-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Pipi
-
Zrobisz dla niego wszystko co mozliwe aby byl zdrowy i szczesliwy, to wiem na pewno. Zycze Ci aby wszystko bylo dobrze.
-
Masz racje, unikaj kontaktow w miare mozliwosci. Moze mu przeswietlenie glowy zrobic i spr. czy jakiegos guza nie ma? tfu tfu tfuuu. Na razie obserwuj. A w mieszkaniu na koty nie denerwuje sie? Moze mu to minie? a moze zmiana w zachowaniu nastapila po tym jak wzielas kociaczki do domu? moze jak dla niego bylo juz za wiele? moze widzial jak tuliliscie maluchu, ciagle przy nich, moze poczul sie odtracony i teraz rzuca sie bo mysli sobie: won od mojej pani, nie chce cie. . .oj, tak tylko sobie glosno mysle. Kochany Spajkus, serdenko kudlaczek mamusi, a tu co jakis czas jakas konkurencja.
-
Tam Policja jest co jakis czas. Podpisali nawet zobowiazanie, ze nie beda brac zwierzat juz nigdy wiecej,. Bylo to po fakcie kiedy w 30-sto st mroz wyjechali na tydzien i zostawili w mieszkaniu kotka. Interweniowal dzielnicowy, to przyjechali, wypuscili kociaka na mroz i pojechali. Dzielnicowy tak sie wkurzyl, ze nastraszyl ich porzadnie i kazal podpisac takie zobowiazanie pod rygorem grzywny i sprawy w sadzie za znecanie sie. Niestety dzielnicowy juz nie pracuje w naszym terenie, a i w ogole nie mamy chwilowo dzielnicowego, bo ten, ktory byl na miejscu poprzedniego p. Galickiego, tez juz nie pracuje. Pantoflowa poczta sie dowiedzialam, ze teren zbyt "ciezki" i nie maja kogo dac do nas. Jednym slowem bezprawie. Nie pamietam czy pisalam, ze Farmer juz na swoim. Jak tylko puszcza go z lancucha przybiega do nas. Wczoraj jak mnie nie bylo przyszedl, pokrecil sie przy bramie, poszczekal chwile i poszedl do siebie. Jak przychodzi kiedy jestem, tak sie cieszy, obejmuje mnie przednimi lapami, doslownie sie uczepia jak rzep. Na poczatku odwozilam biedaka, a teraz chyba zrozumial, ze jednak juz tu nie ma miejsca dla niego i sam wraca. Jego pani to fajna babka, widac, ze go lubi. On ich sie nie boi i tez wyklada sie na plecki i cieszy na widok. Mowia, ze puszczaja polatac, bo wyje niemilosiernie. A tak przeleci sie i caly dzien spi. Moj tz zmniejszyl wejscie do srodka. Teraz jak panisko ma wlasny dom i ludzi, calkiem w porzadku jak na wiejskie warunki. Widzialam nawet, ze suczka wchodzi do Farmera. Łape jeszcze podnosi do gory, ale juz na nia staje i biega nawet. Nie wiem dlaczego co jakis czas trzyma ja wysoko. Pani dr mowi, ze trzeba czasu i ze wszystko jest dobrze. Bardzo, bardzo, bardzo dziekuje Wszystkim, ktorzy przyczyniliscie sie do szczescia Farmera. Jest klopot z suczkami w wsi Moskwin. Te cztery, ktore sterylizowalam, w ciazy byly wszystkie. Facet, ktory dawal im karme juz tam nie mieszka, bo to letnik jest i wyjechal. Zostawil je na ulicy i niby zalatwil z jakims dziadkiem, ze ten bedzie dawal im jesc, ale zawiozlam jak zwykle karme, a ten dziadek pijany, mowi, ze suk nie ma, to kogo ma karmic. Nie bylo nigdzie misek, a suki znalazlam daleko pod wsią bniegaly z jakimis innymi psami. Inna kobieta powiedziala mi, ze one moga wejsc do stodoly tego pierwszego, ktory wyjechal, bo on im zrobil wejscie i nawet maja tam taką prowizoryczna bude i ze na pewno tam śpią. Jednak dla czlowieka nie ma tam jak wejsc, bo bardzo szcelnie i porzadnie teren jest ogrodzony. Dziadek po prostu ich nie karmi. Rozmawialam z kilkoma innymi osobami, ale wszyscy sie smieja i nikt nie chce. Mam zbyt daleko zeby jezdzic i je karmic. Co tu robic? moze macie jakis pomysl? Na razie nasypalam im ze trzy kilo suchego, postawilam wiaderko z wodą, ale nie ma pewnosci, ze inne psy nie zjedza im tego. Ludzie widzieli mnie i kto wie czy swoich nie wypuscili zaraz na popas. Prosilam faceta zeby je uczyl chodzenia na smyczy, bo latwiej bedzie je wydac komus, ale nawet obrozek nie zakladal. Powiedzial mi, ze ktos pozdejmowal. Sunie sa fajne, zaliczyc mozna do malych, oswojone z czlowiekiem, bo ten pan je glaskal, karmil. Wyjechac musial, kurna felek. . . . Ja je nawet zaszczepilam od wscieklizny i ksiazeczki mają. Mnie nie ufaja i nie wiem nawet czy bym mogla wziac na rece ktoras z nich. Bieda, no(?)
-
A opowiem Wam jaki dzisiaj mialam dzien. Dzwoni telefon, numer nieznany. Odbieram w nadziei, ze z ogloszenia. . . .niestety nie. Dzwoni pani byla nauczycielka mojego syna z Gimnazjum i blaga o pomoc. Tesciowa byla tydzien w szpitalu na operacji i jak wrocila zastala pieska swojego calego pokrwawionego, zwlaszcza caly tyl, pozlepiany i nie pozwalal sie dotknac, obolaly. Byl miejscowy wet, ale powiedzial, ze nie wie co jemu moze byc i trzeba do miasta, bo badania specjalistyczne potrzebne. Nawet psa nie dotknął i pojechal. od piatku pies cierpial, a pani szukala kogos, kto moglby zawiezc biedaka do miasta. Nikt we wsi nie chcial i sie smieli. Oczywiscie zawiozlam pieseczka do weta. Nasz dr jak zwykle stawil sie szybko w przychodni. Piesek okolo 5 lat, troszke wiekszy od yorka, ale kruszynka. Musialam go w koc owinac zeby podniesc, bo warczal, klapal zebami, nie pozwalal sie dotknac. Okazalo sie, ze jest pogryziony. Mial kilka ran, jedna najwieksza na jądrach. Pozszywanego, wykastrowanego i do polowy wystrzyzonego odwiozlam do jego wlascicielki. Mial tez bakteryjne zapalenie jelit. A rzygal kawalkami koltunow, ktore najprawdopodobniej sobie wygryzal. Okropnie zaniedbany, skoltuniony, obfajdany, biedny maly pies. Mialam ochote go zabrac, ale nie zgodzila sie wlascicielka. Obiecala, ze nie wywali na podworko. Dala kocyk nawet i powiedziala, ze go kocha i bedzie teraz pilnowac. Mikus chodzil po calej wsi bez czlowieka. Jest podejrzenie, ze synalek szescioletni sasiadow Mikusia, ten sam, ktory wsadzil do pieca szczeniaka(pamietacie?), a matka nie wiedziala i podpalila, ze on doprowadzil do takiej sytuacji, ze jego psy(znowu maja dwa i kotke) poszarpaly Mikusia. To dziecko jest agresywne, i jest opuzniony w rozwoju. On uczepia na sznurek psa i go szarpie, ciaga, podnosi do gory i krzyczy w dodatku, kopie, a drugi pies sie podlancza i gryzie tego na sznurku. Byc moze zrobil tak z Mikusiem. Kota wzial wsadzil do worka na smieci i zatachal nad strumien we wsi i go tam wrzucil. Kot sie szamotal, a psy szarpaly. Kobieta, wlascicielka Mikusia uslyszala straszny wisk i pobiegla ratowac kota. Zdazyla na czas, na szczescie. "Fajny" dzieciak co nie? A rodzice ciesza sie, ze synus czyms sie zajal i maja chwile spokoju.
-
Czy tutaj jest klatka pułapka? Na jej watku prosze juz od jakiegos czasu, ale nie odpisujesz paulinko02. Jest mi bardzo potrzebna. Prosze odezwij sie.
-
Biedny Spajkus. Mysle, ze trzeba szukac przyczyny jego bolu i czy faktycznie boli. U mnie Reksio rzucal sie na psy, nawet suczki i okazlo sie, ze najprawdopodobniej dlatego, ze bardzo go bolało. Nie przyszlo mi do glowy, ze z nim cos sie dzieje i nie zareagowalam, a on umarł. Mageda, idz do weta ktory operowal i sprawdz czy moze miec bole.
-
Psy odebrane, są dt, potrzebne choćby najmniejsze deklaracje!!!
Pipi replied to Randa's topic in Już w nowym domu
Ot, babcia, no!!!! -
Przytulisko p.Joli czyli jest taki mały domek wypełniony miłością po dach
Pipi replied to zoja.'s topic in Psy do adopcji
[B][SIZE=4][COLOR=#008000]Pani Ala Orzechowska [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/131629-Krakvet-listopad-–-zagłosuj-na-Prywatne-Przytulisko-P-Ali-Orzechowskiej-w-Augustowie[/url] jest naszym wspolnym kandydatem do Krakvetu. Pomozmy wygrac, G Ł O S U J M Y !!!!!! [url]http://www.krakvet.pl/forum/viewtopic.php?f=18&t=15948[/url][/COLOR][/SIZE][/B] -
Przytulisko Pani Ali Orzechowskiej prosi o pomoc!
Pipi replied to Marzenuś's topic in Już w nowym domu
Kochani, slaba ta walka. . . .nie spimy, trzeba walczyc. Jeszcze jest czas. Do roboty, rozsyłajcie zaproszenia na pw. Biore literke B i rozsyłam. Kto sie przyłączy? Pani Ala to wspaniala osoba, bardzo potrzebuje tej karmy. POMOZMY!!!!!!!! -
[B][SIZE=4][COLOR=#008000]Głosujmy w Krakvecie na Panią Alę Orzechowską naszą wspolną kandydatke [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/131629-Krakvet-listopad-–-zagłosuj-na-Prywatne-Przytulisko-P-Ali-Orzechowskiej-w-Augustowie[/url] tutaj glosujemy [url]http://www.krakvet.pl/forum/viewtopic.php?f=18&t=15948[/url][/COLOR][/SIZE][/B]
-
Psy odebrane, są dt, potrzebne choćby najmniejsze deklaracje!!!
Pipi replied to Randa's topic in Już w nowym domu
[B][SIZE=4][COLOR=#008000]Wtym miesiacu naszym wspolnym kandydatem do Krakvetu jest Pani Ala Orzechowska [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/131629-Krakvet-listopad-–-zagłosuj-na-Prywatne-Przytulisko-P-Ali-Orzechowskiej-w-Augustowie/page91[/url] G Ł O S U J M Y ! ! ! ! tutaj: [url]http://www.krakvet.pl/forum/viewtopic.php?f=18&t=15948[/url] [/COLOR][/SIZE][/B] -
Psy odebrane, są dt, potrzebne choćby najmniejsze deklaracje!!!
Pipi replied to Randa's topic in Już w nowym domu
Pani Stefania jest bardzo skołowana tą całą sytuacją. Mysle, ze trudno sie jej polapac w tych odwiedzinach, tłumaczeniach, przemianach i zabieraniu psow. Do tej pory zyla w przeswiadczeniu, ze pies ma bronic obejscia. Ludzie miejscowi prali jej mozg, zeby psow sie pozbyla i nawet pomagali skutecznie, bo opowiadala jak corka kiedy jeszcze zyla znalazla powieszoną suke w lesie i jej trzy szczeniaski, ktorą ktos wziął niby do siebie. Nachodzą ją co jakis czas, wysmiewają się, wyzywają. Sama samiutenka dniami i nocami, pewnie rozmawia z Pikusiem, bo on jest psem gadającym. Raptem zaczyna sie ruch, przyjezdzają, stawiaja budy, kazdy cos tlumaczy, duzo rozmow. Umysl tak starego czlowieka szybko sie meczy, tym bardziej, ze zostaje przestawiony na inne myslenie. Karmic dobrze i gotowac ryż, kasze? to przeciez zbytek(?) kartofle jedli tyle lat i zyli. . . .a te ktore umarły, to przeciez zli ludzie potruli, tak sobie tlumaczyla. Mysle, ze na swoj sposob kocha te zwierzaki, a i boi sie zostac sama. A ze nie zaznala normalnego zycia, to nie zdaje sobie sprawy, ze pies nie powinien zyc w takich warunkach. Tej kobiecie raczej juz myslenie sie nie zmieni. Brak argumentow rzutuje agresją i dlatego zaatakowala. Mysle, ze tyle co przeszla w zyciu fakt odebrania zwierzakow nie powinien zaszkodzic. Pogodzi sie z tym, a zwierzeta "odzyją". Bardzo mi żal staruszki, staram sie zrozumiec, ale zwierzat jeszcze bardziej, bo one nie sa winne ani warunkow w jakich zyje ich pani, ani nie maja wpływu na wiek. Nie powinny tam umierac razem z nią. Los sie do nich uśmiechnął i bardzo dobrze. Nie jestem jeszcze w wieku p. Stefani, ale mysle, ze gdybym znalazla sie w takiej sytuacji, bylabym wdzieczna za pomoc i jeszcze prosila aby los moich zwierzat mogl sie polepszyc i z wedziecznoscia wydała wszystkie. -
Kuna dziekuje, bede czekac z zacisnietymi kciukami. Labek byl szczepiony w Bielsku Podlaskim u Burzynskich. Tam w lecznicy wisi nawet ogloszenie na tablicy, ze "Posiadam labradory" i kto wie, moze to stamtad ci ludzie go wzieli.Dr Burzynski nie kojarzy czy zna tych ludzi, bo Dorota pytała. Dzwonił do mnie przed chwila p. doktor i juz wie od kogo ten szczeniak. Powiadomil wlascicieli suki i oni powiedzieli, ze oddali pieska tym ludziom za wywiezienie gnoju i mogą go odebrac i oddac znajomym, ale ja sie nie zgodzilam, bo skoro dali takie malenstwo pijakowi, to nie ma pewnosci, ze w drugim miejscu nie bedzie tak samo. Jesli podadza mi adres i sama sie przekonam, ze bedzie mial dobrze, oddam. Mysle jednak, ze nie warto zawracac sobie glowy. Wet namawia tych ludzi zeby wysterylizowali labkę. Ona ponoc przypadkowo zaszla w ciążę. Wiecej rodzic nie bedzie, obiecali, ze wykastrują. Ciekawe jaki los ma ta labradorka.
-
Zdjecia mam tylko te, ktore wstawilam i dzisiaj juz nie zrobie. A powiedziec moge tylko tyle, ze jest duzym psem, mysle, ze z trzydziesci parekilo moze wazyc. Jest spokojny, opanowany, nie szczeka bez potrzeby, robi wrazenie groznego, chyba raczej nie przepada za kotami, ale krzywdy nie zrobił. Od miski odgonił tylko. Nie zaczepia, ale jak psy rzucily sie przez płot, to odpowiedzial tym samym, ale tylko przez chwile i odszedl. Reaguje na zawołanie, podaje łapę, potrafi sie bawic sprowokowany przez czlowieka. Nie lubi dotykania w zabawie do pyska, wtedy potrafi warknąć. Prowadzony na smyczy idzie ładnie, ale jak go cos zainteresuje, moze raptownie pociągnąć. Jest silny i kobiete drobnej budowy moze pociagnac tak, ze raczej nie utrzyma. Ogolnie bardzo fajny miś. Siersc w dobrym stanie. Ogon lekko zfilcowany. Na razie nie linieje. Trudno mi okreslic wiek. Zachowuje sie jakby miał 2 lata, wyglada jak dla mnie na 5, moze 7 lat. Jutro cykne kilka zdjec. [URL="http://www.tinypic.pl/1ptkfkflnwh2"][IMG]http://files.tinypic.pl/i/00212/1ptkfkflnwh2_t.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.tinypic.pl/c0dxje3kdhzs"][IMG]http://files.tinypic.pl/i/00212/c0dxje3kdhzs_t.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.tinypic.pl/3xl1l5zhcni1"][IMG]http://files.tinypic.pl/i/00212/3xl1l5zhcni1_t.jpg[/IMG][/URL] Trzeba na zdjecie kliknac, to sie powiekszy
-
Sańka ciągle szuka własnego domu. Czy ktoś ją kiedyś pokocha?
Pipi replied to mestudio's topic in Już w nowym domu
Patrze i patrze i napatrzec sie nie moge na te zdjecia. Czysta ciepla podloga, w oddali kominek i ciepla kapiel. . . .aaaa i jeszcze pełna miska i reka, ktora delikatnie dotyka, nie klepie po głowie i karku. Jaka ona musi byc szczesliwa. Nam ludziom serce sciska. . . .mnie na pewno. Dziekuje. -
Juz podaje namiary, dziekuję. Chcialam poruszyc temat ostatniego piesa, ktorego mi przywiazano do ogrodzenia. Okazalo sie, ze to sołtys sąsiedniej wsi Godzieby przyprowadzil psa do mnie. Poniewaz mnie nie zastal to zostawil, bo myslał, ze skoro mam tyle psow, to na pewno ten jest moj. Pojechalam dzisiaj do tego pana z zapytaniem czy wie co zrobil i co moze mu za to grozic. Odpowiedzial, ze chcial dobrze, bo jak go znalazl, to nawet chcial wziac do siebie, ale ten pogryzł mu jego pieska. Widzialam tego pieska i wcale nie jest pogryziony, ma sie świetnie. Pan soltys powiedzial mi, ze skoro to nie moj to niech go wypuszcze, niech sobie idzie. Sołtys, a nie wie co ma robic? Podczas dosc ostrej wymiany zdan dowiedzialam sie, ze pan wojt na ostatniej sesji powiedzial wyraznie, ze ja otrzymuje pomoc w kwocie 10 tys. zl od Gminy/ ha ha ha. . . . . Tacy to soltysi i jak tu moze byc dobrze. Nawet sluchac nie umieja. Raczej nie jest to mozliwe zeby wojt tak powiedzial. Owszem gmina ma pieniadze, ale gdzie one sie podziewaja, to raczej chyba zwykly soltys nie wie. Kiedy poprosilam zeby pan zabral uprzejmie psa, to uslyszalam, ze chyba zartuje. Mialam psa odprowadzic, tak sie wkurzylam, ale uslyszalam, ze jak go przyprowadze do Godzieb, to zastrzeli. No i co ja mam robić? Duzy pies, bardzo ładny i bylo dzisiaj u mnie dwoch facetow, bo sie rozeszlo po okolicy, ze pies ładny do wziecia. Jeden z tych gosci na łancuch przyjechal go wziąć,a nawet nie chcial mi powiedziec do ktorej wsi. Drugi to sasiad z mojej wsi, ten sam ktory ma suke husky Dodę(pamietacie). Tez na łancuch, ale bedzie puszczany. Doda chodzi czasami po wsi, a prawie na kazda noc jest puszczana luzem. Ma rozmawiac z bratem, ktory kupil w naszej wsi domek, wyremontowal i juz zamieszkal z zoną i synkiem zeby zabral Dode do siebie, to on wezmie Szamana na swoje podworko w miejsce Dody. Marnie to widze, bo juz odkad tu mieszkam mieli 2 psy duze, ktore zdechly. Nie wiedza dlaczego. Szaman jest spokojnym psem, nie zaczepia, ale raczej z psami sie nie pogodzi. Jest u mnie w ogrodku, ale uczepilam go, poniewaz nie wiem jaki ma stosunek do kotow. Mysle, ze dobry ale musze sprawdzic. Poki co koty nie podchodzą, bo czuja, ze nowy. Szaman uwielbia mezczyzn. Bawil sie dzisiaj jak szczeniak z sasiadem, łapki podawal na zmiane, a dla mnie nie chce podać łapy. Dzisiaj zjadł wszystko co dałam. Moze na owczarki go wrzucić? Jest tez nowy tymczas u soniamalutka. To mały labradorek, ktorego wykupilysmy od patologi za stowe. Na podworku, chudy, zapchlony, zarobaczony, wystraszony niemilosiernie. Wzieli go z ogloszenia za darmo i nie chcieli oddac. Dorota wyprosila wprost ze zaplaci. Szybciutko powiedzieli, ze jak da stowe to dobra. Juz piją od rana, a mały u soni. Dostali go z pierwszy raz zaszczepieniem i ksiazeczka zdrowia. 21.11.2012 trzebabylo sczepic po raz drugi, ale tego nie zrobili. To ci sami, ktorzy mieli małą Gabrysie i Milve, ktore pojechaly ode mnie do Murki. Juz maja ds. W niedziele pokaze Wam małego labka. Na razie odsypia w ciepłym kocyku i boi sie zeby go nie wygnali na dwor. Sonia znowu z narazeniem na awantury od tesciowej wziela kolejnego tymczasa. Jak ten moher zobaczy to pewnie bedzie wojna. Na razie tesciowa u corki w miescie.
-
Psy odebrane, są dt, potrzebne choćby najmniejsze deklaracje!!!
Pipi replied to Randa's topic in Już w nowym domu
Mają Sanke, a Misia nie dała. Jest plan na jutro. W tej chwili Evelin i jaanna019 są w drodze do mestudio. Oby szczesliwie dojechały, dzielne dziewczyny. -
ruda piękność - Aqsa pojechała do domku :) Aqsa za TM [*]
Pipi replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
Az przykro patrzec, ze taki piekny pies i nie ma rodziny włąsnej. Taka usmiechnieta, kochana. . . .echhh losie. -
Psy odebrane, są dt, potrzebne choćby najmniejsze deklaracje!!!
Pipi replied to Randa's topic in Już w nowym domu
U Pani Stefani wlasnie awantura, nie chce wydac psow. Wkurzyla sie, ze nie przywiezli kotki. Trzymajmy kciuki. -
Psy odebrane, są dt, potrzebne choćby najmniejsze deklaracje!!!
Pipi replied to Randa's topic in Już w nowym domu
O losie, coraz więcej tych biedakow. Trzymam kciuki za jutro. A babci Stefani trzeba nagadac za te kotke. -
[quote name='Ania+Milva i Ulver']Amik umarł :( jestem załamana...[/QUOTE] Jezu, biedny maluszek. Aniu, bardzo, bardzo mi przykro. Ciekawe co u mnie bedzie???? Na razie nie jest zle, bo jedzą, bawia sie, ale kupale choc nie krwiste, to nie sa jeszcze ładne. Boje sie. Żegnaj Amiku (*):-(
-
Dzieki za watek. Juz tam byłam i sie przywitałam i zapraszam wszystkich bardzo serdecznie. Moze ktos tutaj sie zakocha? Dzisiaj kiedy wrocilam z trasy do domu, przy plocie, blisko bramy czekala na mnie zywa niespodzianka. Kto, kiedy, dlaczego????? nikt nic nie wie, nikt nic nie widzial. Woda w ustach u sasiadow najblizszych. Pies piękny, spokojny, nie chce jesc ani pic, na nikogo nie zwraca uwagi. Zaprowadzilam do ogrodka i przywiazalam na tym sznurku do budy. Co dalej??? ZWARIUJE chyba. Roboczo niech bedzie Szaman [URL="http://www.tinypic.pl/e3jylhga64mn"][IMG]http://files.tinypic.pl/i/00212/e3jylhga64mn_t.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.tinypic.pl/krphbtaqgy31"][IMG]http://files.tinypic.pl/i/00212/krphbtaqgy31_t.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.tinypic.pl/jb4t9cbp38c6"][IMG]http://files.tinypic.pl/i/00212/jb4t9cbp38c6_t.jpg[/IMG][/URL]
-
Piękny Muniek i urocza Filifionka umilają czas Murkom...
Pipi replied to Evelin's topic in Już w nowym domu
To sa najukochansze i najgrzeczniejsze sceniacki na swiecie. Ja w ogole nie wiem o czy piszesz Evelin. . . .Filifionka rozrabia???? a u mnie grzeczna byla, kochana, nakolankowa. . .a jaka mądraaa(?) :evil_lol:;):loveu: Co do Munia, to krotko u mnie byl i malo z budy wychodził, ciagle spal. A tak juz powaznie, to bardzo dziekuje Panstwu Murkom, ze zgodziliscie sie wziac maluszki. Czy one sa zdrowe? zwlaszcza Filifionka(Fiona). Trzymam kciuki za szybkie ds. -
Raczej chyba taniej na duzego psa sie nie znajdzie. Ponawiam pytanie. . . .gdzie, u kogo jest klatka. Potrzebujemy ją bardzo.