Jaaga
Members-
Posts
19190 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Jakoś trudno mi uwierzyć w te utrzymywane stada kalecznych wron przez dziesiatki lat U nas jest jedno pogotowie dla dzikich zwierząt i wiem ile zwierzaków mąż dowozil tam z interwencji, kiedy pracował w schronisku, a samych schronisk jest jest wiele w okolicy, nie mówiąc o interwencjach z gmin, które nie mają schronisk, punktów przetrzymań i SM. Skoro zdecydowaliśmy się nie na eutanazję, ale na operację i rekonwalescencję, to Bronka zaopiekujemy. Nie dziczy, siada na ramieniu, na przegubie ręki, zjada z ręki. Jesli ktoś odchował kury w domu, to mu wrona nie straszna . Na pewno lepiej przetrwa rekonwalescjencję u nas niż w miejscu, gdzie są dziesiatki ptaków do wykarmienia i zaopiekowania. Na razie jest na przeciwbólowcu i antybiotyku. Goi się nieźle, lepiej niz kura czy geś. No i mamy weta specjalistę od ptaków, jakkolwiek głupio to zabrzmi Andrzej pierwszego dnia był już zazdrosny na zakupach, bo jemu mięsa nie wolno kupować, a Bronek dostał. Córka zdziwila się, że kupuję mięso, ale mąż od razu przewidział, że to dla wrony.
-
Nie miałam kiedy sprawdzić, bo mamy taki młyn. Teraz skończyłam. Umówiona jest na środę. Sprawdzę i najwyżej odmowie, bo to już najszybszy termin, jaki się dało. Wronek Bronek żyje, ładnie się goi, ma mega apetyt, nie jest za czysty. Na razie musi być w transporterku, bo nie załapał, że nie ma jednego skrzydła i rzuca się. Po zagojeniu zamieszka u córki w Katowicach, bo u nas się nie da przy psach. W koncu to zwierzak na 25 lat Nie będzie w stanie się unieść, tylko może chodzić. Andrzej myśli jednak nad wolierą dla niego. Musiałby mieć taką, żeby mógł sobie samodzielnie przeskakiwać.
-
Dziś umówimy Kodę na operację. Tylko sprawdzę pogodę. Wczoraj odebraliśmy samochód z warsztatu, ale po drodze wypatrzyłam dziwnie stojąca przy drodze wronę siwą. Zawróciliśmy i udało się ją złapać. Miała złamane skrzydło, smród padliny, dziesiątki larw w ranie, skrajnie wychudzona. Pojechaliśmy prosto do weta na amputację i odebraliśmy ją po kilku godz, po zamknięciu przychodni. Nie było jak już zawracać głowę lekarzowi.
-
Z mojego doświadczenia zazwyczaj nie jest łatwo. Zdecydowanie są to trudniejsze psy, niż polskie bezdomniaki. Większość ma urazy i jest po przejściach. Mam nadzieję, że Gabi będzie bezproblemową.
-
Prosiłam Olę o nowe zdjęcia rodzinki, niestety dotąd nie dostałam. Może Marina zapomniałam lub nie mają czasu.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Przyszły pieluchy na siusiaka i opaska z zooplusa. Myślałam, że te pieluchy, to wklad do materiałowej opaski. Moi Ben i Ken takie mają zakładane na noc do łóżka, ale ze względu na ich rozmiar, do środka daję podpaski. Tu okazało się, że te jednorazowe opaski są na rzepy i mogą być stosowane samodzielnie. Zeszłej nocy było jedno sikanie, a drugie wczesnym rankiem i niestety oba nie zmieściły się w pieluchę. Drugie si wyciekły pod brzuch. Dziś druga próba. Myślę nad wkładami dla mężczyzn, żeby umieszczać je w opasce materiałowej lub może takie duze podpaski poporodowe. Muszę poszukać w szafkach, bo kiedyś je kupiłam dla Lindy na próbę. Baryton zdegustowany, chyba wstydzi się wyjść a nie wie, że Ben i Ken mają gorzej, bo opaska jednego to miś, a drugiego pszczółka ze skrzydełkami. Rezerwowe są w liski, pandy i tęczowa. -
Jaki spokojny przy zakładaniu szelek Malinka ma zrywy, musi być cały czas na rękach lub kolanach, choć ze smyczą luzem od razu chodziła. Byle nie pociągnąć za jej drugi koniec, bo ma paniczny odlot wtedy. Rysiu naprawdę fajny chłopak jest. Jak tak dalej będzie robił postępy, to nowa rodzina lada chwila po niego zapuka do drzwi hoteliku.
-
To doskonała diagnostka ogolnie. Ma specjalizacje z neurologii zrobiona w Szwajcarii. Oczywiście też ma RTG, tam był diagnozowany np Grey, Baryton, Linda, Amely, Oreo. Potrafi połączyć problemy i je leczyć. Przyjmuje normalnie pacjentów, jak przez lata, nie tylko konsultacje neurologiczne. Nie zajmuje się chirurgią. Linda miała problemy typowo ortopedyczne i po badaniach dr Olender sama zadzwoniła do dr Grzebinogi. Do tego RTG robi na żywo, jeśli pies da się położyć. Najwyżej dorobi zdjęcie, jak ktoreś wyjdzie niewyraźne. W Katowicach nie ma o tym mowy. Z naszych psów tylko Grey dostał premedykacje, bo jechał już na sedalinie.
-
Niestety Myślałam o Libreli, ale na tą wagę to duży koszt, a trzeba kupic dwie butelki podać dwukrotnie. Nie było co czekać i zapytałam o polecony przez Tole Scanodyl. Tego akurat w przychodni nie mieli, ale mają odpowiednik z innej firmy. Tabl na 24 kg wychodzi ponoć 2 zł. Dylan dostaje 1 i 3/4. Muszę powiedzieć, że poprawa jest już pierwszego dnia. Nie sunął tylnymi łapami, kiedy wstał, tylko nawet sobie biegał i podskakiwał na wyprostowanych. Dokupimy, bo wet dał listek na próbę.
-
Jeśli Gierek dobrze zdiagnozuje. Mojej mamy suczce zoperowal kolano, a potrzeba było kosc udową. Naprawiał po nim dr Novak. Niepotrzebny bol i cierpienie. Mojemu maltanczykowi poszerzał odwziernik miedzy żoladkiem a dwunastnicą , pies się normalnie już nie wybudził. Prosiłam o kontakt, bo operacja była w piątek i odebralam go popoludniu. usłyszałam, że zaprasza w poniedziałek. W klinice gdzie trafiłam nocą, nie mieli pojęcia, co zrobił. Próbowali Diamenta reanimować, kiedy zatrzymało się serce, niestety bez skutku. Zmarł roczny pies. Z kupą może mieć przepuklinę odbytu. Zwykły lekarz to stwierdzi, u mojego zdiagnozowala dr Olender. Może być pourazowe. Wet pokaże, gdzie uciskać, żeby kał wychodził. Może jednak lepiej do dr Olender z nią pojechać? Po konsultacji Może skierować do dr Grzebinogi na operację. Dr Grzebinoga miał wcześniej młodszego lekarza, który z nim współpracował, więc pewnie on konsultuje. Nas też przyjmowali naprzemiennie.
-
Mysle, ze lepiej byłoby choć RTG zrobic przed sterylizacją, bo do zabiegu psa się wywiązuje. Jesli ma uraz kręgosłupa czy gdzieś pocisk czy ucisk na nerw/rdzeń, to może znacznie wywiązanie psa przyczynić się do pogorszenia jej stanu. Nie widziałam , żeby ktoś robił kastrację suki bez rozciągnięcia i wiązania łap do uchwytów stołu.