-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
Ja już zupełnie tego nie rozumiem... Wczoraj pies był super, rzuciła się tylko raz, na psa którym kiedyś pewien koleś ją poszczuł, więc akurat to nie dziwne - ale ogółem super. A dziś? Na każdego psa po kolei, nawet na biegnącego człowieka (nigdy jej się to nie zdarzało!) :oops: Jakiś jamnikopodobny przeszedł obok, ona spokojnie i... nagle hop do tyłu na psa! Nie warczy wtedy agresywnie, tylko wydaje z siebie coś pomiędzy warczeniem a piskiem. Mam wrażenie, że chce mnie zmusić, bym ją przywołała, bo wtedy dostanie smakołyk - ale nie wiem czy nie patrzę na to zbyt "po ludzku"? Taki spacer jest strasznie męczący... :shake:
-
maleńka Lusia - ODNALEZIONA - .... i ma swój dom.
zmierzchnica replied to Frotka's topic in Już w nowym domu
A czy ona w ogóle je cokolwiek? Może przydatne byłyby jakieś leki (np. ziołowe) uspokajające? Biedna psinka... Pewnie uznała, że odzyskała pańcię i znowu ktoś jej ją ukradł, i tą rozpacz wyładowuje na wszystkim wokół, także psie tych ludzi :( Może gdyby ktoś dał jej szansę oswoić się na spokojnie z nową sytuacją, byłaby inna? Śledzę wątek od początku i trzymam kciuki, jak nie za ten to za jakikolwiek inny dobry domek... -
Tak, właśnie tak robię :) Ale mój potwór na np. "leżeć" i tak wyciąga głowę i patrzy czy przypadkiem nie wkładam ręki do kieszeni... Łapczywa jest :razz: Ale te komendy które ma już dobrze opanowane robi "automatycznie" :) Dziękuję za zainteresowanie :p (Luka już rozumie o co chodzi w "Patrz" i wykonuje to przy małych rozproszeniach :multi:)
-
Dziękuję bardzo i za kciuki i za odpowiedzi :p Dziś byłam pozytywnie zaskoczona zachowaniem Luki przy psie-"wrogu" - na "równaj' zupełnie go zignorowała i spokojnie podążyła za mną, czasem tylko się oglądała, ale nie rzucała się ;) Chyba więc nie jest tak źle... Albo to kiełbasa ma takie pozytywne działanie :evil_lol:
-
[QUOTE] Poszukaj dobrego trenera - tak naprawdę przez internet się fajnie gdybya ale pomóc konkretnie nie można. [/QUOTE] Mieszkanie w małym miasteczku ma ten minus, że trenerów jest tu jak na lekarstwo (mamy tylko "tresurę" która polega na szarpaniu psów za smycze i darciu się)... Też sądzę, że by nam się przydał szkoleniowiec który oceniłby co i jak, ale dojeżdżanie np. do Opola (mieszkam w Strzelcach Opolskich) to byłby stres makabryczny dla mojej "niezmotoryzowanej" suni :shake: [QUOTE] Moze to zastyganie w bezruchu, nie reagowanie na cokolwiek kiedy pojawia sie "zla rzecz" to sygnał uspokajający?[/QUOTE] Zastyganie trwa dwie sekundy, po czym w ruch idzie szczekanie i rzucanie się na smyczy. Rzuca się na psy, które coś jej kiedyś zrobiły (obszczekały itd.) albo są do takich podobne (wszystkie DONy na przykład), więc myślę, że to z lęku, takie odstraszanie. [QUOTE] A czy ona się nie "spala" w czasie zabaw? NIe stresują jej jeszcze bardziej?[/QUOTE] Wydaje mi się, że nie, uwielbia zabawę i w czasie niej wydaje się być rozluźniona. Ale musi być zrelaksowana, żeby się bawić (tzn być na znanym jej otoczeniu itd.). Czytałam sporo o barowaniu na "forum pozytywnym" - okazuje się, że zły czas na podawanie smakołyku może tylko zaostrzyć problem. Wydaje mi się, że tak było w moim przypadku - kiedy nie mogłam jej czasem uspokoić na widok innego psa, odciągałam jej uwagę smakołykiem i jej go po tym dawałam. Niby to było nagradzanie za odwrócenie uwagi od psa, ale mogła to zrozumieć jako nagrodę za rzucanie się... Znalazłam też to: [URL]http://www.dogs.gd.pl/kliker/agresja/fido.html[/URL] i tego będę się trzymać - nauczę Lukę zwracania uwagi na mnie, gdy będzie widziała innego psa :) Na razie opornie nam idzie nauka, ale dopiero zaczynamy... Może ktoś to już stosował i podzieli się wrażeniami..? :razz:
-
Są ważne w każdym momencie, tylko nie przy "złym" - to jej ukochane ciasteczka. Ale używam ich już jako smakołyki dość długo, może pora zmienić je na coś innego... Barowania nie próbowałam, ale może warto ;) No i właśnie mamy zabawkę, na którą jest nakręcona "na maxa", ale i tak jest ona fajna dla niej tylko wtedy, gdy jest zrelaksowana i czuje się bezpieczna. Zawsze mnie w niej to dziwi - nawet jeśli jest coś dla niej superatrakcyjne (np. ukochany kauczuk) to na podwórku traci na znaczeniu... :shake: A z uczeniem, bawieniem - zaczęła tak "świrować" właśnie wtedy, kiedy zaczęłam z nią więcej wychodzić, bawić się, ciągle ją czymś zajmować. Bawimy się w aport, ćwiczymy (z różnymi skutkami ;)) posłuszeństwo, a jednak ciągle to, co wzbudza w niej strach ma przewagę nad moim "autorytetem". Wybiera odgonienie "strasznego obiektu" niż mnie, kiedy ją wołam lub zachęcam do pobiegnięcia za mną.. Nie wiem, może nie ma do mnie zaufania? Albo muszę spróbować bawić się z nią w inny sposób, bardziej ją czymś zajmować... Problem mam też u niej przy egzekwowaniu komend. Chyba jest zbyt bardzo nakręcona na smakołyki, jak nie mam smakołyku, to "grymasi" przy robieniu czegokolwiek na moją prośbę :cool3: Wydaje mi się, że zepsułam komendy przez naprowadzanie smakołykami. Teraz brak smakola w ręce = ociąganie się z wykonywaniem komend albo jej ignorowanie :shake: Dziękuję bardzo za odpowiedź :)
-
Ten problem pojawił się niedawno. Luka jest młodą 3,5 roczną sunią, o dużej lękliwości - na co chyba wpłynęła izolacja, kiedy powinna być socjalizowana (miała 6 miesięcy, kiedy ją wzięłam, a nadal umiała sikać tylko na gazetę - ludziom nie chciało się z nią wychodzić na dwór :mad:) i mój zupełny brak doświadczenia w pracy z psem. Agresją reaguje na pojazdy "buczące": traktory, motorowery, motocykle... Rzuca się na pojazd raczej w celach odstraszenia (nie kłapie zębami, skacze tylko i szczeka). Tak samo zachowuje się wobec psów, które kiedyś ją obszczekały lub zaatakowały - podbiega i obszczekuje, co może się fatalnie skończyć (toteż nie puszczam jej tam, gdzie mogą być "złe" psy). Problem jest właśnie w tym, że kiedy coś "okropnego" zobaczy - staje się głucha... :shake: Dziś pobiegła mojemu bratu za motocyklem. :shake: Próbuję ją "odczulić" - na widok problemowego pojazdu lub psa wydaję jej komendę (najczęściej "siad", bo na "leżeć" nie ma co liczyć - zbytnio jest zaaferowana "złem" żeby to wykonać :razz:) i nagradzam smakołykiem. Najczęściej jednak ona siada byle jak, chapie smakołyk i odwraca się za np. psem dalej. Jeśli przedłużam czas od komendy do nagrody, niecierpliwi się i przestaje zajmować smakołykiem. Ćwiczymy dość długo, ale nie widzę rezultatów... Mam z nią nadal robić to, co robię i czekać na poprawę? Może coś robię nie tak? Niestety nagrodą u niej nie może być zabawka - są pewne (znane + bezpieczne) miejsca, w których się bawi, w innych ignoruje zabawki. Właściwie chyba coś nie tak jest z naszą więzią. Problemy zaczęły się odkąd zaczęłam z nią częściej i na dłużej wychodzić... Proszę o porady ;)
-
Nie tylko marzenia, to jest realne, choć wydaje się trudne ;) Zresztą, postępy już spore robicie, gratuluje :)
-
A możesz na pewno powiedzieć, że nic się nie stało? Nie zobaczyła czegoś z balkonu, nikt w nią czegoś nie rzucił z dołu? I jak reaguje na oswajanie z balkonem - próbujesz ją zachęcać do wejścia smakołykami lub w inny sposób? Ja bym spróbowała tak: sunia nie chce wejść na balkon, Ty na niego wchodzisz, przykucasz, ale nie zwracasz na nią uwagi (nie wołasz "no chodź no chooodź"). Najlepiej w ręce miej smakołyk. Sądzę, że sunia w końcu się przełamie i podejdzie do Ciebie. Wtedy ją nagródź. Powtarzaj to, ale nie nachalnie. Wydaje mi się, że w ten sposób możesz pokazać jej, że wszystko na balkonie jest okej, nie trzeba się bać, ale nie jestem ekspertem - to mój "chłopski rozum"...
-
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
zmierzchnica replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
Dziękuję bardzo za linka, miejmy nadzieję, że kiedyś się przyda :loveu: [QUOTE] znalazlam sporo linikow po Angielsku tu, moze ktores nawet z wysylkom tajnsze albo maja producenta lub spredaz uwas?[/QUOTE] Nie bardzo wychodzi mi przeliczanie walut, ale ceny wydają się być porównywalne. Tylko właśnie, trzeba dodać wysyłkę... -
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
zmierzchnica replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
Hum, to ja też poproszę linka... Albo podajcie go na forum właśnie, skoro to ekologiczny produkt, to warto mu zrobić reklamę ;) Może kiedyś skapnie mi do kieszeni trochę kasy i w tajemnicy przed resztą rodziny zamówię ;) Jak na razie będę nadal zbierać tym co mam...:oops: -
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
zmierzchnica replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
No właśnie, to trochę mnie martwi... Kupa się rozłoży i tyle, a te woreczki... Dziennie zużywam jeden-dwa, więc przez rok wychodzi całe mnóstwo. Nie zarabiam sama, więc za bardzo nie mogę kupić worków ekologicznych (rodzina by mnie wyrzuciła z domu:evil_lol:). Może są jakieś papierowe "śniadaniówki" w sklepach? Chociaż ja takich nie widziałam nigdy :shake: -
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
zmierzchnica replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
Ja też rzadsze zbieram, choć to mało przyjemne (ale w ogóle zbieranie przyjemne nie jest ;)) No cóż - w swoim domku się zbiera, żeby nie śmierdziało no i nie wyglądało paskudnie... A na dworze panuje zasada - "co wszystkich to niczyje", czyli totalny brak odpowiedzialności :mad: -
Wszystkiego najlepszego z okazji pierwszej rocznicy Waszego pierwszego spotkania i poznania się! :multi: Życzę Wam wielu satysfakcjonujących spacerów, trwałej i wciąż rozwijającej się więzi i wielu cudownych chwil! :BIG: [SIZE=1]I proszę o więcej zdjęć ... :evil_lol:[/SIZE]
-
Ja niestety jestem z opolskiego... Huh, pewnie już nie poznamy dalszego ciągu tej historii. Sunia to bohaterka jednego reportażu, jakich wiele ;)
-
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
zmierzchnica replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
Ożywiam temat, bo muszę się pochwalić :razz: Sąsiadka wzięła ze mnie przykład i także zaczęła używać woreczki na psie pozostałości! :multi: Jak widać - czasem się opłaca robić coś "poprawnie" ;) (Nie zmienia to faktu, że to pierwsza znana mi osoba, która zbiera psie odchody, nie licząc mnie ;)) -
Ostatnio jednak widziałam parę artykułów o znęcaniu się, za które sprawcy dostali po dwa lata... To też się polepsza, kiedyś znęcanie się było na porządku dziennym, teraz jest coraz lepiej i mówi się o karach za takie uczynki. :)
-
[quote name='Lemoniada']Ale nie zapominajcie, że "Każdy pies powinien mieć swojego człowieka, ale nie każdy człowiek powinien mieć psa". Wcale bym się nie ucieszyła, gdyby społeczność na wsiach zaczęła nagle masowo przygarniać psy. Raz, że i tak już pewnie mają ich pełno, a dwa, że wziąć psa, a dobrze się nim opiekować (sterylizacja/ szczepienia/ leczenie/ adresówka/ właściwe odżywianie itp.) to już naprawdę inna historia. Nie mówię tu oczywiście o wszystkich mieszkańcach małych miasteczek i wsi, tylko o takich właśnie jak państwo opisani w reportażu. Dlatego też skrzywiłam się na informację, że wójt czy burmistrz dzięki suni przygarnął psa. Z jednej strony - super, przybłęda ma domek, z drugiej - czy ten człowiek biorąc psa z impulsu był przygotowany na taką odpowiedzialność? A poza tym, to dość dziwne - jeden pies pomógł dziewczynce, to ja wezmę innego z ulicy... Nie rozumiem tego trochę. A jakby nie tamta suczka, to co? Pies dalej by się błąkał? :shake: Szczególnie, że jak chcesz kundelka, to nie wcale nie trzeba nigdzie jechać czy wypełniać formalności... Wystarczy zapukać do sąsiada. Nadal jednak widzę optymistyczne strony całej sprawy :) Dobrze, że o tym mówią, że coś się zmienia. Będzie lepiej :p
-
Wiesz, to nie zmienia faktu, że uratowała to dziecko - szczególnie, że poszła z nią do lasu, a nie musiała :) I to jest właśnie fajne, że pomogła dziewczynce, wcale o tym nie myśląc...
-
Bo jak zawsze, ludzie zbyt ludzko patrzą na zwierzęta... Pies-potwór pogryzł dziecko - a przecież bronił terenu, pies-bohater obronił dziecko przed śmiercią - a pewnie sam chciał się ogrzać... Wydaje mi się, że ludzie nadal robią z psów z jednej strony małych ludzi, zdolnych do odróżniania dobra i zła, a z drugiej - traktują jak zwierzęta niezdolne do uczuć. Chyba wszyscy to zauważyli, nasz mały paradoks, którym często zdarza się człowiekowi usprawiedliwiać...
-
Tak, i słyszałam, że dzięki temu burmistrz czy wójt przygarnął wałęsającego się po okolicy psiaka. Jakiż miłosierny odruch serca! Przepraszam, ale to jakoś mnie nie przekonuje... Tzn. - wspaniale, że pokazują, że psy to nie tylko potwory, że pomagają i ratują, tylko co z tego? Co dla psów w tej gminie skapnie z tych porcelanowych figurek suni? To jakiś absurd... Zamiast wydawać pieniądze na produkcję figurek, mogliby zrobić coś dobrego dla innych psów, tak jak zresztą pisała zofia&sasza... Chociaż podobno sunia jest leczona, i występowała w obróżce i na smyczy ;) Może wiec nie jest tak źle? Cieszę się, że coś się zmienia :) Mogliby jeszcze robić jakieś dłuższe reportaże o psach w dogoterapii, psach-ratownikach itd. ...
-
Cudne takie uśmiechnięte, "wolne" zdjęcia :loveu: A Miś jaka szczęśliwa :)
-
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
zmierzchnica replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
Genialny pomysł :D Rzucić jakąś kupę na wycieraczkę i wbić w nią jakąś małą tabliczkę z napisem "Twój pies też tak robi!" albo coś w tym stylu :evil_lol: -
Pomocy! Moją przyjaciółkę pogryzły jej własne psy!
zmierzchnica replied to Wyjątek's topic in Foksterier
Jak zakończyła się ta sprawa? Czy psy zostały uśpione...? Z podanych informacji wynika, że psy były trochę nadpobudliwe, a skoro piszczały i szczekały z tęsknoty to miały nie do końca "zdrowy" stosunek do zostawania w domu.. Ale ciężko coś powiedzieć.. -
[quote name='WŁADCZYNI']goniona sarna w zimę często dostaje zapalenia płuc i umiera. Zającom też nie służą gananki przez psa. [/quote] Trudno się dziwić... Dlatego też nie puszczam psa w okolicach lasu/łąk. Jednak ostatnio w samym środku 'zapsionego' miejskiego parku wyskoczył zając... Takich sytuacji niestety nie da się przewidzieć. A przywoływanie opanowane wydaje się, że do perfekcji, dopóki... nie wyskoczy dzikie zwierzę:mdleje: A gwizdka się głuptas boi... Ale trzeba będzie spróbować, bo dalej tak być nie może ;)