Jaaga
Members-
Posts
19196 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Chciałam potwierdzić, że otrzymałam 351 zł od Poker z bazarków. Bardzo dziękuję w imieniu rodzinki. małe rosną jak smoki, cały czas są odrobaczane z powodu tak koszmarnego zagliżdżenia, przyda się każda złotówka. Mam prośbę, może ktoś ma niepotrzebne zabawki dla dużych szczeniąt i mógłby podarować? Czy ma pomysł na stworzeniejakiegoś zabawiacza domowymi metodami? Dostałam ostatnio od Toli kilka zabawek, to zostały od razu zgryzione, mimo że z tworzywa specjalnie dla psiaków. Male mają taką siłę w zębach, że aż czasem kwiczę, jak mnie gryzą i muszę je odczepiać ręcznie od swoich nóg. Moje szczeniaki mają niemowlęce zabawki i pluszaczki, które absolutnie nie nadają się do tych diabełków. Dałam im kilka duzych. Mam też suszone uszy i żwacze, ale o ile dla moich to wspólna zabawa, to one gryzą się o nie z zajadłością. Już mają ślady zębów na brzuszkach, jak Marti kiedy przyjechał do nas ze schroniska. Wczoraj Gaja połkneła pół dużego kawałka żwacza, przy czym zamarło mi serce ze strachu, że się udusi. Raczej już nie będę im podawać tego typu gryzaków. Rozmawiałam z p. Magdą ze stowarzyszenia i prosiłam o ogłoszenia dla szczeniaków w zeszłym tygodniu. Powiedziałam Jej wtedy, że przyjełam rodzinke awaryjnie, bo czekałam na Andżelę i Koffi z zamojskiego schroniska. Chodziło mi o to, że od razu powiedziałam Basi, że maluchy trzeba szybko ogłaszac, bo nie mam mozliwości trzymać ich np 4 mies.,bo są bardzo nadprogramowo i to aż 6 szczołków. Tu też o tym pisałam. Zrobiłam specjalnie dwa komplety zdjeć do ogłaszania - tu, na dogo i dla stowarzyszenia. W poniedziałek małe były ogłoszone przeze mnie na FB i przez Tyskę i mnie na OLX. Napisałam do Pani Magdy. Okazało się, że ona jest chora, o czym nie wiedziałam i nikt z wolontariuszy nie zrobił ogłoszeń. Pani Magda chyba źle mnie zrozumiała i wczoraj zadzwoniła z informacją, że potrzebuje jeszcze kilka informacji, bo znalazła rodzinie miejsce w jakimś hotelu. Zatkało mnie, bo mi chodziło o ogłaszanie maluchów do DS na ich profilu wolontariackim i schroniskowym oraz na OLX, a nie o zabranie rodziny do innego tymczasowego miejsca, w którym utkną. Tym bardziej, że to nie domowy hotelik, ale ogrzewane pomieszczenie poza domem. Gaja ma fioła na moim punkcie, szaleje, kiedy wracam od mamy piętro niżej, jakbym wracała po miesiącu , nie po kilkunastu minutach, jest w centrum życia domowego, maluchy są cały czas ze mną. Wychodzę jedynie do sklepu. Nawet nocą dolewam im wody, zbieram kupki i nie wyobrażam sobie, żeby miały być w pomieszczeniu z kontaktem z opiekunem przy okazji karmienia czy sprzątania. Poprosiłam o odmówienie miejsca, bo dla Gajki to byłby wstrząs. Gdybym chciała pozbyć się Gaji, to zgłosiłabym to wczesniej, np kiedy mnie pogryzła. Specjalnie przez nie przyjechałam mieszkać do Katowic, bo były na tym samym piętrze, co Stefcia i Tola, ktore pojechały z parwo do szpitala. Jeśli ktoś jeszcze może ogłosić i wyróznić ogłoszenie szczeniaków, to będę bardzo wdzięczna. Kto do mnie dzwoni, to może usłyszeć dzieciaki, tak są głośne. Kiedy np wychodze wieszać pranie, to cała szóstka siedzi w rządku i wyje.
-
Mnie również. Spokojnie, u nas Stefcia była grzeczniejsza. Nie musisz nic edytować, bo to naprawdę super maluchy. Może dla kogoś, kto nie ma doświadczenia, są energiczne czy szalone i trudne we dwie do ogarnięcia, ale mam do porównania dzieciaki Gajki. Te dwie wiewiórki są naprawdę szczeniakami wzorowymi. Każdemu je zachwalałam, bo nie mogłam się nadziwić, jakie one są super jak na swój wiek. Zresztą p. Ania też potwierdziła przy Toli, ze jest inteligentna i mało kłopotliwa. Bardzo cieszę się z domu Toli. Wcześniej rozmawiałam z p. Ania na ten temat i było jej przykro, ale powiedziała że absolutnie nie mogą jej zostawić. Wtedy mamie powiedziałam, że jestem ciekawa, co p. Ania zrobi przy wydaniu małej, bo jej córka zaraz po powrocie do domu leciała do Toli. I p. Ania musiała jej wszystko przynosić, bo mała nie mogła się ruszyć z powodu szczeniaka. Nie wyobrażałam sobie rozstania córki p. Ani z małą przy takim zaangażowaniu emocjonalnym. I nie myliłam się Co do przejścia choroby, to Stefcia była tydzień po szczepieniu, kiedy pojawiły się pierwsze niepokojące objawy, więc teraz jest pewnie lepiej przez to, że organizm nabrał już cześciowo odporności po kontakcie z wirusem ze szczepionki. Ze swojej strony chciałam wszystkim tu podziękować za pomoc i zaangażowanie. Sytuacja była bardzo groźna i zazwyczaj w takich przypadkach, wirus zbiera żniwo. Dzięki błyskawicznej wspólnej akcji i pomocy finansowej udało się zapobiec rozprzestrzenieniu choroby, a sunie żyją i są praktycznie zdrowe. Mama Koffi i Andżela są zdrowe, inne maluchy także. Bez pomocy dr Parczyka, który bez wahania zgodził się na przyjęcie obu suczek, nie byłoby tak łatwo. Jednak maluchy od momentu, kiedy Tola i Aska7 je zobaczyły w schronisku, miały niesamowite szczęście. Inaczej umierałyby w męczarniach. Każdy tu chyba czuje radosć oglądając ich zdjęcia. Teraz już tylko jeden krok dzieli Stefcię od szczęśliwego zakończenia.
-
Czy dałabyś radę ogłoszenie Nastki zamienić na kociaki od Toli z zamojskiego wątku? Jestem z panią zainteresowaną Nastką w kontakcie i szkoda uciekającego czasu, niech ogłoszenie posłuży dzieciakom. Dziś po dłuższym czasie zaglądnęłam na profil ukraińskiego schroniska. Koszmarna ilość szczeniąt :( Są wszędzie, na wybiegach, w pomieszczeniu w klatkach. Część biega w ubrankach, są też takie malenkie knypelki. Na filmikach z połowy listopada już sypał śnieg. Są dwa szczeniaki najbardziej poszkodowane. Pierwszy Forest, gdzie walczą o uratowanie łapek i drugie maleństwo już po amputacji. Może ktoś je wypatrzy i zechce wziać?
-
Nie mam zielonego pojęcia. Chyba Basia zbierała na swoje. Może Agat21 zgodzi się być skarbnikiem na czas choroby Ewu?Mogę ostatecznie podać do rozliczenia moje. Ważne, żeby Basi teraz nie zawracać głowy wiadomościami. Nadal jest pod tlenem i p. Magda wczoraj prosiła, żeby przekazać tu, żeby jej nie pisać o psach. Wczoraj odrobaczyłam je piąty raz i jeszcze jeden wydalił wielgachną glistę. Są już drugi raz zrobione Procoxem.
-
Też myślę podobnie. U nas Borys unika wchodzenia na piętro, a Baryton, który ma swoje ulubione legowisko na półpiętrze wchodzi po schodach tyłem. Nie potrafi już wchodzić normalnie, więc podnosi pupę co schód i tak na raka w końcu dostaje się do legowiska. Czasem musimy już go znosić. Niestety, starość jest brutalna dla większych psów i stawy są bardziej obciążone. Malucha weźmie się pod pachę, a dużego to tak do 20 kg da się nosić. Wiem po Lindzie, jak mi taszcząc ją po schodach poszedł kręgosłup, a waży tylko 22 kg. Potem przez kilka dni nie chodziłyśmy obie. Niestety, przy nieznanym psie ze schroniska wszystko trzeba wziać pod uwagę. Tam psiaka nie da się sprawdzić, bo gdyby go wyprowadzić na spacer z takiego zbiorowego boksu, to mogłoby się to potem dla niego tragicznie skończyć. Psy nie wychodzą, jest zimno, ograniczona powierzchnia, więc nic dziwnego że tak reagują.
-
Tu link do mojego ogłoszenia na Bielsko-Białą: https://www.olx.pl/d/oferta/szczenieta-po-jamnik-mix-adopcja-CID103-IDMZem2.html Info w tekście, że kontakt tylko telefoniczny, ale oczywiście mam już wiadomości: "czy są jeszcze do zabrania?" Wczoraj rozmawiałam z p. Magdą ze schroniska. Okazało się, że jest chora i dlatego nie dała ogłoszeń. Limonka 80 zasponsorowała maluchom szczepionki Nobivac DP PLUS, po których jest już odpornosć na parwo po 3 dobach. Ślicznie dziękuję, bo to skróci czas mojej banicji Wolontariuszka jednak wczoraj przywiozła też dla nich zwykłe szczepionki, które dostały ze schroniska. Gdyby ktoś wiedział o jakichś szczeniakach potrzebujących pierwszego szczepienia, to dajcie znać. Tylko transport w temperaturze lodówkowej musi być.
-
Suvi już wychodzi. Jednak ze względu na temperaturę i skład stada, trochę cierpi z braku towarzystwa. Nie jest już taka towarzyska jak wczesniej, kiedy psiaki wbiegały do niej i są aktywowały. Mąż założył jej ochronę na otwór w budzie i teraz wiekszość czasu spędza w niej. W śniegu wydeptała sobie scieżkę do furtki. W niedzielę była u niej Andżela, ale ona akurat siedzi przyklejona do ogrodzenia i zawodzi, żeby wrócic do domu, więc Suvi z niej nie ma żadnego pożytku.
-
Gdyby ktoś chciał na później, to mam stałą żniżkę na 10%, tylko od 400 zł.
-
Zagladam po weekendzie i mam czwartą strone do nadrobienia. Myslałam przed wyjazdem na wieś, że u Miśka wszystko idzie ku lepszemu, a tu pasztet i wszystkie cioteczki z żalu i frustracji że nie jest łatwo pomóc, są zniechęcone lub skłócone. Oddychamy wszystkie głęboko, urazy chowiemy i rozważamy, co dalej. Dla dobra Miśka. Myslę, że dużego samca schroniskowego nie ma co pchać do bloku, bo pies w kojcu może zachowywac się zupełnie inaczej, niż w domu, jak odsapnie i nabierze animuszu. Będzie problem i co dalej? Zobaczcie na wątek jamnisi Gajki, jak mnie ugryzła, bo myslała, że atakuje moja córkę. Ten sam pies, te same warunki, ale całkiem inne zachowanie względem róznych osób. Andżela to cholera do innych psów, szczególnie małych. Nie dopuściłabym jej nigdy do swoich yorków czy maltańczyków, bo stoi jak bocian nad żabą nad 6 kg białą Adą z Wojtyszek. Aska 7 napisała, że u Kikou czy u mnie jest taniej, to prawda. Onkę Andżelę mamy nawet za 225 zł Jednak tylko dlatego, że nie mogłam przez nią spać po nocach. Nie jest najłatwiejszym psiakiem. Ucieszyłam sie, że Asia zaproponowała jej przywiezienie i ze udało się zebrac deklaracji na utrzymanie. Jednak nie każdy opiekuje się psiakami po kosztach i kosztem nerwów swoich oraz rodziny. Jeśli pies ma mieć zapewnioną profesjonalną opiekę i bezpieczeństwo u kogoś, kto musi zapłacić ZUS i bierze prawną odpowiedzialność, to myślę, ze i tak warto. Tylko dla Miśka widziałabym jednak dom z ogrodem i zabezpieczonym ogrodzeniem, tak na wszelki wypadek. Gdyby jakimś cudem udało się mu znaleźć miejsce, to ze swojej strony moge zaoferować budę na wybiegu Suvi w drodze do nowego miejca. Gdyby ktoś zdecydował się postawić u siebie kojec dla niego, to z funduszy moich psiaków też postaram się coś wysupłać. To prawda, że w schronisku są inne psiaki w gorszym stanie. Juz to wiedziałam od Asi. Jednak Misiek jest w tej dobrej sytuacji, że ma już deklaracje, jest wątek i tylko brak miejsca dzieli go od opuszczenia schroniska. Nie mozna tego zaprzepaścić. Wypatrzyłam na zdjęciach Toli na zamojskim onka w tragicznym stanie. Jednak po Andżeli nie bardzo liczę na pomoc dla niego. Skoro misiek jest juz krok od wyjścia, to trzeba pomóc.
-
Moja mama powiedziała to samo. Usłyszałam, że jestem głupia i co byłoby, jakby pogryzła córkę. Tylko nie mam co zrobić. przeciez je nie odstawię do Miedar. Spuchły na początku, ale od razu dałam maść Oridermyl. To maść do psich uszu i stosuję ją na wszelkie rany, bo ma kilka składników i steryd i zwsze pomaga. Teraz mam tylko sińce, ale nic się nie jątrzy.
-
To tak nie działa. Nie zaryzykowałabym wzięcia psa ze schroniska, bo co jesli będzie uczulać, oddadzą go tam? Uczula nie tylko sierść, ale także naskórek, ślina czy inne wydzieliny. To musi być czystej rasy pies, nie mieszaniec,żeby zminimalizować ryzyko. Przez 25 lat miała dwa przypadki, że alergik był uczulony na yorka. Za pierwszym razem pomogło odczulanie, za drugim mimo dwukrotnej próby, ze względu na silne objawy astmatyczne przy pierwszym kontacie z psem, pani musiała odstąpić od zakupu. Z maltańczykami nigdy nie miałam problemu. Jednak też raczej odmawiam sprzedaży alergikom, bo nie nie chcę mieszać szczeniakowi w głowie i ryzykowac, że po tygodniu czy dwóch będzie musiał wrócic. Do tego u nas są koty i psy ze zwykłą sierścią, wiec nie mam ochoty wzywać pogotowia do klienta. Starszego, kilkuletniego psiaka na pewno udałoby się załatwić, bo czasem suczki czy psy nie nadaja się z jakiegoś powodu do rozrodu, więc zawsze mogę podpytać kolezanki, ale na szczeniaka nie ma co liczyć.
-
Ten owczarek wygląda jak chodzący szkielet. Samo futro i stercząca kość na czaszce :( Tolu, ta sunia ruda jest bardzo podobna do Koffi. Może dałoby się ją zabrać do hoteliku i proponować ludziom dzwoniącym o Koffi, skoro nią jest takie zainteresowanie?