Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19199
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Nie zawsze. Sa też rózne typy parwo, ostatni przebiega nawet bez krwistej biegunki i wymioty tez są zwyczajne. Jesli są bakterie zaburzające krzepliwość czy kokcydie, to rozkładająca się krew tak samo cuchnie. Dlatego warto zrobić test, który nie kosztuje majątek, a nie stwierdzać na oko czy na zapach. Tak samo twierdził wet kolezanki. Szkoda, że maluchy odeszły z powodu jego przekonania "na 100%"
  2. Juz pisałam, że na oko nie stwierdza się parwo. Trzeba zrobic test u niezaszczepionego psa. jesli był niedawno szczepiony, to test równiez wyjdzie dodatnio, mimo choroby. Naprawdę przy kokcydiach i niektórych bakteriach są identyczne objawy i są tak samo śmiertelne, a całkiem inaczej leczy się je. Koleżance "na oko" wet stwierdził parwo, a to były kokcydia. Straciła szczeniaki, zanim badaniami potwierdziła, że to nie wirus.
  3. Niestety, nadal nie dostałam opisu. Czekamy więc dalej.
  4. Agato, a ma zrobiony test na parwo? Weźcie koniecznie kał do zbadania i też na test na lamblie. Pierwotniaki od dłuższego czasu to zmora. Musicie zdiagnozować, co to jest. Chociaż żeby wiedzieć, jak w przyszłosci psy zabezpieczyć. Przy parwo ma być ścisła głodówka 72 godz., az odbudują się kosmki jelitowe.
  5. Helli, pomysł masz przedni, ale nie do zrealizowania. To nie do przejścia na Polskę i pewnie jeszcze długo nie. Tłukę klientom do głów, że wczesna sterylka ma same zalety, jest profilaktyką nowotworową i co z tego, jak pójdą do weta i najlepsze, co usłysza to zabieg po pierwszej cieczce, a niektórzy zalecają nawet jedną ciążę "dla zdrowia", cokolwiek to ma oznaczać, bo dla mnie to tylko korzyść dla ich portfela. Potem większosć niesterylizowanych suczek umiera na gruczolakoraka. Dla wielu ludzi sam zabieg to okaleczanie, niektórzy dodają że niezgodne z prawem boskim. To brzmi dla nas groteskowo, ale tak funkcjonuje polskie społeczeństwo. Sama sterylizowałam kocurki 8 tyg i kotki 10 tyg., suczki po 4 mies. i kazdego psiego chłopaka, który nie ma byc reproduktorem w 7 mies. Psy i koty zyły i/lub żyją długo i szczęśliwie, bez żadnych problemów, a jedyny przypadek nietrzymania moczu na tle hormonalnym (koronny argument przeciwników wczesnej kastracji suk) miałam u suki sterylizowanej w schronisku w dojrzałym wieku. Mam wetkę, która robi te zabiegi rutynowo w hodowlach. Sterylki suczek przed cieczką są super rozwiązaniem. Macica jest cieniutka jak sznurek, zabieg robi się więc z małego cięcia - 2/3 szwy. Do tego szczeniaki już normalnie funkcjonują w dniu zabiegu, a na drugi dzień szaleją, jakby żadnego zabiegu nie miały. U kotów to niby norma, ale tylko w hodowlach, zabiegi dokonywane przez hodowców. Jak wejść na FB na kocie grupy, to wszyscy zalecają sterylke rocznej czy starszej kotki. Moja brytyjka miała pierwszą rujkę w wieku 4 mies. Jak myslicie, ilu ludzi da radę upilnowac kotkę do tego czasu? odpowiedzi znacie na przykładach zwierzaków, które trzeba było zaopiekować. Szczerze, to powypisywałam się na FB z wielu grup dotyczących ras, właśnie z powodu zacofanych pogladów grupowiczów. Ile razy mogę czytać wpis o kolejnej ciąży dla zdrowia? Jednak jak tu napisano, ściana wschodnia to najtrudniejszy chyba teren. Dla mnie porównywalna trochę z sytuacją na Ukrainie (gdyby tu nie działały organizacje, których tam brak). Organizacje musza zmieniać mentalność i podejście dzieci i wtedy efekty może bedą widoczne w przyszłości. To taka praca u podstaw. Z dorosłymi pewnie niewiele zdziałają. Szczególnie w tak nielicznym gronie i przy tak marnym zapleczu lokalowym i finansowym
  6. Chyba surowicy? Oby była dobrze transportowana, bo spotkałam się już z tym, że ktoś przesyłał ją zwykłym listem pocztą i dziwił się potem, że nie działa. Mam kolezankę z tamtych okolic i ma fatalnych wetów wkoło. Na oko stwierdzili jej parwo, bo "objawy na 100% parwo". To były kokcydie i maluchy umierały, bo były niewłaściwie leczone. Tolu pamiętaj, że można robić transfuzje przy parwo. Krew wiele daje, a mało który wet to wie i stosuje. Mozna wziać jednostkę krwi do domu i pierwszy raz podac bez oznaczania grupy. Do tego koniecznie Cyklonamina co 4 godz. podskórnie i Cerenia w zastrzyku oraz ścisła dieta 72 godz, do odbódowy kosmków jelitowych. To podstawa, żeby maluchy wyszły z parwo. No i zbadajcie od razu kał na pasożyty, bo pierwotniaki pogarszają stan przy parwo. Trzymam kciuki za maluchy. Te, które towarzyszyły chorym może nie zachorują po podaniu surowicy.Dobrze, że znalazł się szpitalik który je przyjął.
  7. W rejonie gdzie mieszka Tola niestety, ale jest jak dla mnie zacofanie i koszmarna sytuacja zwierząt. Tola przecież czesto nie ma gdzie umieszczać odpłatnie zwierzaków w szpitalikach, bo są zapełnione. Darmowe sterylizacje to chyba kwestia trudna do ogarnięcia na takich wiejskich terenach. Prawie nikt z tych, którzy trzymają suki na wsiach na łancuchu lub biegające luzem, nie weźmie ich po operacji do domu. Każda z tych suczek musiałaby spędzić czas do zdjecia szwów w klinice, czyli ok 10 dni. To głównie te gwałcone na łańcuchach lub biegające z cieczką po wsiach ze sforą psów, są źródłem szczeniąt co pół roku. Jak dla mnie temat trudny i nierozwiązywalny, dopóki nie będzie zaplecza i na pewno nie na możliwości finansowe ani techniczne dla malutkiej, lokalnej fundacji bez wsparcia samorządów lokalnych. Kotkę łatwiej wsadzić do klatki i przetrzymać do wypuszczenia, z sukami trudniej. Często są duże, dzikawe, w kiepskiej kondycji, zarobaczone, zapchlone. Nie liczyłabym na duży odzew ludzi ze wsi. jesli zgłosiliby się chętni na zabiegi, to pewnie nie ci, któzy mają gdzieś pilnowanie suki, żeby nie zaciążyła. Te suki nadal będa rodzić co cieczkę.
  8. Mąż był wczoraj z Barytonem w Krakowie, jest po badaniu. jutro chyba juz bede mogła spordziewac sie opisu z badania. Trzymajcie kciuki, żeby śrut dało się usunąć.
  9. Jakiś koszmar. Krwista begunka i wymioty to niekoniecznie parwo, to moga byc kokcydia, bakterie zaburzajace krzepliwość krwi i one wystepują niestety czesto. Szczególnie w tak wysokich temperaturach. Kwarantanna powinna trwać 14 dni. Nawet dla wścieklizny. P. wsciekliżnie szczepi się wyłącznie zdrowe psy, a 7 dni to za mało, bo choroby wirusowe moga rozwijac się dłużej. Maluchy mozna szczepionką Nobivac Puppy szczepić od 4 tyg., ale nie w schronisku, jesli moga być zarażone parwo. Wtedy podanie szczepionki zwiększy objawy choroby i są praktycznie bez szans. Ta kwarantanna jest naprawdę najwazniejsza. Szczeniak był cudny, dziwię się że i tak nikt od razu nie odezwał się z ogłoszeń. Gdyby był w domu, to przy podaniu leków przeciwkrwotocznych, przeciwymiotnego, kroplówki ew. transfuzji krwi miałby spore szanse wyjść z choroby. Bardzo wiele beznadziejnych przypadków uda się uatować tylko dzięki temu, że zahamuje się skrwawianie w narządach i wymioty. Przy sepsie też nastepuje przesączanie i wybroczyny krwiste, więc pod koniec objawy są własnie podobne - krwiste wymioty i biegunka.A może zacząć się od zwykłej w takim miejscu e.coli i obciążającego organizm szczepienia.
  10. Ślicznie dziękuję. Dziś pojechał na wymagane badania przed tomografią. To niestety, kolejne koszty. W środe wyjazd do Krakowa. U Bostona wszystko dobrze. Całe szczęście, że wtedy zdecydowałam sie i jego wziać. Teraz niestety transporty zostały całkiem wstrzymane i już żaden nie może przyjechać. A tak chłopak już na swoim szaleje. Zdecydowanie ma, taka kochająca troskliwa rodzina, cudne miejsce. Po tel. p Bożenki była już sama beznadzieja. Nikomu z tych ludzi nie dałabym żadnego psa. Dobrze, że udało mu się zmienić życie.
  11. Ja nie oceniam nikogo. Pisałam o sobie. Sunie biorę pod uwagę własnie po tym, jak Boston pojechał do nowego domu. Wcześniej o tym nie myslałabym nawet. Jeśli o nim mowa, to jest i ten pan z kolezanką :) Dostąłam kolejna porcję relacji, generalnie wszystko w porządku u niego. Dziś jadę do Katowic. Gdyby ktoś chciał sie ze mną skontaktowac, to prosze telefonicznie lub przez FB. Nie wiem, czy na dogo bede miała mozliwość wejść przez ten czas, a niestety nie mam w telefonie.
  12. Tu nie potrafię zalinkowac na FB. wyslę na PW. W stanach lękowych nie próbowałam. jednak z tego, co wiem, nie ma żadnych przeciwskazać, więc moze warto spróbować? Wiem, jednak gdybym potrafiła tak myślec, to nie miałabym pewnie żadnego adoptowanego zwierzaka, co najwyzej co miesiąc wpłacałabym jakąś sumę bezdomniakom na pomoc, zeby mieć czyste sumienie, że pomagam i luz w domu. Wiem, że wiele zwierząt wymaga pomocy, ale mam czasem takie szczególne parcie i ucisk w sercu. Ta czarna sunia jest jeszcze jedynym psem, względem którego teraz odczuwam to własnie. Obserwuję ją od miesiecy.
  13. Poker, nie jestem nadwrażliwa. Ludzie wspierają tu Barytona finansowo ( w tym Ty również), nie chciałabym zostac odebrana, jako olewająca sprawę. Ja podaję psiakom przeciwzapalnie olej CBD i jestem zadowolona z efektu. Linda nawet miała czeskie tabletki, jakie mama kupiła u dr Novaka. Dawałam olej tez moje córce, która ma problemy ze stawami i jest niejadkiem. Stawy przestały ją boleć, a do sklepu zaczeła robic mi liste. To jest własnie problem który mnie nęka. Każdy zwierzak wymaga diagnozowania, a to jest kosztowne. Ola zrobiłaby zbiórke na opłacenie transportu. Reszta jest na mojej głowie.
  14. Niestety, ale ja te wpisy tak odebrałam i jest mi po prostu przykro. Wygląda, jakby Baryton cierpiał, a ja nic z tym nie robię. Sama prosiłam o rady, kiedy on przyjechał i był w koszmarnym stanie. Byłam wtedy po prostu zdruzgotana jego widocznym cierpieniem i stanem. Miałam trochę za złe, ze w takiej kondycji zdrowotnej był narażony na 6- dniowa podróz. Bardzo doceniam wszystkie rady i opinie oraz uzyskaną tu, na Dogo pomoc. Jednak jego stan znacznie sie poprawił. Sa tu zdjecia, na FB filmiki ( tu nie potrafię wstawić) . Na dzien dzisiejszy nie miałabym sumienia go uśpić, skoro tak odżył przy podanych lekach. Nawet jesli prof. Wrzosek nie podjałby się operacji. Wiem, jaki był na początku.Jest u nas ponad miesiąc i niestety, ale takie konsultacje, zwłaszcza w okresie wakacyjnym, nie są sprawą z dnia na dzień. Jednak ja i tak widze efekty. I róznicę. Teraz np musze wypełnic formularz zgłoszenia na badanie rezonansu, a przy zmienianiu tuszu zepsuła mi się drukarka.Nie mam jak wydrukowac zgłoszenia i go wypełnić. Musze jechać do miasta lub zamówic przez internet nowa drukarke co potrwa kilka dni. Nie potrafię wypełnic druku w jakimś programie i odesłać do kliniki w Krakowie . Niestety, ale do pomocy tym ukraińskim psiakom jestem sama. W innych, polskich schroniskach, jest zazwyczaj grupa wolontariuszy i kazdy robi co potrafi, a ja biorę psiaki na siebie i musze ogarnąć wszystko sama. jestem tez osobiście odpowiedzialna za podejmowane w zwiazku z nimi decyzje. Czasem takie techniczne detale wszystko utrudniają. Dodam, że na każdą specjalistyczną konsultację mam znaczne odległosci. To zawsze wyprawa na co najmniej pół dnia. No i dostałam info o mozliwym transporcie niewidomej suni. Musze podjąć wiążącą decyzję. Gdyby Baryton był badany w Retinie, to mogłabym ją od razu umówic na profesjonalne badanie okulistyczne. Wszystko składa się na "tak".
  15. Tolu, dziękuję bardzo za potwierdzenie. Jestem bardzo wdzięczna za udostępnienie konta przy ukraińskich psiakach. Wiem, ze stale macie kolejne swoje, tym bardziej doceniam to wsparcie.
  16. Gabapentyna jest lekiem przeciwpadaczkowym, Badania przeprowadzono przy podawaniu jej 36 tyg. Nie dostaje żadnego leku typowo przeciwbólowego. Dostaje przeciwzapalnie steryd, jednak ten sam lek inny pies u nas dostawał 4 lata i nic się nie działo złego. Są psy, które dostaja go do końca zycia. Osłonowo, na żołądek przy sterydzie równiez dostaje co dzien lek. Do jedzenia daję mu także podagrycznik, którego pozytywne działanie ma zwyrodnienia stwierdzono w tracie badania życia wilków. Myslałam równiez o oleju CBD, jednak na razie, kiedy nie widać oznak bólu, nie chcę stosować. Wolę zostawić tą opcje na wszelki wypadek.
  17. Fibi jest śliczna. Wyciać mozna w każdej chwili, nawet jak rozpocznie się akcja porodowa. Wiele suczek hodowlanych jest planowo sterylizowanych przy ostatniej ciąży. Czeka się na rozpoczecie akcji porodowej i jedzie na zabieg. Tu róznica jest taka, ze szczenięta zostaną uspione. Reszta odbywa się jak cesarka. Czytam o tym starszym psiaku i żal mi go bardzo. jesli poluje na drób, to go szybciutko jakiś wieśniak zabije. Niejeden pies juz tak skończył. Czasem takie psy pilnujące posesji zachowują się na zewnątrz właśnie w ten sposób, a w domu przestaja stróżować. Rodzeństwo mojego Ciapciaka, które było pozostawione na wsi same sobie, też w części tak skończyło. Naraz pojedynczo znikały :( Tolu, odezwał się juz ktoś o Fibi? Jak bedzie ogłaszana na FB, to poudostepniam ją.
  18. Dlaczego zakładasz, że sytuacja zdrowotna psa pogarsza się? Przypomnę, ze on żył cztery lata po urazie w schronisku na Ukrainie - w plasikowym legowisku, na wybiegu, bez leczenia. Nie rozumiem więc sugestii, dlaczego po miesiącu u mnie miałby się jego stan pogorszyć? Jak potwierdziła druga neurolog - dr Giza, jest prawidłowo leczony. Na pewno działa róznież lek przeciwzapalny, bo jest róznica po jego wprowadzeniu. Na FB są filmiki z Barytonem. Nie wygląda ani nie zachowuje sie na cierpiącego. Do tego zawalczyliśmy z pasożytem, który pogarszał jego stan. Myślę, że w ciagu tego ponad miesiąca jego stan i kondycja znacznie sie poprawiły i to na lepsze, a nie jak sugerujesz na gorsze. Pies ma radość z życia, biega, cieszy się, tarza w trawie, sam chętnie nawiązuje kontakt. To zupełnie inny pies, niz ten, który do nas przyjechał. Takie wpisy wydają mi się krzywdzące, bo sugerują, że nie robimy nic i pies dalej wegetuje leżąc i cierpiąc, jak w schronisku.
  19. Nie, Baryton nie lubi obecności innych psów w pomieszczeniu i jedyny taki pokój, zeby żaden nie wchodził, mam na piętrze. Dziś rano dostałam odpowiedź, o która mi chodziło: Dziękuję za przesłanie zdjęć RTg pieska. Rzeczywiście sprawa wygląda poważnie. Ze względu na obecność ciała obcego w okolicy kręgosłupa nie możemy wykonać badania rezonansu magnetycznego kręgosłupa - metal sie rozgrzewa w polu magnetycznym, tkanka mogłaby się silne zagrzać, i w polu magnetycznym badanie byłoby zdeformowane ze względu na artefakty. Przed podjęciem decyzji dotyczącej ewentualnej operacji należy wykonać badanie tomograficzne. Właśnie doszło do otwarcia ultranowoczesnej pracowni TK w Krakowie, przychodnia Retina. www.vetimaging.pl Proszę odwiedzić stronę, pobrać skierowanie i umówić się na badanie TK. Po tym badaniu będzie wiadomo, jak przygotować się do ewentualnej operacji. Tomograf w tej pracowni jest naprawdę super dokładny - pozwoli na pełną ocenę położenia śrutu.
  20. Nic sie nie dzieje, po prostu nie radzi sobie ze schodami na piętro, gdzie ma pokój. Te z ogrodu do domu potrafi pokonac, dalej szczeka i czeka az sie go wniesie. Napisałam do dr Wrzoska. Nie potrzebuję kolejnej konsultacji kolejnego lekarza, który nie jest w stanie przeprowadzić operacji. Zalezy mi na tym, żeby zobaczył i zbadał go dr Wrzosek, który ewentualnie byłby w stanie wykonac operację. Nikt przeciez nie zadecyduje za lekarza wykonującego operację. Do niego akurat mam pełne zaufanie. Baryton dostał druga dawke Advocat, wkrótce dostanie Ataxę. czyli z dirofilariami sobie radzimy. Baryton zadomowił sie, zachowuje się normalnie, ma fajny apetyt. Podchodzi nawet do gości, daje sie kazdemu pogłaskac, wita się. Koślawo chodzi, ale ma już zwyrodnienia kręgosłupa, jak wiele starych psów. I tak, jesli lekarz nie podjąłby się operacji, to nie uśpiłabym go, tylko będę podawac leki.
  21. Na razie widział nasze sms-y z Olą. Za kazdym razem słyszę, ile jest milionów ludzi w Polsce i dlaczego to ja musze brać dane zwierzę ;) Sunia ma ok 8-9 lat. To ta przy misce. Myslę, ze na adopcję ma wpływ szczęście i wygląd. Marina miała szpica mini niewidomego, to ludzie bili się o niego. Ta sunia na filmiku, którego nie potrafię tu wstawić, ma całkiem normalne oczka. Nie widac żadnych anomalii, sladow zaćmy. . Rasowym łatwiej trafic na wrażliwego miłosnika danej rasy. Nie obawiam się trudności, że nie podołam, bo mam w domu dwie niewidome swoje nastoletnie sunie i świetnie sobie radzą. Praktycznie nie poznac, że nie widzą, bo kieruja się słuchem i maja wszystko obeznane. Tylko nie chciałabym zostac z całą kolekcja przypadków beznadziejnych i trudnych. Obawiam się tez kosztów diagnozowania czy leczenia. Konsultacje specjalistyczne i operacje są kosztowne. Sunia nie lubi brania na ręce, jest ponoć spokojna, więc nie bedzie jakas nadmiernie absorbująca, jak np Boston, do tego jest nieduża. Na filmiku zasuwa jak motorek, więc dobrze sobie radzi w znanym otoczeniu. Jednak chciałam wiedziec, czy są w ogóle jakies adopcje niewidomych kundelków. Jej nikt ze schroniska nie adoptuje. Przy Lindzie byłam jeszcze pełna wiary, że cos się zdziała i stanie może na łapy. Teraz, po Barytonie, którego tragiczny stan był dla mnie duzym zaskoczeniem, wolę zakładac najgorszy ze scenariuszy.
  22. To juz zmienię w ogłoszeniu, zebys nie musiała zastanawiac się, o która sunie dzwonia ;)
  23. Niewidoma sunia. Proszę o rady, sugestie. Nie wiem, czy adopcja jest w ogóle możliwa, jakieś szanse. Sama o takiej nie słyszałam. Co wypatrzę psa, to w gorszej sytuacji.
  24. Po rozmowie z Tolą tej ciężarnej suni odstapiłam ogłoszenie po Bostonie. Do potrzeb ogłoszenia jest Polą : https://www.olx.pl/oferta/urocza-szorstkowlosa-roczna-pola-adopcja-CID103-IDFTXxC.html
  25. Zamówiłam własnie Barytonowi Joserę Festival 139,90 zł. pko_trans_details_20200804_153402.pdf
×
×
  • Create New...