Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19193
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Andżela jest miłym dla człowieka psem, ale nie jest najłatwiejsza. Bardzo szybko się denerwuje, jest o mnie bardzo zazdrosna. Trudno jej się odnaleźć wśród innych psów. Boi się ich, ale jednocześnie broni swojego pokoju, z którego najchętniej nie wychodziłaby. Dzis dalam ją do Suvi, to leży na bruku przy ogrodzeniu i co jakiś czas mnie nawołuje. Wczoraj weszła na wybieg i poszła do budy, a tam była Suvi i wyskoczyła ją pogonić. Dalam nowe kołdry do budy, Suvi uznała ze jest chyba wygodniej niż na kocach w jej budzie. Dzis dalam kołdrę tez Suvi ale Andżela i tak boi się wejść do pustej budy. Leży jak wyrzut sumienia.
  2. Kolor trochę przeklamany, raczej normalny na żywo. Moje maluchy są na parterze, te na piętrze i dodatkowo wyizolowane w zagrodce. Glisty są paskudne, ale to nie tragedia. Moje psy i szczeniaki są co miesiąc zabezpieczone wcierką. Piesek przestal kaszlec po antybiotyku, dzien później zaczęła sunia. Tez juz drugi dzień dostaje tez antybiotyk. Reszta jest ok, chcą juz same jeść. Wszystko myje Domestosem lub specjalnym środkiem do stosowania w szpitalach i używam mopa parowego.
  3. Tez myślę, że wolontariuszka da radę rozpoznać go po zdjęciu. Jest duży i nie ma chyba innego podobnego.
  4. To chyba ze stresu wyszło. Przed wyjazdem siersc wokół oczu ładnie zarosła. Nawet po sterylizacji nie pogorszyło się. Zamówiłam z węgierskiego sklepu ampułki i kupiłam w aptece specjalne chusteczki do przecierania powiek. Tez mu życzę szczęścia i jak na razie chyba idzie dobrze. Jak widziałaś nie wyglada na zestresowanego. No i spal w łóżku
  5. Maluszek najbardziej kaszlacy jest oznakowany i dostał juz lekarstwo. Reszta maluchów jest ok. Wszystko wygotowalam w praniu, podloga umyta Domestosem.
  6. Na razie niech odsapnie, myślę że spróbujemy oglaszac, ale tym razem będziemy szukac tylko domu z ogrodem i chetnie drugim psiakiem. Ze stresu pewnie ma większe wyłysienia wkolo oczu, mimo ze jest cały czas na Advocate. Zamowilam inny preparat. Skoro nawet Boston się zaaklimatyzował w nowym domu, to myślę że i ona dałaby rade, tylko potrzebuje więcej przestrzeni i najlepiej, żeby ktoś byl w domu. Dzis do nowego domu pojechal Marti. Tam też są koty, ale jest spora rodzina, dom z ogrodem i babcia cały czas w domu. Mam nadzieje, ze będzie dobrze.
  7. Przecież ja nikomu jej nie zabralam. Nie mam nawet takiej możliwości prawnej. Pytały co problem, czy to robiła u nas, a tak nie było. Problemy narastały z czasem. Laima cały czas w mieszkaniu była izolowana, bo oszczekiwała koty. Nie doszło do ich połączenia. Na spacerach rzucała się na smyczy i chciala atakować najpierw psy, potem i ludzi. Zaproponowałam, żeby ja oddały, bo mąż byl w pobliżu. Gdyby chciały, to mogly podjąć inna decyzję. Mogly podziękować i powiedzieć, że będą próbować dalej. Tak nie zrobiły. To była tez ich decyzja , nie moja. Możesz pisać, co chcesz, bo każdy ma prawo mieć swoje zdanie, ale kiedy patrze na spokojna Laime, to cieszę się, że jej stres odpuścił. Widocznie miejskie życie, spacery na smyczy i pozostawanie samej w oddzielonej części blokowego mieszkania przez godziny pracy opiekunek nie były po prostu dla niej.
  8. Chcialam potwierdzić, że otrzymałam wpłatę, dziękuję.
  9. Suka ma larwy róznego stopnia w całym swoim organizmie i na skutek zmian hormonalnych przemieszczają się poprzez łozysko do płodów. Dlatego ona moze nie miec dorosłych form w przewodzie pokarmowym, ale kazde jej potomstwo bedzie już zarażone w życiu płodowym lub z pobieranym mlekiem. Gaja miała czystą kupę, a małe mają mnóstwo młodych glist. Kupiłam pierwszą cavalierkę z takiego miotu. Podawałam jej co miesiac stronghold przez pierwsze pół roku i jej dzieci nigdy nie miały glist, bo udało mi się jej wyeliminować larwy w ostatnim stadium, w miare jak dojrzewały. Hodowczyni zrobiła to samo i też pozbyła się nicieni.
  10. To jest tez problem w cavalierach. Dwie pokrzywdzone rasy. Ludzie kupuja szczeniaki dla niepełosprawnych dzieci. Co którys tel. o małe jest od osoby szukającej szczeniaka dla takiego dziecka. jakby maluch miał wyręczyć NFZ i rodziców w terapii dzieciaka. To własnie instrumentalne traktowanie wg mnie. Sa zaskoczeni, ze nie chcę sprzedawać im szczeniąt. Kiedys był post o poszukiwaniu hodowli, która sprzeda tanio szczeniaka dla dziecka z nowotworem, bo takie ma jeszcze życzenie. Byłam na grupie potworem, bo napisałam że nie sprzedałabym im swojego szczeniaka, bo mają być szcześliwe i zadbane. Zaawansowane stadium nowotworowe u dziecka nie jest najlepszym momentem na przyjęcie szczeniaka do domu. Rodzice mają zajęty czas jeżdżeniem po lekarzach, są skupieni na dziecku i swojej tragedii; na wychowanie psiego malucha nie beda mieli czasu i siły. Dziecko pewnie i tak odejdzie, bo szczeniak nie pomoze w zaklinaniu rzeczywistości, a wtedy rodzina może nie bedzie chciała nawet na niego patrzec, bo bedzie kojarzyć sie im z utraconym dzieckiem. Psi maluch traci co najmniej dzieciństwo. Wg mnie też jest coraz gorzej.
  11. Niech p Karolina kupi sobie test i zrobi sama z jego kupy, bo do poniedziałku, jeśli on też ma lamblie, to będzie mieć cały hotel zakażony, on już jest tyle czasu u Niej.Teraz warto to badac zaraz po przyjeździe psa, bo pierwotniaki to plaga. Bole brzucha, problemy z wątrobą , świad skóry z niedoboru kwasów tłuszczowych mogą mieć ogromne znaczenie na samopoczucie i zachowanie psa.
  12. Male zaczęły pokaslywać, podalam im Drontal Junior i dzis rano zamiast kupek znalazłam kłęby cieniutkich glist. Ich mama była odrobaczana i nic nie było. Kupie jej tez drontal, bo trudno uwierzyć, że może nic nie mieć. Odrobaczania trzeba powtarzać i najlepiej zabezpieczyć je wszystkie strongholdem. Na szczęście są odizolowane w zagródce.
  13. Maluchy tu na dogo trochę przeze mnie zaniedbane, ale mam chore mame i córke, przyjechały nadprogramowo dwie szczeniaczki z Koffi i wieczorej z adopcji wróciła Laima. Jak się coś wali, to na całego. U nas to już istna lawina. jednak Gaja i dzieci maja sie dobrze irosną zdrowo.
  14. Tolu, chodziło mi o to, żeby wolontariuszka sprawdziła, czy on nadal żyje. Nie jaki jest. Teraz, skoro go nie było, to nie wiadomo nawet, czy jest dla kogo szukać miejsca
  15. Tak, Aska dlatego Marcie obiecałam uduszenie, jak ją spotkam, za te dwie dodatkowe małe. Wczoraj jeszcze pojawiła sie niespodziewanie wisienka na torcie - Laima wróciła z adopcji. Mąż zapowiedział wyprowadzkę do stodoły
  16. Wczoraj popołudniu dostałam wiadomość od włascicielki Laimy, że prosi o radę i chce dowiedzieć się o jej reakcje u nas, bo Laima juz nie tylko nie akceptuje owczarków niemieckich, ale i reaguje szczekaniem na ludzi i psy na spacerach. Tydzień po adopcji było dobrze, potem stopniowo pogarszało się. Toleruje tylko drobne kobiety. Przestała tolerować większe kobiety i mężczyzn. Jest po spotkaniu z behawiorystą, który orzekł, ze ona (pies odchowany od maleńkości w duzym stadzie), nie potrafi odczytywać sygnałów innych psów (!). Zaproponowałam wizytę u doświadczonego szkoleniowca, bo niestety, ale dla mnie wielu "weekendowych" behawiorystów robi więcej szkody, niż pożytku. Po rozmowie przemyślałam sprawę. Skoro miły, totalnie uległy psiak tak się zachowuje, to albo zdominował sobie opiekunki i nie radzi sobie z rolą przywódcy, albo coś innego jest nie tak. Mąż akurat był w Chorzowie i zaproponowałm, żeby oddały nam Laime. Znowu rozmowa, dziewczyna płakała, ale powiedziałam jej, że to dla dobra Laimy i zgodziły sie ją dowieźć do Chorzowa. Martwiły się, czy torba z matą węchowa, szarpakami, zabawkami i smaczkami będzie dobrym pomysłem, czy Laima nie będzie tęsknić. Rzeczywiście, prowadzona na spotkanie z Andrzejem z daleka go owarczała, ale jak poznała to już było ok. Na torbę swoich rzeczy Laima nawet nie spojrzy. Po przyjeździe stanęła na ławce, objęła mnie za szyję łapami, wylizała twarz, potem wtuliła głowę w zaglębienie szyi. Objełam ją i tak stałyśmy długo. Laima chodzi znowu za mną krok w krok. Miała w nowym domu zmienione imie, ale na swoje reaguje od razu. Jest tak jak wczesniej miłym, łagodnym, uległym psiakiem. Raczej nie dam rady kolejny raz jej unieszczęśliwić. To nie tak, że dom był zły. Wróciła błyszcząca, zadbana, z torba wyprawki. Dziewczyny starały się, robiły wspólne spacery z innymi psami, spotkanie z behawiorystą. Jednak zamiast wypasionych smaczków i zabawek tylko dla siebie, ona woli być z nami i innymi psami.
  17. Mąż powiedział , ze mogłam jej dać od razu na imię Karyna Co zrobię, że żadne inne mi nie pasuje.
  18. Sunia nazywa się Andżela. Andrzej powiedział, że głupio, ale co zrobię, jesli to imię mi do niej pasuje Na razie nic nie wpłacaj. Ja na bieząco będę wstawiac tu ew. wydatki, zebym się nie pogubiła, ale rozliczenie robię raz w miesiącu. na konto ZEA mają wpłynąć 3 wpłaty, to chciałabym z tych pieniędzy opłacić leczenie. Po przyjeździe dałam ją razem z Koffi i maluchami. Koffi miała iść do pokoju , gdzie śpi teraz mąż, ale Andżela całą trójke uznała za swoje. Ma rozpulchniony gruczoł mleczny, chyba miała ciążę urojoną przed sterylką, co wyjaśniałoby jej opiekuńczość względem maluchów. Musielismy z Katowic dowieźć kolejne króliki mojej córki, bo moja mama jest chora i nie może się nimi opiekować. To one są u męża, a sunie razem. Nie odpuszczam posłuszeństwa. Pilnuje małych i swojego pokoju. Kiedy drzwi są otwarte i jest tylko barierka, to ujada na moje psy, jakby stała przy ogrodzeniu. Nie rozumie podstawowych komend, jest o mnie zazdrosna i ma pamięć jak słoń. Jeśli pies w czymś jej podpadnie, to go zapamiętuje. Nie potrafi się bawić z psami, choc była z drugim psem. Akurat z Suvi o którą się martwiłaś nie ma w relacjach żadnych problemów. Dziś weszła na wybieg. Kojec Suvi uznała za jej królestwo i nie chce nawet podejść. Weszła do drugiej budy, bo chyba mieszkała w budzie. Dałam ją teraz na wybieg, to siedzi przyklejona do ogrodzenia i czeka na mnie. Ma fioła na moim punkcie i w relacji z człowiekiem nie mam żadnych problemów. Mąż i córki moga ją głaskać. Pracujemy nad reagowaniem na "nie wolno". Na zewnątrz jest albo miedzy moimi nogami, albo obok i wtedy co chwilę dotyka mojej dłoni nosem. Nie pisałam Wam o jej zębach. Całe uzębienie składa się z 1/3 zębów startych na płasko. Coś koszmarnego, wygląda jakby ktoś jej je spiłował w większoąci, ale to raczej efekt tego, że przez rok gryzła metalowe pręty, żeby wydostać się na wolnośc. Biedny chłopak. Toli też go bardzo żal. To nie są psy mordercy, to skrzywdzone przez ludzi istoty. Rok sp-ędziły w ciemnej, mokrej, smierdzącej klatce. Bez słońca, trawy, świeżego powietrza.
  19. Małe podobno były odrobaczone w schronisku. Nie chciałam ich od razu po zmianie miejsca faszerować chemią, bo nie wiadomo czy w zagródce nie było jakichś wirusów czy bakterii, które moga wyjść po zmianie miejsca. Odrobaczyłam owczarkę i u niej bylo czysto, ale dziś na spacerze, kiedy sprzątałam kupy znalazłam mała, twardą pełną członów tasiemca. Zakładam, że to od Koffi. Podałam jej i małym teraz lek. Dałam też na wszelki wypadek Brawurce, Loni i Bei. Choć Lonia to raczej nie była, bo niedawno dostała własnie Dolpac przy glistach Opla.
×
×
  • Create New...