Jump to content
Dogomania

Isabel

Members
  • Posts

    15144
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Isabel

  1. "Może ktoś z dogomaniaków się nad nim zlituje" Może, nigdy nic nie wiadomo, chociaż tutaj domy już zapsione, a często i zakocone. Moja piątka to już maksimum na jakie mnie w mojej sytuacji stać. Sorry.
  2. Maluszku, kiedy się do ciebie szczęście uśmiechnie?
  3. Biedaczek, wszystkie koleżanki powysyłał do domków i sam został.
  4. Ale go pięknie wytrymowałaś Zosiu, zupełnie nie przypomina tego kudłacza z pierwszej strony. No i uśmiecha się chłopak - jedzonko dobre było, to i zadowolony pies, tym bardziej, że jego Pani blisko.
  5. Absolutnie nie zapomniały! Madam, kochana, śpij dobrze, jutro nowy dzień, może to będzie TEN dzień.
  6. Dzięki Myszsza. A to się bez jajka nie rozleci?
  7. No to Jaguniu czekamy na poniedziałek. Spisz się malutka na medal!
  8. Tina czuje się już zdecydowanie lepiej - apetyt wrócił, na spacerkach, skróconych do maksumum, już ciągnie, a więc siły ma. Tylko w domu niby jest pies, a go nie ma - cały czas leży na swoim kocyku i drzemie, jest jakaś taka markotna, nie interesuje ją w ogóle życie domowe. Prawdę mówiąc martwi mnie to, bo wygląda, jakby zamknęła się w sobie. Nie wydaje mi się, sądząc po jej ruchach, aby coś ją bolało, do miseczki sama chętnie podchodzi, ale poza jedzeniem i króciutkimi spacerami (nie chcę jej męczyć) nic ją w zasadzie nie obchodzi. Może ten kaftanik pooperacyjny tak ją stresuje? Nie wiem, bo fizycznie naprawdę czuje się już całkiem dobrze.
  9. Widę, że u Fredzia wszystko po staremu, czyli nic. A więc na dobranoc jeszcze raz podnoszę chłopaka!
  10. No proszę, jaka Figunia lojalna wobec swojej starszej koleżanki! To naprawdę bardzo ładna i bardzo mądra sunia, i serduszko wrażliwe ma!
  11. Ślicznoto, rób dobre wrażenie!
  12. Myszsza, ja jestem wege od kilku lat i trochę przepisów znam, ale korzystam z takich, a raczej sama wymyśliłam sobie takie, które nie są pracochłonne. Tylko, że repertuar mam dość ograniczony. Głównie wynika to z tego,że dla jednej osoby, czyli mnie, nie warto i nie chce mi się wysilać. Poza tym, w kuchennych sprawach zrobiłam się trochę leniwa po latach gotowania dla całej (mięsożernej) rodziny. Ale chętnie spróbuję Twoich, sprawdzonych przepisów.
  13. Myszsza, to ja proszę o kilka sprawdzonych przepisów wege, ale prostych i nie czasochłonnych.
  14. I co u ciebie Fredziu, czy przyniosłeś sam sobie szczęście?
  15. Rudi uważa, że jest chudziutki i niedożywiony i pączki absolutnie mu na linię nie zaszkodzą!
  16. Naprawdę piękne te opowieści Rudiego. Cóż za talent literacki u chłopaka!
  17. Mnie też, zwłaszcza tych, które przez lata żyły sobie w domu, wylegiwały na kanapie, a potem z powodu śmierci lub wyjazdu opiekuna nagle lądują w schronie - nie wiedzą za co i dlaczego.
  18. Madam kochana, nie trać nadziei, szczęście i miłość jeszcze przyjdą, jedni znajdują je szybciutko, inni muszą trochę poczekać. Domku, kochający domku, przybiegaj prędziutko, Madam tęsknie cię wypatruje!
  19. Pitty, podaj tę wersję gołąbków, bo ja jestem wege. Nie wiem tylko czy będzie mi się chciało coś dla siebie upichcić, ale może będę miała kiedyś czas i natchnienie.
  20. Zosiu, nie martw się tymi porannymi wymiotami na żółto - to jest nadmiar soku żołądkowego wyrzucany na czczo. U psów to się zdarza. Moja Vega to miewała kiedyś dość często, teraz rzadziej, Tina też to ma. Czytałam o tym w mądrej książce, pytałam też weta, to nic niepokojącego. Te wymioty gęstą śliną mogą mieć też zabarwienie białe, ale najczęściej są właśnie zółte. Oczywiście obserwuj Micha, gdyby się to nasiliło lub dołączyło do tego coś jeszcze niepokojącego, to trzeba poradzić się weta.
  21. A wię dalej trzymamy kciuki i nie tracimy nadziei.
  22. Akuszko, relację z wizyty zdałam w poście o godz.12.26. Tinka dzisiaj odpoczywa ( oczywiści w pozycji leżącej) i odrabia zaległości w spaniu, apetyt też jej wraca. Teraz to już będzie z dnia na dzień lepiej. Mnie samej też przydałoby się parę dni odpoczynku, bo ostatnie dni były bardzo gorące - kończyłam zlecenie (pracuję w domu) i operacja Tinki i przymusowy remont łazienki (piecyk gazowy popsuł się już na amen i trzeba było zainstalować boiler) i podwójne spacery z suniami. Ale teraz to już tylko można odbić się od dna i mieć nadzieję na lepsze. t kasiek, na pewno mamy okazję spotkać się w lecznicy przy okazji zdejmowania Tinie szwów.
  23. Właśnie wróciłyśmy z Tiną do domu. t kasiek niestety nie zdążyła przyjechać, sprawy na uczelni przeciągnęły się. Ale bardzo Ci dziękuję Kasiu za dobre chęci, nieraz tak się zdarza, że bardzo chce się pomóc, ale okoliczności nie pozwalają. Do lecznicy wzięłam taxi. Mojego Doktora nie było, badał Tinę ktoś inny, ale wszystko w okolicach szwów w porządku, dostała antybiotyk i teraz tylko czekamy do 27 lutego na zdjęcie szwów. Natomiast kaszak na grzbiecie, jak mu się przyjrzałam, nie był wycinany tylko odsysany i znowu się powiększył. Widocznie Doktor zastosował najpierw metodę nieinwazyjną. Dzisiejszy lekarz powiedział, że kaszak może się jeszcze zmniejszyć, ale jeśli nie, to muszę go pokazać Doktorowi jeszcze przed zdjęciem szwów, bo on potem idzie na urlop (a więc szwy będzie zdejmował ktoś inny). Zapisałam się na 24 lutego, chyba że kaszak się zmniejszy i wizyta nie będzie potrzebna. Gdyby rósł dalej,to jednak konieczne będzie dogłębne wycięcie. Zobaczymy. Po kontroli u weta Tinka nabrała takiej werwy i na ulicy tak ciągnęła do domu, że stwierdziłam, że nie będę zamawiać taksówki. Całą drogę pięknie szła, jak zdrowy pies. Zjadła dzisiaj już dwa śniadanka, więc i siły nabrała.
×
×
  • Create New...