Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. Szkoda Dexa :( Ale jak to go otruli? Ktoś go otruł, czy pies sam się struł? No szlag trafia, jak się słyszy takie rzeczy. A teraz jeszcze padaczka :roll: Mam nadzieję, że wszystko będzie ok, trzymam mocno kciuki. I dobrze, że nie rezygnujesz z wyjazdów, bo siedzenie i smucenie się czy rozmyślanie (a co gorsza - czytanie dogomanii i wszelkich stron nt. chorób) jeszcze nigdy nie pomogło nikomu. Też mi się wydaje, że Dex to silny, młody pies, więc da radę..
  2. [B]evel[/B] - przyznam, że czasem Twoje wypowiedzi są... Mocno nieprzyjemne. To kwestia języka, jakiego się używa, swego rodzaju "tonu", czyli sposobu pisania. Ma się wrażenie, że uznajesz, że jesteś idealna, a wszyscy wokół - inni właściciele, ludzie na dogomanii - to idioci :diabloti: Wiem, że tak nie jest, ale czasem tak to brzmi. Wiem też, że sama nieraz kiepsko "brzmię", ale jak ktoś tak uzna, to chcę to wiedzieć, może się uda być "przyjemniejszym" ;) [quote name='Amanecida']Ale jakie mają być te przepisy, jak nie sztywne? Ktoś powinien w kodeksie napisać, że pies ma być w kagańcu ale tylko wtedy, gdy wedle subiektywnej oceny właściciela jest taka potrzeba, bo pies jest niebezpieczny, a właściciel nad nim nie panuje? Świetnie, że szkolisz swoje psy, fajnie jak są wychowane, ALE ludzie, obcy ludzie w autobusie, tego nie wiedzą. A nawet gdyby wiedzieli, to nie mają najmniejszego obowiązku Ci ufać czy wierzyć, że faktycznie pies nic nie zrobi, nie obchodzi ich Twoja opinia na ten temat, za to może (i powinien) obchodzić ich przepis obejmujący wszystkich. Takie to jest trudne do zrozumienia? Ludzi nie musi wcale obchodzić, że dobrze wychowałaś psa i mogą go traktować "jak ujadającego świra", bo niby czemu mieliby go jakoś specjalnie traktować? Większość właścicieli psów powie, że ich psy są fajne, wychowane a oni nad nimi panują. Niezależnie czy to prawda czy nie. Prawo to prawo, gdyby w nim tworzyć niejasne przepisy do interpretacji własnej, to kierowcy by jeździli po mieście 120 km/h, bo wedle ich subiektywnej oceny nic się nie stanie, bo oni są dobrymi kierowcami i umieją dobrze jeździć, a hamulce mają sprawne. Mało to jest sytuacji, że właściciel jest szczerze zdziwiony jak jego pies kogoś dziabnie... "Bo on nigdy, przenigdy wcześniej, wszyscy go lubią i wywołuje we wszystkich pozytywne reakcje!"[/QUOTE] No i to działa w drugą stronę, bo mi to lotto, czy oni wiedzą czy nie wiedzą i co myślą. Jeżeli jestem w stanie psa trzymać w taki sposób, by nie doszło do kontaktu z innymi ludźmi (pusty pociąg, niezatłoczony autobus) to kaganiec wydaje mi się zbędny. Jeżeli będzie tłoczno tak, że pies musi wejść w kontakt z ludźmi, to będzie kaganiec. Jak idę sobie na spacer z psem na smyczy, mijam babcię z dzieckiem, mój pies po drugiej stronie w ogóle nie wchodzi z nią w kontakt - a ona psioczy, że nie ma kagańca, to ją olewam, bo mnie nie obchodzi, że ona ma kynofobię, bo ją pogryzł pies wielkości niedźwiedzia. Robię wszystko, żeby pies nikomu nie wadził. A fobie, lęki, niechęć czy nienawiść społeczeństwa mnie nie obchodzi - nie jestem empatyczna. Byłam i nauczyłam się, że nie warto - wyglądam jak gówniara i ludzie mnie tak traktowali, skoro się dało...:diabloti: Ale już się nie da. Gdybym chciała być dobra dla społeczeństwa, to bym uśpiła swoje psy od razu, bo ludziom w okolicy przeszkadza w ogóle, że je mam, mimo szkolenia, wychowania, zbierania kup i tak dalej. Moje psy nie podchodzą do obcych, nawet tych którzy chcą i je wołają, a jakby nawet chciały, to by dostały burę. Psom ufam, ale ludziom nie. Mogę być pewna, że mój pies dzieciaka nie uwali, ale nie jestem nigdy pewna, czy dzieciak nie zrobi czegoś durnego, jak na przykład wieszanie się psu na szyi czy wbicie mu patyka w pysk, co mi się zdarzyło. I to polecam wszystkim właścicielom - po prostu unikać kontaktu pies-człowiek, nawet jeśli ktoś bardzo chce pieska pogłaskać. Potem pies go obślini, zadrapie i macie problem. Generalnie wydaje mi się, że [B]wszyscy się zgadzamy[/B] co do tego, że psy nie powinny wymuszać kontaktu z innymi psami/ludźmi. Że powinny być usłuchane i nikomu nie przeszkadzać. A jak to realizujemy to już chyba inny temat. Ktoś założy kaganiec nawet w pustym pociągu, ktoś tego nie zrobi, bo uzna to za bezsensowne - co za różnica, jeżeli nie dojdzie do kontaktu człowieka z psem? Myślę, że [B]powinniśmy po prostu propagować świadome posiadanie psa[/B] i pokazywać naszymi psami, że się da mieć usłuchane zwierzę i nie przeszkadzać innym.
  3. [quote name='Paulina_mickey']Szczerze mówiąc to ja też nie byłam pewna tego jak Miki zareaguje i początkowo nie było różowo, ale powoli z czasem się wszytko rozluźniło i teraz jest lepiej niż sobie na początku założyłam. Bo jak dla mnie to wystarczyło, że będą się ignorować a tu proszę jaka niespodzianka[/QUOTE] Taa, tylko ja mam stado i to mnie martwi ;) Bo jedną Chibi czy jedną Herę przekonam do kota. Ale sytuacja może się wymknąć spod kontroli, jak kot zwieje przed Chibi i reszta się dołączy do gonitwy. Wczoraj byliśmy z psami u kociaków, moje psy mogły je widzieć, ale nie miały dostępu. Chibi wpatrywała się w nie jak zahipnotyzowana, Hera całą sztywna, Lu i Fro olali sprawę. Serce mi się kraja, ale nie będę ryzykować ;) Fajnie, że u Was tak do dobrze wyszło :p
  4. Ach, te bojaźliwe pieski :loveu: Uwielbiam być 4-5 km od domu, gdy nagle słychać strzały i psy całą drogę dzikim pędem szarpią do doooomciuuu, bo tu strasno i szczelajom do pieseczków :roll: Fro i Hera się nie boją i dopiero widzę, jaki to komfort, mieć odważne psy. Ano, zawsze najgorsze jest przyzwyczajenie psów do nowej rutyny. Ja tego nie znoszę, jak po wakacjach wracam na studia czy coś - w domu panika, potem czekanie na mnie przez 7-8 h, bo jak mogłam sobie pójść. Ale po 2 tyg się przyzwyczajają i jest ok, u Ciebie też tak będzie ;) Powodzenia we wdrażaniu się w pracy :)
  5. Reksio już po kastracji. Trafił na krótko do znajomej i się okazał cudowny - nienachalny, kochany, lubi inne psy, jest słodki. Trochę uwagi i ruchu i pies jest spokojny :) Cud miód, ale domu brak, a z panem nigdy nie wiadomo - w każdym momencie może iść do więzienia, zresztą kontakt z nim jest trudny, bo sprzedał telefon :roll: Im szybciej pieski znajdą dom, tym lepiej.
  6. Jaka ona słodka :loveu: Ja teraz chodzę czasami do 5 kociąt, które szukają domu... Cudo, żałuję, że nie mogę mieć kota ;) Generalnie bym mogła, mama też by bardzo chciała, tylko że co najmniej miesiąc musiałabym wszystko nadzorować i mieć oczy w czterech literach, za przeproszeniem :diabloti: Bo Chibi i Hery jeśli chodzi o koty to nie jestem pewna :roll:
  7. Dajcie znać, jak Wam idzie :)
  8. No właśnie problem w tym, że kaganiec ma złą opinię w społeczeństwie. Jeśli założę kaganiec to nie mogę się opędzić od komentarzy: to on taki groźny? ojej, on gryzie? i tak dalej. Sprawdza się, jeżeli nie chcę, żeby ktoś łapy pchać do psa, ale jest uciążliwe. Generalnie chodzi mi i większości "przeciwnikom kagańców", żeby nie traktować wszystkich psów jednakowo - niezależnie od tego, czy to dopiero wzięta z łańcucha, zdziczała bestia czy pies szkolony i socjalizowany. Nie po to szkolę, wychowuję, uczę i socjalizuję swoje zwierzęta i spędzam z nimi grom czasu, żeby ktoś traktował je tak samo jak niewychowanego i ujadającego świra na smyczy "bo pies to zwierzę". Są sytuacje, gdzie kaganiec bym założyła - ale staram się jak mogę nie doprowadzać do nich. Za to są sytuacje, gdzie uważam, że psy powinny czasem mieć namordnik, a zwyczajowo nie mają - np. poczekalnia u weta... Masakra, mała powierzchnia, ludzie pchają się nieraz z agresywnymi wobec zwierząt i dodatkowo zestresowanymi psami, kiedy w środku często są jeszcze króliki, koty itd :roll: No ale poczekalnia to "miejsce dla zwierząt", więc szczerzący się na moje psy owczarek jest całkiem w porządku, "bo on nie lubi". Wtedy tak, pies powinien mieć kaganiec, gdyby moje tak się zachowywały to bezwzględnie dostałyby namordnik. Jak miałam z Fro problemy z agresją do psów to chodził w kagańcu do weta. No i o to chodzi, żeby dobierać odpowiednie akcesoria do psa, a nie stawiać sztywne przepisy, które w niektórych przypadkach są niepotrzebne i absurdalne, tak jak zakładanie kagańca szczeniakowi w PKP, bo to pies :roll: Pies opanowany, nie sprawia problemów, nie podchodzi i nie ma odpałów - no to w niezatłoczonym busie/pkpie bez kagańca. Jeśli porąbany, to nawet na spacerze nieraz namordnik na pysk. Niezależnie od rasy i wielkości, bo agresywne yorki rzucające się do łydki to też nic przyjemnego, spotkałam niedawno :roll:
  9. [quote name='kalyna']Spoko, bo napisałam jak taka sierota :lol: wytniemy i będzie wsio dobrze :multi: dlatego czekam, aż przestanie linieć... już mam dość wysłuchiwania i kolejnego razu czyszczenia samochodu od sierści :evil_lol:[/QUOTE] A musicie wycinać? Czasem takie rzeczy są niegroźne... Psu mojego TZa się robi wodniak, jeden gruczoł zamiast łoju wytwarza wodnistą ciecz i tworzy się guz na szyi. Najpierw spanikowałam, widząc coś takiego, ale okazało się, że to nic wielkiego, trzeba tą ciecz ze środka usuwać (przekłuwać) no i tyle... Także czasem takie rzeczy się robią i to nic wielkiego, ale zawsze lepiej z wetem się skonsultować ;) Tyle że u mnie nieraz zalecają wycinanie "bo tak lepiej" - wiadomo, kasa :roll:
  10. [B][COLOR=#3E3E3E]Ty$ka - [/COLOR][/B][COLOR=#3E3E3E]a czemu zazdraszczasz? :) Pies w pociąg i ruszaj! To naprawdę żaden problem, ja jeździłam już z totalnie nieogarniętymi psami - wiozłam raz dwie suki z kojca ze wsi oraz napalonego psiura z łańcucha, zawsze najpierw do Opola, a potem stamtąd do Wrocławia, co najmniej 2 godziny drogi. Zero problemu :) Jeśli jesteś niepewna psiaka to lekki kaganiec na pyszczek, przeżyje, a jaka frajda ;) Szczególnie, że Morus jest bardzo ogarnięty. Ja brałam czasem psy pociągiem do pobliskiej miejscowości tylko po to, żeby się przejechać, oswoić z sytuacją i je i siebie. Przejazd z psem pociągiem regio i interregio to 4,50zł niezależnie od długości trasy, majątek więc to nie jest [/COLOR];) A upały jakoś znoszą, rano długi spacer, potem krótsze, leżenie na kafelkach... I jakoś leci ;) Najgorzej Lusia, domyślam się, że Morus też się nie najlepiej miewa jak jest taki upał, co? [B]Majkowska[/B] - dziękujemy, ano fajna panienka, to fakt ;) [B]kalyna[/B] - no, Misio jest śliczny :) tylko ucieka jak tylko się go ze smyczy spuści :evil_lol: A stado nie było obrażone, bo psy nie mają świadomości, że Hera gdzieś wyjeżdża ;) Wzięłam ją, zniknęłam na dwa dni i wróciłam, ot cała magia. Chibi i Luka nigdy nie były uczone jeżdżenia, dla nich to byłaby męka... Szkoda, ale byłam młoda i głupia, jak je wzięłam i akurat tą dziedzinę socjalu zaniedbałam ;) Frotka jak jadę autem biorę, ale on tego nie lubi, ślini się, stresuje. Myślę, że w pociągu podczas 3h podróży byłoby mu baardzo źle, najpierw muszę go przyzwyczaić do krótkich tras pociągiem (mam to w planach). Hera od małego jeździła na szkolenia, na terenówki ze mną i dlatego nie ma z tym problemu. [B]Paulina_mickey[/B] - dzięki, jakoś tak wyszło ;) [B]NatiiMar[/B] - wzięłabym, może by mi się Piotrka udąło namówić, tylko ja żadnych składek nie opłacałam, nie należę do grupy, więc to chyba nie byłoby mile widziane ;) A ja się nie lubię pchać tam, gdzie mnie nie chcą :eviltong: Biedactwa, spacery to taka udręka, przykro mi, że musicie tak dużo się męczyć :evil_lol: [B]makot'a - [/B]myślimy nad tym, tylko nie wiem, czy warto ;) we Wrocku jest dużo rzeczy, które można robić z psem, dużo miejsc, żeby wejść i pooglądać, a jeśli w Krk w większości wchodzenie z psem jest zabronione, to trochę szkoda mi psa i kasy, wolę jakieś góry wybrać ;) A tu już szczęśliwe psiaki podczas wczorajszego spaceru: [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-07-22 09.02.13.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-07-22 09.03.10.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-07-22 09.06.05.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-07-22 09.07.00.jpg[/IMG] :loveu:
  11. [quote name='aussie&husky']Sorry,ale jak dla mnie swoją wypowiedzią okazałaś szczyt chamstwa,samolubności,ignorancji i braku wyrozumiałości dla ludzi,którzy psów się boją.[/QUOTE] Hm, u mnie też jest taki przepis i też moje psy biegają luzem codziennie. Nie podbiegają do ludzi, na widok kogoś je wołam, usadzam na tyłku, czekam aż ktoś przejdzie i puszczam, idąc w inną stronę, ew zapinam na smycz i puszczam dalej. Nie widzę tutaj szczytu chamstwa, bo ignoruję przepis "albo smycz albo kaganiec". Miałam różne sytuacje z różnymi ludźmi i różnymi psami, dlatego wolę jak moje psy luzem są bez kagańca. Zdarza się, że wąchają coś daleko ode mnie, podbiegnie do nich obcy i agresywny pies - co wtedy? Miałam taką sytuację z śp. rottkiem, podleciał agresywny owczar samopas, bez pana. W kagańcu mój pies nie miałby szans :roll: Inny pan radośnie zinterpretował ten przepis na swoją korzyść i swoją bydlastą, agresywną sukę puścił luzem w metalowym kagańcu, musiałam nieźle zwiewać z moją malutką Lusią... W zatłoczonym busie - założę psu kaganiec. W zatłoczonym pociągu też. Ale jeśli jest pusto, nikogo nie ma i mam miejsce dla siebie i psa, to nie. Mam w pociągu całą czwórkę dla siebie - wakacje, nikt nie jeździ. Jeśli konduktor ewidentnie mi nie każe psu założyć kagańca, to nie założę, bo po co? Szczególnie, że wokół jest dużo miejsca. Zaczęłam tą dyskusję i znowu się zrobiły dwa fronty. A mi chodzi o prostą sytuację, w której pies nikomu nie przeszkadza. Chodzi mi o przepis "jeżeli wymagają tego warunki, załóż psu kaganiec" zamiast "pies jest niebezpieczny, więc niezależnie od tego co się dzieje i jakie są warunki musi być kaganiec, bo na pewno kogoś uwali". Tak jak pisze badmasi - jej mała szetlandka to oaza spokoju, więc kaganiec zbędny, collie bardziej reaktywna, to nosi tam gdzie trzeba. Jak miałam problemy z Frotkową agresją to miał kaganiec na ryju, jak nie mam z Herą problemów, to nie zakładam, jeżeli znowu nie mówimy o ekstremalnych sytuacjach, do których ciągle się odwołujecie. Szczytem są Gliwice, Katowice i inne śląskie miasta - tam w ogóle nie można wyjść z domu bez kagańca i smyczy, a pies może biegać luzem na TWOJEJ posesji "jedynie jeśli jest dobrze zabezpieczona". Chodzi mi tutaj o wymowę tego przepisu: a wymowa brzmi, że pies jest zwierzęciem potencjalnie niebezpiecznym i niezależnie od tego, czy Ty go szkolisz, wychowujesz, uczysz i socjalizujesz, to na pewno jest bestią i na pewno kogoś zeżre. Ja w pociągu (nie ekstremalnie zatłoczonym, chyba muszę to na czerwono pisać :roll:) zakładam Herze kaganiec na szyję. I nie ma go na pysku, ale mogę założyć, jeżeli wlezie jakieś nadpobudliwe dziecko, zrobi się tłok, ktoś mi powie, że się boi i tak dalej. Generalnie nigdy nie ma problemu, bo miejsca w pkp jest dużo, zwykle dosiadają się psiarze i jest fajna rozmowa. Widać ludzie poza dogomanią mają normalniejsze podejście zarówno do przepisów, jak i do psów - ale nie pierwszy raz to odkrywam :p
  12. [quote name='Unbelievable']Ale nie ma czegoś takiego jak pewność psa. Pies nie jest przewidywalny, człowiek też nie, ale za to człowiek jest w stanie odpowiadać za swoje czyny, a za psa odpowiadamy my. Ja nie chcę odpowiadać za to, że mój pies ugryzł człowieka w jakimś zamieszaniu (ktoś mi na psa nadepnął, pies się wystraszył i zareagował zębami) bo nie chciało mi się mu zakładać kagańca. Każdy pies jest cierpliwy do czasu, każdy pies może okazać się innym niż się wydaje w odpowiedniej sytuacji, tylko warto to zauważyć : D i jeżeli tego nie rozumiesz, jeżeli nie rozumiesz, że człowiek jest w stanie się powstrzymać i nie reagować instynktami jak pies, to nie mamy o czym rozmawiać[/QUOTE] Nie rozumiem, bo to nieprawda - nie byłoby zabójstw w afekcie, gdyby człowiek nie reagował instynktami. Zalewają go hormony i nagle robi coś, czego nigdy by nie zrobił. Zdarzyło mi się to kiedyś, zrobiło mi się biało przed oczami ze wściekłości i zareagowałam w sposób, o jaki siebie bym nie posądziła. Ludzie to zwierzęta, możemy sobie krzyczeć, że nie, ale nimi jesteśmy. Jasne, [B]przyznaję[/B], że psu o wiele trudniej panować nad instynktem, bo nie ma pojęcia moralności czy społecznej odpowiedzialności. I dlatego prowadzimy go w miejscach publicznych [B]na smyczy. [/B] Tylko Ty rysujesz przede mną taką sytuację: pełno ludzi, że aż nie ma gdzie się przecisnąć. Nie ma ani centymetra swobody, żeby odejść, ludzie depczą po psach, trącają mnie, nie ma w ogóle możliwości zachowania swojej przestrzeni. Ale taka sytuacja jest rzadka - może jak się wychodzi z warszawskiego metra, kiedy ludzie uciekają tłumnie w panice lub na koncercie czy innym przedstawieniu - każdy się pcha, przechodzi po innych, byle by być bliżej sceny. W takim miejscu założyłabym psu kaganiec, ale też w takie miejsce psa nie zabieram. Ja mam na myśli sytuację bardziej kontrolowaną - np. spacer po rynku. Jest dość sporo ludzi, ale mam możliwość zachowania odpowiedniej odległości. Mogę w każdym momencie odejść, powiedzieć psu, żeby usiadł, złapać za obrożę. Byłam ostatnio w zatłoczonym mieście, w sobotę, rynek i pełno ludzi. Nie miałam problemu z przestrzenią osobistą moją ani psa. Kiedy jadę w pociągu, mam psa między nogami czy pyskiem jest do ściany, obok stoi moja walizka. Nikt nie musi po nim deptać, przypadkowo go szturchać. Gdybym miała doga czy innego dużego psa, którego nie mogę tak łatwo opanować, bo się nie zmieści między siedzeniami - byłby kaganiec. Nie chodzi mi o to, żeby każdy jeden pies chodził bez kagańca w każdym miejscu i momencie. Chodzi mi o zaufanie społeczne do właściciela, który jeśli nie zakłada kagańca w sytuacjach wyżej wymienionych (czyli nie skrajnych, przez was przedstawianych) to znaczy, że nad nim panuje. W wielu krajach to się sprawdza (wiadomość z Mojego Psa, kiedyś mieli cykl o prawie dot. psów w różnych krajach).
  13. [quote name='Unbelievable']pies to nie człowiek, i nie można go rozpatrywać w takich samych kategoriach[/QUOTE] Z tym także się nie zgadzam. Zaatakował mnie facet, szarpał mną i rzucił moją komórkę o ziemię, a moje psy go nie tknęły. Nie przekonuje mnie stwierdzenie, że pies jest nieprzewidywalny i musi nosić kaganiec. Jeśli rozpatrujemy to w ten sposób, to uważam, że każdy człowiek, który był karany za agresję i rozbój, powinien nosić kajdanki. I nie, nie żartuję i nie, nie przesadzam, boję się niektórych ludzi na podstawie własnych doświadczeń. To polska przypadłość - brak zaufania do innych. Uważam, że jak ktoś bierze swojego psa w tłum, to powinien być go pewien i kaganiec jest wtedy zbędny. Tak jak w Anglii - pies nie musi być na smyczy, ale jesteś w 100% odpowiedzialna za psa. Jeśli coś się stanie, płacisz - i to słono. Tylko tak nauczy się ludzi odpowiedzialności, jeżeli da się im trochę zaufania i surową karę finansową za złamanie tego zaufania. Zamiast mnożyć setki kar, nakazów i zakazów, które utrudniają życie i traktują obywatela jak idiotę i dziecko z zapałkami.
  14. [quote name='Unbelievable']według mnie kaganiec dla psa w tłocznych publicznych miejscach to jest obowiązek, i nieważne jakie pies ma usposobienie, ludzie mają prawo tego wymagać, i bać się nieznajomego psa[/QUOTE] Nie zgadzam się. Ja się boję łysych, napakowanych facetów i nie wymagam, by nosili kajdanki.
  15. [quote name='ailema']Nie mam siły .Znów chodzi o tego 8 letniego chłopca .W ten weekend byłam na wsi u swojego chłopaka .Często chodzimy tam do znajomych mieszkają parę domów obok .Pare minut później przyszła też ich rodzina z tym chłopcem .Mój pies był bez smyczy .Wszystkie dzieci wiedzą a jest ich 4 że mogą mojego psa głaskać ,ale nie mają prawa się do niego przytulać ,dokuczać mu itp .On też o tym wiedział .Na początku zachowywał się wzorowo ,ale po 40 minutach kopnął mi psa .Miałam do nich ok 2 m jednak nie zdążyłam nawet odwołać mojej i go kłapneła .Nie groźnie (ostrzegła go ) oczywiście pies dostał burę .Chłopak też .Już nie wiem jak mam do tego gówniarza podejść ...Nie mam też zamiaru cały czas trzymać ją na smyczy gdy on przychodzi .Bo mój pies normalnie się zachowuje gdy ktoś jest taki sam wobec niego ....[/QUOTE] Przychodzi dzieciak - wy wychodzicie. Jeśli rodzice nie potrafią nad dzieckiem zapanować, to najlepsze rozwiązanie. Obawiam się, że dalsze takie zachowanie skończy się nieznoszeniem dzieci przez Twojego psa - po co Ci to?
  16. Hera i krasnale :) [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-07-19 16.39.55.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-07-19 16.52.49.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-07-19 16.53.03.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-07-19 18.51.40.jpg[/IMG] Krasnal podróżnik, zupełnie jak Hera ;) [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-07-19 16.56.32.jpg[/IMG] A po powrocie reszta stadka dostała szału z radości, że ich Hera wróciła i znowu jest ktoś, kto robi zadymy i pobudza wszystkich do szczekania :multi: A Hera dopiero odsypia wrażenia...
  17. Dziękujemy :) Wypad udany, jest pełno kawiarni i restauracji, gdzie można zajść z psem. Szukaliśmy też krasnali oczywiście ;) Było świetnie. W necie jednak się naczytałam, że spokojnie można na łódkę psa wziąć i ruszyć w rejs na zwiedzanie Wrocka. Jeden kapitan nas wpuścił, ale drugi - chamsko wygonił. Powiedziałam mu, gdzie może wsadzić sobie nasze pieniądze :diabloti: I generalnie robię łódce antyreklamę - nie warto "Kaczuszką" płynąć, ot co. Ale poza tym było przemiło. Krótka fotorelacja ;) Hercia z psem naszych gospodarzy, adoptowanym chyba nawet poprzez dogo - Misiem :) Całe ranki się bawili ;) [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-07-19 06.44.42.jpg[/IMG] Zwiedzanie wysp w okolicach uniwerku ;) [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-07-19 08.47.13.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-07-19 09.09.08.jpg[/IMG] W wegańskiej restauracji VEGA - jakbyście byli z psem we Wrocku, serdecznie polecam :) Nie jestem weganką, ale żarełko pyszne i z psem wpuszczają bez problemu. [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-07-19 15.22.12.jpg[/IMG]
  18. [URL]http://img855.imageshack.us/img855/8026/tg0l.jpg[/URL] Mówisz, że on WYLINIAŁ? :diabloti: Przecież to chodząca puchatość ;) Chyba kiepsko znosi upały, co?
  19. [URL]http://i133.photobucket.com/albums/q68/paulina_mickey/DSCN2540_zpsb3f1e4e5.jpg[/URL] Wyślij to na jakiś konkurs! ;)
  20. [URL]http://imageshack.us/a/img51/7599/2sko.jpg[/URL] Jaka malutka i słodka :)
  21. Uwielbiam Twoje zdjęcia, są jak żywcem wyjęte z National Geographic :loveu: A Cresil jak prawdziwy wilk wygląda, jeszcze bez obróżki to w ogóle - gdybym go spotkała w lesie, to raczej bym uznała, że to wilk i nie zastanawiała się "a może to wilczak luzem bez obroży?" :evil_lol: Teraz jest duużo wilczaków, więc pewnie nie wiesz, ale zapytam tak w razie czego - znasz jakiegoś wilczaka ze Strzelec Opolskich? Ostatnio mijałam tak podobnego psa, że nie wiem, czy to przypadek czy ktoś sobie wilkowatego kupił..
  22. To fajnie czas spędzacie :) Noski urocze :loveu: Ja kiedyś unikałam "cywilizacji" jak byłam z całym stadem psów, ale efekt był taki, że jak zdarzyło się iść razem przez miasto to jakbym prowadziła stado dzików :roll: Zaczęłam chodzić z całym stadem przez miasto i teraz nie ma żadnego problemu, bo się oswoiły, także warto :p Jak z psiakiem jedziesz rowerem to masz jakieś specjalne uprzęże, smycze? Czy pies luzem obok?
  23. Ależ wy gadacie, aż ciężko się do zdjęć dokopać ;):evil_lol: Witamy się :)
  24. Ja się nie dziwię, że Cię to denerwuje ;) W końcu potem to Ty masz problem... Jeśli ktoś "popsuje psa" to zamiast mieć zwierzaka wychowanego, masz stworzenie wymagające pracy, a przecież i tak masz teraz dużo na głowie. Mam to samo, Frotek z moim TZem rzuca się na psy i wariuje :roll: Nieraz idę z trzema sukami, TZ trzyma Frotka i mijając obcego psa ja muszę go skupiać na sobie komendą "patrz na mnie", jednocześnie panując nad resztą stadka :lol: Normalnie mam już taką podzielność uwagi i wyrobione odruchy, że czasem ludzi traktuję jak psy :oops: Np na studiach jak na zajęciach rok zaczyna gadać i widzę, że wykładowca się wnerwia to odruchowo odwracam się i mówię "E! TSZZ!" tak jak uciszam moje psy :evil_lol: Powodzenia, duuużo siły życzę :p
  25. [quote name='Olivier']Dzieki bardzo :) moj pies jest nad aktywny i utrzymac jego skupienie graniczy z cudem ale sie uczymy :)[/QUOTE] Kliker, kliker i jeszcze raz kliker! :)
×
×
  • Create New...