Ona w lecznicy dostała kolejny zastrzyk na ewentualne larwy. Wczoraj uodparniający.. Dziś też chyba trochę mniej, ale prawie mnie w domu nie było, wiec trudno mi powiedziec. Telefonów zero. Pani chyba zrezygnowała, bo się nie odzywa. Żaden facet też nie dzwonił. Fruzia wscieka się z moim ratlerkiem. Cała wersalka ich.