymaj malutka, jeszcze troszke i bedziesz szczesliwa. Musi wytrzymac, bo czy ma inne wyjscie? Wiem, ze sie uda, czuje to. Od jutra zaczne rozsylac zaproszenia na watek. Jest tyle tematow i tyle tu na dogo ludzi, tylko, ze nie wszyscy wiedzą, nie wszyscy przegladaja nowe tematy i trzeba po prostu zaprosic, poprosic o pomoc. Wiem, wiem Vicky62, ze rozsylalas zaproszenia i malo kto zareagowal, ale trzeba zapraszac dalej. Ja np. nie wiem co sie dzieje oprocz watkow, ktore mam w subskrypcjach, bo nie mam czasu. Mase ludzi tez pozostaje przy "swoich" watkach i nigdzie indziej nie chodzą. Tytuł tez jest wazny. Mnie przyciagaja watki o tajemniczym tytule, takie, ktore zaciekawią jednym slowem. Czasem daje sie wciagnac, bo mysle sobie, a, zobacze o co chodzi. . . . . Trinia, trzymaj sie. -
Nie wiem paulina02 gdzie pytalas i dlaczego tak duzo Ci powiedzieli. Ja zapłaciłam 29,99PLN w DHL i wysyłałam do Ciebie przecież, tak? Moze zapytaj w DHL? [URL="http://www.tinypic.pl/td6ivqkbb1b5"][IMG]http://pics.tinypic.pl/i/00230/td6ivqkbb1b5_t.jpg[/IMG][/URL] jak kliknac w zdjecie, to sie pokaze wieksze i bedzie(choc slabo ale) widac kwote.
-
mmmonika, dzieki, popatrze, cos wybiore. Wiecie, zyc sie nie chce jak daje slowo. Dzisiaj wracajac z trasy do domu, moglam przywiezc do siebie trzy psy. Pierwsza to suka z cycuchami do ziemi przy stacji paliw w samym centrum Zambrowa. Drugie, to jakies malizny dwie, czarne, male, krecące sie w kolko i bardzo wystraszone przy szosie. Wachaly, jakby czegos szukaly. Zatrzymalam sie, bo najpierw zauwazylam jedną, a kiedy zaczelam wolac, uciekala w pole i po chwili patrze, a drugie cos, dolaczylo do pierwszego. Wedlug mnie to bardzo mlodziutkie dwie suczki. Niestety wystraszyly sie mnie i pobiegly przez pole az do lasu. Ode mnie baaardzo daleko. Zostawilam im suchej karmy, moze wrocily zeby zjesc. W zasiegu mojego wzroku nie widzialam wsi, a do najblizszego miasta z 10 km. Zachowywaly sie tak jakby zostaly tylko co wyrzucone. Jeszcze, zaraz za Zambrowem przy glownej trasie przy jakiejs szopce, budce jakby warzywniczej, stoi buda, a w niej czarny piesek. Zatrzymalam sie, podeszlam tam, ale on odbiegl na bezpieczna odleglosc. W kolo pelno jedzenia, jakies szmaty. Widac, ze ktos do niego przyjezdza samochodem, bo jak podjezdzalam, to bardzo sie ucieszyl w pierwszej chwili. Zobaczyl, ze cudzy, to odszedl dalej. W butelkach stala woda, nawet nie zamarznieta. Nalalam mu tej wody, nakrecilam filmik i pojechalam. Jak odjezdzalam to mnie elegandzko obszczekał. Widzialam tez na polu cudnego, bardzo brudnego bernardyna. Siedzial i patrzyl na drugą strone pola, gdzie szukaly czegos dwa wilczury. A w SZepietowie zajechalam do takiego biednego mlodego chlopaka, ktoremu obiecalam, ze pomoge w wysterylizowaniu dwoch suk. Jedna miala okolo 7 miesiecy latem, a druga to matka. Dzisiaj sa obie w ciazy i biegaly z jakimis innymi psami po osiedlu. Chlopaka nie zxastalam. Chyba juz tam nie mieszka, bo śniegiem zasypane podworko i przy drzwiach nie ma śladow ludzkich tylko psie. Straszna ruina. Chcialam zrobic zdjecie, ale padla komorka. Co sie dzieje, to po prostu slow brak. Nie wiem jak zyc, jak na kazdym kroku potrzebujacy, patrzacy w oczy blagalnym wzrokiem zwierzeta.
-
[quote name='__Lara']Myślę, że trzeba na spokojnie to wyjaśnić. Możliwe, że paulina02 nie ma na to kasy - możemy się jakoś złożyć.[/QUOTE] To przeciez zrozumiale, ze moze nie miec kasy, ale nie mozna sie nie odZywac, nie reagowac, kiedy klatka potrzebna, tak? Przez to, ze klatka juz tyle czasu nie moze do mnie trafic, dwie suki urodzily szczeniaki, a trzecia w ciazy jest. Co ja mam teraz robic? Na taka gromade tez potrzeba kasy, ale paulina02 ma raczej to glęboko. . . . Proszę o klatkę, tym bardziej, ze nie jest ona tam potrzebna. Ponioslo mnie, przepraszam.
-
Na watku Trini sie ozywia [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/221722-Ruszmy-serca-i-portfele-Trisia-i-Polarek-potrzebują-na-transport-do-DT?p=20224668#post20224668[/URL] , to i rwa mniej boli. Jednak musze juz odejsc od kompa, bo jak troche posiedze, to sie zaczyna bol okropniasty. Musze stac, wtedy jest w miare ok. Dziwna to dolegliwosc, bo nawet lezec nie pozwala. A skoro lezec sie nie da, to raczej nie jest to choroba, no bo chory raczej powinien lezec, no tak, czy nie? ha ha ha. . . . Kryzia, dziekuje. Masz racje, bo ja na razie to zoladek daje znac, ze ma dosyc i jesc nie dam rady, bo mdli. Biore oslonowe, ale raczej nie pomaga. No ale przyjme na razie ten ketonal, a jak nie pomoze to pojde dalej, bede szukac innego ratunku. Najgorzej, ze psycha siada, no bo robic trzeba a tu kiszka. . . .dzisiaj wylam jak z taczka drewna jechalam po blocie. Żarcie psom to pol dnia na raty nosilam, a odchodow po psach to tyle, ze zaraza jakas przyjdzie. W poniedzialek soniamalutka przyjedzie i obiecala, ze zrobi z tym porzadek. Juz kilka miesiecy tak sie morduje i zamiast lepiej jest coraz gorzej. Co prawda paracetamol, apapy, jakies tam diclofenaki bralam doraznie. Teraz w koncu zastrzyki biore. . . .pomoze, wierze w to, bo innej opcji nie moze być. Ciociu Evelin, usmiecham sie czytajac Twoje doswiadczenia z kotami. To cos tak, jak ja bym wziela do siebie swinke morską. Tez w ogole ich nie znam i nigdy nie mialam. Mysle, ze koniecznie powinnas sie dokocic, bo Krysi bedzie weselej. Mam nadzieje, ze świniaczki nie wystraszyly sie Krysi. Ciekawe jak ona zareagowala na prosiaki? Ciociu WiosnaA, oczom nie wierze, wow???? tyle pieniedzy???? DZIEKUJE z calego serca. Musze dobrze sie zastanowic jak je wykorzystac. Bo tak, skonczyla mi sie sucha karma, mam tylko na jutro jeden worek. Ale, dostalam od Mariny z Niemiec tysiac zlotych na kojec i mialam zamowic taki [URL]http://allegro.pl/kojce-dla-psow-kojec-klatka-ocynk-producent-buda-i2889400386.html[/URL], ale on jest maly i bez podlogi. Pomyslalam, ze moze by dodac te pieniazki od Ciebie i zamowic np. taki [URL]http://allegro.pl/kojec-kojce-boks-zagroda-dla-psa-solidne-transport-i2902591693.html[/URL], jest duzo wiekszy i z podlogą. Albo bym zamowila te pierwsze dwa. Bardzo by rozwiazalo u mnie sytuacje z psami. Moglabym spokojnie pod nieobecnosc zamknac te, ktore zagrazają innym. Dzisiaj np. gdyby mnie nie bylo w domu i szybko bym nie zareagowala, to nie wiem jak skonczylaby sie bojka Cezara z Igunią. Ona mu dokucza razem z innymi, z Bemazem, Albinem, Sawą. Nie daja mu wyjsc z budy nawet, takie dranie. Nie wiem dlaczego go nie lubią. A on co jakis czas odgryza sie im. Dzisiaj padlo na Igę. Rzucil sie na nią i wygladalo b. groźnie. W ogole kojce bardzo potrzebne. I z dziesiec by nie zawadzilo przy takiej ilosci. Jesli pozwolisz, pomysle i podejme decyzje. Bardzo Wam dziekuje, ze jestescie, pomagacie i nie zostaje sama. Jest to dla mnie bardzo, bardzo wazne i bardzo potrzebne. Mam chwile zwatpienia, zalamania, ale dzieki Wam ładuje sily i zapominam o innym zyciu. DZIEKUJE.
-
Polarek odszedł za TM [*] Żegnaj pieseczku. Trisia ma DOM!!!
Pipi replied to Vicky62's topic in Już w nowym domu
Jezu, Randa, Ty to jestes anioł, na prawde. Zawsze mozna na Tobie polegac. Mnie masz ciagle na glowie, nigdy nie odwrocilas sie od nas. Masz swoje pokazne stadko, praca. Inne biedy w ciaglej potrzebie moga na Ciebie liczyc i jeszcze do Trini przyszlas. Dziekuje z calego serca. Poerwsza deklarowiczka jest, daje 50. Ja kolejna, daje 30. Kto jeszcze, prosimy, chodzcie do Trini, pomozcie. Vicky62, notuj i na pierwsza wrzucaj. Oj, Ciotki, ozywilam sie i rwa mniej boli. Tak bardzo bym chciala zeby wyciagnac ja z tego betonu sie udalo. -
Polarek odszedł za TM [*] Żegnaj pieseczku. Trisia ma DOM!!!
Pipi replied to Vicky62's topic in Już w nowym domu
[quote name='Randa']a może pozbierać na jamora dla Trisi?[/QUOTE] mysle, ze jej raczej domowy dt potrzebny. . . .mialam kiedys u siebie podobna suczke, miala na imie Fifi(od pijaka, ktory dzisiaj juz nie zyje-zachlal sie) i ona byla tez bardzo wycofana. Pamietam, ze pojechala na domowe dt i w 2 miesiace poszla do ds, bo zrobila b. duze postepy. A czy jamor zrobi z niej domowego pieska? raczej nie. U niego bedzie w boksie i nie pozna warunkow domowych. Nie wiem, ale ona taka malutka kruszynka, ze lepiej chyba zeby zycie spedzila w domu z czlowiekiem. Amadorka przeciez moze przyjac Trinie do siebie na hotel, tylko, ze deklaracji nie ma. Trinia bylaby z Polarkiem. Mysle, ze to najrozsadniejsze wyjscie, tylko ze kasy niestety nie ma. Moze sprobujmy sie zadeklarowac, po ile kto moze. Nazbierajmy, ona tam czeka malutka. Ja choc nie jest lekko, sie podziele "grosikiem". Trinia spedza mi sen z oczu i ma szczegolne miejsce w sercu moim. Dajcie ile kto moze, nazbieramy. Prosze o to calym sercem, proszę i blagam. -
paulina, nie łądnie. . . nie ma z Tobą kontaktu, malo tu bywasz, ale masz klatke i jest bardzo nam potrzebna. Do Ciebie za darmo tez nie przyjechała, tak? Tu u nas "sie pali", a klatka stoi gdzies bezuzytecznie.
-
paulina02, czy ja sie doczekam tej klatki, czy jak? ponoc cena wyslania klatki kurierem Cie przeraza(?), ale przeciez taka byla umowa, tak? klatke wysyla ten u kogo aktualnie sie znajduje. Ja za kuriera placilam 30 zl i za dojazd do Bialegostoku 50 zł. Nie mialam pieniedzy to zaczelam szukac i znalazlam. Randa dala pieniadze i klatka pojechala. Prosze Cie, wyslij klatke. Nie uzywasz jej, a tu jest bardzo potrzebna.
-
Dzieki za info. Ja sie na tym nie znam i myslalam, ze boli. To tylko sie cieszyc, ze ja nie boli. Fajnie, ze jestes i zeby tak jeszcze mozna bylo nacieszyc oczy i serce paroma fotkami, byloby nam baaaardzo miło. Dziekuje za to, ze Skubi ma Was a Wy ją i ze jest szczesliwa i zyje. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
-
Jejku, jestescie, dziekuje. Ja mam problem z poruszaniem sie, bo boli mnie tylek. Bola mnie sploty krzyzowe i promieniuje az do kolana. Cos okropnego jaki to bol. Wolalabym dzieci rodzic mozecie mi wierzyc, ze przynajmniej szybko sie zapomina. Tu boli a zwlaszcza w nocy. Na stojaco jest najlzej. Piec zastrzykow ketonalu jak na razie nie zadzialalo. Pani doktor nic sobie z tego nie robi, bo mowi, ze na rwe kulszowa nie ma lekow. Przyjdzie czas samo ustapi. Moze miala ktoras z Was taką przypadlosc? co moze pomoc? Bol jest juz nie do zniesienia. Nie spie od 4 rano, a potem w ciagu dnia troche nadrabiam, bo mniej boli. Dlatego nie ma mnie tutaj, bo siedziec nie moge w ogole, a na stojaco ciezko pisac. Dziekuje, ze jestescie, dziekuje za zyczenia i rowniez zycze Wam Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.
-
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
Kilka zdan jednak napisze, choc nie jestem tu mile widziana. Po pierwsze, nie mozna jak tylko cos sie dzieje chowac glowy w piach i dazyc do tego zeby watek zamykac. Po to jest forum zeby moc sie bez problemu porozumiewac i uwazam, ze pisac o wszystkim. W najlepszej kochajacej sie rodzinie sa roznice zdan i nieporozumienia. Trzeba pisac pisac i pisac, rozmawiac, rozmawiac i rozmawiac. Jesli ludzie rozmawiaja, nie jest źle. Uwazam, ze skoro ktos zalogowal sie na forum i na poczatku "chwalił" sie tym co robi, nie powinien z powodu jakiegos nieporozumienia i sprzeczki nagle znikac, robic swoje, bo to tak jakby nie chcial wspołpracy. No, ale skoro tak postepuje i nie pokazuje, nie pisze o tym co robi i jak i gdzie i komu pomogl, to ma do tego prawo oczywiscie, jego sprawa. Nie bardzo rozumiem tylko, dlaczego raz wstawiacie jakiegos zwierzaka i o nim piszecie a innym razem nie. Raz piszecie, ze nie sztuka sie chwalic a innym razem sa informacje, ze np. pies pojechal do ds itd. Szkoda, ze nie nadajemy na tych samych falach, no ale trudno. Jednak watek jest potrzebny i prosze go nie likwidowac. Niech te biedne bielskie zwierzaki cos od nas maja. Doktorzy Burzynscy są bardzo kompetentni, a moim wetem jest mlody Burzynski od kilku lat. Od samego poczatku przeciez mnie nie znal, nie wiedzial co robie, a wystarczylo, ze sie lekko przedstawilam, poprosilam i od tamtej pory nawet w swieta, czy wolny dzien od pracy, nigdy nie odmowil pomocy. Zoperowal kilka zwierzat i z bardzo dobra diagnoza od poczatku i dobrym skutkiem, wszystkie zyją, nawet dluzej niz powinny. Dwie suki byly jedna noga na tamtym swiecie, a Bialystok nie bardzo dawal szanse. Uslyszalam nawet, ze najlepsza bedzie eutanazja. Doktor Piotr operowal guz wielkosci glowy pod samym kregoslupem i zrobil to bardzo profesjonalnie. Jestem bardzo zadowolona z wspolpracy z tym lekarzem. Nie wywyzsza sie, nie bajeruje klienta, mowi o wszystkim, a jak trzeba potrafi sie skonsultowac z innymi lekarzami. Nie naciaga na kase i uwazam, ze drugiego takiego na pewno nie znajde. Jesli chodzi o Sylwie, to ma przeciez prawo napisac co mysli, jej sprawa. Nic takiego nie napisala, dajcie spokoj. Nie miala stycznosci z ta lecznicą, a jesli chodzi o kotke, to nie wiedziala, ze Burzynski zaproponowal, ze ja przetrzyma i odebrala kotke, bo myslala, ze zostanie wypuszczona, a byl mroz zbyt duzy. Bylam swiadkiem rozmowy ifki z wetem na temat dalszej sterylizacji tych kotek z osiedla i slyszalam na wlasne uszy jak doktor powiedzial, ze z przetrzymaniem ile bedzie trzeba nie bedzie problemu. Mowil, ze bedzie mial je na oku, karmil i wypuscimy kiedy uznamy wspolnie, ze juz mozna. Jakim sposobem doszlo do dyskusji, tu na watku nie wiem i nie jest to w ogole potrzebne. Nasz wet jest wspanialy, taktowny, nigdy nie uslyszalam zadnej plotki, ani nigdy mnie nie o nic nie pyta. Kazde spotkanie jest czysto "sluzbowe" i wybitnie zawodowe. Czesto zjawialam sie na wizyte pol godziny przed zamknieciem lecznicy, ale nie uslyszalam, ze mnie nie przyjmie bo juz za chwile zamyka. Nie dam powiedziec zlego slowa, bo na to nie zasluzył absolutnie. Szkoda, ze sie najpierw poklocilysmy na temat psow, a teraz nieporozumienia na temat kotow. Mysle, ze to wszystko dlatego, ze nie ma dt, nie ma gdzie ich zgarniac. Ten caly urzad miasta potrafi tylko odlawiac co jakis czas a reszte ma gdzies. Zal patrzec ile tam w Bielsku P. PSOW WALESAJACYCH SIE. Ostatnio widzialam 12 psow, za 1 suką w cieczce i tylko jeden mial obrozke i trzymal sie z daleka. Dwa pogryzione uszy, ociekajace krwią. Zadzwonilam na policje, ale i tam nie obchodzi nikogo. Chcialam zeby ktos przyjechal i pomogl mi zlapac te biedna suke. Nie przyjechali, bo radiowozu nie mieli akurat. Zapewnialam ze zabiore ja ale na nic. Za murzynami 10 lat jestesmy, niestety, jak to sie mowi. Niech juz zapanuje tu cisza, bo to nic nie da, a tylko wystawiamy o sobie opinie. Nie wiem po co tu weszlam i to wszystko napisalam, na prawde. . . .ale napisalam co mysle, jak inni. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku. -
Odwiedzam Spajkunia.
-
[quote name='borysow']Już Paulina odpisała, także potwierdzam pożyczenie klatki[/QUOTE] Co słychać? zlapalyscie psa? Ja juz raczej nie powinnam dluzej czekac. Odezwijcie sie.
-
Dobrze, ze jestes czujna i potrafisz odroznic idiote i dziekuje Ci za to. Nie ma szczescia Uszaczek. Trzymam za niego kciuki zeby zadzwonil jeden, ale prawdziwy czlowiek, z sercem i pokochal naszego Uszaka. Czasem warto czekać. Ściskam mocno. Szczesliwego Nowego Roku.