I się wykluł.
Pan , tak jak obiecał, zadzwonił. Rozmawialiśmy ponad godzinę z czego ja mówiłam w sumie może z 10 minut
Pan i jego żona zakochali się w Opelku od pierwszego wejrzenia.
W lipcu stracili po 14. latach westka, który chorował na cukrzycę. Pani chciała od razu kolejnego piesia, ale pan musiał przejść żałobę po swoim synku, bo tak mówił o westku. Spali razem , pracowali na ogrodzie, jeździli na wakacje.
Państwo mają dwie dorosłe i samodzielne córki. Nie mają innych zwierząt oprócz rybek w ogrodowym oczku , ale jest ono zabezpieczone siatką. Ogród mają ogromny, dom też duży. Mieszkają z mamą pani, więc Opelek nie byłby nigdy sam.
Państwo chcą zabrać Opelka w poniedziałek wieczorem , bo pan wróci ze szkolenia w poniedziałek popołudniu.
Spytałam pana wprost czy w jakimś stopniu mógłby pokryć koszty transportu z Ukrainy. Powiedział, że oczywiście i zostawi jakąś kwotę w euro u Jaaga. Zawiezie też dla jej podopiecznych jakieś chłonne ręczniki i inne rzeczy.
Po rozmowie z panem jestem zdecydowana wydać Opelka bez wizyty przedadopcyjnej.
Pan tyko się martwił czy on będzie ich chciał. Wytłumaczyłam, że jest mało prawdopodobne, by rzucił się im od razu w ramiona.
Wyślę panu na adres mejlowy poradnik od Sowy i adres nosem.pl