Jump to content
Dogomania

taks

Members
  • Posts

    5279
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by taks

  1. [quote name='bakusiowa']To jak z finansami Sabci?[/QUOTE] Jest aktalizacja w pierwszym poscie, mozna zobaczyć;) i niestety juz w tej chwili jest nadwyżka wydatków nad wpływami i [B]brakuje 43 zł [/B] a to przecież nie koniec kosztów związanych z sunią:shake:
  2. [quote name='MartaJ']Halo ! Tu jest temat dot. zębów ! nie kastracji ![/QUOTE] Czujność godna podziwu ale ten Off dotyczy przede wszystkim narkozy i jej metod a nie kastracji i wbrew pozorom wcale tak daleko od zębowych problemów nie odbiega
  3. Czyli miałaś suki sterylizowane w znieczuleniu [U]ogólnym[/U] ( a to potocznie nazywa sie właśnie narkozą) . Tyle że do znieczulenia ogólnego stosuje się różne srodki i sposoby ich podania. I ot , cała tajemnica "sterylizacji w znieczuleniu zamiast narkozy " się na szczęście wyjaśniła
  4. Mówisz o tzw. znieczuleniu miejscowym? Czyli ostrzykaniu pola operacyjnego środkiem znieczulającym? Jeśli faktycznie jakis wet zdecydował sie na takie zabiegi to niewyobrażalne. Stres spowodowany bólem jest o wiele groźniejszy niz umiejętnie podana narkoza. Nie ma technicznie mozliwości znieczulic skutecznie miejscowo przy zabiegu sterylizacji . Można natomiast tak zadziałać lekami zwiotczającymi, że potwornie cierpiący pies nie będzie w stanie się poruszyć co umozliwi wykonanie kazdego zabiegu ale takie działanie "zamiast" narkozy jest po prostu nieetyczne.
  5. To juz sie robi nudne, tak w kółko czytać, że ten cały syf pozostawiony przez psiarzy to wyłącznie wina braku koszy. A co to , psie gówienko waży tonę, że nie da się tego unieść dalej niz kilka kroków . A może wybucha jak odbezpieczony granat i trzeba sie tego pozbyć w ciągu paru sekund? I proszę nie przesadzać, dobrze opakowane np. w dodatkowy worek , nie ugryzie, nie smierdzi ani nie plami i nawet ostatecznie kieszeń od tego nie odpadnie. Mnie nie raz zdarzyło się taki pakunek donieść nawet do domu bo nie miałam po drodze gdzie wywalic i jakoś korona mi z głowy nie spadła. A pampersy jak nie ma kosza w zasiegu wzroku tez mamusie mogą wywalać w krzaki ? I butelki i papierzyska i te nieszczęsne gumy do żucia którymi oblepione są chodniki...ohyda Jak ktos jest fleja to zawsze znajdzie pretekst żeby się "wybielić" ale mnie takie tłumaczenia jakoś całkiem nie przekonują. Po prostu przy okazji takich zachowań wychodzi z ludzi cała kultura lub jej brak. BO kultura to także szacunek do innych i liczenie się z ich potrzebami. A pies to także obowiązek a nie tylko przyjemnosci- warto o tym pamiętać a nie przerzucać konsekwencje swojego wygodnictwa na innych
  6. [quote name='Fauka']A mnie ciekawi bo sama nie wiem jak mam się wtedy zachować, co zrobić kiedy pies ma rozwolnienie i kupy nijak nie da się woreczkiem zebrać?[/QUOTE] [B]Co zrobic[/B] ? A no ruszyć głową ;). Tym bardziej, że własnie taka kupa jest szczególnie obrzydliwa dla oczu i na dodatek niebezpieczna dla srodowiska bo zwykle rozwolnienie jest efektem choroby = kupa zawiera dodatkową porcje bakterii. Wystarczy "toto" posypać ziemią albo przykryc chusteczką jednorazową czy nawet kępą trawy i juz sie da zebrać.
  7. no jasne - wstyd zachować się przyzwoicie bo nie wazne czy jestem przekonana, że coś należy zrobić, tylko co ludzie powiedzą oj dzieci , dzieci...
  8. Proszę nie ruszać drenów, jesli są drożne ( a tak ,skoro "cos" wycieka) nie ma takiej potrzeby. To nie tyle kwestia bólu ile nieumiejetne majstrowanie przy nich może spowodować że wypadną. Suczka się rusza więc i dreny "pracują" i to w zupełności wystarczy
  9. [quote name='Sarunia-Niunia'] Nie wiem, co Wam doradzić kochane cioteczki.... [/QUOTE] To my tu mamy doradzać?:crazyeye: W kwestii czy psa uspić czy nie? A na jakiej podstawie? Mamy wiedzę aby ocenic stan psa i jego szanse? Może jednak o tym powinien zdecydowac weterynarz leczący psa a nie dyskusja na forum:shake:
  10. Szew był konieczny Skóra w tym miejscu i przy tej rozległości urazu nie zasklepiłaby się sama a założone dreny powodują ,że miejsce "jest otwarte" czyli wydzielina z rany ma ujście oraz ryzyko rozwoju infekcji beztlenowcami jest ograniczone Samo miejsce założenia drenów też w porządku - właśnie tam gdzie są założone zbierała by się ew. wydzielina z rany ( prawo grawitacji;)) Działania Twojego weta nie budzą moich wątpliwości A swoją drogą to biedna psinka:placz: Staje normalnie na łapki , ma w nich czucie? Splot barkowy nie został uszkodzony?
  11. [quote name='feliksik'] nie widziałaś może wątku, na którym szukają jamnika, który został uprowadzony wraz z samochodem - samo zdjęcie gdzieś jest wklejone i szukam po wątkach, bo na innym właśnie o takim piszą, że biega[/QUOTE] Wątku na dogo pies chyba nie ma jest tylko tekst rozpowszechniany na róznych watkach a w nim i namiary na właścicieli np. tu [URL="http://www.dogomania.pl/threads/173573-Jamniki-i-jamnikowate-w-potrzebie-z-ca%C5%82ej-Polski-%21%21%21%21%21%21?p=17190932&viewfull=1#post17190932"]http://www.dogomania.pl/threads/173573-Jamniki-i-jamnikowate-w-potrzebie-z-ca%C5%82ej-Polski-!!!!!!?p=17190932&viewfull=1#post17190932[/URL]
  12. [quote name='AniaGucio']Będziemy jutro trzymać kciuki!![/QUOTE] Oczywiście z całych sił:lol:
  13. Pokrętna i kompletnie nielogiczna argumentacja . I zobrazuje to przykładem z innej dziedziny posługując sie takim jak u pana tokiem rozumowania: skoro są kierowcy łamiący przepisy ruchu drogowego , jeżdżący po pijaku itd mimo ,że mają prawo jazdy to w takim razie oznacza że ten "papierek" nie ma żadnego znaczenia jeśli chodzi o bezpieczeństwo na drodze. Czyli wymóg aby człowiek zanim siądzie za kierownicą zdał egzamin czy przeszedł jakąś weryfikację umiejetności jest bez sensu skoro nie zapewnia on automatycznie 100% bezpieczeństwa. Fakt że na drogach są wypadki jest w tej logice niezbitym dowodem nieprzydatności prawa jazdy i limitowania dostępu do ruchu drogowego tylko dla uprawnionych. To wyłącznie jakaś "klika" znalazła sposób na zarobienie kasy i tyle W logice tego pana należałoby w takim razie nie tyle zaostrzyć kontrole i wyeliminować z ruchu osoby nie stosujące sie do przepisów a raczej znieść "papierek". Pana postulat jako rozwiązanie na całę zło - zostawić sprawę otwartą i niech kazdy w swoim sercu oceni czy czuje się na siłąch ruszyć w drogę. Jak kocha motoryzacje i wiatr we włosach to w zupełności wystarczy:diabloti: Strach się bać...:shake:
  14. W trakcie opieracji usuwania guzów listwy mlecznej ( bo o tym jak rozumiem piszesz) raczej nie ma szans sprawdzić wizualnie czy sa przerzuty na narządy wew.. Piszę "raczej" bo wszystko zależy od przebiegu operacji i głebokości interwencji chirurga. Jesli zajdzie konieczność otwarcia otrzewnej czy opłucnej ( az tak rozległa operacja to mało prawdopodobnme ale nie całkowicie wykluczone) to tak, jest wtedy szansa zobaczyć zmiany nowotworowe i na innych organach ale "normalnie" przy usuwaniu listwy nie robi sie takich rzeczy . O dużym prawdopodobieństwie przerzutów może też swiadczyć stan/wygląd węzłów chłonnych no i sama struktura wypreparowanego guza. Ale to wszystko co nawet uda sie zobaczyc wetowi to dopiero podstawa do wstepnej klasyfikacji zmiany. Ostatecznie o jej charakterze decyduje włąśnie badanie histopatologiczne czyli mikroskopowa analiza struktury tkanki poddanej badaniu , jej budowa morfologiczna itd. I uścislając - o tym że są w [U]danym miejscu[/U] przerzuty dowiadujemy się z badania tkanki pobranej [U]w tym[/U] miejscu. Czyli jak chcesz się dowiedzieć na 100% czy i jakie są zmiany w wezłach to trzeba wycinek z ich tkanki podadć badaniu histo. Nawet potwierdzenie złośliwości guza pierwotnego (poprzez badanie preparatu z tkanki tego guza) nie oznacza automatycznie pewności że przerzuty są - a jedynie że jest prawdopodobieństwo ich istnienia ( wielkości zaleznej od stopnia "złośliwości" guza , zaawansowania choroby itd).
  15. Tu nie ma co kombinować ani się bać Pies to nie "masa spadkowa" więc fakt, że ktos jest z rodziny, znajomych, sąsiadów czy czort wie jakie jeszcze ma powiązania w żaden sposób go nie ustawia w uprzywilejowanej sytuacji. O zabranego w wyniku interwencji psa może się upominac jedynie właściciel jeśli wykaże że faktycznie nim był i nie było podstaw do odebrania mu psa Natomiast kazdy inny chętny do zabrania psa z miejsca tymczasowej opieki jest po prostu jednym z kandydatów na przeprowadzenie adopcji i tyle. To tymczasowy opiekun ( [U]formalny[/U] tzn taki któremu pies został oddany w wyniku interwencji i na podstawie lokalnych przepisów/ umów tego dotyczących - np schronisko) po wygasnięciu, zrzeczeniu się lub odebraniu praw własności dotychczasowego opiekuna przejmuje wszelkie prawa dotyczące dysponowania zwierzakiem ( w porozumieniu oczywista z organem który mu taką usługę przetrzymania psa zlecił - a jest nim najczęściej lokalna władza samorządowa ). Poza tym ( jesli podejść do sprawy juz tak mniej formalnie) to mieszaniec więc jego"wartość handlowa" jest zerowa czyli tak na prawdę poza ew. kłopotami jakie mogłoby mieć schronisko ( a te sprowadzają się co najwyżej do zarzutu przeoczenia i wydania do adopcji psa z "depozytu") to jako że wartość przedmiotu sprawy jest żadna to i konsekwencje z prawnego punktu widzenia takież. No i ... psy umierają a o ciało raczej nikt się upominać nie będzie, byle w papierach był porządek
  16. Stupek? Nie poznałabyś go:diabloti: Zmężniał , zhardział i rządzi całym domowym stadem a suki wpatrzone w niego jak w obrazek.( ja zresztą też bo to mój kochany pupilek:eviltong:) Podeślę Ci fotki po wakacjach;) A z tym chorowaniem po wyjsciu z tragicznych warunków to prawda. Ja to nazywam "odmrażaniem":evil_lol:. Jak pies walczy o życie to organizm nie ma czasu na "głupstwa"- stres działa jak narkotyk, znieczula, zawęża skalę odczuć i reakcji... Ale gdy zwierzaczek znajdzie sie w domu to nagle a to katarek bo go zawiało a to karma nie podchodzi . a to skóra swędzi a to łapka boli
  17. [quote name='Patsi']Kręcić można w dowolną stronę, kleszcz nie śruba ;)[/QUOTE] Dokładnie tak - cała tajemnica polega na tym że kleszcz wczepia sie w skóre rozkładając odnóża w kształt jakby kotwiczki więc wyrywanie może spowodować że urwiemy wystajacy kawałek a reszta zostanie w skórze. Natomiast wyciagając płynnym, delikatnym ruchem i lekko go przekrecając wokół osi powodujemy że ta "kotwiczka" się składa i całośc wychodzi bez większych problemów. Najlepiej ( najprecyzyjniej) robic to bezposrednio palcami bo i wyczucie siły uchwytu jest najlepsze. Chodzi o to aby uchwyt był pewny a nie tak silny aby przy okazji rozgnieść odwłok. Jak pinceta to tzw [U]anatomiczna[/U] czyli taka z prostym i [U]płaskim[/U] ( czesto dodatkowo karbowanym) noskiem. Nie nadają się do tego pincetki dołączane np. do zestawów kosmetycznych , takie do depilacji. One zwykle mają koncówkę lekko podgiętą i zeszlifowaną na ostro i nie tylko chwytają ale i tną. Mozna tez zrobic samemu w prosty sposób narzędzie, które nie tyle wyrywa co wysysa kleszcza i nie ma sie przy tym zabiegu bezposredniego kontaktu z pasożytem;) potrzebna jest zwykła , jednorazowa strzykawka ( do kupienia w kazdej aptece za grosze) 5 ml Trzeba ją rozmontować czyli wyjąć tłok z cylindra. Ostrym nożem odciąć końcówke cylindra od strony gdzie jest tuleja do montowania igły I złożyć strzykawkę tyle że [U]tłok wkładamy w cylinder odwrotnie[/U] czyli od tej obciętej strony I "pompka " gotowa Aby wyciagnąć kleszcza trzeba dokładnie przyłozyć końcówkę strzykawki do skóry i przycisnąc żeby nie było szczeliny przez którą może przejśc powietrze i zdecydowanym ruchem pociągnąc za tłok - powstałe w cylindrze podciśnienie wessie kleszcza do wnętrza strzykawki
  18. Jak nie ma gorączki, przełyka normalnie, nie pokasłuje i tylko katar to możesz jej podać rutinoscorbin przez 2-3 dni tabletkę. Nie zaszkodzi na pewno a katarek szybciej przejdzie Przy tej pogodzie pewnie się kruszyna podziębiła
  19. Budrysku podeślę trochę grosiwa na operację tylko podrzuć mi konto
  20. W Arce ( Kraków) mają namiot tlenowy i oczywiście szpital. Tyle, że nie mam pojęcia jak wygląda tam teraz opieka bo dawno nie byłam Parę lat temu wyciągneli mi kota z cięzką niewydolnością oddechową w powikłaniu infekcji- właśnie to intensywne natlenianie pomogło zwierzakowi przetrwać kryzys http://www.arka-vet.pl/go/aktualnoscii-Stacjonarne-leczenie/
  21. Na litość przestańcie fantazjować bo z poważnego wątku robi się kiczowaty kryminałek
  22. Wszystko racja tylko z małym zastrzeżeniem ,że tym zagrożeniem "wiatropylnym" to nie do końca tak prosto przebiega jak napisano Większość pasozytów ma tzw. żywicieli posrednich i człowiek się bezposrednio "z gówienka" nie "zarazi". Dlatego równie jak psie odchody albo i większym zagrożeniem są tabuny gryzoni żyjących w dobrobycie na odpadkach jedzeniowych wyrzucanych radośnie przez okna na przydomowe trawniki, zalegających w koszach itd Takie "dokarmianie zwierzątek" ( szkoda wyrzucić do smietnika , niech sie ptaszki, kotki , pieski pożywią) to istna miejska plaga Do tego zagracone piwnice, tzw "trzepaki" tuz pod oknami to dopiero siedlisko np. pcheł (kolejny żywiciel posredni np. tasiemca) A "słodkie" scenki gdy mamusia wpuszcza bobaska w stado gołąbków aby je nakarmiło bułeczką - to dopiero groza epidemiologiczna. I nie chodzi tylko o ptasie odchody ale i tę całą menażerię pasozytów którą gołąbki mają na piórach i sieją wokół. Po prostu trzeba pogodzic się z tym że ( co oczywiście nie zwalnia od sprzątania po sobie i swoich podopiecznych) życie w skupisku miejskim nie jest ani przyjemne ani higieniczne
  23. [quote name='Chiquita&DeeDee'] Ja się cieszę, że moja wet nie szczepi psa chorego, bądź w trakcie leczenia. Skoro Wasi wet mówią inaczej to ich zdanie, ja się trzymam tego co mi tłumaczono.[/QUOTE] :crazyeye::crazyeye::crazyeye: czy jest jakaś inna wersja tego forum do której nie mam dostępu? Bo jako żywo w dostępnym mi tekście tego wątku nie mogę się doczytać aby ktos tu twierdził, że chorego psa można szczepić - a juz ja na pewno nic takiego nie pisałam. Oczywiście, że nie wolno szczepić . W podbramkowych sytuacjach podaje się surowice ale mechanizm ich działania jak zapewne wiecie jest inny niz szczepionek. Przy szczepieniu należy tez brac pod uwagę podawane leki - np. sterydy , antybiotyki , wszelkie preparaty antyhistaminowe. W takim wypadku obowiązuje karencja
  24. Dziewczyny nie panikujcie z tą krwią:evil_lol: Przeciez to kastracja. Usuwane są nie tylko jądra ale i powrózki nasienne, cała okolica jest w wyniku zabiegu mocno przekrwiona, szereg małych naczyń otwartych ( nie na wszystko mozna założyć szwy, wiele drobnych naczyń zostawia sie do samoistnego zasklepienia). Obecnośc odrobiny krwi w moczu jest tuz po zabiegu zupełnie normalna. Co da teraz badanie moczu? NA PEWNO wyjda erytrocyty , pewnie i leukocyty i trochę bakterii ale to absolutnie nie swiadczy o jakiejś patologii- jak najnormalniejsza konsekwencja zabiegu i za parę dni minie. Poza tym wet zwykle podaje po zabiegu osłonowo antybiotyk więc na najblizsze dni pies i tak jest zabezpieczony. Na prawde najgorsze co mozna "zafundować" psu po zabiegu to nerwy opiekuna-pies doskonale wyczuwa nastrój więc i dla jego i Waszego dobra nie nakręcajcie się niepotrzebnie:eviltong:
  25. [quote name='Chiquita&DeeDee']Co do suczki od koleżanki, wiem, bo sprawa była konsultowana z innym lekarzem i to był błąd lekarza na 100%-[/QUOTE] A mogłabys to rozwinąć bo autentycznie zaintrygowało mnie jaki to błąd popełnił wet podając szczepionkę że inny lekarz mógł na 100 % z samej relacji własciciela okreslic to jako przyczynę zgonu psa. Pies był w chwili szczepienia na jakis lekach?
×
×
  • Create New...