-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
Który charakter trudniejszy - lękliwy czy dominant
zmierzchnica replied to Tree's topic in Wszystko o psach
[quote name='marta.k9080']też tak miałam,chociaż starałam się stłumić takie emocje ale bywało ,że na samą myśl o tym co Luna odwali na spacerze chciało mi się ryczeć[/QUOTE] Mi się zdarzało wrócić po spacerze i ryczeć z bezsilności ;) Najgorszy był moment, kiedy Chibi zrobiła chyba tysiąc kroków do tyłu. Pracowałam z nią codziennie. Dużo mi dawało to, że mam drugiego psa, starszą od Chii sunię Lukę (teraz mam już wesołe stado 4 psiaków). Codziennie miałam schemat spacerowy - szkolenie przez 20-30 minut, potem długie łażenie. Doszłam do momentu, w którym Chibi bez problemu przechodziła koło grupy głośnych ludzi, bawiła się nawet jak w oddali wrzeszczały dzieci, skupiała się pięknie nawet na mieście. I wtedy - bum! - byłam na spacerze z psami, jakieś dziecko miało butelkę i tłukło nią o drzewo czy jakoś tak. Hałas spłoszył Chibi. Dzieciak zauważył to i zaczął rzucać tą butelką w stronę psa. :roll: Podnosił, znowu rzucał. Zanim powiedziałam mu kilka słów do słuchu, Chibi zdążyła się przerazić nie na żarty :-( Cofnęła się do momentu sprzed pracy. Następnego dnia na spacerze kolejne dziecko próbowało ją przejechać rowerkiem, też zareagowałam - no ale za późno, wystraszyło ją to. I od tej pory klapa, jest raz lepiej, raz gorzej, ale już nigdy aż tak dobrze jak sprzed tych wydarzeń. A minęły 4 lata. Chibi do dziś nienawidzi chodzić tam, gdzie ten dzieciak rzucał butelką. Także znam to uczucie bezsilności aż za dobrze ... -
Co się robi z kulą śnieżną, którą pańcia własnoręcznie formowała, lepiła i toczyła ostatkiem sił ku uciesze rozbawionych pieseczków? [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-02-13 12.54.55.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-02-13 12.55.04.jpg[/IMG] Ano, to już wiecie...:evil_lol:
-
Który charakter trudniejszy - lękliwy czy dominant
zmierzchnica replied to Tree's topic in Wszystko o psach
Na moją sukę też najlepiej działają metody "ostre" - stanowczość, konsekwencja, nie ma, że jest strasznie i ona chce do domu. Czasem, żeby ją rozkręcić, wręcz zmuszam ją do przyniesienia piłeczki - po dwóch-trzech razach jest nakręcona, radosna, lata za zabawką z błyskiem w oczach. A najlepiej na nią działa krótka seria szkoleniowa na początku spaceru - wtedy się jakoś zapomina, rozkręca i nie jest taka wystraszona .. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Fauka']U nas dwa dni temu doszło do chyba największego chamskiego wyczynu w mojej karierze psiary. Godzina 8 rano, jako że mam ferie to wyleguję się w łóżku z psem. Nagle ktoś puka do drzwi, Lary pobiegł się przywitać a ja nasłuchuję. Nagle słyszę gruby warkot mojego psa, zrywam się na równe nogi myśląc, że moje maleństwo zamieniło się w Cujo, biegnę i widzę że mama psa wiesza na obroży. Jak się okazało wpadła rano po coś sąsiadka, a z nią do naszego mieszkania wpadł jej pies. Pani była zaskoczna że wchodzenie do czyjegoś domu bez zapowiedzi z psem jest niezbyt na miejscu, a nasze psy mogą mieć coś przeciwko. Jej pies jest nieszkodliwy, widząc Larego przez okno ujada jak wariat, ale gdy się wyprowadza (tak, sam się wyprowadza :mad:) jest spokojny i trzyma się z daleka. Dodam że pani o 8 rano trąciła alkoholem, i już wiemy której sąsiadce nie otwierać drzwi :diabloti:[/QUOTE] :mdleje: Głupota nie zna granic. Gdyby ktoś tak u mnie zrobił, to by było dopiero... Choć kiedyś mieliśmy przypadek, dawno temu, jak naszym psem był rottek Ryms. Tata poszedł z Rymsem na spacer. Wraca, wchodzi na nasze podwórko, spuszcza psa. A tu nagle zza rogu NASZEGO domu wybiega inny rottweiler i wychodzi jakiś koleś z uśmiechem: "panie, pańskiego psa znalazłem!". Na szczęście udało się psy opanować, Ryms był w zbytnim szoku, żeby zareagować... Facet chciał być miły, ale błysnął bezmyślnością :diabloti: Ostatnio miałam tak koncertowy przykład bezmyślności, że mnie zatkało. Na ogrodzonym terenie, stare boisko, puściłam psy i ćwiczymy różne rzeczy. Slalom, zostawanie w miejscu, warowanie, przywołanie i tak dalej. Widzę kątem oka, że obserwuje nas jakiś człowiek, ale olałam. Niestety, człowiek nas nie olał. Przelazł przez wejście na to boisko ze swoim ogromnym psem i idzie w naszą stronę :roll: Podłazi z tym psem, najeżonym okropnie, do nas. Ja moje psy opanowałam, siad i te sprawy. No i koleś do mnie: "ja widzę, że te psy układasz, ja mam z moim problem, bo ona rzuciła się na dwa psy, prawie je zabiła! gdybym jej nie odciągnął to by zabiła!". Suka, mieszaniec labradora z bokserem, oczywiście bez kagańca. Ja mu coś tłumaczę, oczywiście koleś mnie w ogóle nie słucha, bo przylazł pogadać, a nie się czegoś dowiedzieć - jak zawsze. No i gwóźdź programu: po chwili spuszcza tą sukę ze smyczy. Mówię mu, żeby zapiął, a on na to: nieee... A niee, ona nic nie zrobi... Ona małych psów tylko nie lubi... Odpowiadam, że mam tu dwie małe suki i ma ją zapiąć. On dalej "nieee...", zaczął rzucać tej suce patyka (nakręciła się na niego na szczęście) i gadać coś "ale to jest świetne... po to się ma psa, to jest świetne...". Nie wiem, czy był pijany czy nienormalny, ale szybko psy zabrałam i zwiałam stamtąd :roll: -
Który charakter trudniejszy - lękliwy czy dominant
zmierzchnica replied to Tree's topic in Wszystko o psach
[quote name='marta.k9080']Pies lękliwy,zdecydowane najgorsze co może być. Moja sunia była histeryczką,nie miałam życia z nią...najmniejszy szmer,człowiek,rower,burza,gałąź a ona sp*******a na oślep.Nie chciała wychodzić z mieszkania w ogóle.Na widok smyczy uciekała.Trzęsła się jak galareta na dworze.Mimo socjalizacji,mimo że robiłam od początku wszystko by dobrze ją wychować. Serce pękało mi na jej widok,na dworze byłyśmy wyśmiewane nie zliczę ile razy jej zachowanie stawiało nas w niebezpiecznej sytuacji(raz uwolniła się z obroży na widok człowieka i wybiegła na pasy-ja za nią brakowało paru metrów żeby samochód we mnie pizgnął),ile razy potłukłam się bo ona mnie przewróciła miotając się na smyczy.Nie działało nic,nawet tabletki. Nie życzę nikomu strachliwego psa. Chciałam zmienić jej dom,bo czułam że nie daję rady i że obie się wykończymy mimo ,że walczyłam o nią ze wszystkich sił. Dopiero pobyt u życzliwej nam osoby,która zajmuje się szkoleniem wyciągnął nas z tego piekła.Teraz zostało nam tylko kilka strachów do pokonania,a Luna cieszy się na każdy spacer.Nauczyłam się pracy z nią. Miałyśmy szczęście w nieszczęściu.Nigdy więcej nie chce tego przechodzić.[/QUOTE] Ojej, to już naprawdę skrajny przypadek.. Psy lękliwe są trudne do prowadzenia, trzeba poświęcić im więcej uwagi, więcej planować. Ja po spacerach z moją Chibi, szczególnie na początku pracy, wracałam psychicznie wykończona. Robiłam wszystko, żeby psa zainteresować czymś, biegałam wokół niej, podrzucając piłkę, rzucałam zabawkę na ziemię, zaraz ją podnosiłam, rzucałam psu pod łapy, znowu szybko podnosiłam... Ona się na tą zabawkę nakręcała, była już cała podekscytowana, oczy świecące... I łup, gdzieś w okolicy ktoś zaczął trzepać dywan. Pies znowu wyłączony, sztywny, zero kontaktu. Udręka. :shake: Tylko u mnie o tyle lepiej, że ona się nie szamocze, no i jest niewielka (17kg)... Duży lękliwy pies to już w ogóle chyba najgorsze co może się zdarzyć :roll: -
[quote name='majusa']Masz CUDNĄ SFORĘ !!! :) ale we Frotku to sie zakochałam ! :loveu: Jest niesamowity i jak mu się sierść zmieniła porównując zdjęcia z poczatku galerii.[/QUOTE] A dziękujemy :) Fro na zdjęciach wychodzi lepiej niż w rzeczywistości :evil_lol: Wystarczy, że trochę zmoknie, a wygląda jak szary, brudny, stary kundel :diabloti: Jak go brałam, to myślałam, że przygarniam co najmniej 10letniego staruszka... No, ale wyrobił się chłopina trochę :)
-
[QUOTE=makot'a;20446632]Nie wiem, czy wiecie, ale ponoć nieoficjalnie istnieje taka rasa jak "bokserador" (bokser+labrador) :diabloti: My znamy jednego... khem... bokseradora - to chyba najweselszy pies jakiego znam! :)[/QUOTE] Oo, nie słyszałam o tym. Nie no, suka jest wyjątkowo ładna, ale wesoła to ona nie jest... Kiedyś podbiegła do Luki w metalowym kagańcu i zaczęła ją okładać, nie wiem co by było, gdyby na pysku krat nie miała. Jest raczej impulsywna i dość dominująca, a właściciel średnio nad nią panuje... Toteż nie jestem jej wielką fanką ;) Co nie zmienia faktu, że pewnie dobrze prowadzona i socjalizowana od początku, byłaby świetnym psem ;)
-
[quote name='Parambol']Pytam czy warto w ogóle kupować go na stróża. Czego miałbym sobie nie poradzić ? :)[/QUOTE] Ojej. Jeżeli zadajesz takie pytanie, to wątpię, czy w ogóle "siedzisz w psach". Poczytaj coś najpierw o psychice psów - najlepiej Corena czy McConnell. Potem o szkoleniu. Żeby potem nie było tragedii w stylu "pies pogryzł dziecko, które weszło na posesję", bo kupisz sobie psa, zostawisz go samemu sobie i zwierzę zdziczeję. Ile czasu dziennie będziesz poświęcał psu? Masz na koncie jakieś wychowanie i szkolenie psa? Co wiesz o socjalizacji szczeniąt?
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Rozeda']Wielkie dzięki za wszystkie uwagi i porady. [B]Beatrix[/B] nie myśl, że zignorowałam Twoje sugestie, postaram się bardziej wymęczyć psy, nie wiem tylko czy mój 10-latek da radę. Sunia adoptowana też nie jest pierwszej młodości i na początek wogóle nie chciała spacerować tylko pokochała swoje legowisko i tam jej najbardziej odpowiadało, no i na moich kolanach. Dla wyjaśnienia dodam, że suczka jest mi znana od maja zeszłego roku, gdyż jako wolontariuszka w schronisku pracowałam nad jej oswajaniem - była bardzo zalękniona.Ponoć dłuższy czas szwendała się po jakimś osiedlu z 3 innymi psami. Po pół roku pobytu w schronisku zabrałam ją do domu bo się bardzo pokochałyśmy i no nie było innej opcji. W schronisku też mnie lizała ale teraz w domu się to nasila i nie wydaje mi się żeby nie czuła się jeszcze u mnie pewna. Jest też bardzo zazdrosna o mojego starego psa, kiedy chcę się nim zająć zawsze wkracza Rozka i próbuje mnie lizać. Ktoś tu napisał, że ona może próbuje mnie ugładzić i udaje małego szczeniaczka. O tym nie myślałam, raczej o tym, że może dla niej ja jestem szczeniaczkiem, bo w ogóle twierdzę, że to ona mnie adoptowała:) Oj długo by pisać... Co do behawiorystki to pracowałyśmy nad moim starym psem, który mało przyjaźnie przyjął Rozkę do siebie. O lizaniu suczki wspomniałam tylko mimochodem. Dzięki jeszcze raz, będę pracować z Rozką korzystając z Waszych rad zobaczymy co dalej, w końcu co kilka głów to nie jedna:)[/QUOTE] Powodzenia, pisz o tym, czy są jakieś postępy :)
-
JUŻ W DOMU! Łatek adoptowany :) Proszę o przeniesienie.
zmierzchnica replied to zmierzchnica's topic in Już w nowym domu
[quote name='NatiiMar']A ja nie rozumiem czegoś takiego jak "okres próbny" w adopcji. Jeśli jestem zdecydowana na posiadanie psa, to znaczy że wszystko dobrze przemyslałam. Przygotowałam siebie, dom i domowników, zaopatrzyłam sie w odpowiedni sprzęt i wiedzę. Ale jeśli dopuszczam możliwość oddania, bo pies nie pasuje do wystroju domu, albo do moich oczekiwań, to kupię sobie chomiczka, albo pluszaczka, na właściciela psa to sie nie nadaje! Jeśli planuje dziecko, a potem sie okaże, że dziecko ma wieczne kolki i ciągle się drze, to chyba powinnam je oddac, bo przerosło moje oczekiwania? bez sensu[/QUOTE] Ludzi, którzy są naprawdę przygotowani na przyjęcie psa, można policzyć na palcach jednej ręki ;) Większość bierze z myślą "w razie czego oddam". Tak zresztą jest z adopcją jednej suki od nas w Ujeździe, jest już pół roku w domu, a właścicielka nadal mówi, że w sumie to ona jest DT i szukajmy psu domu :roll: A sama dzwoniła z ogłoszenia, że tego psa chce. [B] pikola [/B]- niestety, on w ogóle nie ma szczęścia. W gazecie pojawiło się ogłoszenie ze zdjęciem Łatka na łańcuchu (nie ja je zamieszczałam) i to w ogóle już ludzi do niego zniechęciło. Obawiam się, że nic mu nie znajdziemy :( Ale nadal szukamy... -
Który charakter trudniejszy - lękliwy czy dominant
zmierzchnica replied to Tree's topic in Wszystko o psach
Moim zdaniem pies lękliwy jest trudniejszy. Jedna z moich suk jest strachliwa i mimo ogromu pracy, jaki w nią włożyłam, nie robimy już żadnych kroków w przód. Kiedy miała 4 miesiące, wychodziła z domu, widziała człowieka po drugiej stronie ulicy... I sruuu do domu, pod kanapę, na 1-2 godziny :roll: Raz ją wzięłam na miasto, to ludzie myśleli, że się nad nią znęcam, tak panikowała... Teraz jest już lepiej o niebo, ale trudno mimo to. Pies ma 5 lat. Mogę przejść z nią przez miasto, ale jest wyłączona (sztywna, czujna, uszy po sobie, oczy jak 5 złotych, zero reakcji na mój głos, wykonuje komendy jak robot, sztywno - i pluje smakołykami). Dopiero w lesie, na polach, w parku - ożywia się. Także w większej grupie - dużo ludzi, dużo psów - jest bardziej pewna siebie. Jej strachliwość prowadzi także do tego, że tam gdzie jest bezpiecznie - odgania intruzów. Wystarczy, że ktoś wyłoni się z krzaków, a Chibi leci go obszczekać. Ma odwołanie wyuczone świetnie w warunkach rozproszenia, przy innych psach, z zabawy, wśród ludzi; ale w sytuacji, gdy ktoś NAGLE się pojawia - nie ma na nią mocnych, nie odwoła się. No to podsumuję: mam psa, który w terenach gdzie są ludzie (a szczególnie dzieci, boi się ich jak diabli) wyłącza się, jest sztywny i nie da się go rozkręcić. W terenach niezabudowanych, zakrzaczonych ma zaś manię obszczekiwania tego, co się nagle wyłoni i to mimo wielu lat treningu, szkolenia, ciągłego zajmowania psiej psychiki. Wybieganie jej to koszmar, a ma tendencje do tycia :shake: Nie mogę jej luzem puścić w parku, bo na 5 osób, które wyjdzie z krzaków, na pewno co najmniej 1 obszczeka. Co ciekawe, jak widzi, że ten człowiek chodzi zanim ją puszczę, to nie ma problemu, chodzi tylko o NAGŁE pojawienie się kogoś/czegoś. W dni wietrzne, okolice Sylwestra, odpustu - pies jest ciągle przestraszony. Zwykle wtedy przybiera na wadze, a ja staję na głowie, żeby zachowała prawidłową masę ciała. Z psem naprawdę lękliwym nie działają zwykłe zasady, które łatwo się rzuca właścicielom psów tutaj na forum - [I]musisz go nauczyć tego i tamtego. Musisz go dobrze wyszkolić, wtedy zrobi tak i tak. Jeśli robi to i to, to znaczy, że jest nieposłuszny.[/I] Niestety, u lękliwców pewnych rzeczy nie przeskoczysz, po prostu trzeba z tym żyć, pracować nad psem, ale uwzględniać to, że to nie będzie nigdy wesoły, bezproblemowy labek. Moja suka też ma określone trasy, w które lubi chodzić, a jak skręcam gdzie indziej, wyłącza się :roll: Moja mama mawia, że Chibi jest autystyczna, i coś w tym jest ;) Mam 4 psy - mam sukę o charakterze histerycznym, która za młodu była agresywna na tym tle (w stylu -[I] ta suka mnie zaatakowała - rzucam się na nią[/I]). Trzeci pies był nadwrażliwy, ale jednocześnie bardzo agresywny w stosunku do innych psów. Najmłodsza suka ma charakter dominujący, twardy, ma swoje pomysły i trzeba często jej pokazywać, że to ja tu się liczę bardziej. Ale druga suka, Chibi, to lękliwiec i mam z nią najwięcej problemów. Miałam styczność z psami dominującymi, agresywnymi, trudnymi... I uważam, że nie ma nic gorszego niż pies strachliwy :roll: -
JUŻ W DOMU! Łatek adoptowany :) Proszę o przeniesienie.
zmierzchnica replied to zmierzchnica's topic in Już w nowym domu
A Łaciu dalej na łańcuchu :( Teraz go ogłaszaliśmy w tv lokalnej, lokalnej gazecie... I dalej nic. A robi się coraz bardziej wystraszony, widać, że nie jest traktowany dobrze. Właścicielka dostała od nas wiele kilogramów psiej kiełbasy, przynajmniej psy nie jedzą teraz ziemniaków z sosem :roll: Ale kurczę ma pecha ten pies :( Jak ktoś go chce, to do domu z dziećmi i jak się dowiaduje, że ten pies jest raczej na dwór to rezygnuje... -
O tych różnicach między csv a saarlosami tak właśnie myślałam ;) Czytałam kiedyś, że u saarlosów typowe cechy to ogon między nogami, zad przy podłodze i bardzo podejrzliwy stan umysłu. Może teraz selekcja pójdzie raczej w stronę odważnych osobników i te psy będą "lepsze", ale opis mnie niegdyś bardzo zniechęcił ;) Wilczaki są piękne i o wiele bardziej podobne do wilków :loveu: Ależ Cresil ma dłuuuuugie łapy :crazyeye:
-
Może zmień smycz na coś innego? Taki łańcuszek, albo flexi (smycz automatyczna), linka.. Żeby trochę inaczej wyglądało niż zwykła smycz. Może wtedy ten łańcuch złych skojarzeń się nie uruchomi... Ale jak go teraz wyprowadzasz na spacer, skoro smyczy nie da się mu zapiąć? Dla psa najlepszą rozrywką na świecie jest spacer. Jeżeli skojarzy zapięcie smyczy ze spacerem, to po kilku razach szybko zauważy zależność smycz = coś przyjemnego, nawet jeżeli teraz się jej boi. Cóż, ja może mam metody mało wychowawcze, ale moim zdaniem przy psach lękliwych czasem trzeba zrobić coś na siłę .. Żeby dać psu szansę, by przekonał się, że coś nie jest tak straszne jak się wydaje. Gdyby to był mój pies, pewnie bym zapięła go na smycz mimo jego paniki i wyprowadziła go czy wyniosła na dwór. Większość psów na dworze zapomina o wszystkim - są inne psy, mnóstwo zapachów itd. i to jest przyjemne. Potem pies skojarzy - po kilku razach - że smycz = fajny spacer. Jak on reaguje na inne psy, lubi je? Akceptuje w domu? Możesz poprosić znajomego z psem, by wpadł do Ciebie np na klatkę schodową z psem, swojemu zapniesz smycz, a ten podąży za drugim psem i zapomni o "strasznej smyczy". Nie wiem, jak silny to dla niego bodziec, na ile go paraliżuje. Ale czasem drugi pies to najlepszy sposób na lęk.
-
labradorka , która ulega wszystkim psom i boi się ich dominacji
zmierzchnica replied to dobrusia's topic in Strachliwość
[quote name='dobrusia']no a co wy myślicie że zostawiam ją na pastwę losu !!!!!! aż taim tyranem nie jestem i jasne że ją bronie , ale chciała bym żeby też sama to potrafiła,nie mam zamiaru jej teraz rozmnażać tylko jak się poprawi !!!!!!! nie chce żebyście mnie umoralniali choć to czasem pomaga , tylko podpowiedzieli jak z nią ćwiczyć itp[/QUOTE] Czy Ty wiesz cokolwiek o genetyce, żeby sukę rozmnażać? Co za różnica, czy jej się poprawi? Myślisz, że jak nagle stanie się pewna siebie, to jej się to w genach zapisze i przekaże takie cechy szczeniakom? Jest nadmiernie uległa, niepewna siebie i to właśnie szczeniaki od niej dostaną. Po co? Jest pełno labradorów, które mają fajne i stabilne charaktery. Twojej suce szczeniaki do szczęścia nie są potrzebne. A jak masz ochotę poniańczyć słodkie szczeniaki, to na pęczki jest ich w schroniskach, weź sobie kilka na dom tymczasowy. Na jedno wyjdzie. Ćwicz z suką posłuszeństwo przy innych psach. Podstawowe komendy, sztuczki. Możecie się zapisać do jakiegoś klubu sportowego (u mnie w okolicy są grupy ludzi, którzy ćwiczą z psami do Obedience, czyli posłuszeństwo sportowe) lub znajdź w necie ludzi, którzy spotykają się, żeby z psami ćwiczyć. Chodzi o to, żeby te psy nie bawiły się bez kontroli, ale żeby były skupione na właścicielach i nie mogły się wzajemnie dręczyć. Twoja suka zauważy, że przy innych psach spokojnie może się skupić na Tobie, a szkolenie podnosi pewność siebie. Kiedy pies wie, co ma robić, łatwiej mu reagować. No i do diaska, nie pozwalaj innym psom na poniewieranie Twoim! Proś właścicieli o zabranie nachalnych psów, jeśli na spacerze podbiegnie jakiś i nie da się go odgonić - rzuć łańcuszek albo pełną wody butelkę pod łapy. To Twój pies i masz obowiązek zapewnić mu komfort psychiczny :roll: -
Szczekanie przy codziennym wychodzeniu na dwór owczarka niemieckiego
zmierzchnica replied to mikaimage's topic in Szczekanie
[quote name='Beatrx']jak wychodzicie z domu to każ jej trzymać np. piłkę w pysku, wtedy nie będzie miała możliwości szczekać.[/QUOTE] Moje młode szczeka z piłką albo butem w pysku :diabloti: No ale działa to jak tłumik trochę, więc ok... ;) A może odczaruj trochę to wychodzenie? Pewnie macie pewien ustalony rytuał - bierzesz smycz, zakładasz buty, ubierasz płaszcz itd. Jakbyś zmieniła zwyczaje, sunia mogłaby nie zorientować się, że to już moment ukochanego wyjścia ;) Np. ubierz się cała w łazience albo w swoim pokoju i dopiero potem wyjdź, smycze zapnij trochę wcześniej, zanim zaczniesz się zbierać itd. U mnie to czasem działało, gdy brałam psy na spacer "znienacka", nie zdążyły się podekscytować ;) Moja sunia bardzo energicznie reaguje na spacer, też poszczekuje. I u niej działają komendy "statyczne", czyli siad, leżeć + zostań. Najpierw każę chwilę leżeć w przedpokoju, nagradzam. Wychodzimy na schody, każę usiąść, chwilę czekamy, wytrzyma - nagradzam. Robimy dwa kroki, znowu siad, potem kolejne dwa kroki, siad... Itd. Sunia skupia się na mnie (i na fajnych nagrodach), zapomina wtedy o szczekaniu. -
[quote name='Maganna']Tak jak wyzej napisano kapusciane powoduja wzdecia.Zalezy od psa,jak mu smakuje to dawac bez problemu( w odpowiednich ilosciach )Nasz pierwszy pies uwielbiał środki z kapusty,jabłka,marchewki. Luna lubi marchew,buraki.Z owoców jabłka i gruszki.Na kapustę nawet nie spojrzy.[/QUOTE] Jedna z moich suk uwielbia kiszoną kapustę ;) Lubi też czasem jabłko, marchewkę, bardzo paprykę, buraki. Najmłodsza czasem schrupie jabłko albo marchewkę, ale i tak największym przysmakiem dla niej jest... Chleb :roll: Dwa pozostałe psy nie uznają niczego warzywno-owocowego, czasem buraki od dzwonu. Myślę, że oprócz pewnych rzeczy szkodliwych (czosnek, cebula, winogrona, czekolada itd), w umiarkowanych ilościach większość rzeczy wzbogaci dietę psa i raczej zwierzak na tym nie straci ;)
-
[quote name='Rozeda']Dzieki Beatrix, ale to nie jest owczarek żeby go wybiegać tyko mały piesek (trochę jak corgi). Mam dwa psy i nauka posłuszeństwa na spacerach raczej nie wchodzi w grę, mam obie ręce zajęte przez smycze. Ta psina też nie jest zainetersowana zabawą, ani piłeczki ani maskotki ją nie interesują. Kiedy z drugim psem bawię sie zabawkami, Roza stara mi się przeszkadzać i "dopaść" do mojej twarzy. Na razie reaguje na moje "NIe" ale po chwii znowu to samo i tak bez końca. W sumie to najbardziej chciałabym wiedziec daczego to robi czyli poznac przyczyny żeby wiedzieć jak problem wyeliminować.[/QUOTE] Wygląda mi to trochę na kompulsywne, nerwowe zachowanie... Możliwe, że już w schronisku zafiksowała się na punkcie lizania - u psów to jeden z sygnałów podporządkowania, w stylu "jestem małym szczeniaczkiem, nic mi nie rób". Zachowywała się tak wobec innych psów, działało, więc utrwaliła sobie takie zachowanie. Możliwe, że pies nadal próbuje Cię "ugładzić", bo nie jest pewna Twoich reakcji i woli w razie czego poudawać "małego szczeniaczka". Nie ma żadnej poprawy, odkąd wzięliście ją ze schroniska? Mija jej to lizanie, nadal jest takie samo, nasila się? Niezależnie od wielkości, tak jak pisze Beatrx, musisz psiaka wybiegać. Pies potrzebuje określonej dawki ruchu, samo spacerowanie na smyczy nie zmęczy zwierzęcia, nawet jeśli męczy jego właściciela ;) Psy są dostosowane fizycznie do przebiegania wielu kilometrów, nawet te malutkie mają takie możliwości. A jeśli zafundujesz psu kilka spokojnych przechadzek po 500 metrów, to trudno się dziwić, że łatwo się fiksuje i całą energię wkłada w lizanie. Więc po pierwsze, pies musi być zmęczony fizycznie. Po drugie, trzeba go nauczyć podstaw posłuszeństwa, żeby miał bazę zachowań, z których może korzystać. Jak psa nauczysz siad, leżeć, łapka, obrót - to dasz mu nowe możliwości zachowań, alternatywę do lizania. I wtedy jak Cię liże, mówisz "nie, siad". I siadanie nagradzasz (pogłaskaniem, słowem, kawałkiem szynki). Pokazujesz psu - lizanie nie jest metodą na otrzymanie uwagi właściciela, ale siadanie już tak. Pies częściej zacznie siadać, bo mu to się będzie bardziej opłacało. A na kompulsywne lizanie legowiska i rzeczy, ja bym poradziła konga. Wpisz sobie w google "kong sklep internetowy" - to taka piramidkowata, gumowa zabawka z dziurą w środku. Do dziury wciskasz psi pasztet, jakieś miękkie jedzenie (gotowaną wątróbkę czy kurczaka) i pies musi sobie to wyciągnąć, wylizać. To bardziej ukierunkuje jego uwagę i odciągnie od nerwowego wylizywania. Oczywiście, to tylko luźne rady. Czy behawiorystka nic więcej nie zalecała? Dziwne, żeby na tak nasilony problem miała tylko radę "zdejmować psa"...
-
[quote name='kalyna']ekhym.. nie stresujmy się, bo mam 2 dniowy weekend :loveu: w piątek rano z powrotem na studia i nauka i poprawki :angryy: Ale to jest przeznaczenie... ciągle była u nas wiosna.. dzisiaj jadę pociągiem do domu i Krotoszyn zasypany.. bo popołudniu zaczął śnieg padać :multi: tak śnieg czekał na mnie :evil_lol:[/QUOTE] U nas właśnie sypie cudnie ;) Niektórzy narzekają, że już to jest nudne, ale kurka wodna - jest luty, a luty powinien być zaśnieżony ;) To nadal trzymam kciuki :)
-
Ani mnie nie straszcie, ja z moją czwórką wychodzę naraz, i to sama ;) Policja mijała nas nie raz, nigdy się nie czepiali. Psy mam na smyczach, u mnie na szczęście kagańca nie trzeba - są wymagania, że albo jedno albo drugie. I dobrze, bo przymus kagańca uważam za głupi zapis. Ale przymus smyczy akurat jest dobry, bo ludzie nie potrafią panować nad swoimi psami :roll: Także wina jest po stronie spuszczającego, którego pies zaatakował Twoje psy...
-
Gamonius pospolitus i kotus bezmózgus do potęgi drugiej :D
zmierzchnica replied to Ty$ka's topic in Galeria
Współczuję sytuacji w domu :( Szkoda, że jedna osoba potrafi tak innym napsuć krwi... Super filmik! Świetnie się Morus dogaduje z innymi psami :) No i faktycznie, jest baaardzo podobny do Luśki, tylko myślę, że nieco bardziej energiczny ;) Chociaż może Lu też byłaby bardziej aktywna, gdyby całej pary nie spuszczała podczas maniakalnego ganiania za piłeczką (za smakołyki oczywiście) ;) -
[quote name='Ty$ka']Jak jak kocham tak beztroskich właścicieli :loveu: No wszystkich powystrzelać tylko :mad::diabloti: Mam nadzieję, że Twoje psy nie miały okazji z suką się zapoznać.[/QUOTE] Moje były obok, na szczęście Hera wzięła sprawy w swoje łapy, zaczęła sukę odganiać - suka była na obcym terenie, niepewna, więc Hera szybko ją sobie podporządkowała. No i psica zajęła się badylem, a ja się ulotniłam. Mieszanka boksera i labradora, tak poza tym... Aż dziw, że taka agresorka.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='gops']sąsiadka ma nowego chłopaka , chłopak przychodzi do niej z wielkim donem drącym ryja po klatce na każdego kto sie pojawi a moje psy chce zeżreć . klatka wąska, mało miejsca jakiś czas temu wychodzi z drzwi chłopak z tym donem ja szłam akurat z moim młodym i gdybym nie zasłoniła swojego psa sobą ryzykując oczywiście ugryzienie ale wtedy nie myślałam to by się to na lekkim złapaniu na pewno nie skończyło , na szczęście pies nie mogąc sięgnąć mojego (który zdziwiony tylko się zjeżył i sztywno stał ale nawet nie szarpnął do tamtego) nie złapał mnie tylko swojego właściela za buta.. ani przepraszam , ani nic innego nie usłyszałam a sytuacja miała miejsce tylko dlatego że pies ten wychodził na luźnej flexi z mieszkania pierwszy jakieś 50cm przed właścielem , wystarczyło mieć psa psy nodze wychodząc lub wyjść pierwszym wiedząc jakiego ma psa . nie omieszkałam pójść tego samego dnia do sąsiadki z prośbą by ten pies na klatce wychodził w kagańcu albo chociaż żeby bardziej uważali , usłyszałam przepraszam i mam nadzieję że więcej się to nie powtórzy . ale widok na oko 60kg(gigantyczny) psa szarpiącego się 50cm obok przerażający .[/QUOTE] Masakra :crazyeye: Niektórzy to już zupełnie nie mają wyobraźni... Dobrze, że jeszcze Ci nie zwymyślali za uwagę :shake: -
Piękne minki ;) Powodzenia, trzymam kciuki!
-
[quote name='NatiiMar']Oj jakie to delikatne...skąd ja to znam:evil_lol: A macie w Strzelcach podobne tereny? Może w sobotę?[/QUOTE] Choćby park, tylko duży :) Mamy dwa parki, mieliśmy szkolenie o ile pamiętam w małym. Po drugiej stronie jest duży park, który ciągnie się aż do Księżego Lasu i jeszcze dalej, to wiele kilometrów do łażenia. Są też nieczynne wapienniki, które można obejść naokoło, ale tam gorzej z puszczaniem psów - to jednak kamieniołom, dużo dzików i saren, pełno zajęcy i bażantów, spotykałam tam zdziczałe psy i lisy... Jak pies się puści za zwierzyną i poleci w stronę przepaści to.. hm ;) Ja tam łażę z psami, no ale zapiętymi. [B]Ty$ka [/B]- no, takie spacerki się przydają :) Dziś się moje psy znowu z samoyedem bawiły :) Za to podlazł do nas koleś, opowiada o tym jakie ma problemy z agresją suki, że mało psów nie zagryzła... I ją puścił luzem. No myślałam, że na zawał zejdę :roll: U nas dopiero śnieg spadł! ;)