Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. [LEFT][COLOR=#333333][FONT=lucida grande]Pilnie potrzebujemy DT, a najlepiej DS dla 6tygodniowych szczeniąt. Jest ich piątka, była 9 - ale ich właściciel eliminował po kolei młode w okrutny sposób.[/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]Ojciec właściciela sprzedawał szczeniaki na miejskim targu, co jest zakazane. Wiele osób się zainteresowało, ktoś niestety policję wezwał - a pan ratował tym maluchom życie. Został spisany, szczeniaki trafiły na chwilę do osoby o dobrym sercu. Okazało się, że są niemożliwie zapchlone. Wolontariusze pojechali z panem odpchlić zwierzaki. Na miejscu był kosmos - właściciel psów był okropnie agresywny. Przyznał bez żadnej skruchy, że resztę zakatował i te też chciał. Nie będę wdawać się w szczegóły - te psy nadal tam są. Właściciel został spisany, twierdzi że ich już nie zabije, ale obawiam się, że może to zrobić. Skłamie, że oddał lub uciekły... Kto to sprawdzi?[/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]Potrzebujemy pilnie domów.[/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]Szczenięta będą niewielkie, max do kolana, szaro-białe. Będę miała zdjęcie jednego to je wstawię.[/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]Kontakt:[/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande][email protected][/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]796163203[/FONT][/COLOR][/LEFT]
  2. Anecioreczek - może coś jakby owczarek pirenejski z niemieckim? :lol: Ale szczerze, to nie kojarzy mi się z żadną rasą, jest przepiękny za to :)
  3. Nic nie wskazywało, że z tej czarnej kulki wyrośnie upiór... To ja przynajmniej nie miałam złudzeń, moje maleństwo 3miesięczne (Chibi) rzucała się z warkotem do rąk i twarzy, a w nocy nie dało się przejść obok, takie to zajadłe było i walczyło o przeżycie na kanapie :diabloti: Obu wariatkom sto lat :D
  4. Moje psy atakuje zawsze w tym samym miejscu "york mini", dziko charczący... Fro i Hera przestały go zauważać nawet, jego właścicielka tylko wrzeszczy "to duże psy! do dużych nie wolno!" i jest radośnie :evil_lol:
  5. Ojej, to naprawdę wielki szmat czasu :) Wygłaszcz solenizantkę ode mnie, tak na przyszłość ;) 15 czerwca mijają 3 lata odkąd wzięłam Frotka... Czas pędzi strasznie, wiem że to truizm, ale mimo wszystko czasem mnie to zaskakuje :cool3: [URL]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/2012/06%20-%20czerwiec/DSC_8840.jpg[/URL] Shina ma bardzo wyrazistą mordkę, widać na niej całą mimikę ;) Przypomina mi w tym Chibi bardzo. Np. u Frotka przez kudły nie widać drobnych grymasów i ciężej go odczytać..
  6. [quote name='a_niusia']moj pierwszy pies nie pochodzil z hodowli. tzn tak, owszem byl rodowodowy. ale pierwsze dwa lata zycia spedzil na lancuchu przy budzie. mial zerowy socjal i w dodatku byl mocno dominujacym samcem. na poczatku chodzil na kolczacie, bo kazdy pies z jajami na poczatku byl wrogiem... ale bardzo szybko uzmyslowilismy mu, ze NIE WOLNO sadzic sie do innych pieskow tylko dlatego, ze sie ich nie lubi. jajka stracil w 14 roku zycia z przyczyn zdrowotnych. ja tez nie pisze do ciebie chamsko, ani z pretensjami. jednak uwazam, ze majac psa, ktory wyskakuje do innych (nawet do tych, ktorych nie lubi) mozesz miec spore klopoty, kiedy szczeniak to od niej podlapie.[/QUOTE] Ja się nie zgodzę :) Mam cztery psy, więc kawał doświadczenia. Naprawdę da się ładnie i umiejętnie wszystkie psy prowadzić tak, by nie mieć problemu ze szczylem. Frotkowi zdarzały się wyskoki, kiedy była Hera. Nie podłapała tego, sama się niestety nakręciła na husky (jeden na nią się rzucił), a np Frotek husky lubi bardzo. gops jest przewodnikiem z doświadczeniem i udowadnianie jej, że sobie nie poradzi i stworzy agresywnego potworka wydaje mi się trochę naciągane. Teraz mam takie sytuacje: podchodzi pies nastawiony bojowo. Fro dostaje siad, Hera komendę "piesek" - czyli witanie. Jest świetna w rozwiązywaniu konfliktów i opanowywaniu sytuacji. Fro się nie ruszy, czasem mruczy pod nosem. Pies wącha się z Herą, wtedy ja zawracam i mówię: idziemy, zanim pies zainteresuje się Frotkiem. Hera odchodzi z nami, tamten już ją powąchał, że to nie sucz z cieczką, to idzie sobie swoją drogą. Wcześniej takie rzeczy kończyły się wielkim podenerwowaniem Frotka, teraz spływa to po nim. Dlatego myślę, że zakładanie z góry wszystkich najgorszych scenariuszy nie ma sensu. Dobrze jest uwzględniać, że może być problem i nie dopuszczać do jego pojawienia się, ale bez przesady :)
  7. Ty$ka - Dzięki za linka! :) Prześlę tym kilku osobom, które koniecznie chcą trzymać "wilka" w ogrodzie...:diabloti:
  8. [quote name='a_niusia']ja moze bym wierzyla w utopijna wizje rehabilitacji psow agresywnych, bylabym sklonna oddawac co roku 1% podatku komus, kto ja cezar milan by zalozyl sobie farme, na ktorej by je trzymal. a nawet duzo wiecej niz ten 1%... bylavym w stanie, wierzylabym... gdybym w tej chwili nie miala pod opieka i w kieszeni w 100% adopcyjnej mlodej suczki, ktorej od marca tego roku nie moge znalezc domu (a nie jestem jakas nieudolna w tych poszukiwaniach-sporo mam juz nowych domow na koncie), rowniez adopcyjnej nie w pelni dwuletniej suczki w typie bos i jej siodemki (!!!) szczeniat, ktore maja 5 tygodni i dla ktorych wlasnie przed chwila kupilam wielko ilosc twarogu. wszystkie te pieski szukaja domow. mimo ze obie suczki dostana pelen pakiet startowy i sterylke-NIKT ICH NIE CHCE. i teraz tak...kiedy mysle, ze ktos chce wyciagac agresywne psy ze schronisk w polsce, to troche opadaja mi rece. nie jest moja sprawa, na co kto przeznacza swoja kase i czas, ale tez mieszkam w polsce, wiem jak bardzo trudno jest znalezc dom psu o fantastycznym charakterze...i w zwiazku z tym uwazam, ze rehabilitacja psow agresywnych to jest w polskich warunkach wizja utopijna.[/QUOTE] Popieram, niestety. Mój pies miał łatkę agresora, na szczęście nie do ludzi, tylko do psów. To akurat było lękowe, choć trochę podszyte terytorializmem. Został pogryziony w pierwszych dniach, jak był u mnie. Wyciągnęłam go, rok mi zajęła praca nad nim, żeby nie wyprawiał dzikich cyrków na widok każdego psa. Teraz razem jeździmy na psie festyny i pokazujemy sztuczki - wśród wielu wielu psów, na które Frotek już się nie stawia. Jest naprawdę cudownym psem. Gdyby trafił do kogoś o innych poglądach - pewnie by go uśpił. Bo Frotek, w typie teriera, był straszny. Uciekał przez bramę, wyskakiwał przez okno, umiał sobie drzwi otworzyć, po prostu makabra. Teraz to mój najposłuszniejszy pies, który po spacerku wraca do domu, dostaje michę i może spać cały dzień :) Ale ja włożyłam w niego kupę czasu. I nie oddałam go nikomu, mimo że to był mój 3 pies. Hera w podobny sposób u mnie została - bardzo szczekliwa, bardzo nieufna, trudna suczka. Dla mnie promyczek, moja miłość życia i wyczekany pies, u kogoś innego zamieniłaby się w bestię. Tylko ile jest ludzi którzy są gotowi poświęcić swój czas? Trudne psy zostawiłam właśnie dlatego, że nikt inny by tego nie zrobił. Miałam na DT cudne szczeniaki, dorosłe kochane psy, którym z trudem znalazłam dobre domy. To, co się teraz dzieje niestety, to masakra. Psów jest tak wiele, że malutkie szczeniaki nie znajdują domu. Wszyscy moi znajomi mają po dwa psy. Nie ma miejsca na kolejne. Wyciąganie psów chorych, trudnych, agresywnych i starszych staje się wręcz głupie. Bo dla młodych, zdrowych i łagodnych już nie ma domów... Nie wiem do czego dążymy, ale przyszłość wydaje się bardzo smutna :( szczególnie, kiedy patrzą na te moje dwa "trudne psy nie do zresocjalizowania" i wiem, że za kilka lat już nie miałyby żadnej szansy na takie życie. Skoro dla "lepszych" też już nie ma miejsca.
  9. Wiesz, czy ja wiem czy mniej byłoby chętnych po filmach opisujących życie z psem naprawdę... Spójrz na "Marley i ja" ;) Mnie akurat bolało, że pokazują w skrajnie pozytywny sposób biedne, znudzone zwierzę - nasz łobuz labradorek, a nie - sfrustrowany brakiem zajęcia pies. Szkolenie psów za to pokazali tam prześmiewczo zupełnie, jako głupotę i krzywdę dla "psiego urwisa". Moda na laby niestety nie maleje. Na pewno jestem też przewrażliwiona, ale na każdym szkoleniu, które prowadziłam był jakiś labrador, i na każdym właściciel stwierdzał, że nie wierzy, że pies się poprawi, bo "labradory to przecież takie głupie psy". Straszne! No właśnie, dopóki wilczaki grają wilki to nikt nie wpadnie na to, że to jakaś rasa. Ale jeżeli strzelą film np o wilczaku, co to niszczył w domu, został oddany i trafił do nowego właściciela, któremu uratował życie - będzie przekichane. Ludzie zapomną, że pies został oddany, bo niszczył - zapamiętają np. że to pies wierny czy ratujący życie. Pamięć ludzka jest wybiórcza... Moda na beagle weszła przecież po głupiutkim filmie "Psy i koty", gdzie główną rolę grał szczeniak beagle'a. Motywem z lasem przypomniałaś mi coś fajnego ;) Znasz może film "Into the wild" (Wszystko za życie)? Wszyscy się nim zachwycają - taka wolność, iść w las i "żyć naprawdę"! Mój TZ też tak miał... Dopóki go nie wzięłam do lasu na dwa dni pod namiot. Jedno słowo: owady. :evil_lol::evil_lol::evil_lol: W każdym razie, mało kto się orientuje, że dzikość oznacza kleszcze, komary, brud, rozkład, smród i walkę o przetrwanie, a nie romantyczne krajobrazy i muzykę Veddera ;) I jeszcze jedno: czytałaś może książkę "Filozof i wilk"? Jest genialna. Facet, wykładowca filozofii, kupił sobie wilka. W Ameryce, więc jakoś tam go dostał, naprawdę wilka. I opisuje życie z nim. Szczerze i uczciwie - tak szczerze, że zniechęca do wilków na całe życie :diabloti: Co nie zmienia faktu, że kochał swojego Brenina i poświęcił dla niego wszystko... Na co niewielu ludzi stać przecież.
  10. Wiesz, zobaczymy... Border collie też są strasznie popularne, ale jednak w kręgach psiarskich - ktoś, kto nie uznaje psich sportów mimo wszystko się nie decyduje za często na bordera. Módlmy się tylko, by nie wyszedł jakiś film z wilczakami w roli głównej - bo będzie rzeźnia :shake: Nie wiem, dlaczego ludzie tak koniecznie chcą mieć psa "w dzikim typie". Najczęściej słyszę, że ktoś chce husky'ego, bo są "dzikie i niezależne".. Po pierwsze: ta ich dzikość doprowadza do ucieczek, zagryzień zwierzyny i rozwalania domu, po drugie: może husky będzie niezależny, ale jego właściciel już na pewno nie, jeśli sobie sprawi demolkę na 4 łapach w małym mieszkaniu i zapewni 2 spacery wokół bloku :roll: A jeszcze jak słyszę, że ktoś się przeprowadza do domu z ogródkiem i dlatego kupuje haszczaka, to mi się już wszystko wywraca na drugą stronę :-( Właśnie próbuję wyperswadować husky mojej koleżance, która będzie mieć ogromny ogród. Opowiadała, jak to się nim zajmie - jakie drzewka posadzi, oczko wodne, bla bla... No i w tym wszystkim, piękny "wilk", który sobie tam hasa. Idylla po prostu, ciekawe po jakim czasie znudzony zrobi podkop i zwieje. Jak mówię, że z huskym to lepiej dłuuuugie i intensywne spacery, ale mieszkanie w bloku, bo podwórko znudzi psa i zwieje bardzo szybko, to "znawcy" pukają się w głowę :roll: Co do czeweków, mam nadzieję, że ta ich jednak większa dzikość, brak puchatego ogonka i niebieskich "oczków" uratuje rasę. Bo na charakter nie ma co liczyć, dla wyglądu ludzie nie z takimi psami się męczą...
  11. jasne, bierz ile wlezie :D super Wam pokaz wyszedł, nie marudź! ;)
  12. Wiesz, ja myślę, że moda na czeweki się nie utrzyma - był swego czasu krótki boom na akity, co doprowadzało mnie do prawdziwie szewskiej pasji, bo uwielbiam tą rasę wyjątkowo (choć nigdy nie chcę mieć). Ale nie dało rady - mimo wszystko, w przypadku sh naprawdę bardzo sporadycznie zdarzały się ataki na ludzi. Owszem - ucieczki, agresja do psów, zagryzanie kotów sąsiada itd, to jasne, ale nie słyszałam nigdy o huskym, który by się postawił na właściciela. Z akitą człowiek-idiota sobie rady nie da - i bardzo szybko rozniosła się cudowna opinia, że akity to agresywne psy nawet do własnych właścicieli. Podobnie jest z malamutami - u mnie w mieście jest jeden malamut, bardzo agresywny do ludzi. I nikt nie chce mieć malamuta "bo to ten.. tamten.. on pogryzł psa i zaatakował kobietę...". Paradoksalnie, paskudna opinia sprawiła, że rasa została uratowana. Podobnie z akitami - nie widuję ich, a jedyna pseudohodowla w okolicy upadła bardzo szybko, przynajmniej u mnie. Myślę, że wilczaki to na tyle duże i specyficzne psy, że nie będzie z nimi tak gładko jak z biednymi huskymi. Haszczaki mają inny problem - są za małe. Za łatwo zakuć je w kolce i wystarczy siła dorosłego człowieka by takiego psa poddusić. Nie trzeba wychowywać, wystarczy biednego psiaka stłamsić. Ale pies powyżej 40-50 kg to jednak wyzwanie nawet dla dorosłego mężczyzny, więc raczej takie rasy szybko z mody wychodzą. Okropne, ale prawdziwe. Dlatego mimo notorycznych ucieczek, zagubień i problemów, rasa beagle się utrzymuje - jest na tyle mała, że ludzie zakładają jej kolce+flexi i jakoś sobie radzą... A pyszczek słodziutki, piesek w łatki, no to kupujemy.
  13. Pinczery na majówce w akcji: [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/festyn/DSC03486 (Kopiowanie).JPG[/IMG] [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/festyn/DSC03487 (Kopiowanie).JPG[/IMG] to super wyszło :): [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/festyn/DSC03491 (Kopiowanie).JPG[/IMG] samotny Gacuś, podczas gdy pańcia robiła z Draco równaj bodajże :D wzruszające zdjęcie ;) [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/festyn/DSC03496 (Kopiowanie).JPG[/IMG] No, miło było! :) Dzięki za fajny festyn :)
  14. Ślicznie Zu wygląda obcięta :) Mi się tak marzy Lusławę ogolić, ale ona by chyba zeszła na zawał podczas takiego zabiegu :cool3: Poza tym ma krótkie łapki i szeroką klatę - nieco po jamniczemu - i sierść to ukrywa ;) Jak jest mokra to dopiero widać u niej dysproporcje w sylwetce. Ale Zu jest świetnie zbudowana, to i warto futro zrzucić i pokazać ciałko światu ;)
  15. [URL]http://www.radiopark.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=27043&Itemid=39[/URL] I tu jesteśmy :D kalyna - treningi, treningi i jeszcze raz treningi ;) u mnie też tak było, ale nagradzałam krótkie siadanie koło siebie, potem długie siedzenie obok, potem warowanie itd. Jak ryknę "siad" na spacerze, to cała czwórka siada. Różnie bywa oczywiście, ale zwykle nie zdarza im się wyłamać z komendy ;)
  16. No, niestety auto musieliśmy zwrócić ;) Ja niestety z Wami się tak nie zżyłam, z braku transportu nie bywałam na treningach :( a szkoda mi bardzo, bo zawsze chciałam mieć grupę znajomych do wspólnych treningów - nadal przecież możecie się umawiać raz na jakiś czas ;) No nic, faktycznie fajnie było :) a zdjęcia dobrze wyszły, szczególnie Gacek zostawiony sam z tyłu :D:D
  17. [QUOTE=makot'a;19149552]Nic mu nie będzie, Nitka zjadła kiedyś pół kilo parówek z folijkami i żyje :diabloti: :mad:[/QUOTE] Pocieszyłaś mnie ;) Myślę, że Nero ma szersze jelita niż Niteczka :P
  18. [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/festyn/DSC03401 (Kopiowanie) - Kopia.JPG[/IMG] Skok przez Hercię ;) [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/festyn/DSC03408 (Kopiowanie) - Kopia.JPG[/IMG] Lecimy do pana ;) [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/festyn/DSC03482 (Kopiowanie) - Kopia.JPG[/IMG] Piękny uśmiech :loveu: [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/festyn/DSC03588 (Kopiowanie) - Kopia.JPG[/IMG] Występ synchroniczny :p [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/festyn/DSC03612 (Kopiowanie) - Kopia.JPG[/IMG] No i ćwiczyłam już po występach :diabloti: Zdjęcia by Piotrek :) Mam jeszcze trochę innych występów (m.in Draco i Gacka :diabloti:), potem powstawiam :) Ale było fajnie i dziękuję wszystkim za miły dzień, no i odwiedzającym galerię za wizyty ;)
  19. Czytałam Wasze odpowiedzi i zapomniałam na śmierć odpisać, ale ja mam zapłon :evil_lol: Neruś to mix dobka z rottweilerem ;) Ma genialny charakter. Oprócz tego, że nie znosi kur, bo czasem dostają coś do żarełka a on nie. A z kotami jest ok, dopóki nie dzielę jedzenia między Nera a koty. Wczoraj chciałam podzielić parówkę między kota a psa, ale nie zdążyłam jej wyciągnąć z folii... Mam nadzieję, że mu nic nie będzie. Bo połknął ją z tą folią w całości. Dzięki za wizyty :) Wczoraj mieliśmy psi festyn w Kędzierzynie-Koźlu i występowaliśmy jako dog-dance (w wersji super-slow, bo psu się akurat nie chciało, choć fajnie wyszło jak Fro z Herą razem występowali) i w pokazie posłuszeństwa (przy czym Fro nie mógł przeżyć, że ćwiczy razem z jakimś obcym psem i mi skręcał do niego cały czas) :diabloti: ale ogólnie jestem z psiaków dumna - obce psy, mnóstwo zapachów, dzieci, ludzi, a one latały między nimi luzem i interesowały się głównie piszczącą piłeczką i pańcią (z parówkami i wątróbką w kieszeni :cool3:). Więc naprawdę mi psy na ludzi wychodzą powooooli... Bo pewnie za niedługo znów coś zrobią takiego, że będę miała ochotę im kark skręcić :evil_lol: [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/festyn/DSC03337 (Kopiowanie) - Kopia.JPG[/IMG] Powitanie z Dhorkiem :) [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/festyn/DSC03340 (Kopiowanie) - Kopia.JPG[/IMG] Nie rób zdjęć! [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/festyn/DSC03352 (Kopiowanie) - Kopia.JPG[/IMG] Wstępne informacje :) [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/festyn/DSC03394 (Kopiowanie) - Kopia.JPG[/IMG] Chyba miało być waruj razem, nie pamiętam ;) [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/festyn/DSC03400 (Kopiowanie) - Kopia.JPG[/IMG] Skok przez Fro :)
  20. Trudno wymieniać, bo tyle tego, ale suuuper :) Cudne psiaki :) I zdjęcia z kwiatami genialne, no ale panny zasłużyły na bukiecik :loveu: Młody wilczak przeuroczy! Ale zauważyłaś też, że bardzo popularne się robią ostatnio?
  21. Niedawno jakoś pokazałam TZowi zdjęcie Morusa i w ogóle się nie zorientował, że to nie jest Luka :D:D Świetny psiak z niego :) Kociak przecudny również :)
  22. Łaaa, no toś zaszalała z tym Egiptem! Fajna sprawa, ale prędzej bym dała się posiekać i zmiksować na koktajl niż pojechała tam, gdzie jest tak gorąco - nienawidzę gorąca całym sercem i duszą i każdą komórką ciała :P Maksymalna temperatura dla mnie to 25, a to i tak nad wodą ;) Ale widoczki cudne - fakt. Tylko stęskniona Shina biedna, no ale musi się trochę uczyć samodzielności... Moje kundle są też do mamy przywiązane na szczęście, więc jak na 3 dni pojechałam gdzieś to tęskniłam bardziej niż one :D Też dlatego, że jak jestem do wieczora na uczelni to mama z nimi wychodzi, więc brak pańci nie równa się brak spacerów. A kundle zmęczone po bieganiu zapominają o tęsknocie i myślą tylko o kolacji :D Brawo dla Shiny za niebycie okrutnym psim pożeraczem myszek! Z Fro też to by nie przeszło, on nawet z pasją piszczącą piłkę zagryza, a piszcząca mysz... Super sprawa :shake: Za to Lusia wychowała się ze świnką morską, więc ma w sobie dla gryzoni dużo delikatności - raz na zimę znalazła osłabioną myszkę, to ją wzięła między łapki i jej chciała ucho wylizać ;)
  23. Ale cudo macie, o jejku! Zorka jest prześliczna, taki szorściak kudłaty, przypomina mi siostry mojej Hery - Zmorę i Marę :) Toudi oczywiście też cudny, a razem to w ogóle wyglądają świetnie ;) Wybacz egzaltowane ochy i achy, ale dawno mnie nie było - a tutaj takie coś ;) Co do PKP, przepisy są tak głupie, że aż boli i niestety trzeba radzić sobie kombinując - najlepiej wyhaczyć na stacji kogoś, kto powiedzmy się zachwyca Twoim psem. I poprosić, żeby to na niego był przypisany ten bilet. I tak Ty jesteś właścicielką, więc jesteś odpowiedzialna, tamta osoba nawet nie musi koło Ciebie siedzieć - po prostu jest w pociągu i jest niejako "opiekunem". Tak sobie radzą osoby, które jadą z psami na wystawy - a nieraz jadą z 3-4. Wtedy konduktor choćby pękł, nie może się przyczepić. Jak mają durne przepisy, niech radzą sobie z kombinowaniem.
  24. Super, że z serduszkiem Zu lepiej :) Na pewno BARF bardzo pomaga, mi jest aż żal, że moje kundle tak nie są karmione, ale w mojej sytuacji (4 psy + nierozgarnięta rodzinka) to nie byłby najlepszy pomysł ;) Ile miesięcznie mniej więcej wydajesz na wykarmienie Zu BARFem? A co do szkółek... Oj, prowadziłam w ramach praktyk szkolenie psów u mnie w mieście. Wiedziałam od szefowej, że to ciężka praca i motywacja oraz wiedza nie wystarczą, ale... Tego się nie spodziewałam. Ludzie przychodzili na szkolenie. I stali. Pies znudzony wącha trawę. Zwykle na szkolenie przychodzili rodzice z dziećmi - więc kiedy pokazywałam na swoim demodogu (jak to się szumnie nazywa :D) jak uczymy komendy siad, zaczynało się: "ty to zrób", "nie ty, to twój pies", "ale ja nie umiem", "ona jest za głupia"... Podchodziłam, pokazywałam. Pies oczywiście chętny do pracy, no bo znudzony. "No bo pani to umie!". Tłumaczę, że to kwestia wprawy, proszę spróbować. Oczywiście naprowadzają psa za szybko, powtarzając "siad siad siad siad" (ZMORA szkoleniowców - tego się po prostu nie da wyplenić, mimo że w końcu zaczynasz ostro karcić właścicieli). I tak dalej, i tak dalej... Opowiadać bym mogła bez końca ;) Także jeśli spotykacie dobrych szkoleniowców, z dobrym podejściem do właścicieli (bo to wbrew pozorom najważniejsze), którzy mają dużo do zaoferowania - to łazić na lekcje i korzystać! ;) Bo to harówka trudna i jeśli ktoś robi to dobrze i nie wypala się zawodowo, to znaczy, że ma i wiedzę i umiejętności. (Pewnie też w większych miastach jest łatwiej, ludzie mają jako-taką świadomość, u mnie w dziurze jak pies robi siad to jest: WOOOOW!) No, pozdrowienia dla Zuzanki i proszę ode mnie ją wygłaskać ile się da! ;)
  25. Moje burki po wielokrotnych tłumaczeniach szczekają... gdy jestem daleko :diabloti: Ale że kłaki fruwały, a pies przelatywał metr-dwa w stronę domu, gdy moje "NIE!" nie docierało - trochę już spasowały i wiedzą, że jak każę być cicho i wracać do domu, to mają to zrobić. Ostatnio jakaś znajoma rozmawiała z mamą przez płot - co oczywiście oznaczało "odstraszanie wroga" przez kundle. Przytkało ją, kiedy wyjrzałam przez drzwi, powiedziałam tylko "DOM.", a cztery psy sznureczkiem wróciły do domu bez szemrania :evil_lol: Nie znoszę dni targowych. Do parku musimy przejść obok targu - a tam pełno ludzi, głównie ze wsi. Nie mam nic do tego, ale każdy wie jak reagują tacy "autochtoniczni" mieszkańcy wsi na widok czterech psów na smyczach (idę z mamą, ja mam dwa, ona prowadzi dwa). Z mniej wybrednych komentarzy: "Ty patrz! Tych psów więcej niż na wsi!" "Że też ludzie się nie boją takich bydlaków trzymać" "Ja pierdzielę, patrz ile psów! Tam, patrz! Cztery psy!" "Po co wam te psy? Ile to żre?" "Józek, odsuń tą kapustę, bo ci pies zaraz zeżre" (już się pali ..) "Jezus Maria!" (odsuwanie się z przerażeniem) Miałam też sytuację, że kobieta warknęła głośno: "K...a, kto takie psy prowadzi!". Ale wtedy się zatrzymałam i zapytałam, kto ją tak wychował, jak jej nie wstyd tak się odzywać, jak w ogóle może wobec obcych ludzi przeklinać itd. W promieniu 3-4 metrów zapadła cisza, kobieta patrzyła się w niebo. Mam nadzieję, że zapamiętała to do końca życia. Ogólnie, im dłużej mam psy, tym bardziej nie lubię ludzi :diabloti: A może raczej: im więcej mam psów :eviltong:
×
×
  • Create New...