-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Ja miałam niezłą przygodę, kiedy jeszcze miałam (a raczej rodzice) rotka.. :razz:To nie było chamstwo, raczej głupota. Jakiś pan znalazł gdzieś luźno biegającego rotka i w swojej inteligencji wziął go i wpuścił nam na podwórko, bo uznał że to nasz :shake: Całe szczęście, że Ryms był bardzo posłuszny i nie zrobił tamtemu sieczki z gardła, ale blisko było, bo bardzo bronił terenu... Pogratulować panu wyobraźni - wystarczyło przecież zadzwonić (mamy domofon) i zapytać, czy nam pies nie uciekł :roll: No i luźno biegające pieski, zmora każdego psiarza :diabloti: Pewni ludzie mają kundlicę w typie foksa, która jest agresywna, chodzi luźno, a w dodatku ludzie biorąc ją na spacer nawet smyczy nie biorą ze sobą :shake: Ostatnio ich suka była po operacji, biedna, ledwo żywa... i szła sobie środkiem ulicy w kaftaniku, człapiąc i rzucając się na inne psy oczywiście :angryy: Inny przypadek chamstwa - ale to już totalnego. Koleś poszczuł swojego psa rasy pseudohusky na moją sukę dla zabawy, no bo moja mniejsza... niestety z psem był mój brat, bo ja bym kretynowi nie odpuściła. Teraz ojciec owego kolesia jest bardzo zdziwiony, że nasze pieski się nie lubią... :shake::mad: -
Lęki pojawiające się na starość - coraz gorzej :(
zmierzchnica replied to Martens's topic in Strachliwość
Nagle pojawił się strach przed burzami i wystrzałami, to prawda. Ale teraz jej problemy stopniowo narastały... Najpierw nie chciała chodzić w pewno miejsce, gdzie raz złapała nas burza. Potem nie chciała chodzić żadnymi drogami, które do tego miejsca prowadzą. Teraz jest tylko jedna polanka, gdzie możemy "normalnie" wychodzić... Ale przynajmniej tyle. Może jak przez jakiś czas nie będzie burz to będzie lepiej... Hm, z Twoją psiną jest rzeczywiście dziwnie. A może ten początek niepokoju był wywołany przez coś? Może suka została sama w domu i ktoś rzucił blisko petardę (ja myślę, że w taki sposób moja się zraziła), a potem zaczęło ją to coraz bardziej przerażać? Ale wydaje się to mało prawdopodobne :shake: -
To pierwsze zdjęcie wygląda fajnie ;) I odpoczywająca Misia... ślicznotka :loveu:
-
Lęki pojawiające się na starość - coraz gorzej :(
zmierzchnica replied to Martens's topic in Strachliwość
Dobrze, że jak nie ma fajerwerków to nie reaguje histerycznie na nic innego... Moja suka ma teraz 4 lata. Jako młody pies nie bała się wystrzałów ani burzy, dopiero w wieku około 2 lat nagle u niej się to pojawiło - też nie wiem skąd, bo nawet jej nie uspokajaliśmy w czasie burzy, nie było sensu, skoro się nie bała... ;) Teraz jest totalna panika. Od czterech dni nie jestem w stanie wyjść z nią na spacer. Nie chce odejść sprzed bramy, a jeśli już to najwyżej na 100 metrów od domu i ciągnie z powrotem. "Bardzo straszna burza" była u nas w czwartek czy piątek, dziś jest poniedziałek, a pies nadal jest nadwrażliwy na jakikolwiek głośniejszy dźwięk. Z burzą (tak myślę, że to o to chodzi) kojarzy jej się teraz absolutnie wszystko: lekki deszcz - nie wyjdzie, wiatr - nie wyjdzie, głośno jeżdżą samochody (praktycznie cały czas...) - nie wyjdzie, leci samolot (co parę minut)- to samo. W praktyce wygląda to tak - wesoły pies wychodzi z bramy ze mną, skacze do smyczy, smakołyku lub zabawki, usłyszy cokolwiek głośniejszego - zatrzymuje się, siada, odmawia spaceru. Czasem, kiedy chcę, żeby się chociaż wysikała, biorę ją na ręce i trochę niosę, potem w miarę idzie i znowu to samo. Unikam tego jednak, bo przecież nie na tym spacer polega, żebym niosła ją czy przekonywała, żeby szła... Mam ogródek, w którym pies czuje się bezpiecznie i spokojnie się bawi, skacze, jest radosny. Tylko spacery w dalsze rejony miasta są zwyczajnie niemożliwe. Tak myślałam, że może na jakiś czas zaniechać prób wyciągania psa na spacer, żeby się uspokoił? tylko nie sądzę, by to coś dało.. Być może sama też prowokuję takie zachowanie, bo nie zawsze uda mi się powstrzymać irytację, kiedy po raz piąty danego dnia pies nie chce wyjść, bo dziesięć minut temu przeleciał samolot... Ale Luka od zawsze była strachliwa. Nie wiem już jak reagować na jej zachowanie.. :( -
To zobaczymy, jak wyjdzie ;) Życzę szczęścia Tobie i stadku :loveu:
-
A maluch u Ciebie zostaje? Może popytaj ludzi o domek dla niej, porób ogłoszenia..? Chyba że stadko się zgra, może spróbujesz wziąć ją, jeśli nadal będzie bezdomna?
-
Wrzuciłam Mikrusa na alegratkę: [URL]http://ale.gratka.pl/ogloszenie/1469690_sliczny_bezdomny_mlody_dosc_duzy_psiak.html[/URL] i na ojej.pl (niestety ojej wcina napisane w ogłoszeniu maile, ale jak coś to ktoś będzie pisał do mnie i ja przekieruję ;)) [URL]http://www.ojej.pl/mazowieckie/Mszczonow/psy_i_koty/Oddam_za_darmo/ogloszenie_nr_528493.html[/URL] Oby Ci to szczęście Mikrusku przyniosło :) (jakby coś było nie tak, to powiadomcie, zmienię :)) Edit: dodałam jeszcze Mikrusa tu: [URL]http://kokosy.pl/ogloszenie/9618[/URL] i tu: [URL]http://www.adopcje.org.pl/adopcja32.html[/URL]
-
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
zmierzchnica replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
[quote name='LeCoyotte']Nie, ja się nie śmieję z nikogo, każdy ma prawo wierzyć w to co chce i nic mi do tego. Nie moja sprawa. A że sam nie doświadczyłem czegoś podobnego, podchodzę do tego sceptycznie.[/quote] I dobrze, bo nie można przesadzać ;) Z jednej strony, życzę Ci żebyś nie doświadczył, bo mimo wszystko nie jest to przyjemne. Z drugiej, jakoś to przywraca wiarę i może nadzieję, że na tym świecie jest "coś więcej". Ja ostatnio wpadałam w ateizm i strach przed śmiercią, ale wiara, że to wszystko ma trochę więcej sensu niż zwykłe żyć-umrzeć-zniknąć jakoś mnie pociesza... -
Jejku, jaki to cudny piesek... Ogłosiłam go na petworld.pl (bez zdjęć, bo coś się nie dało...) http://www.petworld.pl/psy,22270.html na kupsprzedaj.pl http://www.kupsprzedaj.pl/secure/showAdvert.do?aid=2010295&cid=170 i na ojej.pl, adres wstawię jak tylko się pojawi (w ciągu godziny). Wykorzystałam tekst i zdjęcia z innych ogłoszeń. Jakby coś było nie tak, piszcie ;) Na razie mogę tylko tyle... Edit: adres na ojej.pl: http://www.ojej.pl/slaskie/Zabrze/psy_i_koty/Oddam_za_darmo/ogloszenie_nr_528184.html Maila wcięło, ale jakby ktoś chciał to napisze do mnie, a ja przekieruję ;)
-
Jaki śliczny cudaczek :loveu: To dobrze, że stadko się dogaduje :p
-
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
zmierzchnica replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
[quote name='LeCoyotte'] chętnie bym odwiedził tą szkołę:cool1: nigdy nie byłem w takim miejscu, w którym 'straszy'. Ciekawe jest to, że na cmentarz prawie każdy się boi iść po zmroku, a w święto zmrałych po zmroku są tam tłumy i nikt się nie boi ani nikt 'duchów' nie widzi:cool1:[/quote] Ja nie wierzę w duchy na cmentarzu ;) Nie bardzo miałyby powód, żeby tam przebywać. Podobno częściej "straszy" w miejscach, gdzie osoba zmarła, jakby ta dusza bała się odejść od tego miejsca, albo się z nim związała, nie wiem. [quote]typowy efekt deja-vu:cool3: Kiedyś pewnie śniło Ci się bardzo podobne miejsce, które zapamiętała Twoja podświadomość, a skoro podświadomość to Twoja świadomość nie ma do tej pamięci dostępu (chyba że w czasie hipnozy;)) tak więc gdy świadomie zobaczyłaś podobne miejsce w rzeczywistości to Twoja podświadomość (która jest naiwna) dała Ci znak, że znasz już to miejsce (pomimo że nie jest identyczne). Komunikacja w drugą stronę jest niemożliwa, to Twoja świadomość nie umie wytłumaczyć tego zjawiska:smile:[/quote]Co do miejsc ta teoria jest bardzo prawdopodobna, ale co do zdarzeń? Mojej koleżance śnił się zawalony do połowy dom dziadka, dwa dni później coś się stało (już nie pamiętam za bardzo co ;)) i dom się "posypał". Ona co chwilę ma takie prorocze sny - i tutaj ciężko powiedzieć, że umysł przypasowuje sen do zdarzenia, skoro widziała dokładnie ten sam dom, w dokładnie takim stanie w jakim się znalazł... Zresztą podobną sytuację opisał mmiodek ;) Możliwe, że to jest dość logiczne, jakaś niezbadana umiejętność naszego mózgu, ale jednak na razie pozostaje raczej paranormalne. I fajnie, że są takie rzeczy poza normalnością i naukowością, jest w co wierzyć i czemu się dziwić :) bonsai_88 - może jakiś szósty zmysł? :cool3: Nie wiem, też mnie to zastanawia. Mój pies często jak wracam ze szkoły też tak na 10 minut przed moim powrotem robi się niespokojny, a kończę o różnych godzinach.. -
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
zmierzchnica replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
Znam ludzi, którzy mają prorocze sny spełniające się co do joty. Niektórzy wyjaśniają to jako względność czasu i przestrzeni - śnią nam się wspomnienia, ale z przyszłości. Nie bardzo to rozumiem, tylko tak słyszałam ;) Zauważyłam, że często różne dziwne rzeczy w domach itd dzieją się właśnie w dni pogrzebu... Totalnie nienaukowo: może wtedy zmarli żegnają się ze znanymi miejscami? Wtedy pies mógłby poczuć obecność takiej osoby i jakoś skojarzyć to z jej odejściem.. Nie wiem, ale to smutne i trochę straszne. -
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
zmierzchnica replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
Nie zgadzam się LeCoyotte ;) Woźny z mojej starej szkoły, twardy, mocno stąpający po ziemi facet, bardzo się śmiał z paru nauczycielek, które twierdziły, że w szkole "coś jest", proszono nawet księdza o poświęcenie korytarzy i sal (podobno nic to nie dało). One twierdziły, że słyszą kroki na korytarzach i tak dalej. Woźny uznał, że to "gadanie bab" i się nie przejmował, do czasu kiedy "coś" zapaliło mu światło w górnej części szkoły (które przedtem zgasił) a potem, jak już raczej wystraszony wychodził ze szkoły, poczuł za sobą coś, co określił jako "jakąś ciężką zasłonę" ;) Opowiadał o tym mojej mamie, z którą się znają :) Moja szkoła ma bardzo długą historię, była kościołem, potem szpitalem.. Może to były sugestie tych nauczycielek, że w końcu owo "coś" poczuł, może całkiem coś innego.. Ale ta szkoła ma taki klimat, od początku człowiek czuje się w niej dziwnie. Może to ten klimat właśnie powoduje wrażenie "nawiedzenia"? :) Ja też nie wierzę w biegające sobie po świecie duchy, ale uważam, że głupio byłoby wykluczać istnienie duszy jako energii, może nawet świadomej :) Możliwe, że takie zdarzenia to właśnie coś jeszcze nieodkrytego, ale skoro tego nie wiemy, nie można być pewnym, że to nie "duchy" ;) -
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
zmierzchnica replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
Też tak sądzę :) Ludzie poznali małą część świata, nie mogą nawet być tej wiedzy pewni, a odrzucają wiele rzeczy jako "nienaukowe"... A co to znaczy? Niezgodne z tym, co udało nam się udowodnić i opisać? A czy nasza nauka i wiedza są zgodne z prawdą? Co chwilę odkrywa się coś nowego, udowadnia lub obala różne rzeczy - dość zabawne jest odrzucanie pewnych rzeczy jako niemożliwe, bo niepoznawalne. Co nie znaczy, że należy wierzyć we wszystko - jednak myślę, że powinniśmy w naszym sceptycyzmie pozostawić trochę przestrzeni dla "niepoznawalnego" ;) Dlatego wierzę w duszę zwierząt, czy też ich energię. Poza tym.. Wiara to zawsze miła rzecz :) Miło myśleć, że istnieje coś poza wiedzą i materialnym światem. -
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
zmierzchnica replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
Ja uważam, że życie nie jest takie proste, żeby po prostu umrzeć i już ;) Nie wierzę też w Raj jako ogród pełen roślinek i tak dalej, choć chciałabym. Jednak wydaje mi się, że ciało ma jakiś "napęd" - duszę, czyli energię. Słyszałam, że właśnie tym się nasza energia różni od zwierzęcej, że jest świadoma, tj. "wie", że istnieje. Ale bez tożsamości lub z bardzo nikłą. Myślę, że zwierzęta także mają energię, która po śmierci uchodzi, łączy się z energią Wszechświata czy coś w tym stylu. Po śmierci mojego dziadka, w dzień pogrzebu, moją mamę przestraszyły bardzo głośne dźwięki, które nawet pies zignorował - brzmiało to tak, jakby ktoś poruszał całym blatem od stołu i wszystko na nim się trzęsło. Poza tym moja babcia świeżo po jego odejściu zaraz po przebudzeniu widziała jak dziadek siedzi przed nią, patrzy się i powoli jego obraz się oddala, oddala... Gdy odszedł mąż znajomej, jego nowe radio, zapakowane jeszcze w folię zaczęło grać. Znam bardzo wiele takich opowieści. Być może to tylko projekcje mózgu, tworzone, bo człowiek jest bardzo spragniony kontaktu ze zmarłymi bliskimi, ale chyba nie tylko. Jesteśmy chyba zbyt złożeni, a świat zbyt wielowymiarowy i niezrozumiały, żeby śmierć była tylko niebytem i już ;) Ale to moje teorie, są raczej pseudonaukowe ;) -
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
zmierzchnica replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
SRV tylko widzisz, nie czułam strachu, dopiero potem, jak sobie uświadomiłam co się stało :) Nie wiem czy nie mogłam się ruszać, to trwało tak krótko, że nawet nie próbowałam.. No i co z tym obudzeniem poprzez chuchanie (czułam je i słyszałam nawet dźwięk wydychanego powietrza)? Nie czułam niczyjej obecności, żadnych wrogich mocy, nic takiego.. Tak jakby ktoś normalnie sobie do mnie podszedł, zaczął chuchać by mnie obudzić (wyrwało mnie to z głębokiego snu) i sobie poszedł, ale nikogo nie było, wszyscy spali... LD - Lucid Dream, sen świadomy, tj. kiedy podczas snu budzi się Twoja świadomość - zdajesz sobie sprawę, że śnisz ;) OOBE - Out Of Body Experience - tak jakby wyjście z ciała, wg Wikipedii: "wrażenie postrzegania świata spoza własnego ciała fizycznego" :) -
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
zmierzchnica replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
SRV - ja jednak bałabym się z tym eksperymentować ;) Podobno OOBE może być dość zgubne w skutkach, ale nie próbowałam, więc nie wiem. A może słyszałeś o takim przypadku jak mój? Bo dla mnie jest ewidentnym przykładem na istnienie czegoś paranormalnego... Spałam. Normalnie, głębokim snem, nawet pamiętam go trochę. W pewnym momencie zaczęło mnie budzić... chuchanie. Ciepłym powietrzem, zupełnie jak oddech, skierowane na moją twarz. Nie mogłam się ruszyć (albo nie widziałam powodu, nie wiem). Przez chwilę myślałam, że to mój brat tak się wygłupia, zaspana zupełnie nie czułam strachu. Potem poczułam dreszcz przechodzący przez całe ciało, otworzyłam oczy - i jak nietrudno się domyśleć - nade mną nie było nikogo, była ciemna, czarna noc (2 - 3). Do dziś nie wiem co to jest. Dodam, że przedtem bardzo amatorsko eksperymentowałam z medytacją.. ale szybko tego zaniechałam ;) Przeraziło mnie to, bo zawsze miałam "sposób na duchy" - właśnie pójście spać. Po tym incydencie nie czułam się w ogóle bezpiecznie nawet we własnym pokoju.. -
A to dziwne, że ciekawość nie wzięła góry ;) Chociaż moja sunia unika szczeniaków jak może jeśli jakieś spotkamy, omija je i stara się nie wchodzić im w paradę..
-
Mam nadzieję, że się między nimi ułoży.. :)
-
Tak, tylko mój pies nie biega sam na podwórku, zdołałabym pytona zauważyć (np. po dziwnym zachowaniu psa) i coś zrobić... Choć to pewnie też nie takie łatwe. Wąż jadowity to jedno ukąszenie i śmierć. Po prostu takie zwierzęta u nas nie powinny być na wolności, nie mają szans na przeżycie i są groźne dla ludzi i zwierząt...
-
Trochę to przerażające.. Pyton nie przeszkadza mi tak bardzo, bo wiem, że jego ukąszenie nie zabije mi psa czy mnie... A jeśli komuś taki jadowity wąż ucieknie? To raczej niemiła perspektywa. Mojemu znajomemu jadowity pająk zwiał i po domu łaził :shake: Nie boję się tych zwierząt, a nawet mnie fascynują (choć wolę hodować straszyki:razz:), ale trzymanie tak groźnych dla człowieka gatunków jest trochę nieodpowiedzialne i raczej powinno być zabronione, lub dostępne dla niektórych osób. Oczywiście, że są hodowcy-miłośnicy, którzy wiedzą jak postępować z jadowitymi pająkami czy wężami, ale jednak boję się trochę tych nieodpowiedzialnych :shake:
-
Wiem, że nie tylko, ale jadowite węże nie są tak popularne (trudno się dziwić). Łatwo zidentyfikować zaskrońca jeśli się go zauważy, a nie jeśli tylko się poczuje jego zęby na skórze ;) Ale nie spuchnął mi ślad po ugryzieniu i nie boli, więc wygląda na to, że to był wąż niejadowity.