Jaaga
Members-
Posts
19188 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
To wada złożona, rozwojowa (po podaniu koniecznych leków matce) wiec trudno przewidzieć długość życia. Nie wymaga częstych konsultacji, bo nie da się nic zrobić więcej, to nieoperacyjne. Mały normalnie biega, bawi się. Łapie powietrze tylko, kiedy za bardzo naje się, bo żołądek wtedy uciska na serce. I jak czegoś się wystraszy, to też oddycha mocniej. Nie słabnie, nie blednie, nie ograniczam mu ruchu. Dlatego nie zdecydowałam się na eutanazję, bo czasem psy w beznadziejnych wydawałoby się przypadkach, jednak jakos sobie radzą i żyją dwa razy dłużej, jak Twoja Pipi. Uśpić zawsze jest czas. Zgłosiła się pani, która go chciała do fundacji, ale nie o to mi chodziło, więc podziękowałam za zaiteresowanie. Trudno, mam Keniusia, Beniusia, to będe miała jeszcze Sanusia
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Nie wiedziałam, pousuwam choć trochę, bo nie potrafię jednocześnie zaznaczyć więcej. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Kaszaki też nakłuwam i usuwam. zazwyczaj trzeba 2-3 razy i znikają.To jest coś innego i przede wszystkim duże, jest w kształcie jajowate i wielkości własnie jajka. Jest dość głęboko, pod powięziami. Dlatego wetka stawia na włókniaka. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Właśnie jest inny, niż tłuszczak, ale nie całkiem twardy jak guz. Nie wiedziałam, że tak można się pozbyć tłuszczaków. Dzięki za radę. Zawsze proponowano mi operacyjne usuwanie przy okazji narkozy na cos innego lub pozostawienie. Czyli robi się tak, jak z obrzękiem przy krwiaku czy ropniem- nakłuć, wylać, zdezynfekować? -
Nie pies w potrzebie, ale może akurat ktoś się zakocha. Szukam domu adopcyjnego dla maleńkiego yoreczka z wadą serca. Jest naprawdę tyci, słodki, ale wada jest nieuleczalna i nieoperacyjna. Trzeba mieć świadomość, że życie małego nie będzie długie. Nie miałam sumienia go uśpić, jest prowadzony przez kardiologa, ma wprowadzone leki. Domyślam się, że raczej nikt nie będzie chciał się zdecydować, zeby potem nie cierpieć, ale wolę spróbować i zapytać. Takiej drobince byłoby łatwiej bez innych psów.
-
Rozi, tylko większość ludzi chce wyjść z psem na spacer, zabrać ze sobą, gdy wyjeżdżają, a z Luną to niemożliwe. Luna ma uraz do ludzkich rąk i nie daje dotykać się w okolice szyi i głowy. Wiemy, ze łapano ją na metalowy chwytak i na nim prowadzono. To pies po przejściach. To nic, że ktoś zbliży do niej twarz, bo rzeczywiście można, ale ludzie chcą normalnego psiego towarzysza. Perełka da sobie założyć smycz, wyjść na spacer, to całkiem coś innego. Mój Keniuś np ucieka ode mnie za każdym razem, kiedy wracamy ze spaceru do domu i robię kilka podejsć, czasem pare rundek wkoło domu zanim uda mi się go wziać na ręce, ale jego korbeczki nie da się porównać do przejść bezdomniaka. Podejrzewam, że dla niego to atrakcja, że przegoni matkę Luna natomiast funkcjonuje na tyle, na ile pozwalają jej lęki. Zdjęcie super
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Lindzie pojawiła się na środku głowy jakaś miękka gula. Obawialiśmy się, że to może być dirofilaria. Zamówiłam test i pojechaliśmy z nią. Test wyszedł ujemny, a zmiana jest do usunięcia. Wg lekarki to moze być włókniak, tylko umiejscowiony nietypowo. Fakture za test lekarz wyśle do Zea. -
Odkąd jest ciepło, to Luna przestała przychodzić do domu. Zamieszkała z wyboru z Greyem i zaprzyjaźnili sie. Razem śpią w jednej budzie lub leżą przytuleni na legowisku na zewnątrz. Grey miał otwartą furtke cały czas, więc ona nauczyła się tam wchodzić. Najpierw, jak bała się kogos obcego, potem już normalnie. O dziwo, zanim postawilismy zagrodę, to ta sama buda stała luzem dosłownie 2 metry dalej i Luna nigdy do niej nie weszła, czyli to ogrodzenie dało jej poczucie bezpieczeństwa. Luna wychodzi na ogód kiedy wychodzą psy z domu, ale potem z nimi nie chce wracać, tylko idzie do siebie. Chyba była wczesniej psem mieszkającym na zewnątrz, patrząc jeszcze po tym co robiła w domu z oknami zaraz po przyjeździe. Teraz poczuła się bezpiecznie i u siebie na wybiegu. Nie wiem tylko co z jej ewentualną adopcją? Może spróbować u niej przeciwlękowy Anafranil? Dostawał go Fado, teraz miał przepisany Grey, ale nie wykupiłam, bo Grey bardzo fajnie sie zachowuje. Nie mam pomysłu na Lunę. Ona nie boi się, nie czmycha, nie podkula ogona, nie unika patrzenia; podchodzi, chodzi spokojnie za mną, kiedy w ogrodzie cos robię, jest bardzo spokojna i zrównoważona, ale nie ma mowy o pogłaskaniu czy dotknieciu okolic obroży. Wtedy ucieka. W domu odchodziła na kilka metrów, teraz odchodzi do swojej budy. Może jej szukać jednak jakiegoś domu ze szczelnie ogrodzonym ogrodem, gdzie miałaby budę i mogła od jesieni do wiosny mieszkać do domu? Ma bardzo gęste futro, więc zewnętrzne warunki nie są jej straszne. Ma ok 8 lat, jest średnia i czarna, więc nie jest typem rozchwytywanego psa, a czas płynie. Tylko ktoś musiałby napisać fajny tekst, żeby nie dzwonili oszołomy, którzy chcą psa do kojca lub na łańcuch.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Przy okazji testu na dirofilarie, który miała robiony Linda, zabraliśmy też Barytona. Na szczęścienie ma już tego pasożyta. Fakturę lekarz prześle do Zea. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Dzięki Tolu, wstawiłaś dwa razy tą samą fakturę, ale nie szkodzi, bo wstawiłam powyżej drugą. Juz zapisałam rozliczenia na pierwszej. -
Reniu, na wątrobę podaj Łatkowi Sylimarol. Mam przetestowane chyba wszystkie weterynaryjne leki łącznie z zastrzykami i najlepsze oraz najszybsze efekty były po zwykłym Silimarolu. To czysty ostropest plamisty i działa lepiej, niż te drogie niby super, hiper środki. Kupiłam ostatnio na allegro po 7 zł za opakowanie. Wystarczy to mniejsze steżenie. Skoro podajesz leki a wyniki nadal są poza normą, to nie zaszkodzi spróbować, to naturalny środek.
-
Mam do oddania 50 tabl. Klindamycyny z krótkim terminem. To drogi antybiotyk, szkoda zmarnować. Nie potrzeba komuś lub może wiecie o jakimś przytulisku, schronisku, gdzie można wysłać?
-
Wiek i waga nie są przeciwskazaniami do akrobacji Dylan ze swomi pomysłami na spanie ciągle zaskakuje. To naprawdę duża i wysoka klatka, która wstawiliśmy po przyjeździe Zojki ze szkolenia i tak zostala, bo ją chyba musielibysmy wpychac do srodka. Jak widać jednak służy do spania i wyciszenia się, tylko niezupełnie tak, jak szkoleniowcowi chodziło
-
Dziś rano znowu w kupie Drugiego znalazłam młoda glistę. Widocznie antybiotyk otruł ją, bo Drugi teraz dostaje na pęcherz. Dziś dostanie tabletki i Advocate, bo trzeba przerwać rozwój glist do postaci dorosłej. Kupię dużą wcierkę, powinna wystarczyc na dwa podania. Działa po 48 godzinach, więc w sam raz, kiedy tabletki wybiją coś, jeśli będzie. Poprzednio też była jedna glista i po tabletkach nic więcej nie wyszło, teraz jest jeszcze nieduża, czyli chyba jednak ma w ciele larwy, które co jakiś czas przedostają się do przewodu pokarmowego. Na szczęście obie kupy od razu zobaczyłam, ale teraz jest ciepłej, on chce zostawać w ogrodzie, więc nie mogę sobie zakazić terenu.