Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19291
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Tak, jak obiecałam jutro najszybciej zrobię zdjęcia małej. Jest wielkości Mimi, tylko ma inne proporcje, jest krótsza i bardziej zwarta. Jeszcze dziś mam swojego lekarza umówionego, do tego Fado dziś tez jest umowiony na wizytę. Mam nadzieję, że od jutra bede bardziej dyspozycyjna. Przy Fado rzeczywiście jest sporo pracy, jak zrobi kupe, to od razu ją rozdeptuje, potem idzie na legowisko i też roznosi, sika dużo i wszędzie, zazwyczaj ostatnio na meble, i rozlewa stale wodę, mimo ze miska stoi w jednym miejscu. Sprzątam i gotuję pranie, bo kupy dalej ma kiepskie. Niusia i Nutka są przy nim całkiem bezproblemowe. Niusię zgarnęła do swojego pokoju młodsza córka, bo to taki słodziak-pluszak. Dla mnie to psiak idealny, jutro sprawdzimy co ze smyczą, tylko chcę mieć juz ogarniętego Fado.
  2. Jedna z suczek, które teraz z nim przyjechały wydaliła tasiemca, wcześniej dwie szczeniaczki Yuri i Sarcia. Badania nie mam, bo podaję leki profilaktycznie od razu po przyjeździe psów. W przychodni powiedzieli, że Fado nic nie wydalił po tabletce, ale zeby powtórzyc odrobaczenie, bo tabletę dostał jednorazowo.
  3. Chyba niezrozumiale napisałam, chodziło mi o to, że na świadectwie ze szczepienia p. ścieklixnie jest podana data urodzenia 2015 r. więc niezgodność bedzie z tym, co w książeczce.
  4. Jutro zmierzę Fado i wstawię wymiary. Jesli te szelki od Nadziejki sa sprawdzone, to myslę, że warto je kupić jak najbardziej. Nadziejko, nie mam kaganców na każdy rozmiar psa, bo nie miałam takiej potrzeby. Do nas przyjeżdżały psy tylko łagodne, które zgodzą się z naszymi psami. Mam więc kagańce dla duzych do wyboru w razie wyjść. Początkowo była mowa, że Fado jest wystraszony, ale nie agresywny. Dopiero na miejscu zobaczyłam, co robi i jak reaguje. Pewnie gdybym od razu wiedziała, że jest w takim stanie psychicznym, bałabym się go przyjąć. Nie prowadzimy hoteliku w typowym znaczeniu, tymczasowicze mieszkają normalnie z nami i naszymi psami. Dlatego po smierci Limby i adopcji Mimi mówiłam, że moge przyjąć tylko dwa psy i to niekonfliktowe. Chyba nikt nie był przygotowany na taki stan psychiczny Fado. Jest, jak jest i staram się jakoś sobie radzić w tej sytuacji.
  5. Oj, racja. Przyjechała wylękniona, wycofana, a teraz stres mija i Nutka zaczyna rządzić. Jest wszystkiego ciekawa, reaguje pierwsza. O miskę tak warczy, że Fado nie ma przy niej szans, mimo ze większy od niej. Potrafi dziewczyna sobie poradzić i zawalczyć o swoje. Zastanawiam się tylko, czy przy szczepieniu nie poprosić o zmianę jej ksiażeczki? Niusia po zębach rzeczywiście wygląda na te 3,5 roku, ale Nutka na 1-1,5 roku, ma idealne ząbki. Mają wpisany ten sam wiek, a wiadomo że skoro jest młodsza, niż w ksiażeczce, to z prawdziwym wiekiem byłoby łatwiej o dom. Tylko jest to szczepienie p. wsciekliźnie z podanym 2015 rokiem.
  6. Już jestem, myslę że stojak większy z miskami bedzie lepszy. Mam taki mniejszy i z cieńszymi rurkami, to rzeczywiście stale podzwaniał, miski się ruszają, a psy łapami go przewracały. Nie uzywam. Do szelek musze go zmierzyć, ale do tego potrzebny jest mój mąż, a dopiero jutro przyjedzie, więc Elu podam wymiary. Fado jest średnim psem, nie maluszkiem, gryzie i szalenie się miota. Absolutnie nie da się mu przypiąć nawet smyczy do obrozy, zeby jakoś utrzymac, p. Arek musiał mu zarzucić petlę ze smyczy. Podobnie z czyszczeniem uszu, na dzisiaj to jest niewykonalne. Chyba i tak trzeba mu będzie kupić kaganiec, bo masci podaje się co dzień. Mam kagańce tylko na moje psy, takie duże. Postaram się umówić go na środę, bo we wtorek, jak mąż przyjedzie, musimy je przewozić do domu na wieś, a zresztą jedziemy do neurologa, więc to nie jest wizyta z marszu. I tak, gdybym zadzwoniła, ze na konsultację neurologiczną, to dostałabym 2 tyg. termin. Bogusik, dziękuję za obiecaną wpłatę, bardzo mu się przyda. Fado teraz jedzie do dla mnie najlepszej diagnostki, jaką znam. Wyłapuje wszystko, jednak wizyty są drogie. Tylko w perspektywie czasu i kosztów leczenia i tak wychodzi taniej raz badanie, dobra diagnoza i wskazanie leczenia, niż jeżdżenie i miotanie się po różnych wetach. Apetyt ma szalony, kupy dalej miękkie, błyszczące i tłuste. Jego aktywność sprowadza się tylko do jedzenia, ożywia się wyłacznie poszukując jedzenia. To bardzo smutne, pobyt w schronisku całkiem go zniszczył, został tylko instynkt przetrwania. Oczywiście, można korzystać z moich zdjeć czy info na FB. Tam częściej wstawiam zdjecia, bo tu jeszcze nie miałam czasu zobaczyć, jak to teraz się robi. Na wątku pokazałam go, licząc na to, że może ktoś się dorzuci do pokrycia kosztów transportu na konto fundacji. Gdyby coś wpłynęło, to Tola tu da znać.
  7. Miałam miski ze stojakiem, ale takim na cienkich rurkach i psy to przewracały łapami. Ten z linku b-d wydaje się byc stabilny. Dzieki wielkie za zainteresowanie i podsunięcie odpowiedniego. Elik, mogłabyś taki stojak z miskami mu kupić z pieniędzy przekazanych z wątku staruszkowego? Na razie daję po prostu mało wody do miski, ale to nie sposób na całą noc. Nie mam możliwości dac na scianę, bo sa płytki, a ja jestem tu sama. Na wsi nutrie mają taką nieprzewracalną (przez psa, nie przez nie) plastikową miske, to mogę u niego wypróbować, ale i tak jest drozsza niż podany w linku stabilny stojak.
  8. Kloniki ;) Widze, że odważna jednak jest, nie jak w schronisku.
  9. Pomysły na wodę przy niewidzącym psie? Dałam dużą, stabilną miskę metalową na uboczu, ale juz przy mnie wszedł do niej, jak krążył. Teraz wylał całość, miska pusta, wszystko pływało. Ceramiczna tez nie jest bezpieczna, bo na płytkach po potraceniu może się rozbić i powaznie go zranić, szklana podobnie.
  10. Znajoma na FB na priv napisała, że w imieniu swojej znajomej wpłaciła na Bosmanka jakąś kwotę, to chyba tu, bo wstawiłam link. Porobiłam mu ogłoszenia, ale zainteresowania szalonego nie ma, jednak są udostepnienia. Mam nadzieję, że wszystko dla niego zakończy się jak najlepiej, skoro już jego stan tak sie poprawił. Mam pytanie, czy tego długowłosego kocurka ktoś chce adoptowac, bo jesli tak, mogłabym Bosmanka podmienić w ogłoszeniu na olx.
  11. Wysłałam Ci zdjecia na maila. Na razie kiepskie, bo Niusia, jak Nutka chce zmiatać pędem przy aparacie.
  12. Na razie jesteśmy do wtorku w Katowicach na kwarantannie. Mysia to pewnie nie bardzo się ucieszy z nastepnych psów, ona lubi stabilizację, dobre jedzonko, łóżko i mojego męża, a nowe psy to więcej ogonów do dzielenia się tym ;) W ostatnich dniach Ciapciak próbował ją zaczepiac na spacerach, bo mu brakuje szaleństw z Mimi, ale Mysia go olała. To on bardziej się ucieszy z przyjazdu dziewczyn, chyba szczególnie z młodej Nutki. Oby ta pani zadzwoniła i to był ten dom dla Mysi. Jak tylko coś będę wiedziała, to zadzwonię.
  13. Tak, moja starsza córka ma dwie Margot i Yogiego. Inni maja chomiczki czy króliczki, my nietypowo nutrie i 4 szczurzyce wędrowne. Węża nigdy nie miałabym ze względu na ich pokarm. Wiem, że ta przychodnia to była jedyna opcja. Tylko nas zastanowiła ta ilość zwymiotowanej karmy.
  14. Wysłałam na maila dwa zdjecia, ale sa kiepskiej jakości. Nutka bardzo boi się, jak cos trzymam w rece i to skierowane w jej stronę. Nie chcę stresowac jej aparatem, bo dopiero zaczęła podchodzić do dłoni z jedzeniem.
  15. Pan Arek pomógł mi go utrzymać, mama przyniosła prześcieradło, zarzuciliśmy i udało się go owinąć i podnieść. Na rękach już był spokojny. Identycznie łapiemy naszą nutrię Yogiego, jak wlezie na parapet. Ta sama metoda i stopień ryzyka. Przy nich dwóch nabiorę takie wprawy, że węże bede mogła łapać ;) W karcie z przychodni ma info, że nie był karmiony przed wyjazdem. Jednak p. Arkowi zwrócił do klatki ogromną ilość niestrawionej karmy, granulki były tylko namoczone, ale całe. Było to bardzo niebezpieczne, bo przeciez mógłby się zadławić w czasie drogi. Ją dwie opcje, albo ktoś jednak go tak nakarmił, albo ma coś z trawieniem, ale tu je chętnie, robi kupy, wiec chyba nie może mu zalegać. Elu, wiem że to dar ludzi, ale Ty ich tak wszystkich zmobilizowałaś i to praktycznie w jeden dzień.
  16. Wątpie, bo człony były bardzo grube. Może u dorosłego psa gorzej się go dobija, niż u szczeniat. A może dłużej będzie wydalany z kałem o normalnej konsystencji. Jednak wolę zdecydowanie zawsze stosowac preparaty podawane 3 dni od tych jednorazowych.
  17. Wczoraj dostała pierwszą dawkę, dziś druga, jutro trzecia. Potem dla pewności zastrzyk. Chodziło mi o to, że tasiemiec gruby, ale go mało. Sarcia i Yuri od razu po pierwszej dawce wydaliły metry tasiemca.
  18. Po kwarantannie, ok wtorku-srody beda pewnie wyniki z kału. Na razie nie wiem, czy coś w tych kupach nie siedzi, np. lamblie, więc nie mogę roznieść na środowisko. Teraz dezynfekuję płytki, gotuję pranie, więc mam wszystko pod kontrolą. Po odrobaczeniach, wolne od świerzba i tasiemca będą mogły poznawać świat. Zresztą Fado dziczy na smyczy, odgryza się, niesamowicie ciągnie, wiec muszę jechać na wieś, żeby miał w 100% zabezpieczony teren. W Katowicach ogród zaczyna się za domem. Wczoraj niosłam go na rekach. Niby ma zbadaną trzustkę, ale pierwsze co, to też mi ona przyszła do głowy. Dziś kupa jest jaśniejsza, ale normalnie tłusta. Równiez lamblie zaburzają wchłanianie tłuszczu i kupy moga byc takie błyszczące, ale ta trzustka mi nie daje spokoju. To w Tychach zbadać jeszcze raz parametry trzustkowe?
  19. Tylko w tych popularniejszych, tańszych zazwyczaj jest choc jeden uczulający składnik, jesli pies jest alergikiem.
  20. Jedzenie wyszukuje na węch, ma go doskonały. Wynajdzie każdą zagubioną granulkę. Idealnie załatwia się na rozłozone prześcieradła. Pierwsze siki były pod drzwiami, teraz wszystko już dokładnie na prześcieradełko. Nie chce kontaktu, ale bez dotykania nie boi się, nie ucieka, ciekawie podchodzi, byle go nie tknać, bo wtedy zwiewa.
  21. Odrobaczcie maleńką, bo jedna z "moich" już wydala tasiemca. Sara też może mieć. Poker ma rację, większosć schroniskowych psów boi się początkowo mężczyzn.
  22. Zamiast Niusia, bardziej pasowałoby do niej Pusia ;) To okragła puchata kulka. Wieczorem dała się wyciągnąć z kąta (oczywiście za jedzeniem wyszła) i poszła na poduchy. Wystarczyło poszczebiotać do niej i tam sie rozłozyła brzuchem do góry, wymagała nieustannego kilania. Jest zazdrosna o Nutkę, ale nie że odgryza, tylko ją zastawia sobą, żeby nie mogła podejsć bliżej do mnie. No i szybko zjada karme, żeby Nutka nie dostała. Taka zazdrośnica o człowieka. Wiekowo wpis z książeczki zgadzałby się, ma czyste ząbki, bez kamienia, ale są już takie lekko pożółkłe. Wygląda, jakby niedawno miała szczeniaczki, takie cycusie jeszcze powyciągane. Żadnych zmian na gruczole, wygląda na całkiem zdrową. Któraś, ale chyba Nutka zrobiła kupe z tasiemcem, więc obie bedą dalej odrobaczane. Mimo puchatego futerka, jest dosć wychudzona, kregosłup cały odstaje.
×
×
  • Create New...