Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19277
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Terierka jest super. Co z nią planujesz zrobić, skoro zaciążona? Mam dobrą wiadomość. Kotka Milusia we wtorek jedzie do swojego domu. Chociaz ona jedna, bo o Nika, Sonię i Teri ani jednego telefonu nie było. Sonia i Niko obłędnie linieją i to, co mam w domu, to tragedia. Całe szczęście, że chociaż polubili się. Już nawet jedza z jednej miski. Sonia w domu to aniołek.
  2. Divia_gg, dobry pomysł. Mickiewicz jak najbardziej na miejscu, bo to takie dwie biedaczki. Jedna kulejąca, druga wystraszona. Przylgnęły do siebie, odnalazły się w tym niesprzyjającym im świecie. Ich przyjaźń i przywiązanie są dla nich cenne, rozłąkę na pewno chociaż Teri bardzo przezyje, bo dzięki Albince mniej boi się wszystkiego i staje sie otwarta. Albinka zresztą przy tych wszystkich leczeniach, wizytach, zastrzykach również cieszy sie, że ma sie do kogo przytulić i odreagować stres.
  3. Może więc w takim razie zrobię im wspólne zdjęcie, jak są przytulone w jednym legowisku.
  4. Rachunek za sterylizację: [URL="http://img39.imageshack.us/i/dsc05811p.jpg/"][IMG]http://img39.imageshack.us/img39/9840/dsc05811p.jpg[/IMG][/URL]
  5. Sonia po zabiegu czuje sie dobrze. Gosia, nadal nie wpłynęły na moje konto żadne pieniądze, wiec sprawdź, czy przelw Ci poszedł. Jesli nie, to skoro bedą pieniądze z bazarku, wpłać mi całość. U mnie Sonia miała 112 zł, reszta zapłacona z moich pieniędzy. Niestety, nie mogę długo wykładac pieniędzy, bo nazbierało się już tego sporo. Wyłozyłam ze swoich także za wizyty i leki dla Albinki. Zaraz postaram sie wstawić rachunek.
  6. Na Miau, tak jak tu, trzeba stale bywac na wątku, a kto tam jeszcze bedzie zaglądał?
  7. Andzia, to tak jak ja, dlatego nie wiem, czy to miałoby jakikolwiek sens.
  8. Albinka ma ponad 15 kg. Mojej mamie i tak ciezko ją wyprowadzać, bo sama ma zjechany kręgosłup, jest stale na lekach, ma mało sprawne ręce, a przy jej 50 kg wagi, waga Albinkowa jest spora. Albinka nie chodzi po trudniejszym terenie, u nas jest płasko. Po prostu znowu był snieg i lód i pośliznęła się w czasie chodzenia. Takich momentów nie da się chyba zlikwidować. Musi też pokonac kilka schodów. Albinka już ma dość rehabilitacji, zastrzyków, gumek, na palce, bucików. To nie jest dziecko, żeby wytłumaczyć potrzebę. Ona po prostu kuli się, zwija w legowisku i nie chce wychodzić. Leki dostaje, ponieważ takie urazy likwiduje się własnie takim sposobem. Trzeba czekac na efekt leczenia i za 10-14 dni konieczna jest kontrola. Potem lekarze zadecydują, czy operować. Bardzo proszę, żeby ktoś pomógł z transportem za te 10 dni, bo my już naprawdę nie wyrabiamy. Praktycznie nie mamy normalnego życia. Wczoraj Albinka, dziś będzie Sonia po operacji, Mitzi za tydzień, mam bardzo chorego swojego psa na kroplówkach przygotowywanego do zabiegu. Z braku czasu nie mam jeszcze wykonanych dwóch operacji u moich suczek. Nie jestem w stanie jeszcze jeździć z tymczasowiczami mojej mamy, a ona nie ma samochodu. Mama bardzo przywiązała się do Albinki, ale powiedziała, że gyby wiedziała, jak to bedzie wyglądać, to nie zdecydowałaby się na jej zabranie. A tutaj nie ma żadnych perspektyw na dom. Rachunek za wczorajszą wizytę: [URL=http://img710.imageshack.us/i/dsc05806i.jpg/][IMG]http://img710.imageshack.us/img710/1243/dsc05806i.jpg[/IMG][/URL] Do tego prześwietlenia u dr Gierka kosztowały 50 zł, ale chyba jeszcze mama ma rachunek. Za wykupione leki i strzykawki zapłaciłam 65 zł. W sumie wydałam na Albinkę więc 170 zł.
  9. Chyba udało mi się wstawić rachunek za stronghold.Jak bede miała dzis rachunek za zabieg, to spróbuję tez wstawic. [URL=http://img707.imageshack.us/i/dsc05805s.jpg/][IMG]http://img707.imageshack.us/img707/8658/dsc05805s.jpg[/IMG][/URL]
  10. Mam bardzo duzo pracy i mało czasu, więc dopiero teraz piszę. Nikt nie chce leczyć lekami wiezadła. Przy badaniu neurologicznym okazało sie, że Albince najbardziej doskwiera kręgosłup. Po urazie, jaki doznała w czasie lub po operacji, ma juz problemy z kręgosłupem. Wystarczy, że źle stanie lub zeskoczy choćby ze schodka, od razu odczuwa ból. Stopy dalej wwija pod siebie i to też jest zależne od kręgosłupa. Na te krągosłupowe schorzenia dostaje leki, czyli sterydy, niesterydowe leki przeciwzapalne, Nivaline, Cocarboxylazę. Powtórka z tego, co było po przyjeździe do nas. Niestety, takie problemy moga sie powtarzać w przysżłości. Ludzie po urazach kręgosłupa tez tak mają, że wystarczy jeden nieostrozny ruch i nie są w stanie sie wyprostować. Oprócz tego uraz w okolicy kolana może powodować ucisk na przebiegający tam nerw. Najmniej ponoć ma jej doskwierać złamana kość. Nie bardzo wiem, co zrobimy z Albinką. Pocieszcie mnie jakoś, bo martwię się, skoro te urazy kręgosłupa mogą częściej występować.
  11. Właśnie dzwoniłam, żeby dowiedzieć się. Zabieg, tak jak wcześniej umawialiśmy się, będzie kosztować 300 zł. Pazury ma usunięte gratis, w prezencie od p. doktora.
  12. Byłam w szoku. Najchętniej to tą malunię zabrałabym ze soba, ale myśle, że wszyscy w przychodni mieli takie odczucia, łącznie z lekarzami. Tak sobie myślę, czy nie dałoby sie kogoś z "weną" poprosić o jakiś wzruszający tekst i szukać Teri i Albince wspólnego domu. One bardzo się przywiązały do siebie. Dziś mi mama opowiedziała, co się wczoraj stało. Zabralismy Albinkę do naurologa. Mama zaraz po nas musiała wyjść do sklepu. Po jej wyjściu przyjechał mój ojczym. Został sam z psami i w tym czasie Teri wystraszona, co sie stało z Albinką, pootwierała sobie wszystkie drzwi i uciekła na jej poszukiwania. Leszek zorientował się dopiero po chwili. Na szczęście szukała jej w miejscach, gdzie spacerują i na zawołanie ładnie wróciła. Widocznie już czuje sie tu jak u siebie, bo nie ma chęci uciekać. Nie wiem, jak to bedzie, kiedy dla którejś znajdzie się dom. Teri jest płochliwa i troszkę nerwowa, Albinka bardzo spokojna i ufna. Ma przez to dobry wpływ na Teri. One są juz praktycznie nierozłączne. Śpią w jednym legowisku, drugie stoi puste, razem jedzą. Tylko na spacerach sa oddzielnie, bo Albinka robi, co ma zrobić i zmyka do domu, a z Teri trzeba dużo pochodzić. Jak myślicie, są jakieś szanse na wspólny dom? Czy nie próbować tak ich ogłaszać?
  13. [quote name='GoskaGoska']przelałam na razie 61zl na jej sterylkę 50zł które dostałam od pewnej Pani od razu z bazarku Holly moje 11zł, z resztą czekam , aż Holly z bazarku będzie miała kasę[/QUOTE] To jeszcze sporo brakuje, bo u mnie ma 112 zł. Przy operacji miała usuwane wilcze pazury, żeby nie zaczepiły sie jej i ich nie wyrwała. Z zębami nic się nie da zrobic, to zmiany prawdopodobnie po antybiotykach. Jest teraz pod kroplówką, na 16.30 trzeba po nia jechać. Musze ją wziąć do domu, choć nie wiem, jak to się uda, bo jest Niko.
  14. Jesli widziała zdjęcia, to na zywo sie nie rozczaruje, bo Mitzi od razu ładuje się na kolana. Jej "barwny" charakter dodaje uroku.
  15. Andzia69, zróbcie allegro tej grafitowej dymnej kici. Powinni szybciutko znaleźć sie chętni. Takie umaszczenie ma wzięcie. Dobrze byłoby załozyć kotom tu osobny wątek, tylko kieleckie koty juz mają swój i na ten chyba znowu tylko my wchodziłybysmy. Ja tez nie mam chętnych na Milusie, a przecież jest super. Jedyna osoba, jak ja chciała szukała kota do... łapania kretów. wytłumaczyłam, że kot z wszystkim testami, zaszczepiony, wysterylizowany nigdy nie trafi ode mnie na zewnątrz. Szkoda, ze tak wyszło z Krecikiem, bo mówiłam Erce, ze może przyjechac, skoro zagrozony schronem. Był transport, a skończy się tak, jak w przypadku tego z połamaną łapką. Na tych zdjęciach trochę przypomina mi Wafelka.
  16. Teraz nie dam rady, mam bardzo chorego psa na kroplówkach i wciąż z nim jeżdżę, do tego wydaję szczeniaki, więc ciągle ktos przyjeżdża. Nie wspominając o psach umówionych na strzyżenie. Może w przyszłym tygodniu w weekend pasowałoby Wam? Wtedy powinnam mieć luz.
  17. Oczywiście, że wezmę. Zazwyczaj wysyłam Erce, bo Ona rozlicza, ale prześlę Tobie, tylko prosze o maila na pw, bo tu nic nie wstawię.
  18. Oczywiście, że w czasie konsultacji nic się nie stało. Prawdopodobnie krwotoku i urazów nabyła w czasie zabiegów. Do nas już trafiła niesprawna, dlatego zresztą była konsultowana. Ja domyslam się, że musiała skądś spaść w trakcie lub po zabiegu. Czy ktoś pomoże w transporcie do Tychów? Jutro nie dam rady, bo pracujemy, a w czwartek Sonia ma sterylkę i nie mozna przełozyć przecież zabiegu, żeby jechac z Albinką. Szkoda czasu, jeśli kość cały czas źle narasta. Konsultacja mozliwa jest codziennie w godzinach od 10-14.
  19. Tak, jak Divia_gg napisała ze sterylką trzeba poczekać jeszcze ok. 1,5 tyg. Jesli Ciocia Magnesiątka jej nie weźmie, to będzie szukac domu. Najśmieszniejsze jest to, że wcale się Mitzi nie ogłasza, a ciągle zgłaszają się na nia chętni. Jusstyna85, ta druga sunia z Twoich zdjęć wygląda całkiem jak miniaturka mojego Wolfa. Może tu ją ktos dostrzeże. Masz jeszcze jakies jej zdjęcia? jesli tak, to wyslij mi na maila.
  20. Od-Nowa, Nivaliną Albinka była kłuta przez dwa tygodnie. Dostała cały zestaw leków. Dzwoniłam dzis do lekarza. Zabiegi nalezy przerwać. Czy ktoś z okolicy miałby czas podjechac z Albinką do Tychów na konsultację? Nie wiem, czy jutro Andrzejowi uda się zorganizować czas i tak ciągle jeździ z psami po lekarzach. Jeszcze musimy jechać z naszą yorką do dr. Gierka na operację, z małymi na szczepienie do innego lekarza, z kotką na zabieg do Mikołowa, pojutrze sterylka Soni. Za każdym razem trzeba odsiedzieć swoje w poczekalniach.
  21. Ja miałam dla husky z tworzywa i był chyba najlepszy. Szkoda, ze tak daleko, bo dalabym go dla Lusi. Metalowym wszędzie trzaskała i nie sprawdził się wcale.
  22. Nie, pisałam tu, że chyba najlepiej żeby sie poznały, jak Mitzi bedzie gotowa już do nowego domu. Jesli się spodoba, to od razu pojedzie, a jesli nie, to bedę szukac jej domu.
  23. Aż miło czyta się takie wieści. Bardzo się cieszę, że Lusia będzie już jutro u siebie, a nie w lecznicy i że są postępy. Jakbym miała jakieś telefony o Nika, to będę zostawiać, może ktoś poczeka na Lusię.
  24. To nie tak, że została źle zdiagnozowana. Po prostu wszyscy skupili sie na jej kręgosłupie, a ona miała jeszcze złamaną nogę. Musiała skądś spaść, bo oprócz złamania kości piszczelowej ma zerwane więzadło w kolanie. Przed operacją chodziła normalnie, więc musiało się to zdarzyć w trakcie lub po. Dlatego też w środku pusciły nici i był krwotok. Od-Nowa, możesz napisać, co za lek masz, to zapytam, czy go mozna zastosować. Ona ma przez to źle zrosnięte złamanie ucisk na nerw, stąd ból. Kość narasta i coraz bardziej uciska, wiec dlatego jest gorzej. We Wrocławiu nie ma co operować, bo do dr. Gierka ludzie przyjeżdżają z całego kraju, znany jest z ortopedycznych operacji. Z moją yorką też tam jadę na operację kolana, bo zerwała sobie więzadło i wywaliła rzepkę przy zeskakiwaniu z łóżka. Tylko ma o wiele paskudniej, bo jej noga lata we wszystkie strony. Mamy jechac na konsultację neurologiczną do Tychów i tam p. doktor ma zadzwonic do dr. Gierka, zeby uzgodnić dalsze postepowanie. Podobno Albinka bardzo polubiła p. doktora i nie chciała od niego odejść. O tyle dziwne, że na rehabilitacje z trudem daje sie wyciągnąć, tak się już boi. Ponoć była bardzo grzeczna. Za wizytę z RTG mama zapłaciła 50 zł. Rachunek prześlę Erce do wstawienia.
  25. Nie ma sie co martwic na zapas. Może wcale nie będzie chciała uciekać. Nikuś od samego początku wybrał sobie mnie. Andrzejowi nie dał zbliżyć sie na 10 m. a jak ja do niego mówiłam, to kładł sie i czekał aż podejdę. Może Lusia też sobie upatrzy kogoś. W lecznicy cały czas czuje drazniące ją zapachy, kojarzy sie jej z bólem i strachem, do tego ciasna klatka, wiec nic dziwnego, ze tak reaguje. Jakby cos, to ja w krakvecie kupiłam specjalną linke, jak mielismy husky. Nie da sie jej przegryźć, polecam taką.
×
×
  • Create New...