Odwiedziłam Ptysię-Jadzię. Wiedzie spokojne życie szczęśliwego kota. Już w pełni oswojona, daje się bez problemu głaskać, z koleżanką Stasią bardzo dobrze się dogaduje. Stasia wręcz opiekuje się Jadzią i myje ją - widziałam to na własne oczy, a widok był naprawdę rozbrajający. Prosiłam o nowe fotki, jak dostanę, to poproszę Mulinkę o wstawienie.
Czyli podsumowując, obu kotkom, Ptysi i Aksamitkowi, udało się nadzwyczajnie!