Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19185
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Pani po moją Klusię nie przyjechała. Nawet nie zadzwoniła, ze rezygnuje. Klusia wiec nadal czeka na swój odpowiedzialny dom.
  2. Tak, jak na koncie. Bardzo Ci dziękuję. Nie chciałabym już przeżyć czegoś takiego, jak dziś. Niko płakał w kojcu, więc siedzi już na strychu obok naszego mieszkania ;). Erko, tak nieśmiało zapytam, czy cos już wiadomo odnośnie matki Niko? Czy dałaby się złapać i czy ktoś w ogóle ją karmi? Zrobiło się tak zimno, że mysl o tej rodzince mnie nęka :roll:.
  3. Uszy boskie :loveu:. Cała panna piękna, a jaka zadowolona.
  4. Taks, całusy od szczeniorów :buzi:. Oczywiście, jeśli obróżki nie będą za dużym kłopotem, to przydadzą się na pewno. Tylko przyszło mi do głowy, że największy problem mam z adresówkami. Gdyby zamiast obróżek dało się zrobić adresówki, to byłoby super. Dzis miałam trudny dzień. Najpierw przyjechali Państwo po Fuksika. Przy zabieraniu go z kojca, uciekł Niko. Pomyslałam, ze niech sobie pobiega po ogrodzie. Rozmawialiśmy, ale kątem oka widziałam, ze wraca w kierunku kojca, bo wystraszył sie kóz. Fuksik pojechał, poszłam po Niko, a tu pusty ogród, pies jakoś sie wydostał. Myślałam, ze padnę. Niko dopiero u nas od wczoraj, bez adresówki właśnie. Mąż wsiadł w samochód, żeby go szukać. Na szczęście znalazł go ulicę niżej. Niko bardzo się wystraszył i nie dał sie złapać. Musiałam wyjść do niego i dopiero jak mnie zobaczył, to połozył sie i czekał. Wrócilismy. Odetchnęłam, ale nie na długo. Po godzinie wrócili państwo od Fuksika, ze im uciekł z domu. W centrum Dąbrówy Górniczej. Przy próbach wołania i łapania, odbiegał coraz dalej. Wsiadłam więc z nimi w samochód i pojechałam szukać Fuksa. Oczywiście też bez adresówki, bo pani od Stelli nigdzie w okolicy nie mogła adresówki dostać, więc przełożyłam jej fuksikową na drogę do nowego domu. Objechalismy osiedle i nic. Byłam załamana. W końcu znaleźlismy go na chodniku przy ruchliwej drodze. Na mój widok też chciał uciekac prosto na jezdnię, ale jak zorientował się, ze to ja, to przyszedł. Popłakałam się i zaprowadziłam go do jego nowego domu. Oczywiście czuję sie jak skończona świnia, bo on myslał, że go stamtąd zabiorę do domu :-(. Dlatego po dzisiejszym dniu najbardziej zalezy mi na adresówkach. Kupiłam metalowe zakręcane, ale nakrętki pospadały i karteczki wypadły. Najlepsze miałam z RC materiałowe, na rzepa. Tylko wszystkie już rozdałam :oops:.
  5. Myślałam, że wydam ze dwa szczeniaki. Wtedy mogłabym suczke wziąć. Tylko na razie o małe cisza, a do tego ta odległość...
  6. Moja Klusia miała dziś jechac do domu, ale pani, która wczoraj piała z zachwytu, dziś nawet nie zadzwoniła, no i nie pojawiła się. Miała jeszcze dwa chętne domy i odmówiłam, bo tamta osoba wydawała mi się najodpowiedniejsza. Czyli cała szóstka szczeniaczków czeka nadal na domy.
  7. Taks, śliczne dzięki. Obróżek małym nie potrzeba, bo bez szczepień i tak nie mogą wychodzić, a onka dziewczyny przezornie zaopatrzyły w dwa komplety smyczy, żeby nie wysmyknął się. Pierwszy raz nie cierpię wiec na niedobór smyczowy ;). Konto podam. Bardzo cieszę się, że maluchy będa mogły zostać zaszczepione. Już na 3 szczepionki są deklaracje :lol:.
  8. Chciałam wziąć jednego z tych, ale wzięłam 5 kolejnych psów z Kielc. Za dużo tych biedaków, nie wiadomo którym pomagać:shake:. Nie bardzo załapałam, co z tą suczka. Jest w ciąży i nie da się złapać? Czy dałoby sie złapac, tylko nie ma gdzie jej dać?
  9. Wpłynęła na konto pierwsza wpłata od Mimiś 30 zł. Pięknie dziękuję.
  10. Dziś kupuje szczeniakom karmę, wiec z pieniędzy Erki nic nie zostaje. Brakuje na szczepionki i kastrację. Maluchy są świetne, tylko żywiołowe. Dadzą popalić, zanim urosną :evil_lol:. Rano nie poznałam łazienki. W legowisku zrobiły sobie ubikację. Już sie nie boją, tylko szaleją. Nie nadążam z praniem i myciem podłogi. Nasza Pchełka z jednostki i Klusia to przy nich aniołki, tyle, ze głośniejsze ;). Oneczka nazwałysmy z Minią Niko. Świetnie dogadał się z Fuksikiem. Bałam sie, ze będą rywalizować, a cały czas od rana wspólnie bawią się. Teraz razem połozyli sie w budzie i odpoczywają. Niko po no-spie i pożywnym posiłku zdecydowanie polepszył się. Nie chodzi już tak wygięty.
  11. Śliczna, tylko chyba duża będzie. Tyle bied u Was, ze ludzie przywykli do wątków kieleckich szczeniąt. Coraz trudniej im zorganizować pomoc. Ja nie mam jak pomóc, bo sama zbieram na szczepienia dla kieleckich szczeniąt, które są u mnie. Z taką urodą może jej allegro pomogłoby?
  12. Ja mam trochę dobrych wiadomości. jutro przyjeżdża pani po Klusie po spanielce i ma przyjechac pani ogladac Fuksika. Do tego jest jeszcze jedna rodzina zainteresowana suczka, wiec wysle im zdjęcia dzisiejszych szczeniaków. Trzymajcie kciuki, żeby wszystko sie udało.
  13. Już jestem. Dopiero dotarłam do komputera. Zaraz wyślę konto. Bardzo dziękuje za chęć wsparcia maluchów. Ewelinko, gdybym wiedziała, ze masz zdjęcia, to miałam chętną na suczke panią, która chciała widziec zdjęcia. Niestety, mój aparat robi zdjęcia tylko w dziennym świetle. Maluchy są świetne, no i oczywiście nie wyladowały w ogrodzie, tylko w łazience. Dobrze, ze mam ją dużą :cool3:. Ruda sunia jest super, tamto szczenię z długimi uszkami najbardziej wycofane. Małe juz są odrobaczone, bo Erka dała dla nich tabletki. Jedzą z ogromnym apetytem. Szokiem natomiast była dla mnie pierwsza kupa, bo składała się w wiekszości z piachu czy ziemi. Nie chce myśleć, co próbowały maluchy jeść z głodu :shake:. Bardzo fajny jest duży pies. ma ok. roku. Jest przylepą. Wzięłam go do domu, ale maluchy podniosły taki raban, że musiał jednak wrócić do budy w kojcu. Za kilka dni będą miały gotowe pomieszczenie, to razem z Fuksikiem będzie sobie tam mieszkał. Problemem sa jego jelita. Pies z bólu jest wygięty w pałąk i tak chodził cały czas. Dałam mu no-spę i wyprostował się. Jak minął ból, to zjadł łapczywie. Mysle, ze ma zapalenie jelit po tym, co jadał. Jesli się nie polepszy, trzeba będzie pokazać to lekarzowi. Do tego delikatnie mówiąc nie myśli o niczym innym, tylko o przedłużaniu gatunku ;). Nie załatwia sie nawet na spacerze, bo jest zajęty wąchaniem siuśków moich suk, nie reaguje wtedy na nic i nie daje się odciągnąć. Konieczna jest szybka kastracja, bo inaczej nie damy z nim rady wytrzymać. Mysle, ze dla niego w grę wchodzi jedynie mieszkanie w domu, bo jest za kochany, zeby spedzić życie w budzie. W domu połozył mi głowę na kolanach i przytulał się. bardzo grzeczny i spokojny. Przy okazji relacja dotycząca Wierki, która jest u mojej mamy. Sunia anioł. Grzeczna, miła, spokojna. Tylko zdążyła chyba przyzwyczaić się do p. Ani, bo po przyjeździe piszczała. Teraz ponoć uspokoiła się. Jest niesamowita. Siedzi w legowisku, jak posążek :lol:. Z chęcią zamieniłabym ją choć na kilka godzin za Łatkę :eviltong:. Od Erki dostałam na stadko 200 zł. 50 zł zapłaciłam na razie za robotę, 30 zł muszę dać na paliwo, żebym mogła dostać ocieplane drzwi. Na już potrzebne jest 200 zł na same szczepionki dla 5 psów. Za dwa dni mogą być szczepione.
  14. Dziękuję za pomoc w szukaniu domu Klusi. Jutro przyjeżdża po nią Pani z Tychów. Odetchnęłam z ulgą, bo trafiła się pierwsza osoba, która sama chce sterylizacji, którą interesowało, co pies je i sama zaprosiła do wizyty. Gdyby ktos jeszcze szukał szczeniaczków, to mam szpicowatą suczkę z jednostki i 4 szczeniaki, które dzis przyjechały.
  15. Javeno, myśle że nie trzeba wysyłać do nikogo. Justyna pewnie dopisze to w rozliczeniach.
  16. Halbina, jakbyś maluchy wydała do tych domków, to mów, proszę o mojej Klusi. O nią już nikt nie pyta. Kilka nieciekawych chętnych i tyle...
  17. Dużo je, bo rośnie :eviltong:. Bernardynce Belli dawałam jedzenie w misce, ale takiej do mycia ;).
  18. Bjuta, dzięki :lol:. Mój numer konta powinnaś mieć, bo wpłacałaś na jednostkowe maluchy. Może ktoś jeszcze wesprze te psy:roll:? Mają przyjechać nie tylko te cztery, ale i duży, młody pies. Mogą do mnie trafić tylko wtedy, jeśli będą na nie pieniądze. Niestety, kolejnych tymczasowiczów nie mam z czego utrzymać. Konieczna jest szybka kastracja tego dorosłego psa i szczepienia całej piątki. Justynko, mozesz jakoś dodać w tytule tego piątego :oops:? Z psami naprawdę nie ma co zrobić. Duży to ponoć szkielecik, a maluchy nie mogą zostać bez schronienia.
  19. U nas cisza telefoniczno-mailowa. Za to mała szaleje. Ulubionym jej zajęciem jest ciągnięcie yorków za papiloty. Ja zakładam, ona ściąga. Klusia coraz bardziej rozpuszczona i zmanierowana :eviltong:. Jaszo, Pani nie zadzwoniła, ani nie pisała. My natomiast szykujemy się na przyjęcie kolejnych 5 kieleckich bied :roll:.
  20. Dziękuję za odzew. Wyślę konto na PW w wolnej chwili, bo za chwile zaczynam pracę. Chyba zwariowałam, ale co zrobić, skoro nie ma gdzie ich wszystkich dać. Jak przyjadą, to zaraz porobię im zdjęcia i bardzo proszę o ogłoszenia dla nich, bo naprawdę martwię sie, jak to będzie z kolejnymi 5 psami. To już będzie mini schronisko :evil_lol:. Pierwszy mój post, więc wstawię aktualny stan konta tych psiaków: [COLOR=Red][B]Wpłaty:[/B][COLOR=Black] Alicja P. 60 zł Pięknie dziękuję. [COLOR=Red][B]Wydatki:[/B][COLOR=Black] 25 zł szczepienie przeciwko wsciekliźnie. 50 zł mięso (15 dopłaciłam z groszkowej skarpety) [/COLOR][/COLOR] [/COLOR][/COLOR]
  21. Zainteresowanie szczeniakami zerowe. Erka dzwoniła, że z tymi od wychudzonej suki jest jeszcze pies z poprzedniego miotu, też zagłodzony. Były dwa wyjścia zostawić lub złapać do mnie. Najpierw powiedziałam, że nie, ale potem oddzwoniłam, żeby przyjechał. Nie wiem, jak to będzie z kolejnymi 5 psami :roll:.
  22. Czyli nie tylko ja mam takie telefony. Jaszo, to ta pani, która chce psa do dziecka? Mój mail: [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL]. Tylko ja psa nie wydam na podstawie maila. Lepiej, żeby Pani zadzwoniła do mnie. Nie mam niestety czasu na ciągłą wymianę maili, do poczty zaglądam raz dziennie.
  23. Niestety, nie mam czasu na założenie i prowadzenie wątku. Wszystko mi chodzi jak po grudzie i zawiesza się. Poproszę najwyżej Justynę, ale wczoraj też miała problemy z wejściem na forum.
  24. Fajnie, ze chociaż maluchy od Javeny mają perspektywę domów. U nas kompletna cisza. Wczoraj zadzwoniła chyba ta sama dziewczynka, a dziś przed 8 rano zadzwoniła pani, która chciała Klusię, bo umarł jej taki sam pies. Pani mieszka daleko i co jeśli z Klusi nie wyrośnie jednak taki sam pies? Przecież jest dopiero dwumiesięcznym szczeniakiem :roll:. Javeno, jakbys wydała swoją dziewczynkę, to pamiętaj o mojej.
  25. Mail o pieski Javeny naprawdę rokujący. Też uważam, ze poważna osoba powinna podpisać się pod swoją wiadomością. jak jeszcze Pani chce zapłacić za transport,to widać, że ma szczere chęci i nie bedzie skąpić choćby na szczepieniach. Natomiast co do adopcji "pieska dla dziecka" to mam tez mieszane uczucia. Fajnie, jak się dziecko wychowuje ze zwierzętami, ale szczenię to nie interaktywna zabawka i samo potrzebuje opieki i wychowania, jak dziecko. Najlepiej wtedy wziąć dorosłego, sprawdzonego psa np. z DT.
×
×
  • Create New...