Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19199
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Nie chce nikogo urazić, ale ostatnio ja i moje koleżanki hodowczynie na słowo "behawiorysta" dostajemy drgawek. Nie wiem, skąd oni się biorą, ale coraz cześciej ich rady najcześciej szkodzą, a juz na pewno nie pomagają. jak do mnie ktoś dzwoni, to jesli sama nie potrafię pomóc, to kieruję do sprawdzonego szkoleniowca. Takiego z wieloletnim doświdczeniem, bo psi behawiorysci od jakiegoś czasu to totalna porażka. Ich pomysły osiągają szczyty absurdu. Szkoda tylko, że psiaki po przejściach tracą.
  2. Wyróżnij prosze, ja Ci zwrócę na konto. mam nowe zdjecia, własnie przenoszę z aparatu, wyslę Toli, to wstawi i mozna potem podmienić. Ja nie dostaję rabatu na psy, tylko na np. elektronarzędzia.
  3. Mam zdjęcia Koffi. Prześlę dziś Toli. Co do żywienia małej, to p. Ania miała zapas wszystkiego, co wskazane. Wet podał mi Intestinal jako jedzenie wskazane. Jednak Mała Tola nie chce jeść teraz puszek czy suchej karmy, tylko mięso. Lepiej żeby jadła cokolwiek, niż wróciła do przychodni na kroplówki. Tym bardziej, że kupa się normuje. Lekarz przekazał probiotyk, p. Ania gotuje kisiel z siemienia lnianego. Mała jest aktywna, super czuje się w nowym miejscu. Nie wiem, jak Marta, ale ja naprawdę nie mam odwagi ganić p. Ani, bo to i tak cud, ze ktos zgodził się dać DT dwóm suniom po parwo i tak o nie dba. Ta pani jest z nami w kontakcie, dzwoni, wysyła filmiki. gdybym miała małą u siebie, to zaczełabym od surowych żwaczy, przez mięso, jak napisała Rozi. Jednak p. Ania nie ma głębokomrożonego mięsa z diety BARF, a sklepowe dla ludzi jest zlane chemią, gazowane i mogłoby zaszkodzic małej. Pani Ania nie ma psa i zamrażarki pełnej barfowej diety. Odnośnie proszkowego Convalescenta, to juz w Polsce nie jest dostepny. Mam jeszcze mały zapas i dałam lekarzowi. Mała to dostawała w przychodni. Wiele leków i środków jest wycofanych i musimy sobie radzić, jak się da.
  4. Byłam dobę w domu, bo mąż nie radzi sobie ze wszystkim sam, głównie ze sprzątaniem Gaja została w Katowicach sama z moimi córkami i ponoć nie atakował,a jak mnie nie było. Jazgotała, jak wchodziła moja mama, ale było bez "zęboczynów", za to jak przyjechałam, to zatakowała dwa moje szczeniaki i maltańczyka Beniusia. No i starsza córka nie mogła juz wejść na odgrodzona część kuchni. Myśle, ze skoro juz wiemy, że to przy mnie tak się zachowuje, to pokazywać ją musi ewentualnycm chętnym mój mąż i na neutralnym terenie. Nie mam sumienia jej odtrącać, bo nigdy dotąd w życiu nie spotkało jej nic dobrego i ona po prostu nie wie, jak sobie poradzić z tą sytuacją. Cieszy się z normalnego życia, jakie miała mieć od początku. Zbadalam maluchom kał po 4 odrobaczeniach i wreszcie jest czysty. Za badanie zapłaciłam 15 zł. w wonej chwili wstawię paragon.
  5. Rozi chodzilo o to, że jeśli psiak jest w hoteliku komercyjnym, to musi się zachowywać jak właścicielski, bo klienci, którzy sporo płacą za hotelowanie swoich psów są teraz wymagajacy i nie dadzą pupila w miejsce, gdzie coś im nie pasuje. Mam nadzieje, ze szybko uda się go ulokować w dobrym miejscu, gdzie będzie zapoznawany z innymi psami pod okiem znanych mu osób, nie z obcymi.
  6. Dziękuję Ci, wyróżniłam już. Możesz zmienić lokalizację na Jaworzno? O kociaka wcześniej miałam stamtąd zainteresowanie, bo miasto w większosci składa sie z blokowisk. Obie z Pippi zasiedziały się u nas.
  7. wyróżniłam Borysowi olx na miesiąc: https://www.olx.pl/d/oferta/sponiewierany-borys-starszy-lagodny-domowy-mis-szuka-ludzi-z-sercem-CID103-IDIWo26.html - 24,93 zł.
  8. Żadnych i wyobraź sobie, że jakiś debil zgłosił ją do OLX, bo napisałam że jest w typie urody brytyjczyka. Usunęli mi ogłoszenie, bo zakładali, że chcę ją sprzedać, mimo że w tytule jest wpisane adopcja. Na koniec tekstu dodałam więc, że do adopcji za darmo. Jesli jeszcze jakiś kretyn zgłosi, to może moderator doczyta.
  9. Z pieniędzy otrzymanych przez Helli na potrzeby tymczasowiczów powyrózniałam ogłoszenia: Barytona, Nastyi,Laimy i Loni. Rozliczenie wstawię zaraz na pierwszej stronie. Niestety, ale bez wyróznień, które ostatnio sporo podrożały, zwierzaki siedzą bez szans na adopcję. Helli pięknie dziękuję. Razem za 4 ogłoszenia wyszło 99,72 zł. Na koncie zostaje 100,28zł. https://www.olx.pl/d/oferta/laima-8-mies-srednia-suczka-wysterylizowana-szczepienia-adopcja-CID103-IDMQ4v1.html?bs=olx_pro_listing https://www.olx.pl/d/oferta/nastya-2letnia-kotka-wysterylizowana-testy-typ-kot-brytyjski-adopcja-CID103-IDMQ3sZ.html
  10. Wyrózniłam ogłoszenie Loni z pieniędzy, jakie jakis czas temu dostałam od Helli na potrzeby tymczasowiczów. Bez wróznień psiaki siedzą. Mam nadzieję, że teraz będzie bardziej widoczna. Powodzenia. Rozliczenie wyróznień zrobię na wątku ukraińskiej Laimy. https://www.olx.pl/d/oferta/delikatna-kanapowa-lonka-w-typie-pinczerka-jamnika-adopcja-CID103-IDM1vHH.html?bs=olx_pro_listing
  11. Szelki nie powinny byc problemem w spokojnym miejscu. Płoszył się na nich tylko kiedy zbliżał się obcy człowiek lub nadjeżdżalo auto. W ustronnym miejscu chodził na luźnej smyczy.
  12. Chciałam potwierdzić otrzymanie wpłaty 50 zł za transport.
  13. Dzwoniłam do przychodni, właśnie mała była przekazywana. Druga ma biegunkę, więc zostaje nadal w przychodni. lekarz liczy, że w poniedziałek bedzie do zabrania. Dostałam na swoje konto 300 zł od Helli i przekazałam te pieniądze na konto ZEA, bo oni bedą opłacać fakturę za Tolę. Ustaliliśmy, że lekarz wystawi teraz fakturę za Tolę, a za Stefcię po zakończeniu leczenia.
  14. Już jestem i potwierdzam, że koszt paliwa za dowiezienie Oreo do Katowic to 50 zł.
  15. Stefcia pojechala tam chyba 6 dni temu w kilka godzin po pierwszej luźnej kupie. Czyli objawy nasilały się dopiero w przychodni. Dlatego liczę, że lada dzień nastapi polepszenie. Na szczęście ich mama Koffi i Andżela są zdrowe. Poprosiłam męża, żeby umówił je i zawiózł do groomera na kąpiel i czesanie. Chciałabym się pozbyć ewentualnych wirusów w sierści. Wcześniej bałam się, żeby nie spadła im odpornosć, ale teraz pielęgnacja chyba już bedzie bezpieczna.
  16. Jak nie reaguję na nią, to tarza się po podłodze, szarpie mi nogawki i kwiczy. Nie wychodzi na spacery, bo nie może. Ona i szczeniaki są po ostatniej dawce surowicy. Nie ma mozliwości, żeby wychodziła na zewnątrz, bo teraz 3 tyg. czekania do szczepienia. Nie widze, żeby jej to doskwierało, nie interesuje się drzwiami. Tym bardziej, że nie chodziła na spacery, bo była psem w budzie. Za to ta fiksacja na moim punkcie jest obłędna. Poszłam do pokoju córki karmić gołąbka, którego dwa dni temu znalazłam i ona już próbowała się przedostać do mnie przez barierkę w drzwiach do pokoju córki. To trwało dosłownie kilka minut. Musiałam zamknąć drzwi, bo córka ma luzem króliki. Dobry pomysł z czymś smakowitym. Smaczków nie może dostać , bo pilnuję żeby dieta nie rozregulowała jej jelit, ale dodaję puszkę na smak do karmy i to następnym razem córka może spróbować podać. Nawet nie przyszłoby mi do głowy, że jamnik jest w stanie wspinac się i chodzić po meblach.
  17. Muszę powiedzieć, że mam z Gają spory problem w Katowicach. Ma oddzieloną połowę kuchni. Kocha mnie bardzo, kiedy wychodzę do łazienki, to po powrocie wita mnie, tańczy i piszczy. W nocy za mą piszczy, szczeka i potrafi wskoczyć na stół i po meblach przedostać się do drugiej połowy kochni , żeby być bliżej mnie w sypialni. Totalna desperacja jesli wziać pod uwagę anatomie jamnika. Jak mnie nie ma w domu np pół godziny, to na powitanie kwiczy, tańczy, liże po twarzy, ciągnie zębami za nogawki, jesli się nie pochylę. Zachowuje się jakbym wróciła z długiej podrózy. I przy tym wszystkim nie toleruje innych osób. Wczoraj córka wyciągnęła rekę nad zagródką, bo czekała na rzecz jaką wyciągałam z lodówki i Gaja zaatakowała ją. Żadna z dziewczyn nie może wejść na tą połowę kuchni. Atakuje na poważnie. Nie, że warczy czy szczeka, wyskakuje z zebami jak murena. To samo jak wchodzi do mieszkania ktoś obcy. Nie jesteśmy w stanie wypowidzieć słowa, tak szczeka i miota się. Karcę ją za takie zachowanie, ale ona ma to w nosie. Ja mogę brać ja na ręcę, przytulać, dawać lizać się po twarzy, a inny człowiek nie może postawić stopy na jej terenie. Obawiam się, jak to będzie, kiedy przyjadą ludzie zainteresowani jej adopcją? Nie wiem dlaczego tak na mnie się zafiksowała? Na wsi miała swój pokój i nie było takiego problemu, wchodziliśmy w szyscy, czasem sprzątał mój mąż, podawaliśmy małym i jej surowicę. Teraz jest w centralnej cześci mieszkania, bo z kuchni rozchodzą się drzwi do wszystkich pomieszczeń. Na wsi młodsza córka pomagała mi przy małych, nawet ją głaskała już. Tu nie ma mowy o tym. Szczególnie nienawidzi starszej córki, z którą mieszkam. Kiedy tylko pojawia się w drzwiach do kuchni, to rzuca się i jazgocze. Jakoś musiałabym je wzajemnie oswoić, bo Miriam musi mnie prosić o wyciągnięcie każdej rzeczy z lodówki, nie moze sobie podgrzać czegoś na płycie czy siąść przy stole. przyznam, ze nie miałam jeszcze takiej sytuacji.
  18. Pokazałam mamie jej zdjecia w telefonie i nie potrafiła się nadziwić, że ona tyle czeka na dom. Pamiętam, jak wyróżniłam jej ogłoszenie na tydzień na samym początku, bo byłam pewna, że będzie mnóstwo chętnych i tyle czasu wystarczy na wybranie najlepszego domu.
  19. Dzwoniłam rano i Tola zaczęła robić lepsze kupy. Mam zadzwonić jutro rano i jeśli wszystko u niej bedzie unormowane, to jutro może już jechać do DT. Stefcia niestety na razie jest osowiała i ma trzeci dzień silnego ataku choroby. Mam nadzieję, że nastapi przełom i szybko się jej polepszy.
×
×
  • Create New...