-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
Dziś ze mną łaskawie spała Hera, a jak się obudziłam i robiłam poranną gimnastykę, najpierw położyła łeb na poduszce i sobie mnie oglądała, a potem uznała, że to nie dla niej i wyłożyła się brzuchem do góry :evil_lol: A tyle gadania, że to pies zmusza człowieka do aktywności... Jasne, jasne, jak wstaję o 6 to zawsze muszę budzić całe czworonożne towarzystwo :diabloti:
-
Rafik- młodziutki, energiczny, kochający Amstaff.
zmierzchnica replied to AmeliaR's topic in Już w nowym domu
Cudowny! Faktycznie ma piękny pyszczek. Mam nadzieję, że znajdą się dla niego w końcu odpowiedzialni właściciele... -
[quote name='olga2309']Witam, od napisania przeze mnie pierwszego posta minęło 2 miesiące. Powiem krótko: Mój pies to anioł:) Wyrasta na wspaniałego przyjaciela. Jego szczeniackie zachowania się skończyły. Jest naprawdę super psiakiem w którego jesteśmy zapatrzeni. Nadal mamy problem z dużymi psami, ale ciągle pracujemy nad tym. Chodzimy na szkolenie i uczymy się coraz, coraz więcej![/QUOTE] Serce rośnie, jak się czyta takie posty :) Super, że jesteście świadomymi właścicielami. Powodzenia w dalszej pracy :)
-
Ja ściągać umiem, ale tego nie praktykuję jakoś, w wyjątkowych przypadkach może ;) Będzie dobrze, byle do przodu! [URL]http://i1076.photobucket.com/albums/w457/kalyna2/DSC_0217-3_zpsf0cabb07.jpg[/URL] On ma bardzo wyrazisty pysk, wszystkie emocje jak na dłoni :cool3:
-
Gamonius pospolitus i kotus bezmózgus do potęgi drugiej :D
zmierzchnica replied to Ty$ka's topic in Galeria
Haha, macie ciekawe te spacery ;) Ale dużo u was jest bezdomnych psów, prawda? Co chwilę o jakimś bezdomniaku piszesz... Przynajmniej psiaki się pobawiły ;) A Kropka w jakim jest wieku, że tak szaleje? -
[quote name='marta.k9080']gdybym mogła zamieszkałabym na kompletnym odludziu w jakimś ogromnym lesie ze stadem psów:loveu: [/QUOTE] Ja tak zawsze mówię, jak mam cięższy okres w życiu ;) Ale potem mi mija i znowu się cieszę, że jest jak jest. Co prawda mieszkam ze stadem psów na co dzień:evil_lol: No ale jednak nie na odludziu ;) Ale w wieku 14-15 lat miałam też taki nagły rzut na wiarę, myślałam, żeby studiować teologię i w ogóle. Na szczęście wtedy nie trzeba podejmować takich decyzji, bo teraz jestem agnostyczką dążącą w sumie do ateizmu, więc hm.. odmieniło mi się :diabloti:
-
[B]Ty$ka[/B] - to nie las, tylko park miejski, taki duży i cudny, ale jednak jest "pod nadzorem" zieleni miejskiej :) Także tam aż takiego zagrożenia nie ma, ale i tak muszę uważać i psiaki raczej bawią się na polanach, a nie wśród drzew... Chociaż gonitwa między drzewami jest najfajniejsza :diabloti: [B]marta.k9080[/B] - biedny samotny pieseczek :-(:evil_lol: Sama polazła za jakimś tropem,a potem wrócić się nie chciało, siadła i czekała na resztę:diabloti: [B]makot'a [/B]- o tak, zawsze jej ucho staje jak się bardzo podekscytuje ;) Myślę, że gdyby za szczeniaka miała odpowiednią dietę, to miałaby uszka stojące.. Ale tak wygląda uroczo, bardziej szczenięco z tymi kłapciuchami ;) To stworzonko było u nas na jeden wieczór (zwrot z adopcji, bo jednak pies musi chodzić na spacery, oddycha, pije i czasem sika) [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-02-20 17.56.19.jpg[/IMG] Mam podejrzenie, że to mix BC :diabloti: Pan go wziął od sąsiada, a wiem, że tam w sąsiedztwie mieszka borderek... W każdym razie szczylek uroczy. Pan chciał go oddać, bo ma w sumie z nim 3 psy i mało kasy. No ale pies wrócił do niego, bo rodzina która TAAAAK bardzo chciała pieska, że dzwoniła 3 razy dziennie, jednak pieska nie chce. W każdym razie Herze się nie spodobało, że słodki szczyl do nas wpadł na wizytę :evil_lol: Zdziwiłam się, bo ona uwielbia małe pieski i szczeniaki. Jednak Reksia uznała za zagrożenie swojej pozycji najsłodziutszego pieseńka w domeczku. Kiedy siadłam na podłodze i głaskałam małego, Herolda złapała mnie za tył swetra i odciąąąągnęła od szczeniaka :diabloti: Potem stałam przed nim i go smyrałam po uszkach, to Hera wetknęła swój ryjek między moje nogi, co małego oczywiście wystraszyło :roll: Pogoniłam ją za to, bo nie jestem zasobem do bronienia. Potem bawiła się z małym, bo się rozszalał i biegał. To znowu nie spodobało się Chibi, która z wrzaskiem wskoczyła na najwyższy fotel w domu i opieprzyła z tej pozycji oba rozbawione pieseczki :evil_lol: Mały wrócił już do pana, być może u niego zostanie, ale tam jest kwestia sąsiadów - zadzwonili już na policję, bo szczeniak podbiegł do ich dziecka, pan dostał mandat 100zł. Więc jak będzie jakiś super dom, to piesek pofrunie, ale na razie nikt nie dzwoni :roll:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Rinuś'][I][B]lata praktyki, bo mając kiedyś naprawdę agresywnego psa do nas żaden obcy pies nie mógł się zbliżyć na 5 metrów.:p[/B][/I][/QUOTE] Ja używałam butelki z wodą, jak waliłam podbiegaczom pod łapy to zwiewały gdzie pieprz rośnie :cool3: Głównie przez hałas. Ja mam szczęście akurat, bo psy, które najbardziej mi napsuły krwi, odeszły - irytujący pudel, który rzucał się na Frotka padł. Kundel, który gryzł psy i ludzi zwiał babie, znalazła go rozszarpanego - domyślam się, że sam zaczął :roll: Sukę-prowodyrkę największych starć z moimi psami zabrała jakaś dziewczyna. A lab, który był okropnie agresywny, teraz się strasznie postarzał i odpuścił ataki na moje psy, tylko niemrawo szczeka. Nowo poznane psiaki jakoś nie robią nam tyle problemów, ale może to kwestia wypracowanego opanowania moich psów ;) Aa, jest jedna suka, co się rzuca na nas z zębami. Ale ma pecha, bo jest mniejsza od moich psów, no i jedna. Na jej widok spuszczam moje psy, jakoś odkąd tak robię, zaczęła nas unikać :diabloti: O ile milsze są spacery, gdy nie wracam z nich roztrzęsiona i wściekła :razz: -
Ucho stanęło :evil_lol: [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-02-20 14.17.23.jpg[/IMG] Samotnie :cool3: [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-02-20 14.08.33.jpg[/IMG] I zaczajka na Frosława :diabloti: [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-02-21 14.48.19.jpg[/IMG]
-
Dalej śnieżnie :) [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-02-20 09.28.19.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-02-20 09.28.57.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-02-20 09.31.43.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-02-20 09.34.16.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-02-20 09.51.18.jpg[/IMG]
-
Gamonius pospolitus i kotus bezmózgus do potęgi drugiej :D
zmierzchnica replied to Ty$ka's topic in Galeria
[URL]http://img203.imageshack.us/img203/6726/p1100674.jpg[/URL] Ale on puchaty! :D Lusia tak na lato wygląda, nie wiem dlaczego najbardziej traci sierść na zimę :roll: Może przez sezon grzewczy. [URL]http://images43.fotosik.pl/1744/49556cee258c5717med.jpg[/URL] Tutaj wygląda jak samoyed w wersji tricolor :diabloti: -
Znam berneńczyka, który jest niejadkiem i nie znosi zabawek ;) Z rodo, dziewczyna go kupiła i chciała startować w PT, Obi, a tutaj dusza wołowa, bo pies na nic nie jest nakręcony. Jedyne nagrody to środowiskowe, ale wąchanie go wcale nie pochłania jakoś, ew. inne psy go cieszą. Straaaszne :roll: Moje psy też są żarte na szczęście :) Luka wybrzydza przy misce, ale smakołyki na spacerze są super. Chibi co prawda nie można na smaki szkolić, bo jak jest nakręcona i dostanie w nagrodę smakołyk to momentalnie się wyłącza. Musi go przeżuć, połknąć, a to dość dużo czasu, żeby sobie przypomnieć, że świat jest zły, należy się bać i nie bawić! ;) Ale ogólnie nie wybrzydza, tylko warzyw nie lubi. Luka uwielbia paprykę, Hera nabiał i migdały, Frotek głównie mięso i ew. coś słodkiego (racuchy od mamy:roll:). Hera teraz ma manię żarcia jakiegoś syfu z ziemi, niestety... No, możemy się cieszyć, że nie mamy problemów z wybrzydzaniem ;)
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='rozi']Taki jakiś wątek o s*aniu, nie pamiętam, posty przeglądałam. Na stos na stos. Nie ma nic paskudniejszego, niż obwalony kupami trawniczek. Ciekawe, czy w swoim ogródku też takie osoby nie sprzątają. Dawniej się nie sprzątało, ale dużo mniej było psów, poza tym nie chodziły na smyczy i robiły te kupy gdzieś w głębi trawników - teraz są całe linie kup tuż przy chodnikach, okropnie to wygląda. Daleko mi do ideału, ale sprzątam od niepamiętnych czasów, choćby po to, żeby ktoś nie spojrzał z obrzydzeniem na moje psy.[/QUOTE] Na moje i tak patrzą z obrzydzeniem, mimo że zbieram :( Przecież nie będę tłumaczyć każdemu przechodniowi, który się krzywo gapi na moje psy, że ja akurat po nich sprzątam.. Bardzo nie lubię tego, że ludzie patrzą na moje zwierzaki tylko jak na automaty do s*ania. Szkolę je, wychowuję, przygarniam tymczasy i szukam domu... Ale co tam. Skoro ma psy, na pewno srają, co za głupia baba trzyma tyle kundli. Z drugiej strony, tylko ja tutaj zbieram, więc trudno się dziwić, że nie przyjdzie im nawet do głowy, że mogę po psach sprzątać :roll: -
Popieram, ostatnio było kilka akcji szukania świeżo adoptowanych psów, niedostatecznie zabezpieczonych... Szkoda, żeby Dosia podzieliła ich los :( Trzymam kciuki za adopcję! Cieszę się, że Dosia dostała szansę od losu :)
-
[quote name='passa']Do niedawna nie było wymogu sprzątania,a jednak takiej ilości gówna nie było. Ludzie kupują coraz więcej psów,coraz większych ras,czasem jak spojrzę na urobek,to jestem pełna podziwu dla siły produkcyjnej sprawcy... Najgorzej to faktycznie wygląda podczas odwilży,bo śnieg i lód tylko konserwuje odchody. Ale nie lubię hipokryzji. Psy były zawsze,a Polacy dopiero od paru lat przejrzeli na oczy i zauważyli psie kupy na trawnikach. Gdy cały Zachód już od kilkudziesięciu lat je zbiera,Polakom zaczęły przeszkadzać dopiero niedawno. Anglicy nie mogli uwierzyć gdy im mówiłam,że w Polsce po psach się nie sprząta - to było gdzieś w 2003 roku i nie było u nas wtedy takiego tematu.To nie jest nowe zjawisko,które stawia przed ludźmi nowe wyzwania. Osobiście uważam zakaz wyrzucania odchodów do śmieci za śmieszny - w domu co niby z tym zrobię? Przecież nie wrzucę w worku do toalety,a więc i tak wylądowałoby w koszu. Poza tym z nowymi przepisami powinna przyjść nowa infrakstruktura - Londyn dysponuje wieloma dużymi i całym mnóstwem małych ogrodzonych parków,gdzie w określonych strefach jak najbardziej można spuszczać psy ze smyczy i nie są to małe strefy.Nie mówiąc o koszach i workach ustawionych co jakiś czas. U nas nie ma pierwszego,drugie kuleje.[/QUOTE] Co do większej ilości psów, zgodzę się. Cóż, sama zaczynałam od jednego psa, a teraz mam cztery ;) W okolicy przybywa właścicieli dwóch psów, kiedy jeszcze 8 lat temu było to dziwactwo. Ja po swoich zwierzakach zbieram, bo jak sobie pomyślę, ile "nawozu" produkuje czwórka psów, załatwiająca swoje potrzeby 3 razy dziennie... Hm. 12 kup dziennie na trawnikach, które przecież sama codziennie mijam? Nie, dziękuję, wolę je zebrać i wyrzucić. Przynajmniej mam czyste sumienie. Niestety, odchody psie znajduję na chodniku przed domem, przy którym nie ma żadnego trawnika. Pies idzie, robi mi przed bramę, właściciel nawet się nie ogląda i idzie dalej. A jak zwrócisz uwagę - uciekaaaa... To jest smutne i chore, głównie dlatego, że przecież psiarzowi powinno zależeć na tym, by inni dobrze oceniali jego zwierzaki. Ale jeżeli słowo "pies" kojarzy się tylko z psimi odchodami, to jak tutaj budować pozytywną społeczną opinię na temat tych zwierząt? Kiedy mówię o psach, ludzie się krzywią. Gdy odpowiadam, że zbieram po psach - są zaskoczeni. Nawet nie dopuszczają do siebie, że ktoś może po psach zbierać, po prostu uważają, że psy są brudne i obrzydliwe, bo załatwiają się na chodnikach. Ja teraz planuję akcję w moim mieście - plakaty, wywiady z ludźmi na ulicach i opublikowanie ich na łamach gazet. Trzeba ludzi kopnąć w ich sumienia, skoro nic innego nie pomaga...
-
Który charakter trudniejszy - lękliwy czy dominant
zmierzchnica replied to Tree's topic in Wszystko o psach
[quote name='klaki91']Ile ja się nasłuchałam.....masakra, zaczynając od znaczących spojrzeń, komentarzy nt moich zdolności wychowawczych a kończąc na rzucaniu porad w stylu "ojej niech ją pani przytuli bo się maluszek boi". I tylko non stop "tej! patrz jaki dzikus!', "ale zryty pies", "masakra co za [piii] pies"- spacery były dla mnie traumą wtedy Wszystko mnie do pasji doprowadzało, był nawet czas w którym ludzie z psami mi schodzili z drogi bo ruda na wszystkie ryczała, to już nawet darcie mordy nie było. Agresja lękowa to dopiero dramat, połączenie psiego histeryka-dominanta z mega strachulcem to jak dla mnie najgorsza z możliwych opcji :roll:[/QUOTE] Ooo, skąd ja to znam! Swego czasu Frotek miał ogromny problem z agresją lękową. Pogryzły go chyba wszystkie latające luzem psy w okolicy, no bo pojawił się "nowy obcy samiec" na ich terytorium. Rzucił się mu spaniel do szyi, pudel przeskoczył płot, użarł go i wrócił do siebie, nawet małe pieski zrywały się z darciem, a labrador zamiatał nim jak szmatą. Byłam głupia, dotychczas miałam małe suki i nie spodziewałam się takiej reakcji innych psów na mojego - wtedy jeszcze - tymczasa. Trzeba było gaz sobie kupić... W każdym razie od tej pory miałam Cyrk. Przez duże C. Na widok innego psa, mój świr... Ojej. No, nie umiem tego opisać. Skakał, podskakiwał mi na wysokość twarzy, ryczał (nie szczekał, nie warczał, to był ryk jak lwa), stawał dęba, na chwilę luzował smycz, po czym rozpędzał się i usiłował mi wyrwać ją z ręki. Tylko ja to opisuję tak krok po kroku, ale on to robił jednocześnie, panował zupełny chaos i tylko musiałam bardzo mocno trzymać smycz (bo na szczęście Fro waży tylko 20 kg, nie jest silny). Domyślcie się, jakie słyszałam komentarze... "Tego psa tylko uśpić", "Jakiś pop... pies" - to były najlżejsze komentarze. Przecież nie będę tłumaczyć każdemu, że to pies z łańcucha, o okropnej przeszłości, dodatkowo zaatakowany przez kilkanaście innych psów bez powodu, tylko dlatego, że był nowym samcem w okolicy. Ale mimo to, praca z nim była łatwiejsza niż z lękliwym dzikusem Chibi. Dużo z nim biegałam, potem wieczorami chodziłam na spacery w miejsca, gdzie były psy, ale mogłam regulować odległość od nich. Ćwiczyłam, szkoliłam, tworzyłam więź i zaufanie. Teraz Frotek jest cudowny, naprawdę, zabieram go na psie festyny, biorę tymczasy do domu, spotykam się z innymi na psich spacerach ;) Nie ten pies. A Chibi to nadal dzikus (oczywiście i tak ją kocham, ale jest trudna i już) :roll: -
[quote name='marta.k9080']niech se spada,ale czego topnieje po paru godzinach to irytujące...[/QUOTE] Ano fakt, takie przedwiośnie mamy teraz. U mnie jest tak, że pada śnieg nocą, topnieje w dzień, nocą znowu pada i znowu topnieje... Nie lubię takiego mokrego, lepkiego śniegu, bo się Frotkowi robią wielkie kule na sierści i nie ma ochoty na spacer w ogóle :roll:
-
Wszystkie zdjęcia mi się podobają, więc nawet nie cytuję ;) Świetnie psiaki wyglądają, tak naturalnie w tej scenerii... A w ogóle te z Tobą to są urocze :loveu: Fajnie, jak na zdjęciach widać więź psów i właściciela :) A jak tam w ogóle z tym w Waszym stadzie? Psy mają wybraną osobę, którą bardziej "adorują"? Ciekawi mnie to, bo moje psy są podzielona na dwa obozy - Chibi i Hera to "moje psy", a Frotek i Luka to "psy mamy" ;) Mnie w ogóle wybierają psy z mocniejszym charakterem, tylko nie wiem czy to dobrze o mnie świadczy.. :evil_lol:
-
[B]Ty$ka[/B] - one nie są zachwycone pozowaniem w ogóle :evil_lol: No, chyba, że mam super smakołyk w ręce - wtedy Luśce się pyszczek śmieje do aparatu ;) Sypie śnieg od wczoraj pięknie :loveu: [B]kalyna, marta.k9080[/B] - ano, jestem zła pańcia, psie gestapo (jak mawia mój brat) oraz wprowadzam pruski dryl (jak mawia znajomy właściciel goldena) :diabloti: Ale to naprawdę procentuje - chodzimy ostatnio karmić takiego malutkiego pieska od pijaków w kojcu. Wczoraj poszłam z wszystkimi psami, były luzem, karmię pieska.. I kątem oka widzę, że idzie facet z wielkim psiskiem. A to takie zadoopie, ciemno, że końca nosa nie widać. Szybko zwołałam psy, siad-zostań, czekamy ładnie.. Psisko się zaczęło pluć, ale moje ani drgnęły ;) O niebo łatwiej nad takim stadkiem zapanować jak są luzem niż jak są na smyczach. Choć przez miasto też chodzimy już "na uwięzi", musi to ciekawie wyglądać :evil_lol:
-
Witamy się! Luna jest świetna, będziemy wpadać na pewno :) Ja z moimi czasem po nocy łażę, ale z czterema psami.. Mało kto ma ochotę podejść;)
-
[B]marta.k9080[/B]- witamy się, zapraszamy do wpadania :) Udało się ufocić Lusławę i Chibi na tle szacownego przodka :diabloti: [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-02-16 17.12.35.jpg[/IMG] I znowu znęcanie się nad pieskami, czyli "siad-zostań" na śniegu ;) [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-02-18 09.24.10.jpg[/IMG] Miłego tygodnia :)
-
Nie wiem, dziwnie mi to trochę wygląda. Wtedy z adopcją z osobą z mojego miasta też dziwnie było, w sumie szkoda, że sunia nie trafiła do tamtej pani - widzę ją często jak chodzi ze swoim psem na spacery. Dosia byłaby zadowolona.
-
Kurczę, znam sporo psów, które były tak średnio nastawione do kotów, ale weszły do nowego domu w którym już kociaste były i uznały ich obecność. Zawsze gorzej jest wprowadzić kota do psów niż psa do kotów. Oczywiście są wyjątki, ale jeżeli pies nie ma instynktu myśliwskiego, tylko po prostu kotów raczej nie lubi, to powinien się dostosować... Dosia tyle czeka, mam nadzieję, że domek wypali.
-
Te zdjęcia pokazujące dorastającą Sonię są świetne ;) To akurat jest fajne, jak się ma psa od szczeniaka, można śledzić jego rozwój, przypomnieć sobie, jak to było jak był młody, jak wyglądał i jak się zmienił :) Ja zawsze jak patrzę na zdjęcia ze szczenięcych dni Chibi to mnie dziwi - ona była taka malutka? Taka chudziutka? Taka ciemna? ;) Ech, starzeją nam się dzieci, starzeją ;) Dla mnie moje psy są jeszcze młode, ale w sumie Lusia powoli wchodzi w starość, a Fro i Chibi są już dojrzałymi psami... Tylko Hera ma pstro w łebku.
-
[quote name='Rozeda']Co zauważyłam: Roza mniej liże kiedy jest w obcym domu, siedzi wtedy na moich kolanach albo na kanapie obok. Owszem czasem próbuje mnie polizać ale potrafi się wyciszyć i spokojnie poleżeć. W swoim domu, gdzie przecież czuje się bezpieczniej nie potrafi zasnąć czy normalnie poleżeć na moich kalanach, tylko stale próbuje dopaść mojej twarzy. Co do podjętych prób: skutkuje dmuchnięcie suni w pysk - daje to kilkusekundowy efekt, ale kupiony smakołyk do gryzienia (sprasowana kość owinięta suszonym mięsem) to całe popołudnie spokoju uff! Raz na jakiś czas to dopuszczalne ale nie codziennie! Spacery trochę wydłużone, ale stadko niezbyt zadowolone (zima brr). Kombinuję dalej:razz:[/QUOTE] Dla psa "raz na czas" to bardzo dziwna rzecz - raz można, a raz nie - dlaczego? Moja mama tak mówi o ciągnącej suni na smyczy - "ona może ciągnąć, ale nie tak mocno!". Pies coś robi albo nie, nie umie dawkować i nie rozumie, że "można trochę, ale nie dużo" ;) Więc ja bym dążyła do wyeliminowania całkowicie lizania tak na początek, bo ona sobie tylko wzmacnia to zachowanie - poluje na moment, kiedy w końcu uda jej się Cię polizać, fajna rozrywka. W obcym miejscu jest skupiona na nowym otoczeniu, zaciekawiona, nie nudzi się - zapomina o lizaniu. Jest też spięta i woli być czujna, a lizanie uniemożliwia obserwację. Dom już zna, nie ma nowych bodźców, więc znowu włącza jej się to nerwowe lizanie jako forma wypełnienia czasu. Dobrze, że kości prasowane działają :)