Kotki już są u mnie. Przyjechały nawet wcześniej, bo o godz. 8.00. Są bardzo zestresowane. Psów nie znają, bo nasyczały przez transporterek na Vegę, która zaczęła przyjaźnie je obwąchiwać. Mieszkają w swoim apartamencie, ale na razie chowają się po kątach. Ptysia z początku schowała się za regał, teraz oboje są za wersalką. Ale kuweta już była używana, jedzonko zjedzone. Najpierw zaniosłam im puszeczkę i poszłam po suche, jak wróciłam to Aksamitek właśnie kończył puszeczkę. Weszłam za chwilę, suchego prawie już nie było. Tak więc apetyt mają. Na razie boją się mnie , Ptysia w ogóle się nie pokazuje, a Aksamitek posykuje, ale na pewno wkrótce mnie polubią, w każdym razie nic na siłę robić nie będę, muszą same chcieć podejść, dać się wziąć na ręce.