Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Znajoma na FB udostępniła post z ukraińskiego schroniska, skąd niedawno przyjechała do niej suczka na DT. Nieopatrznie go zobaczyłam, weszłam potem na profil schroniska i doznałam szoku. Patrzyłam na cały wachlarz cierpienia zwierząt, jakie tylko człowiek jest im w stanie zadać. Szczególnie wstrząsnął mnie filmik przedstawiający kojec pełen psów bez tylnych łap i sparaliżowaną sunię. Całą noc nie przespałam. Tam trudno o adopcję zdrowego psa, a co dopiero takiego "kadłubka". Szczególnie żałośnie wyglądała suczka, która miała nie amputowane łapy i poruszała się na przednich wlokąc za sobą z trudem bezwładne ciało wraz z łapami. Po nocy podjęłam decyzję, że jeden z tych psów trafi do nas. Decyzja szalona, ale może nam będzie trudniej, jednak dla tego psa to jedyna szansa na nowe życie. Szybciutko dzięki znajomym dostałam informacje, że pies, który mnie interesuje to suczka z przetrąconym kręgosłupem. Jednak może mieć zachowane czucie głębokie, dlatego nie amputowano jej jeszcze łap. Nie była diagnozowana ani leczona z powodu braku pieniędzy. Dzięki staraniom ludzi o dobrych sercach już w niedzielę rano, jesli szczęśliwie przekroczą granicę, będziemy mogli jechać po sunie. Drugim wstrząsającym widokiem była seria zdjeć szczeniąt, które zostały na ulicy z braku miejsca w schronisku i po kilku dniach znaleziono je wszystkie zabite. Wtedy powiedziałam sobie, raz kozie śmierć, zaciśniemy pasa najwyżej, będzie też więcej pracy. Jak przyjeżdza jedna, jest dla niej organizowany przewoźnik, to zabiorę też jedno szczenię. Dla mnie w przeciwieństwie do niektórych, psom w cierpieniu nalezy pomóc niezaleznie od tego, gdzie mieszkają czy jakiej narodowości są ich kaci. Były u mnie psy z Rumunii, Słowacji, to mogą być i z ,Ukrainy. Nie byłabym w stanie nie pomóc tylko dlatego, ze to nie jest polski pies. Na szczęście znajomi nie zawiedli, poudostepniali prośbę osoby organizującej transport o wsparcie finansowe na pokrycie jego kosztów i udało się. Jednak sunie nie mają nic, psy tam nawet nie są zazwyczaj odpchlone, bo nie ma pieniędzy na profilaktykę. Mam bardzo trudną sytuację osobistą, musze jeszcze zorganizowac na FB zbiórkę pieniędzy na diagnozowanie i leczenie neurologiczne tej chorej suni. Na razie nie mam nawet pomysłów i jasności umysłu, żeby jakoś to,sprawnie przeprowadzić. Jednak już mam umówioną konsultację neurologiczną. Będę więc bardzo wdzięczna, gdyby ktoś pomógł mi w ogłaszaniu suni szczeniaczki, żeby mogła trafić szybciutko do kochającego domu. Jak przyjadą w niedzielę, to wstawię więcej ich zdjęć. Mam tylko jedną fotkę sparalizowanej czarnej suni i miotu, z którego jeden maluch ma przyjechać. Jednak nie wiem czemu, zdjęć nie potrafię tu wstawić. Konto do zbiórki pieniędzy na diagnozowanie i leczenie suczki z przetrąconym kręgosłupem oraz na profilaktykę małego udostępniła Fundacja ZEA. Zamojska Fundacja dla Zwierząt i Środowiska ZEA, konto: 972030 0045 1110 0000 0200 1700. Tytyłem "psiaki z Ukrainy". Za każdą złotówkę będę bardzo wdzięczna, bo przed sunią jeszcze długa droga w próbach ratowania czucia. Oczywiście psy nie mają szczepień ochronnych, nie są odrobaczone, sunia nie jest wysterylizowana.
  2. Myśka jest umówiona na zabieg. Dziś przestało padać, więc psy szczęśliwe od razu korzystały z braku deszczu. Patrzcie, jak cwaniara Mysia łapkami odpycha Ciapciaka od głaszczącego ją pańcia. To jest mała mądralińska.
  3. Jaka smutna wiadomość. Dobrze chociaż, że udało się wyruszyć w podróż po nowe życie innemu psiakowi.
  4. To i staruszek dostał szansę. Cieszę się bardzo. Szczególnie żal takich stareńkich. Szkoda, że nie mogę pomóc, ale zrobiłam skok na głęboką wodę i sama chyba za niedługo będe szukać wsród ludzi wsparcia dla bardzo potrzebującej suni. Trzymam kciuki, żeby jak najszybciej udało się staruszka zabrać do hoteliku.
  5. Rachunek za dziewczynki, już zapłacony. Dziękuję.
  6. Czytałam na wątku szczebrzeszyńskim, że od nich też jakieś tam odeszły :( Najgorsze jest to, że człowiek umieszcza je żeby ratować, a potem zostaje z myślą, że marna taka pomoc, jak w przychodni pojawi się wirus. Psiaków mam komplet, ale kota mogłabym wziać, gdyby nie podrzucony Marian, który po kastracji nie może jeszcze być szczepiony. Potem pewnie nie będzie znowu transportu. Zauważyłam, że na wątek staruszków nikt nie wchodzi. U nas niestety nie zapowiada się z Fado na szybkie znalezienie domu. Gdyby chociaż dał się dotykać, to byłoby już coś. Czesałam go w ten sposób, że jedną ręką trzymałam smycz, a drugą szczotkę i machałam po nim, jak uciekał.
  7. Jaki biedak. Może na wątku staruszkowym ktoś go wypatrzy. A taki ładny chłopak. Tego większego, z chorą łapą nie mogą dać w schronisku do szpitaliku, jak kiedyś ślepaczka?
  8. Zaglądam do chłopaka, tyle dobrego dzieje się :)
  9. Rewelacyjne wieści :)
  10. Same śliczności, super że cztery opuszczą schronisko.
  11. Dokładnie, można z nimi zwariować. Wychodzą na chwilę, wracają z błotem i za chwilę chcą znowu wyjść, żeby sprawdzić, czy może pogoda się zmieniła.
  12. Mam nadzieję, że będzie tak jak z Nutką. Też nie bylismy pewni, czy lęki zaczną sie od początku i kolejne stopniowe oswajanie, ale widzisz, ze poszło już znacznie lepiej, czyli co najgorsze, to minęło. One chyba powoli potem zapominają o tym najgorszym i jest już łatwiej.
  13. Dziękuję za informację. Juz właśnie doczytałam, ze w składzie tego Boscha jest tłuszcz drobiowy, więc u mnie odpada, bo właśnie na kurczaka najgorzej reagują, wiec po tej karmie na pewno nie będzie lepiej.
  14. Popytajcie może o transport firmy przewozowe dla zwierząt. Ostatnio wysyłałam mojego yoreczka do Londynu i koszt był 650 zł. Mogę podac namiary, ale to firma z Chrubieszowa, nie wiem, jakie mają trasy, bo do nas na Sląsk na pewno jeżdżą. Zapytałam ich o mozliwość transportu na terenie kraju i nie ma zadnego problemu, często jeżdżą. Takich firm jest sporo i przewóz między miastami wychodzi znacznie taniej, niż w przypadku specjalnego transportu dla jednego pieska. Jeśli to piesek z tego samego schroniska, co Florcia i Nadia, to moze szukac transportu "przy okazji" z Katowic, a do Katowic mógłby go dostrczyć go pracownik schroniska? Wtedy mozna umówić się u mojej mamy, ze odbierze pieska i przekaże komuś, kto zawiozłby go do hoteliku.
  15. Biedna Miłka, bez specjalnej karmy może mieć pogorszenie, jak Fado. Faduś przez zwłokę PP w dostawie, tydzień czekał na karmę i miał pogorszenie po zjedzeniu karmy ze składnikami, których organizm nie toleruje. Mam pytanie, jak Miłka reaguje na tą karmę z Boscha z koza i czy ją chętnie je? Kupiłam moim wczoraj Wolfsblut z kozą i psy tego wcale nie chcą tknąć. Z wielbładem, kangurem czy tuńczykiem z tej firmy jedzą, a tej nikt nie chce.
  16. Czarna sunia prawie identyczna jak Mimi , która niedawno była u nas z Zamościa. Miałam o nią od razu zapytania. Mimi szybciutko znalazła idealny dom, chyba ludzie lubią taki terierkowaty typ. Warto czym prędzej ją ogłosić, tym bardziej ze mała ma cudne zdjecia. Starszy piesio biedny bardzo, ale jesli własciciel jest w szpitalu, to dobrze, ze trafił do schroniska, bo za bardzo nie ma, widać kto zadbac o niego. On jest "tylko" wychudzony i nawadniany, czy cos mu dolega, ze ma kroplówkę?
  17. Nie Elu, to nasz dziki Jimmy. Masz rację, obie są śliczne, ale to wręcz wydaje sie niemozliwe, ze tak różnią się charakterem. Żeby Nadię zawołać do domu, to muszę brać Florkę na ręce i wtedy dopiero idzie za nami. Kiedy wołam "Florka, Nadia", to przybiegają, ale Nadia tylko na pewną odleglość i czeka. Nie wiem, co byłoby, gdyby trafiła bez Florki. Florka jest dla niej opoką, przy niej wycisza się, uspokaja. To samo ma Jimmy ze zdjęcia. On upatrzył sobie u nas Fly`a za przewodnika i jest jego cieniem. Mam tylko nadzieję, ze znajdzie sie ktoś, kto pokocha je obie. Są malutkie, prawie wszystko robia razem, więc zupełnie nie są kłopotliwe. Ewo, szczepienie będzie chyba jutro lub w poniedziałek, bo do jutra jestem w Katowicach. Nadię trzeba wsadzić do transporterka, a ona bardzo boi się mężczyzn, więc wolę sama ją zapakować do środka. Nadia, jak się trochę zadomowiła i rozluźniła, to już nie jest taka potulna, jak na początku. Kiedy się boi, to warczy ostrzegawczo. Wolę nie tworzyć sytuacji, ze zacznie gryźć ze strachu. Zachipowane były w schronisku.
  18. Na rachunek czy fakturę, daj proszę znać? Jestem w Katowicach do piątku, to proszę o cierpliwość.
  19. Beza cudna, własnie myslałam, ze przydałoby się strzyżenie Tani. Nie bardzo daje sie czesać, a sierść typowo sznaucerkowata, najlepiej do obcięcia. Tania jest bardzo miłym, ale nadal lękliwym psem. Kiedy chciałam ją pogłaskac przechodząc koło niej, to zapiszczała aż ze strachu, bo chyba myslała, ze chcę jej zrobić krzywdę. Żeby ją głaskac to muszę z daleka szczebiotać wtedy czeka na pieszczoty, takie znienacka ją mogą wystraszyć. No i nadal panicznie boi się odkurzacza, od razu chowa się w łazience na parterze lub wybiega do ogrodu. Na psy już dobrze reaguje. Nie ma żadnych spięć.
  20. Super, ze bez problemów aklimatyzuje się w nowym domu. Łóżko ma magiczną moc przyciągania ;)
×
×
  • Create New...