-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Pipi
-
Dzieki, mam nadzieje, ze pomoze. Zaczely mi puchnac nogi, stopy, tak, ze kostek nie widac i lewa to jak balon. Mysle, ze to dlatego, ze caly ciezar spada na lewa noge, bo rwa jest po prawej stronie. Zasypani jestesmy i nie wiem czy wykaraskam sie stad. Przed chwila dostalam telefon od pani Tymusia(terierek). Nie maja juz do niego sily, ucieka i nie ma na niego łancucha. Pani na łancuchu trzymac nie moze, bo nie moze patrzec jak ten czort siedzi smutny. Poza tym wspanialy, poddanczy za wszystko przepraszajacy piesek. Jednak wedlug umowy dzwoni i prosi o znalezienie mu domku. Dzisiaj dostane zdjecia czorta i bede prosic o oglaszanie. Moze jeszcze z tydzien pobyc, a jak nikt sie nie zglosi pani prosi zeby go zabrac. Prosze, moze ktos bedzie jechac z Warszawy w kierunku Bialegostoku, albo Bielska Podlaskiego. A moze moglby ktos dac mu dt w Warszawie lub okolicy. Potrzebny dt raczej w bloku, albo z kojcem, tak zeby nie mogl uciec. Jakas czarna dziura sie robi na zwroty. Matko, a ja nic nie lepiej i tz wyjezdza. Tymek [URL="http://www.empikfoto.pl/hotlink,54796171,100_2402.jpg"][IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy6/628612/1578097/thumbs/54796171_100_2402.jpg[/IMG][/URL]
-
[quote name='3 x']a Bezie udało się wybrać w podróz do DS?[/QUOTE] Beza i trzy szczeniaki spakowane i czekaja, bo wyjazd w piatek. Pojedzie i powiezie zwierzaki pati-c, dzieki Evelin. Bardzo dziekujemy. Szczeniaki, Heti, Hera i Spoko jadą do dt dzieki Fundacji Pies Na Zakrecie, dzieki Monice Wilk. Monika bardzo dziekuje. Pani Marlenie z dt bardzo serdecznie dziekuje i Pani doktor z Lecznicy na Bemowie wielkie dziekuje. Nie pierwszy raz Monika ratuje mnie ze szczeniakami. Monika, padam na kolana przed Tobą, dzieki. 3x, bardzo dziekuje za wizyte p/a. Obys miala lekka reke. Beza to dobra suczka i u mnie nie mam z nia problemow. Tylko, ze ona u mnie jest w grupie i to licznej psow i jak mnie nie ma to nie zostaje sama. W stadzie maja co robic. Boje sie troche jak to bedzie jak zostanie sama w nowym miejscu. Trzeba ludzi uczulic, zeby chowali swoje rzeczy osobiste, bo Beza lubi znosic ubrania, kapcie, buty na swoje legowisko i na nich spac. Mysle, ze to takie okazanie oddania, wiernosci(?) Robi tak tylko z moimi rzeczami. Wczoraj rzucilam przy pralce moje rzeczy do prania i na chwile wyszlam. . . .wracam, patrze, a ona niesie a wlasciwie ciagnie moje spodnie. A jaka zadowolona przy tym. Niczego nigdy nie zniszczyla, ale zabiera.
-
[quote name='joi']Bej pojechał do swojego domu :multi:. Znalazł dom u szefa naszej ekipy remontowej. Panowie mieli czas żeby się poznać i polubić. Będzie miał bardzo dobrze. Własne podwórko, wolne wejścia do domu, wspólne zabawy. O pełnej misce nie wspomnę[/QUOTE] Ojej! spadl watek z mojej pierwszej strony subskrypcji i nie zauwazylam, ze wpisalas o nowym domku Beja. Bardzo sie ciesze i bardzo dziekuje. To dobrze, ze tak sie stalo, bo na pewno zapanowal spokoj w waszym stadzie. Slyszalam, ze nie bardzo zgadzali sie z Aronem. [quote name='EVA2406']Pipi, przykro mi z powodu kręgosłupa :( Znam ten ból. Też miałam rwę kulszową lub jak inaczej na to mówią przepuklinę kręgosłupa. Trafiłam do świetnego neurologa, który postawił diagnozę, ale dla bezpieczeństwa skierował mnie na rezonans. Rezonans potwierdził jego diagnozę, ale w "gratisie" stwierdził kolejne schorzenie, niestety znacznie gorsze ......:( Trzymaj się i badź pod opieką dobrego neurologa, a jak trzeba będzie to szukaj dobrego neurochirurga. W Warszawie chwalą dr Podgórskiego: [URL]http://www.znanylekarz.pl/jan-podgorski/neurochirurg/warszawa-pulawy[/URL][/QUOTE] Mnie rowniez jest bardzo przykro z powodu Twojej choroby i zycze Ci jak najszybszego powrotu do zdrowia. Jutro jade do Bialegostoku na wizyte do neurohirurga. Polecila mi go moja ciocia, ktora miala podobny problem i otrzymala profesjonalna pomoc. Po operacji juz drugiego dnia zaczela chodzic i nie bolalo. Mam nadzieje, ze u mnie operacja nie jest konieczna, ale moze otrzymam jakies inne leki i moze nie bedzie bolalo? Zyje nadzieją i czekam jutra. U nas zima na calego. Zasypalo na bialo i jest cudnie. Gorzej z zyciem na co dzien, bo odsniezanie i utrudniony wyjazd ze wsi do glownej drogi. Martwie sie troche czy jutro uda sie przebic, bo ciagle sypie. Dostalismy od Mariny z Hundehilfe Polen materacyki psom. Sa niezastapione, bo wchlaniaja wilgoc od psa, ale sa cieplutkie i suche, oddaja cieplo. Mamy ich teraz na wymiane. Jedne do prania, to moge juz poslac drugie. Nie musimy czekac az wyschną te uprane. Marina, bardzo dziekujemy.
-
Sara,pobita onka ma swój kochający dom. Nikita tez adoptowana.
Pipi replied to beka's topic in Już w nowym domu
U mnie we wsi sa ludzie ktorzy w obecnosci innych ludzi glaskaja swoje psy, czule do nich mowia i tlumacza lęk psa tym, ze przy obcych tak jest, normalnie to bardzo odwazne psy. I kiedys poszlam do tych ludzi po mleko, w porze dojenia. Facet byl taki zajety katowaniem psa, ze nie slyszal nawet kiedy stanelam mu za plecami. Wytlumaczyl sie ze pies podchodzi do wiadra i mleko "chla", to musial mu wytlumaczyc, ze nie wolno. A innym razem bylam swiadkiem, jak walil psem o beton, bo wszedl do ogrodka i na warzywach sie polozyl. To byl szczeniak, ktory jeszcze luzem chodzil. A zebyscie pogadali z tymi ludzmi nigdy do glowy by wam nie przyszlo, ze to chamy i zwyrodnialcy i to cala rodzina. Nasz TOZ bialostocki byl tam na interwencji i dziewczyny powiedzialy ze ja wymyslam, bo to bardzo porzadni, fajni ludzie. A to sa ludzie ktorzy maja co kilka miesiecy inne psy, ktore spia na golej ziemi, na sznurach bez kolek obrotowych i pomalutku wykanczaja sie, albo zostaja zatluczone. . . .no bo jest tyle psow, ze nie ma problemu miec nowe. beka, moze tu w tym przypadku tez tak jest? moze dobre "maski" mają. Przy tobie ok, a jak nikogo nie ma to wyłązi. . . .albo ktos z domownikow pod nieobecnosc innych bije?. . . . Ja tez jak juz za bardzo mnie wkurzaja psy potrafie ryja rozedrzec i nawet miotle do reki wziac, ale nigdy nie uderzylam i po skarceniu i moim wybuchu zlosci pojda na swoje miejsca, ale po chwili jest w porzadku i nie boja sie ani mnie, ani obcych. Nawet te dzikie sa przyjazne czlowiekowi i nie sikaja na widok obcego. Nie wiem co myslec. Gdybym mogla zabralabym ja do siebie. Jednak nie dam rady i blagam gdzie moge o pomoc w zmniejszeniu ilosci u mnie. Moze sie myle, moze ona jest wrazliwa i potrzebuje spokoju, a tam ludzie sie kreca, malo miejsca. . . nie wiem. Dodam, ze u mnie w aucie mieszkala i byla bardzo zadowolona i wychodzic z niego nie chciala, to jakby moze nie o to chodzi? Co robic? edit: a jak z jej okiem? przeciez bylo podejrzenie ziarniaka, czy jakos tak? moze ona w zwiazku z tym ma bole, lęki. Moze z bolu sika co chwile. Jak boli, to potrzebny spokoj, pomoc, a tam nikt o tym nie pomysli. Przeciez musi byc jakas przyczyna. U mnie Nikita szalala za ogonem, ciagle w ruchu. W budzie walila sie calym cialem o sciany, bo nie mogla sie zatrzymac. Probowalam roznych zmian. A to w kojcu trzymalam, a to na łancuch, a to znowu luzem, ale nic nie pomagalo. Weci mowili, ze juz tak bedzie, ze to jakas sprawa neurologiczna, albo psychiczna. . . . . W koncu przyszedl dzien, ze skaleczyla łape i tż zabral ja do domu bo trzebabylo opatrunki zmieniac. I co sie stalo???? Nikita jest normalnym zdrowym na umysle psem. Nie szczeka, nie napada na inne psy, powoli zaprzyjaznia sie z kotami i nie mam znia w ogole problemu. Duzo spi, a wypuszczona na podworko natychmiast sie zalatwia i chcialaby do domu. Nie wpuszczona od razu zaczyna znajdowac sobie zajecie. Podrzuca maskotki, znajdzie jakiegos patyka, niesie w zebach do kolezaek i zacheca do zabawy. Nie moge sie nadziwic, ze to ta sama suka. Dodam jeszcze, ze kiedy zyla po drugiej stronie podworka z kilkoma psami, to wrecz napastowala Kajtusia stszego kolege i dokuczala psom. Potrafila stanac nad Kajtkiem i szczekac mu do ucha, a jak ten nie reagowal to nawet prokowala do bojki. Skad bylo takie zachowanie i dlaczego? mysle, ze chciala do czlowieka, potrzebowala spokoju, ktorego mieszkajac na podworku nie miala. Teraz jest w pokoju sama(w nocy z nami, bo spimy w tym pokoju), tylko na podworku ma stycznosc z wszystkimi psami. Z Sara musi sie cos dziac i trzeba dojsc co sie dzieje. Tylko jak to zrobic? Moje zdanie jest takie, ze spokoj przede wszystkim jest jej potrzebny. -
Sara,pobita onka ma swój kochający dom. Nikita tez adoptowana.
Pipi replied to beka's topic in Już w nowym domu
A moze ona jest chora? moze ja cos boli? nerki, pecherz? moze ona boi sie, bo jak ja dotykac to bardziej boli? Ludzie powinni z nia do lekarza sie udac, badania porobic, a nie oddawac. Cos musi byc, ze sika i panicznie sie boi. Moim zdaniem tez byla bita. -
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
[quote name='kierownik schroniska']zdęcia będą nawet w gazecie tylko cierpliwości to nie piekarnia[/QUOTE] wystarczyloby gdybys o tym napisala duuuuzo wczesniej. . . .a jak nie wiedzialas, ze bedzie w gazecie, lub jak sie sprawy mają, moglas nam o tym napisac, np w taki sposob: uspokujcie sie, wyjasniamy, zrobimy wszystko zeby was tu poinformowac. . . . . . mnie moglas powiedziec przez telefon, a nie wyciagac ode mnie kazde slowo z rozmowy z UM. Najpierw powiedzialas, ze doris66, red. Jankowski i Karolina sa tego dnia umowieni na rozmowe u Burmistrza, a potem milczlas, kiedy dopytywalam sie o to spotkanie. Ignorancja na maxa Alina, tak sie nie robi. Moze to "nie piekarnia" ale poszlo o los, a nawet zycie malego, bezbronnego szczeniaka. Tak jak pisalam wyzej, poczekam co z tej "piekarni" sie " upiecze". . . . -
[quote name='Randa']Ania nie napisała, ale była wczoraj na wizycie pa dla Uszaka, 6km od siebie. I wizyta wypadła gooooood:lol: Uszak zaklepany :multi: Czekamy tylko na nowy kojec, żeby Uszak na początku mógł czuć się bezpieczniej.[/QUOTE] Bardzo sie ciesze. Uszaku kochany trzymam kciuki powodzenia.
-
Schronisko w Hajnówce błaga o pomoc dla swoich podopiecznych
Pipi replied to bbgm's topic in Już w nowym domu
Alina jest jeszcze fb, tam tez wszystko usuniesz? Co jest na rzeczy, dlaczego? z powodu pieska, jednego malego pieska? Kto ma poczucie sprawiedliwosci i potrafi ocenic sytuacje prawidlowo, wyciagnie wnioski. Nie musi pisac, wystarczy, ze ludzie czytają. Ja osobioscie zostalam wmanipulowana w Twoją gre z Urzedem Miasta Bielska Podlaskiego. Jest mi bardzo przykro. Nie spodziewalam sie takiego zakonczenia sprawy ze szczeniakiem. Bardzo mi przykro, ze tak sprytnie odwrocilyscie "kota ogonem". Mam nauczke. -
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
Ludzie, opanujcie sie. . . . .wydajemy swiadectwo wlasnej wartosci, chorego poczucia i chorej rzeczywistosci. Tak nie pomaga sie zwierzetom. Poprostu wstyd, a jednoczesnie przerazenie. Ludzie czytają, pomyslalyscie o tym? -
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
Juz nie wiem czy plakc czy sie smiac. . . . .[URL]http://www.facebook.com/photo.php?fbid=514186151967711&set=a.182336175152712.58956.100001289921802&type=1&theater[/URL] -
[quote name='Randa']Pipi, potrzebne wymiary Bezy do szelek, państwo chcą poczynić zakupy[/QUOTE] Oj, zapomnialam, przepraszam. . . .juz podaje obwod szyi 35cm (tak dosyc luźnawo) obwod w miejscu zeber, za przednimi łapkami 55 cm (luz) wysokosc 45cm dlugosc(bez szyi i glowy) 45cm Szelki najlepiej kupic takich wymiarow, ale zeby mozna bylo je dopasowac ściślej w razie potrzeby.
-
Tak, karma dotarla i wlasnie probuje wstawic fotke. . . .za chwile bedzie. Terra, baaardzo bardzo dziekujemy. Okazalo sie, ze pan kurier kocha zwierzaki, zwlaszcza psy i ma psa od naszej wspolnej kolezanki Anety Okruszko z Bialegostoku, ktora caly swoj wolny czas poswieca amstaffom z naszego schroniska. Przy okazji bardzo pozdrawiam. Kregoslup widze, to nie sa zarty. Co krok ktos mial lub ma dolegliwosci. Okropne to jest i bardzo bolesne i wspolczuje bardzo wszystkim, ktorych boli i ktorzy mnie pocieszacie, doradzacie bardzo dziekuje. edit: Karma Josera, extra i do niej smaczki, za ktore dziekujemy pieknie [URL="http://www.tinypic.pl/ouht8hi9mj6y"][IMG]http://images.tinypic.pl/i/00333/ouht8hi9mj6y_t.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.tinypic.pl/9ghx3xhh8sn8"][IMG]http://images.tinypic.pl/i/00333/9ghx3xhh8sn8_t.jpg[/IMG][/URL]
-
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
No ale co, zostawic to tak? przeciez UM jeszcze bardziej bedzie w okrutny sposob gladzil te biedne zwierzeta. Oni i tak robia co chcą. Takiej arogancji urzednikow nie widzialam nigdy przedtem. Tak nie mozna postepować. . . .narobic szumu jednego dnia, a drugiego udawac, ze nic sie nie stalo. Zostalismy wciagnieci w to i mamy prawo wiedziec i zadac konsekwencji "zalatwienia" psa. Ja domagam sie wyjasnien. Protestuje ciszy, ktora tu zapanowala. -
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
Ja nic nie wiem, ja czekam i mam nadzieje, ze ten kto wydal psa na "zaglade" wyjasni co sie stalo. Nie rozumiem tej ciszy, ale mysle sobie, po wizycie u tych ludzi, ze musi to potrwac. Nie wierze, ze tak to zostanie i nie dowiemy sie co sie stalo z maluszkiem. CZEKAM cierpliwie. -
Jejku, bardzo Ci wspolczuje. Wyobrazam sobie jak sie nacierpialas. Dobrze, ze udalo Ci sie w miare szybko z tym rezonansem. Tylko, ze u mnie nie jest tak tragicznie, bo nogi mi jeszcze calkowicie nie odebralo. Jeszcze jej nie ciagam, choc ponoc moze tak sie stac. U mnie w przychodni gminnej jest taki fajny dr Szorc, u ktorego bylam po leki na zoladek i opowiedzial mi swoja historie z kregoslupem. Mial to co ja z tym, ze doszlo wlasnie do tego, ze zaczal ciagnac noge, ktora odmawiala posluszenstwa. Uprzedzil mnie o tym, ale jak na razie powiedzial to co inni lekarze, ze nie ma wiekszej jeszcze tragedii. Ja nie wiem czy cieszyc sie czy smucic. Z jednej strony pewnie, ze lepiej uniknac operacji i wyjsc z tego samemu, a z drugiej strony juz poprostu nie moge wytrzymac, zbyt dlugo to trwa i staje sie nie do wytrzymania. Psychicznie jest bardzo ciezko, bo zalamuje sie tak srednio co kilka dni a zwlaszcza w nocy. Wykancza bol i wykancza placz. Dziekuje Ci bardzo i zdrowka zycze oby juz nie wrocilo do Ciebie to paskudztwo.
-
EUTANAZJA- czy to jedyne rozwiązanie? Psie dziecko czeka na pomoc!!!
Pipi replied to Maia's topic in Już w nowym domu
Jak zobaczylam w subskrypcjach, ze jest post od Ciebie, przyznam, ze balam sie wejsc. . . Dobrze, ze wszystko ok. Maia, jestes kochana, nie poddawaj sie. Wszystkiego najlepszego Wam życzę. -
Tak, napisali mi, ze dyskopatia, ale na proszkach sie skonczylo. Nikt nie kieruje mnie na rezonans, a prywatnie nie moge sobie na niego pozwolic. Neurolog nastawial mi tylko dysk, ale czy mu sie to udalo to nie wiem. Jest jak jest. . . jak siedze i nic nie robie to proszki dzialaja bo bol jest wtedy tepy i do zniesienia. Moge poruszac sie po domu nawet bez kuli, choc boli to jednak idzie wytrzymac. A kto skierowal Ciebie na operacje i z jakiego powodu(jesli nie chcesz pisac tutaj to na pw mi powiedz). Czy mialas rwe kulszową? bo mi tak mowia lekarze na podstawie przeswietlenia, ze dyskopatia i rwa kulszowa. Mam siedziec, nic nie robic, brac tabletki i czekac az bol minie. Cudow nie ma i czas potrzebny, tak ciagle slysze. Cos w tym kregoslupie mam bo teraz bez podpierania sie bardzo mnie boli, jestem slaba, zaraz po kilku krokach sie mecze, dostaje zadyszki i musze szybko siadac, bo kto wie czy bym nie upadla. I tak dziwnie to wszystko przebiega, bo sa dni kiedy jest calkiem niezle i wydaje sie, ze juz koniec meczarni, ale niestety wraca i to ja nie wiem dlaczego, bo wraca nawet jak siedze, nic nie robie, nawet nie chodze za bardzo, tylko do kibelka i z porotem. Od miesiaca, albo i juz dluzej nie moge spac na leząco, bo w fotelu dostaje wariacji i gdyby nie myolostan to bym w ogole nie spala. Probowalam juz roznych pozycji, nawet na podlodze sie ukladac. . . .pod kolana koce pozwijane w rulon podkladac, koldry, poduchy na boki, zeby nogi sie nie rozjezdzaly. . . . nic z tego, boli i koniec. Przekonalam sie juz nawet, ze jazda samochodem odbija sie, bo pewnie wstrzasy nie służą dyskom. Nie wiem gdzie szukac ratunku. Ot, siedze jak ta pipa i czekam na cud. Poplacze, powariuje, tabletki przyjme i tak dzien za dniem mija. Jesli mozesz, napisz mi od czego zaczynalas, gdzie postawic kroki. Postaram sie zeby tak zrobic. Bo, nawet gdybym miala stala opieke i nie musiala nic robic do konca moich dni, to wole umrzec, bo nie naleze do ludzi o monotonnym trybie zycia. Ja musze sie ruszac, cos robic, nie moge inaczej. To siedzenie to jak najwieksza kara dla mnie. Na masazach nie bylam, bo pewnie bym ich nie zniosla nawet.
-
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
I co? juz po sprawie? byl piesek i nie ma pieska?????? Napiszcie co sie dzieje, przeciez tak nie mozna, ludzie no!!!! Po co to wszystko? czy to znaczy, ze juz walka o malego zakonczona? odpuszczona? Wierzyc mi sie nie chce, ze sprawa tej malej suczki juz nikogo nie interesuje. Nie wiem jak inni, ale ja czekam na wyjasnienia i mam nadzieje, ze tak bedzie. Trzymam mocno kciuki. -
Jest szansa dla dwoch szczeniakow w Warszawie, a moze i dla czterech. Transport potrzebny. Jutro zglosze na transportowym, bo dzisiaj siedziec nie moge znowu sie pogorszylo. Jednak nie moge nawet jako pasazer jezdzic widocznie za wczesnie. Booooli bardzo. Zaszkodzila mi dzisiaj ta "wycieczka". Boze juz nie wierze, ze bedzie dobrze i uwolnie sie od tego parszywego bolu. Mnie pewnie w tym kregoslupie to cos powazniejszego jest.
-
ruda piękność - Aqsa pojechała do domku :) Aqsa za TM [*]
Pipi replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
[quote name='Nutusia']Chyba jednak trzymam kciuki za to, by tatuaż był nieczytelny. Choć z drugiej strony... Ach, te drugie strony :([/QUOTE] Masz racje kochana. . . bo nie wiemy, a moze Aqsa mysli, pamieta, teskni do swojego czlowieka? moze bylaby szczesliwa gdyby go odzyskala? Ale skad pewnosc, ze tak jest, skad pewnosc, ze to jacys wspaniali ludzie, ktorzy rowniez tesknią i martwia sie. . . .ech. . . -
[quote name='buniaaga']Dziś wpłaciłam pozostałość po Soni/Ryżej 325zł na konto hotelu na rzecz psiaków od Pipi. Proszę o potwierdzenie na wątku Ryżej jak kaska wpłynie. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/232557-Ryża-Sonia-i-jej-dzieci-już-mają-domy-dziękujemy-za-okazaną-pomoc[/URL][/QUOTE] Bardzo serdecznie dziekujemy. Ciocia pipi nie moze usiedziec spokojnie i jak dalej bede zmuszona do nic nie robienia to chyba zwariuje. Na razie robie na ile daje rade. Dzisiaj bylam w miescie jako osoba towarzyszaca, a do roboty mialam soniemalutką, ktora jest dla mnie nieoceniona. Poczulam sie jak jakas szefowa. . . . sonia zgarnela sunie bezdomna, zapakowala do auta i pojechalysmy z nia wreszcie do sterylizacji. Czekala kruszynka dosc dlugo, ale udalo sie przed porodem. Byla juz w ciazy. Po zabiegu zgodzil sie ja przetrzymac pan z warsztatu samochodowego. Po kilku dniach wroci na osiedle. [URL="http://www.tinypic.pl/8fpb4qwcvl7j"][IMG]http://images.tinypic.pl/i/00332/8fpb4qwcvl7j_t.jpg[/IMG][/URL] W Przychodni byla tez Nikita. Zdarla sobie opuszke z tylnej łapki i byla na wyciskaniu przetok. Nie bylo duzo, ale doktor wycisnal troche Nikita bardzo jest towarzyska i bardzo grzeczna. Ona teraz jest w mieszkaniu i przestala krecic sie za ogonem. Nie brudzi w domu, bardzo ładnie trzyma, a jak chce sie zalatwic to sygnalizuje. Lubi spokoj i lubi byc sama. ZACZYNA NAWET KAPOWAC, ZE KOT TO PRZYJACIEL. Nika to druga Siwa. Ona tez wariowala mieszkajac na podworku. Są to wybitnie psy domowe. Czlowiek na pierwszym miejscu. A ha, Nikita uwielbia reklamy w telewizji. [URL="http://www.tinypic.pl/yr8jjkr8x650"][IMG]http://images.tinypic.pl/i/00332/yr8jjkr8x650_t.jpg[/IMG][/URL]
-
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
Bylam dzisiaj w tym miejscu przetrzyman psow wylapywanych. Nic tam sie nie dzieje, wszystko zasypane sniegiem i zadnych sladow. Soniamalutka obeszla dookola caly budynek(bunkier), nawolywala, ale cisza. Śmialo moge powiedziec, ze tej suczki tam nie ma. Potem pojechalysmy do UM, do oslawionego pokoju 23 w budynku szkoly na 1 pietrze. Co za ludzie tam pracuja to w glowie sie nie miesci. Od drzwi uslyszalam a kto pani jest, ze ja mam udzielac informacji. Zarzadal dowodu osobistego i wpisal mnie w jakis zeszyt. Śmial sie w oczy i on i wszyscy pozostali w tym pokoju. Jakas kobieta w samym koncu nie odezwala sie ani slowem. A jeden taki w garniturze to powiedzial do mnie, ze dobrze, ze teraz maja moj adres to beda psy do mnie przywozic skoro ja tak kocham jak mowie. A Karolina to psa rzucila w kartonie na biurko i poszla sobie. Podadza Hajnowke do sadu, bo przyworza i wyrzucaja psy w Bielsku. Pieska szczeniaka oddali w b. dobre rece i nie powiedza a jak chce zobaczyc umowe adopcyjna to mam napisac prosbe na pismie. Mozemy sobie robic co chcemy a oni i tak nie powiedza gdzie jest szczeniak. Bylam też u doktora Chrola. Powiedzial mi, ze daje slowo honoru, ze piesek jest oddany w dobrych rekach jest, ale nie powie, bo dzwonil do tego pana i on powiedzial, ze nie zyczy sobie zadnych wizyt. Jestem chora, po prostu chora i nic nie rozumiem. doris66, Karolina i pan redaktor byli dzisiaj umowieni z burmistrzem, ale czy rozmowa sie odbyla i z jakim skutkiem, nie wiem. Ja juz nic nie wiem. . . .jeden maly piesek(?). . . . . -
ruda piękność - Aqsa pojechała do domku :) Aqsa za TM [*]
Pipi replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
Ścisnelo mnie w gardle i bardzo sie ciesze, ze u Aqsy jest dobrze. Pomoglam kiedys, jakies 3 lata temu suce malamut, ktora pokazala sie we wsi gminnej obik mojej. Poszla do dobrej adopcji i tam jej opiekunka odkryla tatuaz. Doszli do wlasciciela i tamten powiedzial, ze jej nie chce. Wydawaloby sie, ze sprawa zakonczona, otoz nie. Zadzwonila do mnie kobieta i powiedziala, ze do sadu nas wszystkie pozwie, bo to jest jej suka i dlaczego zwiazek kynologiczny nie powiadomil jej o tym, ze suka ma nowy dom i gdzie jest. Ponoc szukala jej 3 lata i przypadkiem na dogomanii znalazla. Okazalo sie, ze pani ta miala ze swoim tz kilka psow i po rozstaniu podzielili sie psami i "nasza" zostala u faceta. Nie wiem jak skonczy sie ta historia. Aqsie zycze zeby ten jej tatuaz sie nie odczytal. Jest dobrze, ma dobry dom i niech tak bedzie. Mysle, ze nie za bardzo ok z jej poprzednim domem skoro tak dlugo jej opiekun nie znalazl. A nie znalazl, bo najwyrazniej jej nie szukal. -
Byłoby wspaniale. . . lecz to Twoja decyzja. Od siebie powiem, ze moze warto poszukac jej dobrego domu, a w Twoim moglaby kiedys otrzymac pomoc jakas inna bieda w potrzebie. Masz dobre serce i poradzilas sobie rewelacyjnie i fajnie byloby gdybys mogla pomoc jeszcze kiedys. Bardzo Ci dziekuje.