Jaaga
Members-
Posts
19291 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
abi Abi ma swój dom na zawsze - już nie dzikuska a domowa sunia
Jaaga replied to Zagrodowy pies polski's topic in Już w nowym domu
Miałam podobną sytuację z adoptowanym z Mysłowic dzikim Jimmim. Najpierw dałam go do budy, bo był paskudnie zaniedbany. To duży pies. Leżałam godzinami u niego w budzie głaskałam go, mówiłam do niego, śpiewałam mu nawet cicho, żeby oswoił się z głosem. On znosił to cierpliwie, ale przyjemności żadnej z tego kontaktu nie miał. Wyluzowywał się i zaczynał normalnie oddychac, kiedy kończyłam go dotykać. Po dołączeniu do psów upatrzył sobie Fly`a jako swojego przewodnika po świecie z ludźmi. Bez niego sam nie funkcjonuje, wpada w panikę.Na początku, kiedy wzięłam Fly`a na bieganie, to wygryzł klamkę z okna, otworzył je i stał na pierwszym piętrze w oknie, gotowy do skoku. Udało mi się wbiec do domu, żeby zamknąć okno. Są praktycznie stale razem, przynajmniej musi mieć Fly`a w zasięgu wzroku. Funkcjonuje tak latami. My mu nie jesteśmy potrzebni do kontaktu. Reaguje na wołanie po imieniu, wchodzi i wychodzi z domu przebiegając obok mnie. Nie da się dotknąć w domu. Zanim zamieszkaliśmy na wsi, to czesto jeździliśmy autem między dwoma domami. Teraz więc, żeby go np zaszczepić musimy zamknąć go z Fly`em w samochodzie i tam mogę wszystko przy nim zrobić. W domu postęp jest o tyle, że przestał zrywać się z legowiska, kiedy przechodzimy koło niego. I tak już kilka lat. Początkowo liczyłam, że uda się go bardziej oswoić, ale jest już z nami tak długo i sytuacja nie uległa zmianie. Mnie to nie przeszkadza, adoptowałam go dla niego, bo siedział zamknięty w małym kojcu 6 lat, krażąc wzdłuż betonowych ścian. Mam jeszcze drugą odłowioną przez schronisko zdziczałą malutką Adę. Ona upatrzyła sobie Ciapciaka i też w miarę normalnie, ale bezdotykowo w domu funkcjonuje. Chyba wiele zależy od ludzi, jakie mają oczekiwania względem psa. Oby Abi jednak została ze swoją nową rodziną. Również, jak radzi Sowa, nie bardzo naciskałabym na informacje i kontakt z jej opiekunami. Pewnie robią wszystko, co mogą. Może zaakceptują ją taką, jaka jest, jesli uświadomią sobie, że są dla niej największą szansą. Gdyby miała trafić w kolejne nieznane jej miejsce, może być jeszcze gorzej. -
Może rzeczywiście zmienić plany i zrobić wątek tylko dla tych dwóch suczek lub nawet dla jednej z nich? Ich los stale komuś nie dawał spokoju na zamojskim wątku. Gdyby dla jednej były deklaracje, to mozna uratować od schroniska i szukać domu, a tak, jak pisze rozi, jesli psów będzie więcej, to kazdy może chcieć pomóc innemu psu, obrazi się o inną decyzję i pomoc się rozmyje, a w efekcie żaden pies nie opuści schroniska. Gdyby nazbierały się nawet 5 czy 10 zł deklaracje stałe od osób, którym nieobojętny jest los zamojskich schroniskowych psów, to można choć jedną zabrać. Ja niestety mogę tylko zaoferować miejsce hotelowe u nas w domu. Mam adoptowane swoje psy i koty i nie jestem w stanie inaczej pomóc. Niedawno pojechałam po Nelę, która w schronisku żyła 8 lat, czyli była w podobnej sytuacji do tych suniek, które pokazała Tola. Mam nadzieję, że nie pogniewacie się za prywatę, że Wam pokażę moją nową przyjaciółkę. Bardzo się cieszę, że ją zobaczylam w ogłoszeniu i adoptowałam. Mam nadzieję, że na te dwie sunie też gdzieś czekają domy.
-
Tola mówiła, że tylko jeden pracownik może przekazać wiarygodne info o suniach i trzeba na niego trafić. Obu suniek żal bardzo. Pierwsza nie wygląda na staruszkę, ale widać, że już straciła nadzieję i sobie nie radzi, druga wg słów Toli podobno jest tak długo w schronisku, że była, zanim wprowadzono aktualną ewidencję.
-
Dobry pomysł, żeby dać na początek po jednym zdjęciu. Jednak co do wieku psów, to wiem że Tola nie ma takich informacji. To tak, jak było z Ollym. Myślałyśmy, że to staruszek, a po przyjeździe okazało się, że to 5-letni psiak, tylko od podrostka w schronie. Chyba, że uda się Toli dowiedzieć w schronisku czegoś więcej.
-
Tolu, również uważam podobnie jak Elik, że gdyby chociaż jedna z tych suń, których zdjęcia wstawiłaś, miała mieć po latach odmieniony los i znalazła dom, to warto. Ja jeszcze dodałabym w tytule, że starsze. Psów niewidzialnych w schroniskach jest mnóstwo, mogą być młode, tylko o typie urody, której większosć ludzi nie zauważa. Jednak z tego co orientuję się, Tobie chodzi o te biedne starsze, które spędziły tam na betonie większosć swojego życia. Mnie ich również jest najbardziej żal. Czasem myślę, jak okrutny byłby los Limby, gdyby nie została zabrana ze schroniska. Jak powoli w cierpieniu konałaby w zimnie, leżąc na betonie, bez środków przeciwbólowych, bez sił na walkę o wspólną miskę czy miejsce w budzie. To straszne, jak zazwyczaj kończą życie schroniskowi weterani. Przypomina mi się też towarzyszka, być może siostra Saby, której nie zdążyłyśmy pomóc. Saba jest szczęśliwa w swoim domu, a tej drugiej zabrakło szczęścia, żeby przetrwała zimę, do wiosny, kiedy Saba mogła opuścić schronisko. Wydaje mi się też, że łatwiej będzie wątek ogarnać, jeśli będzie dotyczył niewidzialnych konkretnie z zamojskiego schroniska. Trzeba zobaczyć, czy ludzie nimi się zainteresują, czy zechcą pomóc. Oczywiście, to tylko moje przemyślenia. Fajnie, jakby ktoś dał radę zrobić banerek, może jak więcej osób zobaczy, to pomysł podchwyci. Po śmierci Limby, kiedy odeszła mu na rękach, mój mąż powiedział, że już nie chce następnego psa "hotelowego". Jednak gdyby znalazły się osoby, które chciałyby wesprzeć któregoś z tych weteranów, to miejsce na niego będzie u nas w domu czekać.
-
Uwierz, że jeszcze gorzej je robić. Musiałam troszkę odczekać, żeby zabrać się za jej leki i je pochować. Niestety, trzeba to zrobić bo leki mogą się przydać innym psom, szkoda żeby leżały i skończył się termin ważności. Podobnie pieniądze, jakie na nią były zbierane, mogą pewnie uratować innego, jeśli zrobi się ostatnie rozliczenie. Nikt nie zgłosił się w sprawie leków przeciwzapalnych. Nie kojarzycie tu żadnego dużego psa, który ma problem np. z kręgosłupem czy stawami?
-
-
Przyszedł czas na uporządkowanie rzeczy po Limbie. Jest do oddania 20 tabl. Cimalgex 80, 10 tabl. Caprodyl F 100 mg (leki przeciwzapalne i przeciwbólowe dla dużych psów) i ok. 80 kapsułek hamującego rozwój nowotworu Capsomasolu dla dużych psów (Kapsaicyna nie może być stosowana u psów z nowotworami przewodu pokarmowego, bo podrażnia). Ostatnio zakupiony przez Fundację ZEA suplement odżywczy dostała w spadku Mysia po operacji usunięcia guza. Karmę wysokobiałkową też na razie jej podaję, bo ma bardzo dużą ranę i to w sumie druga jej operacja w ciągu 2 mies., a być może czeka ją za 3 tyg. trzecia. Mysia dostaje je oczywiście po uzgodnieniu z Tolą, za zgodą fundacji . Za 15 dni pobytu w styczniu faktura na 160 zł będzie wystawiona jutro na Stowarzyszenie Miłośników Owczarka Niemieckiego. Jeszcze wstawię paragon na 40 zł za Convalescent, ale dopiero, kiedy chciałam go tu wstawić, to doczytałam, że lekarka wydrukowała paragon jako odrobaczanie, więc zawiozę, żeby to poprawiła i wtedy wstawię.
-
Na Gratce w ogłoszeniu można wstawić fimiki, na olx warto zaznaczyć w tekście, że istnieje możliwość przesłania filmików mailem. Filmiki sporo dają, przynajmniej przy moich rasowych szczeniakach był zdecydowanie większy odzew. Ludzie chcą wiedzieć, jak pies się zachowuje i wygląda. Tak samo na FB, wstawiane filmiki miały dużo wyświetleń, więc warto je dodawać np na profil fundacji.
-
Zuzia już szczęśliwa w swoim domku . Dziękuję wszystkim którzy jej pomogli. Szceniaczek, ofiara bezdusznego, bezmózgowego potwora, wyrzucona na mróz prosi o grosik na życie w cieple, z pełnym brzuszkiem i na weta. Zafundujmy jej start w dobre, psie życie.
Jaaga replied to elik's topic in Już w nowym domu
Dobrze, że wszystko u niej w porządku.Bardzo się cieszę, a Zuzia od początku była łóżeczkowa. -
Psy z Wojtyszek szukają domów, pomóż, adoptuj.
Jaaga replied to Madzialenos's topic in Już w nowym domu
Zadzwonię później, to porozmawiamy. Bardzo chciałabym mu pomóc. -
Psy z Wojtyszek szukają domów, pomóż, adoptuj.
Jaaga replied to Madzialenos's topic in Już w nowym domu
Tolu, pisałam powyżej, że na psy stamtąd nie wolno organizować zbiórek. Mama wzięłaby go, gdyby nie koszty weta, to stary pies, od razu potrzebne byłyby badania i diagnostyka. -
Psy z Wojtyszek szukają domów, pomóż, adoptuj.
Jaaga replied to Madzialenos's topic in Już w nowym domu
Na ich stronie jest więcej zdjęć. Wygląda na niewielkiego, tylko masywnego i o grubej kości. -
Psy z Wojtyszek szukają domów, pomóż, adoptuj.
Jaaga replied to Madzialenos's topic in Już w nowym domu
Tu jest właśnie problem, moja mama wzięłaby go do siebie, ale też finansowo nie da rady, a na psy z Wojtyszek nie wolno zbierać pieniędzy. Mam stamtąd Lemura i dziką Adę, mama miała Kolę. Kola przyjechała 13-letnia, z chorym sercem, guzami. Mama stale z nia jeździła po kardiologach, bo potrafiła na spacerach tracić przytomność, co dzień dostawała leki, żyła rok. Tu może być podobnie, choć psiak widać, nieźle się trzyma. Miałam kiedyś Chow, którą adoptowałam w wieku 18 lat. Żyła prawie 23 lata, ten chłopak wygląda na podobnie żywotnego. Wstawiłam z cichą nadzieją, że ktoś kto może sobie pozwolić na adopcję, wzruszy się biedakiem i da mu dom. Nie mam pojęcia, jak inaczej to ogarnąć -
Mimi robi duże postępy w zachowaniu. Już sama wychodzi z innymi psami na spacery, sama wraca, wszędzie w domu zagląda, prawie niczego sie nie boi. Jest wszędzie jej pełno, bo stale gdzies się kręci. Najlepiej, gdyby trafiła do domu z innym psem, bo jak Mysia spędziła pół dnia w przychodni na operacji, to ze stresu trochę poniszczyła. Niestety, jak się już zadomowiła, to włączył się jej instynkt do polowania. Nawet koty w domu goni, szczurom z klatki wyciąga wszystkie kocyki, bo liczy że je z nimi uda się wyciągnąć, poluje na kury. Jutro lub pojutrze postaram się jej zrobić nowe zdjęcia, żeby odświeżyć ogłoszenia.
-
Dopiero dziś Andrzej mógł zawieźć ją do kremacji. Pierwszy lekarz podał mi koszt utylizacji 400 zł. Uznałam, że taką kwotę lepiej wydać na ratowanie innych psów, niż na spalenie zwłok. Drugi lekarz podpowiedział mi inny sposób i udało się oddać dziś zwłoki do kremacji za 50 zł. Dlatego od wczoraj była ułozona w kocu i kartonie w wiatrołapie. Chłopcy, kiedy tylko udało im się tam dostać, to stali koło niej, popiskiwali i mi pokazywali, że ona tam jest i dlaczego jej nie wyciągnę. Są zdezorientowani, na pewno im jej brakuje. Pousuwałam jej legowiska, żeby nie czuli zapachu.
-
Psy z Wojtyszek szukają domów, pomóż, adoptuj.
Jaaga replied to Madzialenos's topic in Już w nowym domu
Dokładnie. To straszne. Gdybym nie adoptowala niedawno Neli, to wzięłabym go. Jednak już w żaden sposób nie utrzymam kolejnego psa, a wiadomo że w tym wieku może być wszystko i trzeba robić badania. Jedyne co mogę, to go pokazywać. Może kogoś z możliwościami tak samo wzruszy. -
Mysia dostaje suplement po Limbie, nie kupiłam też jej środka przeciwbólowego, tylko dzielę tabletki Limby. Szkoda dopłacać, skoro dobry środek mam w domu, antybiotyk dostała w cenie zabiegu. Pozwolę sobie też dawać jej trochę karmy z dorszem, dynią i pomarańczą po Limbie, bo jest najlepszej jakości, a Mysia potrzebuje teraz wzmocnienia.