Jaaga
Members-
Posts
19194 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Małe podobno były odrobaczone w schronisku. Nie chciałam ich od razu po zmianie miejsca faszerować chemią, bo nie wiadomo czy w zagródce nie było jakichś wirusów czy bakterii, które moga wyjść po zmianie miejsca. Odrobaczyłam owczarkę i u niej bylo czysto, ale dziś na spacerze, kiedy sprzątałam kupy znalazłam mała, twardą pełną członów tasiemca. Zakładam, że to od Koffi. Podałam jej i małym teraz lek. Dałam też na wszelki wypadek Brawurce, Loni i Bei. Choć Lonia to raczej nie była, bo niedawno dostała własnie Dolpac przy glistach Opla.
-
Śmiej się, śmiej nazywam ją krążownikiem, bo stale krąży między psami i pilnuje dyscypliny. Jej zadarty ogonek pojawia się między psami jak płetwa rekina i po chwili znika, żeby pojawić się gdzie indziej. Corka pytala się mnie, co to za śmiesznego psa mamy w domu, jak ją zobaczyła kiedy przyjechała.
-
Bardzo trudno o pomoc, o czym pisala Tola. Poglaszalam onke na grupach owczarkowych na FB z prośbą o pomoc finansowa i z info, że szuka domu. Zero odzewu, a grup jest kilka i naprawdę ogrom ludzi na nich. Tylko 3 znajome osoby na moim prywatnym profilu zadeklarowały wsparcie finansowe. Niestety, ale wszystko tak drożeje, że nie można dziwić się wzrostowi cen za hotelowanie. Mój mąż tez wysyla dokumenty o prace w Czechach, bo tam jest chociaż godziwe wynagrodzenie. Przez 25 lat utrzymywałam swoje adopciaki psy i koty z pieniędzy z rasowych szczeniat. Teraz rasowe siedzą w domu bez zainteresowania. Jeszcze przez te wszystkie lata tak złej sytuacji nie było. O rasowe i adopcyjne dzwonia praktycznie pijani, staruszkowie i "karyny". No i głupie dzieci, które bawi wykonywanie takich telefonów.
-
Brego zamieszkał we własnym domu, z cudownymi ludźmi :)
Jaaga replied to Livka's topic in Już w nowym domu
Onka ktora wczoraj do nas przyjechała ma lamblie. Czy p. Karolina dawała kupę Brego do badania? On też jest taki szczuply jak ona, a tam na wybiegach nagminnie występuje ten pierwotniak. Wczoraj od razu dalam jej odrobaczenie i kupa czysta. Były robale u Brego? -
Nic by nie zrobil. Pies trafilby do schroniska, gdzie nie dalby sobie rady. To typ starszych ludzi, którzy myślą tylko o sobie, a nie o dobru i przyszłości zwierzaka. Kiedyś krępowałam się rozmawiać ze starszymi osobami o ich wieku, ewentualnej chorobie czy śmierci. Jednak trzeba. Tylko do niektórych to tez nie dociera. Przerabiałam to juz nieraz przy zapytaniach o szczeniaki yorki.
-
Jesteśmy po pierwszej nocy. Sunia w domu grzeczna, cicha. Czekała z kupa do spaceru. Niestety test na lamblie wyszedl dodatni. Trudno mi ją opisać na razie. Wczoraj wieczorem była już zdenerwowana, za dużo bodźców po roku izolacji. Maxim jej nienawidzi. Moje psy raczej unikają, bo śmierdzi koszmarnie. Pod tym tłustym futrem jest chuda. Do człowieka bardzo ok, daje sobie wszystko zrobić. Bez problemu zapinam smycz, oglądnęłam bliznę po sterylce i omacalam cały brzuch. Na spacerze chcialaby być najwazniejsza dla człowieka. Była jakby zaskoczona przestrzenią. Cały długi spacer pracowała nosem. Wszystko nim poznaje, kazda rzecz i drzewo musiały zostać obwąchane. Rozi ma rację, że wygląda na skrzywdzonego psa. Kiedy weszłam do niej i chciałam poglądach, to cala przypadła do podłogi, jakby bala się razów. Smutny widok.
-
Niestety, pani z fundacji w zeszłym tygodniu obiecała zadzwonić wczoraj i w tym tygodniu zrobić wizytę. Wczoraj dzwoniłam, pisłała do niej i bez odzewu do teraz. Dziś dzwoniła już dziewczyna chętna na Martiego, żeby dowiedziec się, czy coś ruszyło. Cały dzień mamy zwariowany, chorą córkę i moją mamę, zakupy, przyjazd zamojskich suczek. Jutro poszukam wizytatora na FB. Teraz muszę pomóc młodszej robić zdanie z matmy i uczyć się na sprawdzian z niemieckiego.
-
Sunia jest cudna, łagodna i przyjazna. Owarczał ją Borys, który był zazdrosny o reklamówke smaczków od Aska7. Zresztą uznał, że Aska w obliczu takiego atutu jest lepszym domem niż my, więc chciał z Nia pakować się i jechać.Dziękuję wszystkim tym, którzy w sunię wierzyli i byli zdesperowani do pomocy na równi ze mną. Dziekuję Marcie i Jarkowi, Aska7 i każdemu, kto dołożył choc dobre słowo do tego, ze sunia dzis jest wolna!
-
Z info uzyskanych przez Tolę, wiem ze sunia miała małe i została odizolowana po pogryzieniu prcownika. Dlatego została oddzielona od małych. Teraz były razem. Raczej ich wygląd nie budzi watpliwości. pewnie chłopaki poszły do domów, a zostały własnie te dwie sunieczki, bo problematyczne z powodu cieczek.
-
Tola zadzwoniła zdesperowana, co robić?Male trzesa się z zimna, jak zabierze im mamę, to zostaną bez szans praktycznie. Nikt ich nie ogrzeje, nie obroni, są nie zaszczepione i nie odrobaczone. Żeby nie zostały same, to sunia musialaby zostać w schronisku, a to dla niej stracona szansa na życie. Nikt nie zorganizuje transportu za ponad tysiąc zl do hoteliku dla jednej małej suczki. Zapowiedziałam wiec Marcie, ze ją uduszę jak tylko spotkam na żywo, a na razie niech przyjeżdżają razem. Proszę wszystkich o burzę mózgów. Może ktoś coś dla cudownych malizn wymyśli.
-
żal mi go bardzo, ale go nie dam rady wziąć nawet na krótko. Stale zaglądam tu, co są nowe wpisy w nadziei, że pojawił się akurat ten jeden najważniejszy ratujący życie. Wiem po Borysie, ze trzeba działać , żeby zdążyć. Pamiętacie akcje z Borysem? Duży, stary, poraniony, wygladajacy groźnie. Zero szans, zero nadziei. Ratunkiem mial być kojec. Watek tu i mój post na FB "Borys i wariatka" zrobione bez nadziei, w desperacji, dla czystego sumienia i niespodziewany odzew tu i na FB. Ruszyła zbiórka. Borys nazbieral na diagnostykę, leczenie, kojec i ma jeszcze oszczędności. Okazal się cudownym psem. To wszystko dzieki desperacji. Przedwczoraj była u nas Ola zajmujaca się ukraińskimi adopcjami i byli z mężem zachwyceni Borysem. Pies bez perspektyw przeżył, jest zdrowy i jest najlepszym przyjacielem człowieka. Pozostawiony w schronisku juz nie żyłby. Oby "agresor" też wywołał w kimś takie samozaparcie.